Joannka Posted July 14, 2007 Posted July 14, 2007 Dianka znow czuje sie gorzej... musimy zrobic badania i sprawdzic do jakiego poziomu wzrosl znow mocznik Quote
agusiazet Posted July 14, 2007 Posted July 14, 2007 Biedna sunieczka, takie to życie jest wredne!!!! Quote
Joannka Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Niestety tak to jest przy tej chorobie :-( , Diana żyje dzięki płukaniu nerek, tydzień płukania- 2 tyg. czuje się dobrze a potem znów- nie je, jest smutna, obojętna :-( ... Quote
olenka_f Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 kiedy na to płukanie wiesz co to głupie ale mam kolegę z bardzo chorymi nerkami które lekarz kazał płukać piwem pół szklaneczki dziennie, biedak cierpi bo nie nawidzi piwa ale może Diance też troszkę pdać może tak jak u człowieka pomoże Quote
Joannka Posted July 21, 2007 Posted July 21, 2007 hm, ciekawe z tym piwem, muszę zapytac weta... Po badaniach okazało się że mocznik podskoczył przez dwa tygodnie z 90 do 104, tylko 104 :multi: , wet był zdumiony, Diana po prostu bardzo chce życ- a ta niedyspozycja byla kilkudniowa i to pewnie przez upały, więc na razie nie jest płukana :multi: Quote
olenka_f Posted July 21, 2007 Posted July 21, 2007 qrcze jak sie cieszę Dianko kochanie żyj i bądź zdrowa dziewczynki jak potrzeba pomocy to krzyczcie :razz: Quote
agusiazet Posted July 22, 2007 Posted July 22, 2007 Dianko trzymaj się, teraz są twoje dobre czasy!!! Quote
Joannka Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 olenka_f napisał(a):qrcze jak sie cieszę Dianko kochanie żyj i bądź zdrowa dziewczynki jak potrzeba pomocy to krzyczcie :razz: Dzięki :loveu: , jakby co to napiszemy! Quote
Neris Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Oprócz płukania można podawać leki wspomagające pracę nerek - one zbijają mocznik. Przepraszam że tak nagle z tym wyskakuję, może Dianka już je bierze? Quote
bmj Posted July 25, 2007 Author Posted July 25, 2007 Nie, nie bierze. Pytalismy o Ipaktyne, ale nasza wetka stwierdziła, że to tylko strata pieniędzy, których i tak nie mamy. Z drugiej strony - byli naprawde zdumieni w lecznicy, gdy okazało się, że mocznik urósł w tak niewielkim stopniu. Spodziewali się znacznie gorszych wyników. Wytłumaczyć to mozna wolą życia tego psa. Wyobraźcie sobie, że ona skacze z radości na spacerze, zaczepia nas, zachęca do zabawy. Często łapię się na tym, że trudno mi uwierzyć, że to ten sam groźnie warczący na mnie pies, gdy podchodziłam do niego na działce - samotni. Tym samym nie ma co opierać sie w 100% na opinii lekazy i zaczniemy Dianie podawać Ipaktyne. Quote
olenka_f Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 Dianka przy takich cioteczkach to za chwile będzie o 5 lat młodsza:lol: :evil_lol: Quote
bmj Posted July 25, 2007 Author Posted July 25, 2007 Cierpnie mi skóra na mysl o wlaścicielach Diany. Odkąd ja zabralismy - ani razu nie zainteresowali się, czy pies żyje. Byłam na ich działce - odludziu. Po budzie Diany - ani śladu. Zasadzili w miejscu jej wieloletniej męczarni jakieś warzywa...Zupełnie jakby nigdy nic, jakby nigdy nie było tu psa o błagającym spojrzeniu...Złości mnie, że my wypruwamy sobie flaki, leczenie Diany dało nam juz ponad tysiąc złotych długu u weta. Juz nas nie kredytują - na kolejne płukanie zebralismy gotówkę. A oni sobie żyją bez żadnych konsekwencji. Chyba źle to rozegraliśmy- powinniśmy złozyć doniesienie o znęcaniu się poprzez utrzymywanie zwierzęcia w stanie nieleczonej choroby... Jak myślicie? Quote
bmj Posted July 25, 2007 Author Posted July 25, 2007 olenka_f napisał(a):Dianka przy takich cioteczkach to za chwile będzie o 5 lat młodsza:lol: :evil_lol: Również dzięki Tobie, Oleńka i Twojemu wsparciu:lol: dzięki! Quote
olenka_f Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 bmj napisał(a):Cierpnie mi skóra na mysl o wlaścicielach Diany. Odkąd ja zabralismy - ani razu nie zainteresowali się, czy pies żyje. Byłam na ich działce - odludziu. Po budzie Diany - ani śladu. Zasadzili w miejscu jej wieloletniej męczarni jakieś warzywa...Zupełnie jakby nigdy nic, jakby nigdy nie było tu psa o błagającym spojrzeniu...Złości mnie, że my wypruwamy sobie flaki, leczenie Diany dało nam juz ponad tysiąc złotych długu u weta. Juz nas nie kredytują - na kolejne płukanie zebralismy gotówkę. A oni sobie żyją bez żadnych konsekwencji. Chyba źle to rozegraliśmy- powinniśmy złozyć doniesienie o znęcaniu się poprzez utrzymywanie zwierzęcia w stanie nieleczonej choroby... Jak myślicie? nie to pomyliłyście się, to nie ludzie są, wiem co mówie :angryy: nic by nie dała taka interwencja jak ktoś jest burakiem to i nim zostanie, prawda? no to co potrzebujecie kasy tak? Quote
agusiazet Posted July 27, 2007 Posted July 27, 2007 Może trzeba na ten dług zbierać pieniądze na AFN-ie? Na pewno niektórzy by pomogli! Co myślicie o założeniu Diance skarpety? Quote
Joannka Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 To jest myśl :multi: , tylko musimy się dowiedziec co i jak! Quote
agusiazet Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 Wielkich komplikacji nie ma, podajcie nazwę skarpety i jak wpłyną pieniądze na AFN, skarpeta zostanie utworzona. Napiszcie w tytule wątku prośbę o pomoc finansową. Można też robić bazarki i pisać prośby prywatnie do ludzi!!! Quote
Joannka Posted July 30, 2007 Posted July 30, 2007 Halo, halo, potrzebny domek dla kochanej Dianki :loveu: Quote
agusiazet Posted August 2, 2007 Posted August 2, 2007 Tylko na wyciągnięcie pieniędzy z AFN-u trzeba mieć rachunki na zwierzaka, nawet innego - bez rachunków ani rusz! Quote
Joannka Posted August 3, 2007 Posted August 3, 2007 agusiazet napisał(a):Tylko na wyciągnięcie pieniędzy z AFN-u trzeba mieć rachunki na zwierzaka, nawet innego - bez rachunków ani rusz! Ok, dzięki :loveu: , z tym nie będzie problemu! Quote
Joannka Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Dianka na razie czuje sie dobrze i nawet przytyła!!! Bardzo sie z tego cieszymy :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.