Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jesteśmy inspektorami społecznymi ds ochrony zwierząt i wolontariuszami fundacji Mondo Cane. Nasz wolontariat powstała, by pomagać pojedynczym zwierzętom, których w naszym regionie jest
wiele. Do zrobienia jest bardzo wiele, dla tego powstaliśmy. Rzecz jasna nie trzeba działać pod egidą żadnej organizacji, aby robić swoje. Fundacja posiada jednak większe prawa i możliwości.
Poprzez prowadzenie interwencji w przypadkach zaniedbań zwierząt, szukanie domów stałych i tymczasowych dla bezdomniaków, organizowanie akcji sterylizacji i kastracji, otwarcie jeleniogórskiej bazy psów pragniemy pomagać najbardziej potrzebującym czworonogom. Jest nas niewielu - kilkanaście zapisanych osób, natomiast aktywnie działających – kilka. Mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu lat, uczymy się lub pracujemy. Dlaczego właśnie zwierzęta? Bo są bezbronne, a człowiek czasem potrafi być tak okrutny. Cierpią w milczeniu, nie potrafią krzyczeć, domagać się swoich praw. Kiedyś człowiek w swej pysze, chcąc panować nad wszystkim, udomowił zwierzęta. Powinien być więc za nie odpowiedzialny, a w podzięce że nam pomagają, bronią, dają pożywienie - traktować je z szacunkiem i chronić.


Aby rozwijać naszą działalność potrzebne są nam dodatkowe ręce do pracy. Poszukujemy wolontariuszy, którzy mogliby jeździć z nami na interwencje, szukaliby domów dla bezdomniaków, reagowali na przypadki znęcania nad zwierzętami, pomagali w transporcie zwierząt oraz przy budowie budek dla kotów na zimę. W naszych szeregach mile widziana byłaby osoba zmotoryzowana. Posiadamy tylko jedno auto i to też nie zawsze sprawne. Poszukujemy również osób, które mogłyby być tzw "domem tymczasowym". Polega to na zapewnieniu zwierzakowi opieki na okres maksymalnie 30 dni, do czasu wyzdrowienia zwierzęcia, bądź znalezienia mu domu stałego.

Jeżeli masz wątpliwości, lub chcesz o coś zapytać - pisz lub dzwoń
[email protected] 506 569 661 lub 502 116 737
* o kontakt prosimy w godzinach popołudniowych


Możesz nasz również wspomóc finansowo wysyłając środki na konto fundacji Mondo Cane z dopiskiem " sekcja Jelenia Góra"

Fundacja na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt MONDO CANE
ul. Grodziska 13, Musuły
96-321 Żabia Wola

TYTUŁEM - " SEKCJA JELENIA GÓRA" !!!!
konto Bank Pekao S.A. 58 1240 6348 1111 0010 4518 3305

KRS 0000413378
REGON 146118613

Nasze strony:


www.facebook.com/zwierzetaJG


www.mondocane-jg.com.p
l


Na dogomanii w naszym imieniu występują: Rubik

  • 4 weeks later...
  • 3 weeks later...
Posted

[FONT=lucida grande]Ponieważ wiem, że wolontariusze nie mają czasu skopiuję opis ich najtrudniejszego i pilnego przypadku.

Opis jest skopiowany z wydarzenia na FB.

Bruno żyje od roku w zamknięciu, jest sam. Potrzebuje pilnie DT lub hoteliku najlepiej z behawiorystą. Lokalne DT odmówiły przyjęcia go. Wszelkie pomysły mile widziane!

Około 5 letni Bruno ponad rok temu stracił właścicielkę. Do tej pory żył sobie pilnując starszej pani. Mieszkał w szopie, uwiązany był na łańcuchu. Pani odeszła a Bruno pozostał… Przez ponad rok siedzi tam sam. Do wakacji uwiązany był na łańcuchu i obrzucany kamieniami przez mieszkańców wioski. Opiekun postanowił zamknąć go w domu, co z jednej strony chroni go przed złymi ludźmi a z innej pogłębia jego izolację. Niestety- jedyne osoby, które interesują się Psem i karmią go- nie mogą go zabrać do siebie bo n[/FONT]
[FONT=lucida grande]ie mają do tego warunków. Reszta rodziny nie przejawia żadnego zainteresowania psiakiem. Sytuacja jest poważna ponieważ miejsce, w którym przebywa pies w każdej chwili może zostać zasądzone i podzielone całej rodzinie a wtedy, gdy dojdzie do sprzedaży budynku- pies będzie musiał „się wyprowadzić”. Kolejny i bardzo poważny problem jest w tym, że osoby, które karmią psa- nie mieszkają w tej samej miejscowości, mają swoje problemy na głowie i nie są w stanie zapewnić psu dostatecznej opieki i towarzystwa. Jednym słowem psiak jest większość czasu sam. ..
Nie pozwólmy Mu tam siedzieć tak w samotności aż zdziczeje i będzie bał się ludzi i wyjścia na dwór. Wtedy nie będzie już dla niego szansy i albo pozostanie mu trafić do schroniska (gdzie pewnie nie poprawi mu się zdrowie psychiczne) albo pójdzie do uśpienia bo nie będzie nadawał się do życia z ludźmi…
Byliśmy u Psa już trzy razy. Ostatni raz z Psim Trenerem, którego poprosiliśmy o ocenę psa. Brunuś nas nie zawiódł Owszem jest nieufny i terytorialny ale nie jest agresywny sam w sob
ie! To ostatnie spotkanie polegało na tym, że najpierw do domu weszła opiekunka psa. Po chwili w progu stanął trener, który nie patrząc na psa rzucał mu przysmaki i wchodził w głąb domu. Po jakimś czasie dołączył do niego członek fundacji Mondo Cane- i tak w ciemnym korytarzu domu, z lekko uchylonymi drzwiami znaleźliśmy się we troje. Pies nas nie zjadł Ale! Dzięki czuwaniu trenera- nie przekraczaliśmy granic psa. Nie staraliśmy się na siłę nawiązywać z nim kontaktu, nie tykaliśmy go, nie patrzyliśmy prosto w oczy.. Nie wzmacnialiśmy jego powarkiwania, gdy czuł się niepewnie. Podczas całego spotkania było parę momentów, że psiak na nas warknął . W takich chwilach- opiekunka psa przywoływała go do siebie, powodując, że pies odsuwał się od nas i w sztuczny sposób oddalał się od „czynnika stresogennego”, jakim byliśmy dla niego. Warunki nie były najlepsze ponieważ w domu nie ma prądu i było ciemno. Do tego staliśmy prawie w progu (przy uchylonych drzwiach- w celu wpuszczenia światła dziennego), co też powodowało dyskomfort u psa. Mimo wszystko- pies był dzielny i przeszedł test pozytywnie Wyszliśmy z domu i stanęliśmy pod nim, gdzie rozmawialiśmy dłuższą chwilę (nie zwracając uwagi na psa), potem robiliśmy mu zdjęcia. Z każdą minutą pies był spokojniejszy i mniej zdenerwowany naszą obecnością. Patrząc na jego zachowanie- sądzimy, że był zdenerwowany „nowymi gośćmi w jego domu”- nie wiedział co się dzieje. Mimo tego uważamy, że Bruno pragnie kontaktów z człowiekiem i nie przejawia agresji samej w sobie (czyli nie jest psem agresywnym/ co nie oznacza, że nie potrafi ugryźć!)
Szukamy dla niego ŚWIADOMEGO OPIEKUNA, który miał do czynienia z psami większych ras. Opiekuna, który poświęci psu przede wszystkim CZAS, najbardziej potrzebny psu, aby mógł na nowo zaufać człowiekowi. Pies nadaje się do budy, do kojca (NIE NA ŁAŃCUCH!)- do pilnowania domu. Nie polecamy do mieszkania ani do małych dzieci i do innych zwierząt (bo zwyczajnie nie sprawdziliśmy Go w takich relacjach). Ze strony Fundacji- oferujemy stały kontakt z Psim Trenerem i wszelkimi poradami dotyczącymi postępowania z psem.
Kontakt do nas: Jeleniogórski Wolontariat dla Zwierząt –Mondo Cane sekcja Jelenia Góra; inspektor ds. ochrony zwierząt-Kamila 502116737

