Jump to content
Dogomania

Męcząca uległość


Recommended Posts

Witam
Mam na DT psa z którym ni jak nie umiem pracować, pewne zachowania wypracowaliśmy i stoimy w miejscu. Całkiem możliwe że za dużych postępów od niej oczekuje w za krótkim czasie, jednak czasem odnoszę wrażenie że jest pełna sprzeczności.

Opis psa.
Jest to młoda, niespełna roczna sunia, waga jakieś 12kg, średniej wielkości. Gdy do nas trafiła była zaciążona, wyszło to przy sterylizacji. Bianka od początku była mocno wystraszona, ewidentnie pies lękliwy. Boi się każdego hałasu, dźwięku, również przywieszki przy obroży, je wyłącznie w nocy, po schodach bała się wchodzić, na podwórku dostawała prawie że zawału, ogólnie każdą zmianę przechodziła ogromnym stresem tak mocnym że serce jej waliło jak by z klatki piersiowej miało wyskoczyć :-(.

Osiągnęliśmy to że pies w miarę normalnie przechodzi przez drzwi, wchodzi i schodzi sama po schodach, je posiłki (nie jadła, a była tak wychudzona że same kości obciągnięte skórą :shake:) co prawda tylko nocą jednak już całą porcję. Na podwórku zachęca do zabawy, skacze się wygłupia, cieszy jak szczeniak. W domu lubi polować na piszczące zabawki. Przychodzi (prędzej tylko się czołgała) i się tuli do człowieka, bardziej reaguje jak zazdrośnik czyli chwali się innego psa to Bianka leci się miziać zwracając na siebie uwagę.

Ogólnie pozostało to że na zawołanie nie przyjdzie bo musi się sporo czasu przełamywać, pomimo że dostaje ten czas to potrafi się przyblokować i zrezygnować.
Również został ogromny lęk na nagłe hałasy, jakieś stukoty itp, chowa się wtedy pod stół lub krzesło - pomimo że ma swoje legowisko z którego w zasadzie nie korzysta.
Wydaje mi się że tu potrzebuje po prostu więcej czasu, u nas jest od 10 maja.

Jednak jest coś co mnie w niej kompletnie dobija... Do mnie ma największy respekt, najbardziej się łasi, na podwórku zaczepia do zabawy i skacze. Ja mam dość silny charakter (zasługa Szamana :diabloti:) i faktycznie zauważyłam że psy które są na DT raczej do mnie lgną, chyba że nie chcą czegoś robić to się zasłaniają mamą :lol:. W każdym razie - Bianka potrafi wlecieć mi na łóżko w dosłownie kilka sec, a gdy podejdę ją sprowadzić to ... sika pod siebie. Wiem że to jest okazywanie uległości, ale litości, dziś mi tak okazała uległość że zasikała mi łóżko, zasikała pół domu, a na koniec jak już zobaczyła że coś mnie trafia (szlag jasny nieokreślony :angryy:), to zasikała się po pachy. Wyniosłam ją na balkon żeby chwilę ochłonęła (na zewnątrz czuje się bezpieczniej), ale teraz jak tylko podejdę to merda ogonem i .... się zasikuje :placz:.
Czy da się oduczyć psa takiego głupiego pokazywania 'uległości'? Przecież jak ona pójdzie do adopcji i trafi na osobę z silnym charakterem to od razu wróci, nikt nie toleruje sikaczy. Chciałabym jej zapewnić jak najlepszy start, tylko tak jak mówię inni podejść mogą normalnie, a jak ona coś nabroi i ja się zbliżam to momentalnie 'uległość'.

