Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Guest Mrzewinska
Posted

Marmasza, ale naprawde bardzo wielu z tych, ktorzy potrafia nauczyc psa wykonywania siad, waruj, albo potrafia podczas jednej sesji przeprowadzonej w mieszkaniu nauczyc psa sygnalizowania zwlok podczas patrolowania jeziora - interesuja sie co nieco psychika psa i jego emocjami.
A poza tym, czy Twoim zdaniem mozna prawidlowo zakwalifikowac zachowanie zwierzecia, jesli zachowanie tego gatunku zna sie tylko z teorii? Bo przeciez nie da sie obserwowac na co dzien zycia udomowionych psow, nie majac takiego psa.

Nie wyobrazam sobie aby rozwiazywanie problemow wlasciciel - pies, oferowal ktos, kto nigdy wlasnego psa niczego nie uczyl, nie mial psa, nie obserwowal zachowan roznych psow w róznych sytuacjach.
Nie wiem, jakie doswiadczenie w tym zakresie - praktyczne doswiadczenie - maja ludzie oferujacy pomoc akurat u nas. Mam nadzieje, ze duze.

Zofia

  • Replies 78
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

marmasza-uczenie siad i waruj oraz chodzenia przy nodze to raczej nie wystarczy w szkoleniu sportowym albo uzytkowym.trzeba troszke wiecej wiadomosci.natomiast rady przeroznych behawiorystow....tak jak rady "treserow"czasem potrafia zalamac lub zafascynowac cena za "usluge":cool1: .

Posted

Marmasza, ale ja tam jestem za tym coby dziecka z kąpielą nie wylewać :razz: .

Przychodzi potem na lekcję pan z DDB atakującym przechodniów - bo mu nikt nigdy dosadnie nie wytłumaczył, że tak nie wolno! - i pół godziny opowiada że jego pies ma "kompleks matki". Behawiorysta mu tak powiedział.

:lol: :crazyeye:

Posted

Znam młodego psa, którego znany "autorytet behawioralny" zakwalifikował jako agresywnego i kazał uspić. Poniewaz na dzień dobry został obszczekany a pies w dodatku był nieposłuszny i nawarczał na dziecko,"autorytet" stwierdził,ze zagraza otoczeniu i nic z niego nie bedzie. Poinformował tez o swoim zdaniu weterynarza który psa prowadził.
Na szczęscie własciciel był mądrzejszy od "uczonego" i po prostu poszedł z psem na szkolenie i zapewnił mu wiecej ruchu. Wszystko dobrze sie skończyło: pies zadowolony,dzieci szczęśliwe, własciciel też, a Znany Behawiorysta dalej udziela porad.....

Posted

Hmm i o czym to ma świadczyć? Bo jeśli o wyższości szkoleniowców nad behawiorystami to... można się tu przerzucać przykładami braku wiedzy, kompetencji jak też humanitaryzmu w obie strony, tylko... co to zmieni?
W lipcu ma być ustanowiony zawód zoopsychologa i mam szczerą nadzieję, że to trochę ograniczy samozwańczych szarlatanów.

Posted

To ma swiadczyć o tym, ze nie można być dobrym szkoleniowcem bez znajomości psychiki, zachowań i fizjologii psów. I o ile szkoleniowiec musi być behawiorystą zeby był skuteczny to behawiorysta nic nie musi....

Posted

Nie zgodzę się z Tobą - behawiorysta, żeby był skuteczny też musi...
Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie kogoś, kto nigdy nie miał do czynienia z psami w praktyce tylko skończył teoretyczny kurs i jest dobrym behawiorystą.