Więcej zdjęć:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.407779315957891.92217.373133842755772&type=3

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=413197342082755&set=a.373148912754265.83551.373133842755772&type=3&theater

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=413197395416083&set=a.373148912754265.83551.373133842755772&type=3&theater

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=413197552082734&set=a.373148912754265.83551.373133842755772&type=3&theater

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=413197592082730&set=a.373148912754265.83551.373133842755772&type=3&theater

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=413197668749389&set=a.373148912754265.83551.373133842755772&type=3&theater[/FONT]

  • 4 weeks later...
  • 3 weeks later...
Posted

Hihi, skoro już wpisałam sobie w podpis, to chociaż raz by wypadało się tu pojawić. :evil_lol:
Może jakiś "śledzik" za mną przyjdzie... :p

:thumbs: za inicjatywę i :kciuki: za rozkręcanie!

Posted

Się witam ;)
Postaram się zajrzeć tu czasami ;)

EDIT:
Ach, nie chcę być niemiła, ale regulamin chyba wymaga dokładnego rozliczania się z każdej złotówki pozyskanej na dogo... Żeby Was nie zbanowali, czy coś :oops:

Posted

Bazarki zostają rozliczone w bazarkach, przelew idzie na konto Fundacji i wg regulaminu wystarczy dowód przelewu przesłać modowi.

A sama Fundacja podlega przepisom, które pozwalają działać wiarygodnie :-)

Posted

[quote name='AleksandraF']Bazarki zostają rozliczone w bazarkach, przelew idzie na konto Fundacji i wg regulaminu wystarczy dowód przelewu przesłać modowi.

A sama Fundacja podlega przepisom, które pozwalają działać wiarygodnie :-)[/QUOTE]
Ok, bo kiedyś pamiętam że przy jakimś stowarzyszeniu/fundacji był problem. Mniejsza o większą :)

Inka, proponuję ustawkę :lol:

Posted

[quote name='_ogonek_']Inka, proponuję ustawkę :lol:[/QUOTE]
OK. Wklepię Ci za to, żeś z Uciechowa nie przyszła do Pociechova! :mad:
Mam nawet kibolski szalik nieistniejącego klubu z filmu. :diabloti:

  • 5 months later...
  • Margo changed the title to Fundacja na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt - Mondo Cane
Posted
Kiedy ktoś ma wpływ na tworzenie prawa, a jednocześnie stoi za projektami szkodliwymi dla zwierząt – mamy obowiązek o tym mówić. Głośno.
------------------------------
Dzisiaj kilka faktów o fundacji Mondo Cane i jej władzach.
1. Kim jest Katarzyna Śliwa-Łobacz – autorka patologicznego projektu „STOP łańcuchom, pseudohodowlom i bezdomności”?
Prezeska Mondo Cane
Współautorka nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt z 2011 r. i 2015 r.
# Od lat związana z Parlamentarnym Zespołem Przyjaciół Zwierząt przy pośle Pawle Suskim
# Osoba realnie wpływająca na kształt złego prawa, obowiązującego do dziś
# A dziś – uczestniczka prac Komisji Nadzwyczajnej ds. Zwierząt, która opiniuje projekty ustaw dotyczących zwierząt
--------------------
To oznacza, że osoba odpowiedzialna za wcześniejsze błędne regulacje, ponownie współtworzy kolejne rozwiązania prawne.
I znów – te rozwiązania nie służą zwierzętom.
A tak pisała 29 kwietnia 2021 roku w publicznym poście:
„Życie poświęcę i was zaoram.
Wszystkich bez wyjątku.
I wielu mi pomoże. Nie wiecie jak wielu i jak wpływowych.”
Deklaracja, która z ust osoby mającej dostęp do procesu legislacyjnego brzmi jak zapowiedź walki politycznej, nie pomocy zwierzętom.
-------------------------------
2. Skąd te „wpływy”? Tu pojawia się nazwisko znane wszystkim.
Wiceprezeską Mondo Cane jest Anna Chodakowska – aktorka, która od lat utrzymuje regularny kontakt z Jarosławem Kaczyńskim, także w sprawach ustaw dotyczących zwierząt.
To nie opinia. To jej własne słowa dla WP:
„Rozmawiam z nim czasem o ustawach, głównie mailowo.”
Chodakowska:
➡️ popierała Kaczyńskiego publicznie,
➡️ była członkiem jego komitetu wyborczego,
➡️ a media od lat opisują ją jako osobę mającą wpływ na prezesa w sprawach dotyczących zwierząt.
A skoro Chodakowska jest wiceprezeską Mondo Cane, a jej prezeska zasiada dziś w Komisji Nadzwyczajnej ds. Zwierząt,
to ten układ tłumaczy:
✔ skąd fundacja miała tak szerokie wejście do Sejmu,
✔ dlaczego mogła współtworzyć poprzednie szkodliwe nowelizacje,
--------------------------
3. Dlaczego to ważne?
Bo projekt „STOP łańcuchom…” przedstawiany jako „prozwierzęcy”,
w rzeczywistości:
X nie uderza w źródła bezdomności,
X nie ogranicza patologii pseudohodowli,
X cementuje błędy poprzednich ustaw,
X a przede wszystkim – daje wpływ na prawo tym samym osobom, które przez lata je psuły.
Kiedy ktoś deklaruje publicznie, że „zaorze wszystkich” i ma „wpływowych pomocników”,
a jednocześnie zasiada w komisji tworzącej prawo —
to nie jest działanie dla zwierząt.
To jest budowanie politycznego układu, który blokuje dobre projekty i utrwala patologie.
------------------------
🐾 Naszym obowiązkiem jest pokazywać te powiązania.
Bo zwierzęta nie mają głosu.
A złe prawo – niestety – ma twarze.
Dziś je widzimy.

11.jpg

111.jpg

1111.jpg

11111.jpg

111111.jpg

Posted

Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych

 
Dzień dobry i proszę o chwilę uwagi, bo to będzie długie, ale jednocześnie jest bardzo ważne. Że aż powstrzymam się od infantylnych żartów czy wątpliwej jakości sarkazmu. Tym razem "wyciek" będzie dotyczył organizacji, która jest dobrze umocowana w sferach politycznych, z niezłymi kontaktami w prokuraturach (z tą generalną włącznie), a której przeważającą częścią działalności jest "walka" w sądach. Zresztą, nawet ich zrzutka ma tytuł "czynimy sprawiedliwość", czy jakoś tak, gdzie punktują kogoż to nie skazali tym razem.
Chodzi o Fundację Mondo Cane, i zanim ten wątek się skończy będzie ona musiała zmienić nazwę na #FundacjaMocnoKłamie, żeby mieć coś wspólnego z rzeczywistością.
Mówi się, że zanim prawda ubierze buty to kłamstwo zdążyć okrążyć świat. Rzadziej wspomina się, że zdąży też zniszczyć komuś życie, bo tak sobie zażyczy grupa aktywistek. Ale do tego jeszcze dojdziemy. Rozkład jazdy jest taki, że w tym poście opisuję historię, w kolejnych wrzucam materiały. Od zeszłego piątku są one znane Fundacji, więc jeśli tylko zechce się do nich odnieść to droga wolna. Choć oczywiście przysługuje jej prawo do zachowania milczenia, co gorąco polecam.
---
Historia jest taka:
Dawno, dawno temu, a właściwie w roku 2019. Za górami, lasami a nawet za Poznaniem, miejsce miała tak zwana "interwencja". Fundacja Mondo Cane zabrała z hodowli zrzeszonej w Związku Kynologicznym (a zarazem hotelu dla zwierząt) kilkanaście rasowych psów. I już na wstępie niektórzy mieli wątpliwości, że zabrano tylko psy rasowe, zostawiając kundelki na miejscu, ale to niuanse.
Część psów udało się odzyskać poprzez prokuratorskie nakazy przeszukań u członków Fundacji (czy tam w ich Domach Tymczasowych), reszta do dziś jest przedmiotem różnych postępowań. Zarząd Fundacji otrzymał zarzuty przywłaszczenia zwierząt, ale szybciutko je wycofano, bo przecież mowa o nie-byle-kim. Rozpoczęła się batalia sądowa...
Sprawy rozdzielono na dwie części. Pierwsza dotyczyła jednego psa, który to miał być "głodzony", jak krzyczały aktywistki gdzie tylko się dało, od Gazety Wyborczej po Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, a druga dotyczyła pozostałych psów, które to miały przebywać w warunkach skrajnego niechlujstwa, czy tam być bardzo zaniedbane.
Pierwsza sprawa zakończyła się uznaniem właścicielki zwierząt winną. Tylko nie żadnego głodzenia a "zaniechania leczenia". W końcu pokazywano zdjęcia przeraźliwie chudego psa i opowiadano, że on praktycznie umierał. Druga sprawa przeciw właścicielce została dwukrotnie umorzona, ale po interwencji Prokuratury Generalnej wróciła na wokandę. Polskie przepisy przewidują coś takiego, gdy pojawiają się nowe dowody, a tutaj, choć nic nowego nie pokazano, ktoś "tam na górze" uznał za stosowne przeciągnąć właścicielkę psów przez jeszcze jeden sąd. Witam w Polsce.
W toku wszystkich postępowań- tzn. w urzędzie miasta, na policji, w prokuraturze i w sądzie aktywistki złożyły szereg zeznań. W podobnym tonie wypowiadały się w mediach społecznościowych, gazecie wyborczej a nawet w liście do Zbigniewa Ziobro. Zeznania te były, jak to się mówi w prawniczej nomenklaturze, spójne i logiczne. Rzekłbym, że aż zbyt spójne w niektórych elementach.
Całość zmierzała do kolejnego skazania właścicielki zwierząt, aż tu nagle... następuje zwrot akcji. Otóż jedna z aktywistek biorących udział w tej "interwencji" zeznała, w uproszczeniu coś takiego: "no dobra, to wszystko była ściema, sorry". Oczywiście użyła innych słów, ale tak brzmiał przekaz.
Pani Prokurator źrenice rozszerzyły się jak 5-złotówki i bardzo się zdenerwowała. Wszak to świadek oskarżenia jest, a właśnie powiedział, że cała ta akcja to było odgórnie ustalone oszustwo. Nikt nie wnikał, czy niepokorny świadek poszedł po rozum do głowy, czy może popadł w konflikt z resztą Fundacji albo zwyczajnie sumienie go ruszyło. Nawróconej aktywistce postawiono zarzuty składania fałszywych zeznań. W Fundacji znów wystrzeliły korki od szampana, bo przecież udało się uciszyć kolejną nieprzychylną im osobę.
I pewnie na tym cały proces zakończyłby swój bieg, gdyby nie drugi zwrot akcji. Taki niepodważalny. Na pewno ważniejszy niż czyjeś słowa. Otóż niepokorna aktywistka na potwierdzenie swoich zeznań dostarczyła... nagranie z całej "interwencji". Z niego z kolei wynika, że ona jako jedyna z tego grona powiedziała (ostatecznie, ale jednak) prawdę.
Miał być dywan z odchodów, była ponoć jedna kupa (ja tam żadnej nie widzę). Miał być pies z raną na dupie, pies wystawił dupę do obiektywu w wysokiej rozdzielczości i nie miał żadnej rany, nawet ta nieszczęsna wyżlica, co to miała nie umieć podnieść głowy z zagłodzenia wygląda zupełnie inaczej.
Słowem: Fundacja i jej poplecznicy kłamali. I żeby jeszcze robili to w Internecie, to przecież tutaj każdy może, ale oni składali te zeznania "pod przysięgą". I zaprzęgnęli sobie do pomocy bardzo ważnych ludzi, których z nieukrywaną przyjemnością będę tu wymieniał z nazwiska, co by mieli okazję poświecić oczami.
Stay tuned, bo szambo wybiło. I kłamstwo wcale nie ma krótkich nóg- to konkretne przez 4 lata chodziło sobie po prokuraturach i sądach robiąc przerwy jedynie na znęcanie się nad niesłusznie oskarżoną właścicielką zwierząt.
---
Co dalej?
Postępowania sądowe będą toczyły się swoim torem, choć nawet wiedząc jakie cuda potrafi wyczyniać wymiar rzekomej sprawiedliwości chyba nie ma innego wyjścia niż uniewinnienie właścicielki zwierząt.
A my sobie usiądziemy wygodnie, żeby wspólnie obejrzeć tutaj nagranie z "interwencji" Fundacji Mondo Cane i skonfrontujemy je z relacją i zeznaniami aktywistek. Dla mnie czysta przyjemność, skromnemu gronu czytelników tej strony również powinno się spodobać. Bo tylko prawda jest ciekawa.
---
Ja to bym najchętniej usiadł wygodnie, ale ze skrzynką piwa. Na wypadek gdyby aktywistki postanowiły uruchomić starą modłę, że to pewnie spisek lobby futrzarskiego na usługach myśliwych pracujących w rzeźniach pseudo-hodowli psów, czy jak im tam zwykle synapsy się kleją.
Jak na złość żadne lobby nigdy nie zechciało mnie sponsorować, więc zostawiam link do mojego serwisu kawowego i z góry wielkie dzięki -> https://buycoffee.to/czarnalistapro
CDN...