Link to post
Share on other sites

Nie czytałam, zaraz przejrzę allegro czy da się ją dorwać.
To całe 'szkolenie' w jej przypadku to właśnie budowanie pewności siebie, przyzwyczajanie do tego co wywołuje w niej lęk, oswajanie z normalnym psim życiem. Efekty niby są jest bardziej samodzielna, zdecydowanie mniej problemowa, o tyle im więcej się nauczy tym mocniej okazuje mi tą uległość już nawet w momentach kiedy ją totalnie ignoruję... Nie muszę na nią patrzeć, mówić, ogólnie zwracać uwagę - leci mi pod nogi, łasi się i ... siura :-(.
O ile ja sobie mogę problem 'rozwiązać' docelowo założeniem jej psiego pampersa, o tyle problem sam nie zniknie. Przyznam szczerzę że mam nadzieję iż ktoś miał takiego 'uległusa' z właśnie takim problemem dzięki czemu będzie mi w stanie podpowiedzieć co zrobić. Nie ma co się oszukiwać, przed nowym właścicielem też może sobie ubzdurać że musi koniecznie okazać mu swoją uległość - a wiemy przecież jak kończą 'sikające' psy w domu (nie ma znaczenia czy pies leje ze strachu, z uległości, czy jest po prostu nie nauczony... ludzie bardzo często są leniwi i wygodni, nie chcą psów z problemami).

Link to post
Share on other sites

co do przywołania to ja bym jej nauczyła przychodzenia na gwizd. może mówienie do niej czegokolwiek źle na nią działa i lepiej zareaguje na dźwięk?

a jakbyś jej zostawiła kawałek sznurka przyczepionego do obroży i w razie potrzeby np. ściągnięcia jej z łóżka, ściągnęła ją za ten sznurek bez słowa/spojrzenia/cienia emocji? chociaż nie wiem, jak zareaguje za pociągnięcie.

a jakbyś odwracała jej uwagę piszczącą zabawką w momencie, kiedy ona zacznie próbować łasić Ci się pod nogami?

Link to post
Share on other sites

Problem w tym że ja mam tapczan na 2gim końcu pokoju, a jak tylko weszłam w drzwi to już merdanie ogonem i ... posikiwanie. Serio żadnej reakcji prócz zagotowania się wewnątrz nie otrzymała, za obrożę i ściągnęłam najszybciej jak się dało żeby mi całego nie zalała :shake:.

Ogólnie na dźwięki bardzo histerycznie reaguje, na psi gwizdek wpada w popłoch (Szaman i Magia przybiegają na gwizdek, czasem zwyczajnie wolę gwizdnąć niż drzeć japę :evil_lol:). Zabawki fakt poluje, ale tylko jak widzi że ma przyzwolenie otoczenia i tu się pojawia problem bo jak mama rzuci to jest wydawanie dziwnych dźwięków, polowanie, łapanie i ucieczka. Jak ja rzucę to jest łaszenie się jeszcze bardziej i czekanie aż pozwolę, co ostatnio w ogóle kończy się osikanymi nogami, podłogą itp.

Ogólnie właśnie tego nie rozumiem, dla swoich psów faktycznie jestem ostra, dostają czasem opieprz jak wyskoczą z durnym pomysłem upolowania rowerzysty, przebiegnięcia po mnie gdy jestem z lapkiem na łóżku 'bo do okna' itp. Jednak na nią nigdy nie podniosłam głosu bo zwyczajnie nie było potrzeby, a że ogólnie jestem 'oszczędna' w 'tiutaniu' to i nie było użalania się nad pieskiem.
Zastanawiam się czy nie jest to spowodowane tym, że właściwie to ja ją 'przełamywałam' na sytuacje lękliwe. Ja ją przeprowadziłam przez drzwi dając jej tyle czasu ile potrzebuje na przełamanie (a pierwsze przejście trwało 40+minut), ja ją zachęciłam do samodzielnego wchodzenia i schodzenia po schodach. Ja pierwsza ją chwaliłam za załatwianie na zewnątrz, również ja ją woziłam do weta. Nie wiem naprawdę czy to ma związek z jej zachowaniem, ale jak się zastanawiam to przed Szamanem (silny psychicznie, dominujący samiec który w razie czego ją broni) również na podwórku okazuje 'uległość' (co kończy się zdziwieniem Szamana i warknięciem by odeszła).