Posted

Czyli tak czy siak na problemy zawarte w tytule nie ma porady od nikogo.Zresztą żeby coś radzić trzeba beczkę soli zjeść.Psa poznać jaki jest, był, dlaczego,od kiedy dzieje się coś dziwnego no po prostu byc z nim dłuugo.Specjanie napisłam że moja suczka to astka .Wiem jak się właśnie reaguje na taką rasę.Wiem bo byłam na szkoleniu i choć jeździliśmy z zaangażowaniem ok 100km w jedną od razu było-amstaffy be!No nie wspominając wieszania na smyczy dla "złamania"psa.Albo walenia obok właściciela kijem w drzewo żeby pies myślał że to atak.dziś widzę pełno błędnych postępowań,a jedno co dobre to socjalizacja z innymi psami.Chociaż też moim zdaniem powinno być inaczej,psy dobierane wiekiem,temperamentem,charakterem.Atam biegały wszyskie razem jedne w kagańcach bo agresywne inne razem z nimi mogące przejmować pewne zachowania.Ale dzięki takim wyjazdom myślę że nasa suczka była długo przyjacielem innych aż do czasu.Dlatego chciałam porady aby wróciło zaufanie do innych suczek.Lecz dyskusja przebiega innym tokiem.Pozdrawiam

Posted

Sulima... porady przez net naprawdę mogą więcej szkody narobić - poczytaj o pozytywnych metodach pracy z psem i poszukaj jakiegoś specjalisty (czy to szkoleniowca czy to behawiorysty) posługującego się tymi metodami. W Krakowie znam kilka takich miejsc wartych polecenia - np. Szkoła Alteri, p. Kłosiński - jesli szukasz kogoś z doświadczeniem.
Jeśli jesteś bliżej Warszawy to tam jest dr Iracka. Osobiście odradzam panią Kosińską - jakbyś trafiła na kontakt z nią.
Myślę, że najlepiej byłoby gdybyś trafiła do specjalisty, agresja to zbyt ryzykowny problem, żeby próbować samemu. Ale to moje zdanie.
A co do Amstafów - dużo krzywdy im zrobiono nieodpowiedzialnymi tekstami, hodowlami i właścicielami :(

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Marmasza, ale naprawde bardzo wielu z tych, ktorzy potrafia nauczyc psa wykonywania siad, waruj, albo potrafia podczas jednej sesji przeprowadzonej w mieszkaniu nauczyc psa sygnalizowania zwlok podczas patrolowania jeziora - interesuja sie co nieco psychika psa i jego emocjami.


Dobry nauczyciel (przepraszam, że odwołuję się do "ludzkiej" analogii) potrafi skutecznie nauczyć dzieci wielu róznych umiejętności. Potrafi również skutecznie rozwiązywać wiele problemów natury wychowawczej. Wynika to z jego wiedzy i doświadczenia (w końcu nauczycieli uczą nie tylko wiedzy merytorycznej ale również psychologii i pedagogiki). Ale w przypadku problemów "behawioralnych", zaburzeń emocjonalnych i podobnych "kłopotów" z zachowaniem dziecka zaleca rodzicom udanie się do specjalisty-psychologa, który diagnozuje przyczynę zaburzeń w zachowaniu i zaleca leczenie. Zalecenia odnośnie postępowania z dzieckiem otrzymują również nauczyciele uczący dziecko.
To samo dotyczy psów - oczywiście wiele "zaburzeń" związanych z zachowaniami psa wynika z niewłaściwych relacji "właściciel-pies" i z prostego faktu, że pies może się nudzić. I w takich prostych przypadkach szkolenie jest doskonałą terapią gdyż wymusza z jednej strony zajęcie się psem a z drugiej daje psu okazję do pracy.
Ale w przypadku rzeczywistych problemów wielu szkoleniowców jest bezradna - agresywny pies jest nadal agresywny tyle, że bardziej kontrolowany. Strachliwy też takim pozostanie.
Problem w naszym Kraju polega, że behawioryzm (jako kierunek w psychologii) jest praktycznie nieznany. Przez lata wyklęty był co najwyżej krytykowany i delikatnie mówiąc przeinaczany. To powoduje, że mamy bardzo mało wykształconych psychologów zajmujących się zwierzętami. I ta luka wypełniana jest przez róznego rodzaju szarlatanów.
Ale prawdę mówiąc mimo iż poznałem w moim mieście kilku szkoleniowców to tylko jeden z nich nie opiera się w pracy z psami na teorii dominacji. To też o czymś świadczy. Ponadto nadal śmiem twierdzić, że aby skutecznie rozwiązywać problemy behawioralne nie trzeba umieć uczyć psa siadania czy warowania. I naprawdę nie mają żadnego uzasadnienia pytania odnośnie ilości wyszkolonych psów. Czy ktoś kto potrafi wyszkolić psa do poziomu mistrzowskiego w jakiejś dziedzinie a nie daje sobie rady z lękliwością tego psa, jest dobrym czy złym szkoleniowcem? Czy może zajmować się terapią behawioralną? Moim zdaniem te dwie dziedziny (szkolenie i terapia) są w dużej mierze rozłączne.