480683298_1028399825995628_2673109974680675446_n.jpg

Posted
Kolejna część inwencji twórczej grupy #mondocane. W tym maratonie bije rekordy niejaka Śniecikowska. Oszust naczelny, pobiła nawet królową madkę w boju.
Na Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych całość tej urzekającej historii. U mnie tylko fragmenty, odsyłam zatem do tekstu Listy.
A poniżej
- złożenie fałszywego zawiadomienia o popełnionych przestępstwach. Przypomnijmy nie jednym, a dwóch (umierający wyżeł, leżący w cierpieniu, nie wstawał, nie reagował). Tak, wyżeł był chory i skonfrontujemy jeszcze tą rzeczywistość - faktyczna przyczyna choroby. A jaki był ten stan zarzutów groomerskich - bajka się rozsypała.
- herszt grupy przestępczej, która wtargnęła na posesję (193kk) - niejaka Kuberek, twierdzi, że na teren grupę ratowaczy wpuszczono . Kłania się nie tylko wtargnięcie, ale i składanie fałszywych zeznań.
- gwiazdy, w tym jedna podająca się za biegłą i kolejna rzekomo doświadczony dwudziestoletni lek.wet., przeszły siebie w konfabulacji. Tak bardzo chciały udowodnić ZASRANE mieszkanie, że ilość gówna rosła wprost proporcjonalnie do kolejnosci zeznań. Lek.wet jako naczelny mitoman ustalający zeznania ze Śmietnikowska, widział nie 5szt klocków czy może 2szt. ONA WIDZIAŁA DWA CENTYMETRY ZASCHNIĘTEJ WARSTWY NA CAŁEJ POWIERZCHNI mieszkania. Zaschnięta skorupa łajna ... No i ten fetor - od tych gówien oczywiście ...
A mnie nadal interesuje czy ten herszt- pasztet Kuberka była tak głodna, że urzędowała w lodówce przez całą interwencję, czy to zachowanie kompulsywne kolejnego oszołoma z zerwanym beretem.
Poniżej częśč filmu z interwencji u Magdy D., kobiety na punkcie, której Śmietnikowska ma obsesję. Autor: CLOP.
TERAZ ROZUMIECIE jaki był cel nadzierania paskudnej gęby do PK, zeby uruchomić umorzone prawomocnie postępowania, bo PR gubi ich materiały? Ależ jesteśmy gwiazdy w ich posiadaniu, PR i Sąd juz pewnie też 🙂 Nic nie poginęło gwiazdy, a jak pięknie obnaza waszą działalność przestępczą 🙂
CzarnaPolewka i Napsitemat.pl coś dla Was.
Odsyłam do felietonu Czarnej Listy, moje hejterskie serduszko przy takim szczycie squrwysyństwa i niszczeniu ludziom i ich zwierzętom życia pozwala mi jedynie na ulanie jadu.
 