EDIT:
Co jeszcze mi się przypomniało, ostatnio jak wparowała na moje wyro to mama ją ściągnęła bez problemu. Spokojnie podeszła i za obroże ją wzięła, wczoraj ze swojego wyrka było to samo. Nic się nie podsikiwała i nie płaszczyła...

Link to post
Share on other sites

to wygląda tak, jakby Twoją osobę skojarzyła z "całym złem tego świata" i dlatego na Twój widok woli zareagować uległością. a to, że gotujesz się wewnątrz wcale nie znaczy, że na zewnątrz tego nie widać;)
a jak reaguje na żarcie?

Link to post
Share on other sites

Na pewno wie że się gotuję wewnątrz na jej zachowanie, ale myślę że w takiej sytuacji to każdy by się zagotował ;)
Całkiem możliwe, w sumie nie pomyślałam o tym w ten sposób ;). Żre wyłącznie nocą gdy nikt nie patrzy, dopiero od 3dni 'całą porcję' jednak wiadomo pies wychudzony do takiego stanu jak ona była i tak nie może wcinać od razu dużych porcji. Na przysmaki nie reaguje, więc 'przekupstwo' niestety odpada :shake:

Jutro Magia jedzie na szkolenie więc również się podpytam szkoleniowca co można zrobić z tym, moooożeeeee coś też poradzi. Jednak jak ktoś ma jakieś pomysły to mówcie, bo serio to jest trochę nie fajne. Tym bardziej że niestety o dziwo ja mam najwięcej cierpliwości i samozaparcia żeby wytrzymać by dać psu spokojnie czas na przełamanie się...

Link to post
Share on other sites

skoro zabiega o uwagę jak zajmujesz się innymi psami to może w ten sposób spróbuj jej dać kawałeczek ugotowanego kurczaka do pyska, dając to po kolei każdemu psu?
a jak ugotujesz udko z kurczaka, weźmiesz z niego kawałek, położysz koło niej (a nawet upuścisz, bez schylania się i gwałtownych ruchów), wyjdziesz z pokoju to się tym w ogóle nie zainteresuje? albo kawałek pasztetu czy czegoś wędzonego, co super pachnie?

tak sobie jeszcze myślę, może ona nigdy nie będzie w pełni normalnym psem? nie wiem, skąd się wzięła i co przeżywała wcześniej, ale może to już zawsze będzie taki pies i właśnie powinna mieszkać u kogoś, kto będzie miał taki spokojny, mamełowaty charakter i domek na wsi, gdzie będzie mógł z psicą na spacery na polne drogi wychodzić?

Link to post
Share on other sites

Musisz byc spokojna i zrelaksowana. Gdybcos jest nie tak smiej sie ale nie zbyt halasliwie. Gdynsie smiejemy,tonwyparowuje zloscnz nas. Ziewnie i odwracanie glowy,tonpodstawowe sygnaly uspokajajace. Uciekaj przed nia,gdy goni strach,to wzrasta jwj pewnosc siebie.

Link to post
Share on other sites

Też myślę że ona w 100% to raczej ma małe szanse na 'normalność', chyba że naprawdę u kogoś lekko 'ciapowatego'. Aczkolwiek jednego psa z trochę gorszego stanu wyprowadziliśmy i ma się dobrze, tylko że tamta jakoś łatwiej się przełamywała (pomimo że przeżyła na pewno o wiele gorsze 'przygody' niż ta, do tego starsza od tej)...

Ona nie zje z podłogi, z ręki, z miski tylko w nocy, czasem jak jej rzucę coś psiego na miejsce to trochę przememła. Metodę na zazdrość jej też próbowałam z jedzeniem, ale również z przywoływaniem, z dodawaniem otuchy. Średnio skutkuje. Ona nie reaguje jak mówię np 'Bianeczka chodz', ale jak powiem 'Szamanek' to już patrzy czy on leci i wpycha się między niego, a mnie.