Posted

Po konsultacjach muszę (z ulgą to przyznaję) wycofać polecenie p. Kłosińskiego. Polecałam go sugerując się zdaniem niektórych klientów. Mam mieszane uczucia co do tego człowieka. Wkładam go do szuflady - kontrowersyjny (wiele osób uważa go za dobrego fachowca z doświadczeniem, ale są i tacy, którzy mają zupełnie inne zdanie o nim i jego kompetencji)

Posted

Marmasza - mam proste pytanie: Jest pies z problemami, niepewny siebie, lekliwy. Prostym sposobem na dodanie mu pewności siebie i odwagi jest danie mu czegos do noszenia. Jeżeli behawiorysta nie wie jak nakręcic psa na zabawke, jak nauczyc psa aportu czy noszenia przedmiotów, to co ma zrobić. Wysłac go do szkoleniowca?? Dla mnie to absurd

Posted

A ja tez mam pytanie moj amstaff tez jest strachliwy boi sie prawie wszystkigo zwalszcza ogladania go np.jesli zauwaze ze na jego lapie jest jakie swierze skaleczenie a chce obejrzec lape cofa ja i ucieka odemnie kladac sie gdzies z boku, dalej wycigniecie kleszcza tez problem pojscie do weta raz w roku na szczepienie to juz prawdziwy cyrk nie wspomne o strzelaniu w sylwestra lub jakimkolwiek huku.Mysle ze gdzies popelnila m blad ale nie wiem gdzie? Czy mozesz mi to wyjasnic?

Posted

Dzięki Feronek za uczciwe podejście do sprawy.Może porady [ niekiedy całkiem sprzeczne ze sobą ] moga szkodzić.Ja niestety mieszkam na Mazurach więc dość daleko od miejsc które polecasz.Problem jeale można go ograniczyć poprzez ciągłą uwagę .Jak na razie podchodzimy do samców a do suczek raczej ostrożnie .Wyjatkiem jest suczka szwagierki ale one znają się od dawna więc bawią się świetnie.Chciałam tylko zaznaczyć że te awanturki są całkowicie bezkrwawe wygląda to na straszenie się wzajemne.Ale tak jak mówię rasa robi swoje.Ciągle siętylko pytam dlaczego ? Staraliśmy się wychowywać suczkę pozytywnie chwaląc i nagradzając dobre zachowania,i ganiąc złe.Co mnie dziwiło że na szkoleniu na które jeździliśmy nikt nie stosował nagród jako pozytywne wzmocnienie .W domu suczka jest cudowna ,wielka z niej śpioszka i całuska.Pozdrawiam wszyskich.