Posted
⛔️ Fundacja Mondo Cane kłamie - ciąg dalszy ⛔️
Dla przypomnienia: po 4 latach nieustannej nagonki na właścicielkę psów, jedna z aktywistek biorących udział w "zabieraniu" jej zwierząt dostarczyła do sądu nagranie, które zaprzecza niemal całej narracji prowadzonej przez Fundację Mondo Cane. Prolog tej historii jest w poprzednim poście, zachęcam do przeczytania.
I chciałbym, żeby nagranie dotarło do hodowców oraz osób opiekujących się większą liczbą zwierząt. Bo przecież co ja tam mogę wiedzieć. Może widoczne poniżej psy są w stanie zagrożenia życia i bytują w warunkach skrajnego niechlujstwa? Niech wypowie się ktoś z doświadczeniem praktycznym.
Jestem też ciekaw czy/jak oni obroniliby się, gdyby cały zastęp działaczek jakiejś organizacji złożył tak jednoznaczne i zbieżne ze sobą zeznania przeciw nim.
W mojej skromnej opinii to jest najważniejszy "wyciek" jaki nastąpił w tym patologicznym środowisku od dawna. Bo nie dotyczy pierwszej z brzegu organizacji, a takiej która od lat (z nieznanych mi przyczyn) cieszy się ogromnym wsparciem polityków i prokuratorów. Ale do nich jeszcze dojdziemy.
---
Ze strony technicznej:
- materiałów jest oczywiście więcej, ale nie ja będę decydował co publikować, a co pokazać dopiero w sądzie. W końcu te sprawy nadal się toczą a ja nauczyłem się już nie wychodzić przed szereg. Niech Fundacja ma jakąś niespodziankę.
- zarówno nagrania, jak i treść zeznań, to zasoby Fundacji, więc ta nie może im zaprzeczyć. Zeznania są cytowane dosłownie, co do przecinka. Mogę dodać do nich daty i nazwiska, jakby ktoś chciał się wyprzeć. Aktywistki twierdziły, że zostały wpuszczone- nagranie pokazuje, że przechodzą przez (już wewnętrzny) płot. Mówiły, że tam był "dywan z odchodów", nagranie temu zaprzecza. I tak dalej, i dalej, i niestety dalej.
- wideo jest w wysokiej rozdzielczości, którą FB automatycznie zniweluje. Można za to robić stopklatki a te z kolei pozwalają na ocenę czy pies wskazany jako posiadający ranę faktycznie ją miał (spoiler: nie miał, widać go na scenie przy schodach), lub czy ten, który miał być cały w odchodach był brudny jakkolwiek. Słowem: cała narracja Fundacji posypała się jak domek z kart. Choć w sumie niektórzy wiedzieli od dawna, że ta cała akcja to lipa. Teraz powinni wiedzieć wszyscy.
---
I jeszcze refleksję mam.
Jeżeli 10-ciu aktywistów zgodnie zezna, że miałem wszędzie w domu- za przeproszeniem- nas*ane, a ja powiem, że to nie jest prawda, to komu uwierzy policja, prokuratura i sąd? Bo żeby ufać w nieomylność czy bezstronność wymiaru sprawiedliwości to przecież lat można mieć maksymalnie dwanaście.
Jeżeli przy 10-ciu psach, któryś szczeniak faktycznie narobi mi na podłogę, a ktoś sfotografuje kupę z 10-ciu różnych ujęć, to dam radę przekonać publikę, że to jest jedna i ta sama kupa? Bo, że internetowa gawiedź prezentuje g*wniany poziom nie znaczy przecież, że faktycznie zna się na odchodach (lub chociaż ich zdjęciach).
A jeżeli jakaś organizacja "prowadzi" 10 różnych spraw, a w jednej z nich można jej udowodnić czarno na białym (albo raczej brakiem ciemno-brązowego na jasno-brązowym), że zwyczajnie kłamie, to jaka jest pewność, że w pozostałych 9-ciu sytuacja jest inna, i w nich na pewno zeznawano samą prawdę i tylko prawdę? Bo moim zdaniem takiej pewności nie ma.
---
Ciąg dalszy nastąpi, ponieważ ta jedna sprawa to materiał na książkę. Niespodzianki dla Fundacji również przewidziano. A gdyby w międzyczasie ktoś chciał wesprzeć projekt śledzenia tych krzywych akcji to będę niezmiernie wdzięczny.
Tutaj link:
  • Margo changed the title to Mondo Cane - Fundacja na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt
Posted
DLACZEGO KŁAMIE?
 
Śliwa-łobacz, prezeska Fundacji Mondo cane kłamie, dlaczego? przecież była twarzą nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt w roku 2011, gdzie wprowadzono zapis, że psy mają mieć 3 metrowy łańcuch i powinny być spuszczane z łańcucha co 12 godzin.
---------------------------
Tadeusz Wypych
Ustawa dla pet-biznesu lipiec 2011
 
''Uwagi do projektu zmiany ustawy o ochronie zwierząt z maja 2011 Zaletą tego projektu zmiany ustawy o ochronie zwierząt jest to, że w jego uzasadnieniu szeroko opisane są przejawy patologii dotyczącej wyłapywania bezdomnych zwierząt i działalności schronisk. We wcześniejszym projekcie, rok wcześniej, całe to zjawisko zostało nazwane krótko "hyclostwem". Dzięki miłośnikom zwierząt i mediom opinia publiczna coraz silniej domaga się likwidacji tej patologii i można oczekiwać, że do zmian prawa na tym tle w końcu dojdzie.
 