Problem w tym (a właściwie chyba we mnie) że ja się naprawdę sporadycznie śmieję, coś mnie musi naprawdę rozbawić, nie jestem zbyt wylewną w emocjach osobą. Dotąd to bardziej pomagało niż przeszkadzało przy wyprowadzaniu psów, nawet jak mnie szlag trafia to zwyczajnie 'robię swoje'. Wiem że pewnych rzeczy przyśpieszać nie wolno bo bardziej się zacznie cofać niż przynosić korzyści, ogólne 'CS'owanie' też 'ogarniam i staram się jej sporo 'CS'ować' uspokajająco. Jednak tu też jest problem w niej, im bardziej ją ignorują tym bardziej się 'przykleja'.
Dziś na spacerze w ogóle zleźć ze mnie nie chciała, sobie wymyśliła że chwyci się pazurami za pasek i mam ją głaskać i chwalić. Wszystko super, ale prowadząc 4 psy, nie mogąc zrobić kroku, po 10minutach musiałam ją z siebie ściągnąć i iść dalej...
Co ciekawe na podwórku pod siebie nie sika i jest o niebo odważniejsza, w domu za jest o 180* na odwrót.

EDIT:
Dodam jeszcze że jak by ktoś koło niej przebiegł to by pies na zawał zszedł, hałas + szybki ruch + coś czego nie zna :shake:

Link to post
Share on other sites

Uciekac mozna tez bez gwaltownych ruchow i halasu. Ona nie byla w domu. Jak karcisz inne psy to ona to slyszy. Ignorowanie a wysylanie uspokajajacych sygnalow,tomrozne sprawy.
Wlasnie pracuje nad adoptowanym dzikuskiem. Na widok smyczy,obrozy uciekala a jak zobaczyla patyk to o wlasne lapy prawiensie zabila. Musialam wnosic po schodach. Jest nie cale dwa miesiace i te problemy zniknely. Jeszcze jest zbyt ulegla i musi sie duzo rzeczy nauczyc. Pies swietnie wyczuwa nasze emocje.

Link to post
Share on other sites

To że pies wyczuwa nasze emocje to wiem, mój Szaman świetnie mnie nauczył wyciszania ich... Jednak są sytuacje gdzie zwyczajnie pies dostanie 'opieprz' krótkie 'won', albo 'wypad', 'japa' (najlepiej reagują gdy szczekają na coś), albo 'co robisz!'. To jest ten cały 'opiernicz', bo przecież nie dyskutuje z psem one i tak po 3cim słowie mają całą dyskusję gdzieś (no chyba że chodzi o jakąś korzyść dla nich, oj wtedy to prawdziwi słuchacze :razz:).

Bianka nie jest dzikusem, miała styczność z mieszkaniem, miała styczność z ludźmi. Nie jest jakimś beznadziejnym przypadkiem, jest zwyczajnie lękliwa uległa. W miesiąc otworzyła się na tyle i na tyle wypracowaliśmy że to 'prawie normalny' pies. Przerażają ją jeszcze hałasy, szybki ruch, chodzenie po podłogach świecących, ale z 2giej strony nie jest już to ten sam stan co był (leżenie plackiem pod stołem lub u siebie na kocyku).
Tak jak pisałam, sygnały uspakajające były wysyłane, było również ignorowanie, byłe też 'ciucianie' i 'rozckliwianie się' nad jej osobą (chwalenie za wszystko).