Posted

no.....po pierwsze to przepraszam że nie brałam udziału w Waszej dyskusji ( na temat czy też nie :p) ale komp odmówił mi posłuszeństwa. Mieszkamy z Akte w Krakowie chodzimy na szkolenia na Juwenię. Jest to raczej szkolenie tzw. "sportowe". Choć też nie do końca, bo Akte ma kontakt z innymi psami. Niestety jej agresja nie ogranicza się do "jej terenu", a zależy no właśnie nie wiem od czego.....oczywiście mój piesek nie wychodzi teraz bez kagańca a w miejsca uczęszczanych przez psy (typu Wisła, Błonia) biega na 10metrowej lince. Jeśli macie jakieś namiary na kogoś w Krakowie to bardzo proszę podajcie. Czekam na Wasze uwagi i WIELKIE DZIęKI za pomoc

Posted

Sulima jedna rzecz, która rzuciła mi się w oczy z tego co piszesz... Co to znaczy, że ganisz psa za złe zachowania? Może w tym po części jest rozwiązanie problemu. Jeśli "ganisz" psa, to znaczy, że dajesz mu uwagę. Pies nie bardzo myśli po ludzku i Twój głos, spojrzenie czy dotyk może odebrać jako poświęcenie mu uwagi czyli jako zachętę do powtarzania tego zachowania niż do zaprzestania go. Spróbuj go zignorować, gdy zachowuje się źle - unikaj mówienia do niego, dotykania czy patrzenia na niego. Podejrzewam też, że to złe zachowanie to agresja na spacerach - spróbuj w momencie gdy pies zaczyna być agresywny (gdy widzisz, że zmienia postawę) odwrócić jego uwagę od źródła agresji i jeśli zareaguje - nagródź go smakołykiem. Trudno tak radzić nie znając dokładnie sytuacji, ale... hmm ważne jest żebyś nie "ganiła" psa za złe zachowanie a raczej je ignorowała - wtedy go nie wzmacniasz.

Posted

puli napisał(a):
Marmasza - mam proste pytanie: Jest pies z problemami, niepewny siebie, lekliwy. Prostym sposobem na dodanie mu pewności siebie i odwagi jest danie mu czegos do noszenia. Jeżeli behawiorysta nie wie jak nakręcic psa na zabawke, jak nauczyc psa aportu czy noszenia przedmiotów, to co ma zrobić. Wysłac go do szkoleniowca?? Dla mnie to absurd


Przepraszam za odchodzenie od tematu, ale odpowiem pytaniem:
czy behawiorysta bądź szkoleniowiec pracują z psami czy też ich zadaniem jest praca z ludźmi - właścicielami psów?
I drugie pytanie: czy oczekujesz, że psycholog-pedagog stwierdzając u dziecka niepewność siebie w kontaktach z rówieśnikami, związane z tym lęki i zalecając udział (treningi) w grach zespołowych (piłka ręczna lub siatkówka) będzie również trenerem tej dyscypliny sportowej?

Zadaniem behawiorysty jest diagnoza zaburzenia zachowania, określenie czynników wyzwalających te zachowania oraz ustalenie procedury "leczenia" (zalecenia dla opiekuna psa metod postępowania). Może podjąć się pracy z psem, ale to będzie półśrodek, gdyż to kto inny będzie obcował na co dzień z tym psem i ta osoba musi nauczyć się odpowiedniego postępowania. Takie jest moje skromne zdanie w tej materii.

Posted

Zgadzam się z Tobą Marmasza. Uważam, że podstawą dobrej terapii zachowania psa jest współpraca behawiorysty z właścicielem psa, a także ze szkoleniowcem i weterynarzem.
Jeśli widzę, że właściciel posiada dostateczną wiedzę i umiejętności, a rozwiązanie problemu leży w jego zasięgu pod moim okiem - to rozwiązujemy go wspólnie, ale kiedy wiem, że problem wymaga szkolenia, bo np potrzeba pracy w grupie, gdzie ilość bodźców jest znacznie większa albo szkoli się w szerszym zakresie (i to właśnie jest korzystne) to kieruję do szkoleniowca. Zawsze jednak gdy nie ma informacji o badaniach u weterynarza a problem może mieć podłoże organiczne - na początku odsyłam do weta, żeby wykluczyć organike.