Rzecz jednak w tym, by były to zmiany na lepsze, a nie na gorsze. Jeśli zmiany przepisów wprowadzane będą bez rzetelnej diagnozy problemu, bez rozpoznania mechanizmów patologii i bez analizy kreujących ją interesów, to prowadzić mogą do pogorszenia sytuacji, a nie do poprawy. A taki właśnie jest ten projekt.
Projekt głosi, że od prowadzenia schronisk dla zwierząt trzeba odsunąć przedsiębiorców i powierzyć je wyłącznie organizacjom społecznym. Podział na złych przedsiębiorców i dobre organizacje jest jednak wyłącznie faktem medialnym. Lista schronisk-mordowni prowadzonych przez organizacje pozarządowe nie jest krótsza niż tych prowadzonych przez przedsiębiorców lub same gminy. Działanie organizacji w tej branży generalnie nie różni się od działania przedsiębiorców ani w efektach, ani w sposobach, ani nawet w pod względem formalnym. Choćby dlatego, że organizacje są przedsiębiorcami faktycznie i bywają nimi całkiem formalnie. Co więcej, projekt przewiduje, że schroniska powinny być prowadzone wyłącznie przez organizacje o statusie organizacji pożytku publicznego. Dlaczego - nie wyjaśniono. To znów tylko odwołanie się do pozytywnych skojarzeń kształtowanych przez media. Wszak przepisy o statusie OPP nic nie mówią o opiece nad zwierzętami, a status ten uzyskiwany jest po spełnieniu przez organizację czysto formalnych, niewygórowanych wymogów. Nadzór państwowy nad takimi organizacjam

 

https://www.facebook.com/share/v/1AowPwp6TH/

  • 1 month later...
Posted
7 lat gehenny Magdaleny i jej rodziny dobiega końca. Co prawda straciła wszystkie oszczędności, musiała zaciągnąć kredyty a przy okazji dorobiła się rozrusznika serca, ale jest już bliżej finału, niż kiedykolwiek była. I to jest sukces w tej jednej z najbardziej obrzydliwych, zakłamanych akcji, jakie fundacyjne działaczki mogły wymyślić.
Historię opisywałem już kilka razy- opublikowałem dokumenty oraz nagrania- więc nie wiem czy jest sens wszystko powtarzać. Może jedynie przedstawię głównych uczestników:
Z jednej strony jest Magdalena, hodowczyni prowadząca hotel dla zwierząt, organizatorka dogoterapii dla niepełnosprawnych, osoba, która w roli handlera na wystawach przejechała Europę wzdłuż i wszerz.
Z drugiej strony jest Fundacja Mondo Cane. Jeśli ktoś nie wie, to jest ta taka "polityczna" organizacja. Tam gdzie są politycy, tam są i działaczki MC. Parlamentarny Zespół ds. Zwierząt, Nadzwyczajna Komisja Sejmowa, Seminaria Ministerstwa Sprawiedliwości- gdzie by nie spojrzeć, tam są i one.
Ale sedno historii jest zupełnie inne. Siedem lat temu aktywistki zabrały zwierzęta należące do Magdaleny, następnie część z nich odzyskała prokuratura, ale trzy z nich gdzieś "zniknęły". Rozpoczęła się batalia sądowa.
W jednej ze spraw Magdalena została skazana, w drugiej- mimo dwóch umorzeń (interweniowała sama "góra")- skierowano do sądu akt oskarżenia. Na podstawie opinii biegłej "zoopsycholog", która od lat jest zaprzyjaźniona z Fundacją- wystawia im opinie, kibicuje w mediach społecznościowych i do szefowej MC mówi per "Kasiu".
Równolegle toczyła się sprawa o przywłaszczenie trzech psów, których mimo nakazów wydanych przez prokuraturę nie udało się odzyskać. O ich los można pytać np. w Fundacji Przystań Ocalenie, na Śląsku. W sumie zabawnie (śmiech przez łzy) to wyszło, bo szefowa tej Fundacji zeznała, jakoby psy trafiły do niej bardzo zaniedbane. Brudne i śmierdzące. Zapomniała, że trafiły do niej spod opieki Fundacji Mondo Cane, a nie Magdaleny. Ale mniejsza o to.
Zmierzam do brzegu, bo wiem, że nikt nie lubi przesadnie długich postów. W trakcie tej prawniczej bitwy, gdzie obie strony składały kolejne wnioski dowodowe i zażalenia, na jaw wyszło nagranie z przebiegu całej "interwencji". Przez całe lata utrzymywane było w tajemnicy, aż jedna z byłych działaczek MC postanowiła przekazać wideo Magdalenie.
I to nagranie zmieniło wszystko.
Do mnie dopiero teraz dociera, że gdyby nie kilka minut nagranego komórką filmu, to dzisiaj Magda mogłaby być w więzieniu, choć nigdy nikomu żadnej krzywdy nie zrobiła. Zwyczajnie sąd uwierzyłby w zeznania aktywistek, a te były jednoznaczne.
Aktywistki przed policją, prokuraturą i sądem zgodnie (nawet przesadnie zgodnie) zeznawały, że przy jednym psie to myślały, że on właściwie nie żyje, że wszędzie były odchody, że "cały tabun psów ruszył na nie, że aż nie wiedziały ile ich jest".
A nagranie pokazało coś odwrotnego. "Martwy" pies przyglądał im się z zainteresowaniem, "wszechobecne odchody" były dosłownie jedną psią kupą, a "tabun" okazał się być czterema psami małej rasy. Niemal wszystko co aktywistki przez lata opowiadały, i to nie tylko w Internecie, było kłamstwem.
Wczoraj Magdalena została prawomocnie uniewinniona. Po siedmiu latach permanentnego stresu i zawoalowanych gróźb ze strony aktywistek. Takich, że wiecie: "hehe, niedługo zobaczysz", "wkrótce się okaże". No to właśnie okazało się. Niewinna. Prawomocnie.
Trochę wcześniej trzy działaczki Fundacji Mondo Cane (Aleksandra Ś, Anna C. oraz Małgorzata K. - pozdrawiam) usłyszały wyrok przywłaszczenia psów. Sąd wymierzył im karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Jeszcze nieprawomocnie, ale przypominam, że mówimy o organizacji uznawanej za "nietykalną".
7, słownie: siedem, urwa, lat, na udowadnianie swojej niewinności. I nadal wszystko oparte o farta, że ktoś ujawnił nagranie. Przecież same by go nie pokazały. Tak jak nie wspomniały, że w hotelu Magdaleny trzymały psa, którego (zaraźliwą!) chorobę ukrywały przed nią. Ale o tym jeszcze będzie okazja porozmawiać, również w sądzie.
Puenta? Nie ma puenty. To jest najbardziej jaskrawy, ordynarny przykład, że gdzie grupa aktywistów- wspólnie i w porozumieniu- coś sobie ubzdura, tam oskarżany przez nich właściciel zwierzęcia jest praktycznie bez szans. A nawet jeśli wygra, to w sumie tak jakby przegrał. Ale to nie znaczy, że należy się poddawać...
---
Cała historia, razem z tymi wszystkimi kulisami i niuansami, będzie opisana w mojej książce. Ma być w wersji drukowanej, audio i e-booka. Premiera wkrótce. Gdyby ktoś chciał wesprzeć te całe lata trzymania ręki na pulsie w tego typu sprawach, może zostawić symboliczną kawę, o tutaj:
Zasadniczo to wszystko jest już napisane (co było trudne) i zweryfikowane źródłami (co było jeszcze trudniejsze), teraz trwa praca pani edytor oraz działu językowego, czyli jak rozumiem ludzi, którzy faktycznie wiedzą jak używać interpunkcji. Dla mnie, to, od zawsze, zagadka.