Na dobrą sprawę już niedługo mogła by kogoś spokojnego znaleźć, ale problem jest z 'okazywaniem uległości'. Tu nie wiem jak sobie z problemem poradzić, na dworze ma już naprawdę dużą pewność siebie (w porównaniu do tego co było), ale w domu już nie... i naprawdę nie mam pojęcia co zrobić gdyż nawet po wyjściu i opróżnieniu pęcherza potrafi się podsikać. :shake:

Link to post
Share on other sites

A może zmiana domu tymczasowego ? Na taki bez innych psów, albo mniejszych od niej, czy z dużo młodszym psem. Zrobiłas dużo, ale u Ciebie musi walczyć z zainteresowanie o Ciebie z innymi psami, jest na samym dole. W innym, nowym miejscu są szanse, że próbowałaby podnieść swoją pozycie, no i w mieszkaniu spróbowałabym feromonów, aby troszkę ją uspokoić, troszke wprowadzic w dobry nastrój.

Link to post
Share on other sites

Hmmm może właśnie tak jest, nie ma co ukrywać u mnie żyje w stadzie z większymi od siebie.
Dziś jest nieco spokojniejsza, postawiliśmy jej otwarty kennel i tam się poszła wyciszyć. Chociaż nie wiem jak będzie w nocy bo mamy dni chemika + galę i będzie naprawdę głośno.
Szkoleniowiec zaproponowała żeby ją na noc zamykać, a w dzień wypuszczać i nie pozwolić na nocne szaleństwa. Wtedy teoretycznie powinna za jakiś czas (kwestia tygodnia, dwóch) przestawić sobie tryb buszowania...

Link to post
Share on other sites

Ja bym po pierwsze pomyślała o czymś lekkim na uspokojenie (ziołowym np), żeby sunia umiała lepiej nad sobą panować. A po drugie - klatka (kojec domowy, zwał jak zwał). Bardzo możliwe, że gdyby miała miejsce tylko dla siebie i nauczyła się, że tam jest bezpieczna, a Ciebie skojarzyła z wypuszczaniem z klatki to by się unormowała trochę. Miałam u siebie Maksa: staruszka-sikacza, psa kojcowego, który nigdy nie mieszkał w domu - niesamowite, jak szybko z użyciem klatki nauczył się wszystkich zasad życia w domu. I dobrze mnie kojarzył mimo początkowej nieufności, bo moje podejście = wypuszczenie psa. Akurat miałam łatwo, bo on był łasy na jedzenie i wystarczyło coś do klatki wrzucić do memłania, żeby cały szczęśliwy wskakiwał...

Ogólnie, tak mi się wydaje, na psy bardzo dobrze działają jasne zasady i stała rutyna. Jak wprowadziłam określone zasady Maksiowi - rano wypuszczenie, spacer, po spacerze klatka, po odpoczynku wypuszczenie i spacer itd., zawsze tak samo - to bardzo szybko zrobił się spokojny, sam już leciał o określonej porze do klatki, o godzinie wypuszczenia kręcił się, żeby go wypuścić. To w sumie nie musi być klatka, ale mi akurat tak było najłatwiej ;)

Nie wiem, czy to Ci coś pomoże... Moja suka Chibi jest takim lękliwcem i niestety, normalna nie jest, mimo ciężkiej pracy :roll: Trzeba znaleźć takiemu psu kogoś, kto nie oczekuje za wiele, a chce mieć pieska po prostu..

Link to post
Share on other sites

Suka ma swój kennel, wpada w przerażenie kiedy w dzień ma otwarte. Za to na noc wychodzi 'buszować', zawija przedmioty na miejsce, 'dyskutuje' itp. Ma jasne zasady, ma 'rutynę' przez to że przy 4psach trzeba wszystko ogarnąć i rozplanować ;)
Szkoleniowiec poradziła nie wypuszczać jej na noc, a wyłącznie na dzień aż się 'przestawi'. Ogólnie została jej na dzień dzisiejszy mocna uległość i to że w domu czuje się zagubiona, za to na dworze szał ciał, skakanie, zaczepianie, deptanie Szamana/Magii/Jeanne żeby tylko wejść na plecy.

Skan mi odpowiada :loveu:

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements

×
×
  • Create New...