Guest Mrzewinska
Posted

Bylo takie niezbyt ladne powiedzenie "owies w zadku grzebie". Czyli jesli konikowi dawac czystego owsa do woli i trzymac w stajni bez zadnej pracy, bez mozliwosci ruchu, to konik moze kopac az milo. Niektorzy uwazaja, ze wiekszosc dolegliwosci emocjonalnych czlowieka mozna wyleczyc dodajac mu ciezkiej pracy - byle czlek wierzyl, ze ta praca jest potrzebna i byle go odpowiednio docenic. Moja znajoma twierdzila nawet, ze wiazanie i stawianie snopkow w 40-stopniowym upale leczy niemal wszystkie choroby - oprocz zlamania nogi:evil_lol:
I przepraszam - ale gdyby tak piescic pchly, jak piesci sie niektore psie i ludzkie problemy, to by na woły powyrastaly.
Moim zdaniem u wiekszosci problemow z psami (i dziecmi) lezy nieumiejetnosc dania psu (i dziecku) upragnionego zajecia, wspolpracy i stworzenia w ten sposob prawidlowych relacji, dania poczucia bezpieczenstwa.
Ale latwiej jest powiedziec - moj pies ma problemy behawioralne, niz temu samemu psu rzucac aport przez godzine, aby w tym czasie ostygl slad, ktory pies jeszcze przez nastepna godzine wypracuje. Im wiecej dawalam moim i znajomym psom roboty, tym mniej mialy czasu i ochoty na problemy.

A jesli czlowiek boi sie wlasnego szczeniaka (oj, jakie to czeste!), kupuje psa bez pojecia gdzie zwierze ma glowe, gdzie ogon, bez cienia wiedzy nawet do czego rasa byla tworzona i jakich zachowan nalezy sie spodziewac - to na skutek braku tejze wiedzy ma sie problemy z psem na wlasne zyczenie.
Jesli wlasciciele posiadaliby wystarczajaca wiedze - a nie jest to wiedza tajemna - psow z problemami dla behawiorysty byloby tyle co kot naplakal.

Zofia

Posted

Zosiu-:loveu:
marmasza-szkoleniowiec "manipuluje "przewodnikiem tak zeby prowadzic psa.przewodnik uczy sie co ma robic,szkoleniowiec osiaga swoj cel rekami przewodnika.nie interesuje sie za bardzo rynkiem behawiorystow ale ...doprawdy....ja iwem ze wszedzie zdarzaja sie czarne owce....tyle ze ja na razie mam pieski[ i mialam]ktore z roznymi problemami byly a to co wlasciciele uslyszeli od behawiorysty to se mogli u Fennel albo gdzies tam przeczytac.mam nadzieje ze nie dozyje chwili gdy ludize beda mieli takie problemy z psami jak w amerykanskich czy angielskich programach na animal planet:cool1: .i ze behawiorysci beda gadali takie bzdety.:cool1:
Podpisuje sie pod postem Zosi razem z moim stadem onkow,ktore maja sto milionow problemow behawioralnych jak nie pojada na cwiczak:diabloti:

Posted

"Ale w przypadku rzeczywistych problemów wielu szkoleniowców jest bezradna - agresywny pies jest nadal agresywny tyle, że bardziej kontrolowany. Strachliwy też takim pozostanie."

Podczas gdy kontakt z behawiorystą zmieni psa-tchórza w tajfun odwagi...? A agresor będzie przeprowadzał przeez ulicę staruszki?
;)

Daj spokój...
:lol:

Powiem tyle: niestety cały problem na ogół leży w przewodniku psa :-( .
I faktem jest że wielu ludzi nie jest w stanie znieść reżimu, narzuconej konsekwencji i cięzkiej znojnej pracy, co jest bardziej związane z treningiem psa, jego szkoleniem, niż powiedzmy... terapią behawioralną.