654742644_1347710147397926_1466894487020373335_n.jpg

Posted
27.03.2019 – tą datę zapamiętam do końca swoich dni
To wtedy zniszczono moje życie.
W dniu wczorajszym Sąd Okręgowy w Poznaniu podtrzymał wyrok Sądu Rejonowego w Pile uznając mnie NIEWINNĄ.
Mamy także wyrok Sądu Rejonowego w Pile z dnia 24.02.2026 ( II K 184/24) uznającego przedstawicieli Fundacji Mondo Cane zarządzających interwencją: Aleksandry Ś, Anny C. i Małgorzaty K. za winne przywłaszczenia psów i skazujący je na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata.
Pani Prezes Mondo Cone osobiście pofatygowała się do Poznania na sprawę odwoławczą. Udowadniała tam swój brak znajomości z biegłą Dorotą Wiland, z którą się znają - a jednak nie znają. Chwaliła się ilością prowadzonych przez nich spraw – ponad 170 i żadnej nie przegrali. Nie zapomniała również wspomnieć o swoich wizytach w Sejmie.
Zastanawiam się dzisiaj ile z tych spraw wygrali, bo ludzie nie mieli siły się bronić. Nie mieli finansów na adwokata. Ile razy do wygrania sprawy przyczyniła się nie-znajoma biegła.
Dzisiaj po 7 latach walki mogłabym odetchnąć – tylko że wiem, że to jeszcze nie koniec.
Widziałam w poprzednich postach, że część osób nie orientuje się w sprawie.
 
Oto krótkie kalendarium:
27.03.2019 – w godzinach porannych odbierany jest schroniskowy pies Ares, przebywający w moim hoteliku, a będący pod opieką Aleksandry Ś, dzisiaj członka Zarządu Fundacji Mondo Cane ( jest to o tyle istotne, że ta sama pani twierdziła później podczas zeznań, że mnie nie znała)
Około godziny 15 rozpoczyna się interwencja. Na terenie posesji, jak i w moim mieszkaniu nie ma nikogo. Panie „inspektorki” poruszają się swobodnie po całym terenie. Później podczas zeznań mówią: zostałyśmy wpuszczone. Dzisiaj sam Sąd zauważa, że była to nieprawda.
Rozpoczyna się hejt w internecie i zbiórka. Ja otrzymuję pierwsze zapytania od znajomych co się dzieje i pierwsze groźby. Jestem przerażona, bo właśnie wracam do domu z Poznania i nie wiem co się dzieje z moimi psami.
Dojeżdżam do domu. Razem ze mną pojawia się policja. Czekamy na technika kryminalistyki, który ma robić dokumentację zdjęciową. Dzisiaj jestem za nią ogromnie wdzięczna bo zostaje ona w sprzeczności z tym ,co pokazała Fundacja.
Około godziny 22 wszystkie psy zostają wywiezione busem typu blaszak w klatkach w nieznanym mi kierunku. Oczywiście tylko te rasowe. Te nierasowe pozostają.
 