Często udają się do behawiorysty ktory na przykład zaleca terapię feromonami (bo przecież łatwiej wetknąć w kontakt magiczne pudełeczko rozpylające zapaszki łagodzące, niż konsekwentnie i cierpliwie pracować z psem, nie dawać się unosić emocjom itd).

Osobny problem to ludzie którzy trafili na psa ktory ich przerasta :roll: - i ci próbują rozmaitych rzeczy, różnych obejść problemu.
Niekiedy to działa, uczą się unikać zagrożenia - więc Bóg z nimi, niech się bawią i wierzą że psychoterapia, rozpylanie eterycznych olejków, karmienie niskoenergetycznym pokarmem, ignorowanie zachowań agresywnych itd. im pomaga.

Czasami jednak pies nieco rozszerza zakres wymagań, o czym właściciele dowiadująsię w sposób dość drastyczny.
No ale cóz - ostatecznie cegła na łeb też może każdemu zlecieć, ludzie podejmują ryzyko i często przegrywają.
;)

Posted

mam podobny problem z moim psem. Buster ma niecałe 3 lata i jest wyżłem. kiedy był mały był bardzo uległy w stosunku do innych psów, ale w okresie dorastania został kilka razy zaatakowany przez obce psy i od tamtego czasu mamy problem z agresją. jest kilka psów, które Buster toleruje, a nawet bardzo lubi, ale na większość napotykanych na spacerach psów reaguje agresywnie - warczy, warcząco szczeka, "rzuca się" kiedy jest na smyczy; kiedy jest spuszczony i biega luzem, nie interesuje się innymi psami, dopóki same do niego nie podejdą i wtedy je atakuje, ale psy nigdy nie gryzą się naprawdę, nawet rzadko się oślinią. przeważnie jeży mu się sierść na całym grzbiecie i nasadzie ogona.
chciałabym coś z tym zrobić; próbowałam na różne sposoby wyeliminować tą agresję, ale z niewielkim skutkiem. próbowaliśmy m. in. na szkoleniu, że drugi pies wcale nie jest zagrożeniem - podchodziłam do innego psa i go głaskałam, a potem wracałam do Bustera i dawałam mu smakołyk za dobre zachowanie, potem podchodziliśmy coraz bliżej, obchodziliśmy drugiego psa. ale na każdym spotkaniu trzeba było zaczynać to od nowa w zasadzie... próbowałam go też karcić za złe zachowanie (rzucanie się na psy), ale to pewnie spotęgowało całą agresję, nagradzać go, kiedy zbliżaliśmy się do innego psa, teraz mówię "zostaw" kiedy się zbliżamy do innego psa. jest trochę lepiej, ale nigdy nie wiadomo do końca.
chciałabym, żeby Buster mógł biegać swobodnie w towarzystwie innych psów, niekoniecznie się z nimi bawić, ale chociaż je akceptować.
poradźcie mi proszę, co mogę zrobić?

Posted

Kaju- dobrze wiedzieć że nie tylko ja mam taki problem. Niedawno wróciłyśmy ze szkolenia i Trener mojej Akte przekazał mi kilka, wydaje mi się ważnych rzeczy:Jeśli pies atakuje inne psy kiedy jest na smyczy to jest to związane z jego instynktem obronnym (broni pani/pana). Dużo zależy od reakcji właściciele, bo ja np. kiedy tylko pojawiał się w pobliżu inny pies skracałam Akte smycz, tym samym dając jej sygnał: "uważaj bądź gotowa, boje się, broń mnie" itp :) Jeśli pies jest w kagańcu powinno się ( ja się staram-wychodzi średnio) pozwolić mu przywitać z innym psem. No cóż chyba bardziej ja potrzebuję tego szkolenia niż mój pies :evil_lol: aha i pierwszy mały sukces dzisiaj na Błoniach Akte bawiła się z Goldenkiem i ani przez chwile nie wykazała agresji:multi: Oby tak dalej......

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...