28.03.2019 – budzi mnie w domu cisza. To kolejna rzecz, której nigdy nie zapomnę. Poddaję się. Popadam w odrętwienie – nie wiem nic. Nie mam już nic. Stawiają mnie na nogi moi znajomi i oddział ZKwP w Bydgoszczy. To oni sprawiają, że zaczynam walczyć o swoje psy. Zupełnie obce mi osoby ślą mi słowa wsparcia i pomagają. Część znajomych z wystaw osądza mnie na podstawie zdjęć w necie. Zamykam hotel dla psów. Zamykam social media. Moja psychika w tamtym momencie nie wytrzymała fali hejtu.
A w necie króluje zdjęcie wyżlicy - tylko zapomniano i ciągle zapomina się wspomnieć, że nie była ona moją własnością, przebywała w hotelu, a właścicielka mieszkała 5 minut ode mnie.
I zapomina się również wspomnieć o tym, że miała kontakt z psem Aresem - tym, który został odebrany w dniu interwencji, który ciągle miał biegunki i w prezencie zostawił nam lamblie.
Dzięki pani Maji dowiaduję się gdzie są moje psy – Klinika Wąsiatycza w Poznaniu. Dowiaduję się, że psom nic nie jest, są zdrowe, a personel dziwi się dlaczego tu trafiły. Część psów trafia do domów (bez żadnych umów) część psów pozostaje w klinice, gdzie mieszkają w klatkach i są wyprowadzane 3-4 razy dziennie po 5 minut na trawnik przed kliniką. To było to cudowne polepszenie warunków. 2 papillony trafiają do oddalonego ponad 500 km miejsca, gdzie mieszka jeszcze inne 500 zwierząt. A pani, która je odebrała zeznaje przed Sądem, że przyjechały brudne, zaniedbane i chore. Chyba zapomniano jej powiedzieć, że przed trafieniem do niej psy przebywały tydzień w Klinice Wąsiatycza.
W następnych dniach składam zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa oraz do Urzędu Miasta informację o niewyrażeniu zgody na odbiór psów. W UM wszyscy są zdziwieni – nikt nic nie wiedział o sprawie.
Dzięki namowom znajomych zakładam zbiórkę – i to dzięki waszej pomocy udało się zbierać fundusze na pierwszy etap pomocy adwokackiej. I tego też nigdy nie zapomnę. To była bardzo potrzebna i bardzo wymierna pomoc, która w tamtej chwili była bardzo potrzebna – i za to raz jeszcze DZIĘKUJĘ!
Wielkanoc 2019 roku spędzam już z częścią swoich psów – udało się odzyskać 9 z nich. Cieszę się ogromnie. I jednocześnie boję. Czy znowu mi nikt ich nie odbierze. Cały czas płyną do mnie groźby: spalenia, podpalenia domu, zakopania w rowie z wapnem, zamknięcia w klatce… Nie mogę ich publikować, bo za te zdjęcia usunięto moje poprzednie konto.
Zaczynają się kontrole u mnie w domu: MOPS (bo mam niepełnoletnie dzieci), US (bo jeżdżę na wystawy) PIW ( bo mam hodowlę). Żadna nie wykazuje nieprawidłowości.
Sprawa o znęcanie się zostaje prawomocnie umorzona.
Sprawa administracyjna – wyrok dostajemy w prezencie gwiazdkowym – odmowa odbioru zwierząt (tak, sprawa trwała 10 miesięcy). SKO podtrzymuje wyrok. Wydawałoby się, że mogę odetchnąć.
 
I nagle nadchodzi rok 2021 – okazuje się, że gdzieś tam w Brzezinach wznowiono postępowanie przeciwko mnie (czym chwali się sama Prezes w mediach społecznościowych – pozwoliłam sobie dołączyć screen jej wypowiedzi). Co jest podstawą? Nowy dowód? Nie. Nawet nie opinia (kolejna) biegłego profesora weterynarii (kolejna korzystna dla nas). Podstawą jest opinia pani zoopsycholog Doroty Wiland, która nie tylko nigdy nie widziała zwierząt, skrytykowała działania Prezydenta Miasta Piły, Sądu Rejonowego i Okręgowego, ale wysunęła wiele dziwnych wniosków, np. że należy podejrzewać, że pies rasy flat coated retriever mógł nie mieć zaspokajanych swoich naturalnych potrzeb. Czyli co – nie polował na kaczki? Takich absurdów jest więcej, a opinia kosztowała podatników niemałe pieniądze.
Kolejna rzecz, której nie zapomnę do końca życia – widoku pani Prokurator w Brzezinach oraz pani Prezes Fundacji MC i pani Aleksandry Ś. Siedzących w jednym rzędzie za biurkiem z uśmiechem stawiające mi zarzuty za kamień na zębach, ich zdaniem za długie pazurki i kołtun za uchem…
Całe postępowanie zaczyna się na nowo. Dla mnie cały horror. Ale tym razem zaczyna być nieco inaczej. Część osób z interwencji wycofuje się ze swoich zeznań o fatalnych warunkach i potrzebie odbioru psów. Trafia do nas oryginalne nagranie z początku interwencji, które od razu przekazujemy do Sądu. Trafiają do nas screeny rozmów, które pokazują ustalanie zeznań, zmowę i nakłanianie do mówienia nieprawdy. 4 świadków potwierdza prawdziwość tych screenów. Powołany zostaje kolejny biegły, który nie tylko wystawia kolejną opinię (znowu na moją korzyść) , ale odpowiada na pytania podczas sprawy – sprawy, która nagle przez pytania oskarżyciela posiłkowego zamieniła się na sprawę przeciwko wszystkim hodowcom, którzy rozmnażają zwierzęta.
Wygrywamy sprawę w sądzie okręgowym.
W dniu 12 marca odbywa się sprawa odwoławcza w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. W dniu 18 marca poznajemy wyrok – podtrzymanie wyroku Sądu Rejonowego w Pile.
I tak wygląda gorzki smak zwycięstwa.
Mogłabym zacytować Kubę Sienkiewicza: „to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy już iść”
Tylko dokąd. I wiem, że to na pewno nie jest koniec…
Zostają obawy, czy Pani Prezes po raz kolejny ruszy swoje znajomości u góry?
Czy po raz kolejny pojawi się narracja: straszny hodowca i dobra organizacja?
Tak. Jestem hodowcą i rozmnażam psy bo potrzebuję ich do pracy. Bo sama mogę zadbać o ich socjal i wychowanie. Ale staram się robić to z głową i pełną odpowiedzialnością.
A dzisiaj sam wizerunek organizacji w mediach społecznościowych się zmienił. Absurdalnie – dzięki celebrytom. Ludzie zaczynają otwierać oczy.
Czas pokaże.
Na chwilę obecną łapiemy oddech. Po 7 latach mamy prawo.
I dziękujemy, że przez tyle lat byliście obok i wspieraliście. Nie wymienię tutaj wszystkich - bo mogłabym kogoś pominąć i nie chcę, abyście stali się celem ataku fundacji. Ale Wy wiecie ❤
Chociaż Czarna Lista Organizacji Prozwierzęcych mogę spokojnie oznaczyć 😉 dziękuję za otwarcie mi oczu, wsparcie i czasami kopniaka do dalszego działania. Dzięki za Twój zdrowy rozsądek i chęć szukania prawdy.

11.jpg

12.jpg

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...