Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

[FONT=Tahoma]Info na dzien: 04.05.2012:[/FONT][FONT=Tahoma]

Witam,[/FONT]

[FONT=Tahoma]2 dni temu w moim rodzinnym miasteczku (woj. podlaskie) pojawiły się 3 szczeniaczki, które (jak słyszałam) ktoś wywiózł... Zapewne jakaś suczka się oszczeniła a 'kochani właściciele' pozbyli się problemu... Są to kundelki - 2 suczki i jeden piesek. Suczki są do siebie podobne, jedna jest trochę jaśniejsza od drugiej. Ja już mam 2 swoje pieski (w tym też jednego z ulicy) i nie mogę wziąć ani jednego więcej, dlatego szukam pieskom domków. Pieski nie mają więcej niż 2 miesiące, są bardzo przyjaźnie nastawione do ludzi i chętnie się bawią, więc domki z dziećmi również mile widziane. Mogą być to pieski podwórkowe, jednak nie oddam ich na łańcuch!!! Najlepiej żeby mogły biegać luzem po podwórku albo można przyzwyczaić je do mieszkania w bloku czy domu. Oczywiście pieski nie muszą iść do jednego domku, mogą być rozdzielone i brane pojedynczo.

Pieski te zostały porzucone na opuszczonym placu, na mojej ulicy. Chodzę do nich po kilka razy dziennie w miarę możliwości, daję jedzonko i wodę. Na szczęście jest tam sporo cienia i pomieszczenie, w którym mogą się schować. Oczywiście został już o tym poinformowany urząd miasta, który... szuka dla nich obecnie miejsca w schronisku, powiedziano że we wtorek lub środę psiaki powinny być już przewiezione do schroniska. Poza tym kompletnie nic nie zrobiono - nawet tam nie zajrzano. Co gorsze - jedna z suń zachorowała - wczoraj jeszcze było ok, była mniej chętna do zabawy niż dwa pozostałe psiaki, ale myślałam że po prostu ma łagodniejszy charakterek. Okazało się że nie - dzisiaj już była osowiała, znalazłam u niej 2 kleszcze, szybko zawiozłam do weta, została wzmocniona odpowiednimi preparatami, jutro kolejna wizyta, przy okazji kupiłam środek na odrobaczenie 2 pozostałych psiaków bo brzuszki mają baaardzo wydęte, na pewno mają robale. Suczkę wzięłam do siebie, jest w zamkniętym pomieszczeniu, do którego non stop zaglądam, po zastrzykach czuje się lepiej, jutro rano kolejna wizyta u weterynarza. Wszystko robię na swój koszt i nie liczę nawet na to że dostanę zwrot kasy z urzędu miasta. Niestety to jest bardzo wiejskie środowisko w którym panuje przekonanie że pies to 'tylko pies'. Nikt się tymi szczylkami nie interesuje. Gdybym tej suczce nie pomogła to mogłoby jej już nie być do tego wtorku czy środy...

I tutaj mój apel - SZUKAM IM DOMKÓW jak nie stałych to tymczasowych, ale bezpłatnych bo niestety nie mam środków na utrzymanie 3 piesków!!! SĄ TO PIESKI JAK NAJBARDZIEJ ADOPCYJNE!!! Są naprawdę cudne, strasznie rozkoszne, chętnie się bawią, lubią jak się je głaszcze. Jak trafią do schroniska to po nich... :( Zrobiłam im ogłoszenia na stronach internetowych, ale zero odzewu... W moim miasteczku i okolicach też nie ma chętnych na pieski, więc jestem w MEGA KROPCE.
A ja... muszę wrócić do Warszawy w niedzielę, więc mam bardzo mało czasu na jakiekolwiek działania. POMÓŻCIE PROSZĘ!!!
A tutaj są zdjęcia szczeniaczków:

[/FONT][FONT=Tahoma]

[/FONT]
[FONT=Tahoma]
[/FONT]
[FONT=Tahoma]
[/FONT]
[FONT=Tahoma]
[/FONT]
[FONT=Tahoma]
ZAINTERESOWANYCH PROSZĘ O KONTAKT: 519 379 695

Pozdrawiam,
Paulina
[/FONT]

Info na dzień 07.05.2012:
[FONT=Tahoma]
Dwa szczylki znalazły już fajny domek - oba zostały przygarnięte przez jedno młode małżeństwo ;) Tymi dwoma szczylkami są: jaśniejsza suczka (kudłata z pierwszego zdjęcia, która stoi bokiem) i piesek - z drugiego zdjęcia, biszkoptowany, z krótszą sierścią. Psiuńki mają się dobrze, przyzwyczajają się do otoczenia. Suńka będzie sterylizowana - szobowiązali się do tego nowi właściciele i w związku z tym jeszcze będę się z nimi kontaktować i zapewne ich odwiedzę aby to sprawdzić ;)
Za to druga sunia (ta ciemniejsza z pierwszego zdjęcia) ma chorobę pokleszczową. Na początku było ciężko - nic nie jadła, nic nie piła, słaniała się na nogach. Po 3 dniach leczenia jest dużo lepiej - mała już wcina niewielkie porcje jedzonka średnio co 3 godziny, non stop pije wodę. Na początku bałam się o nerki bo nie siusiała, ale teraz już nie ma z tym problemu. Jest bardzo chuda, więc potrzeba jeszcze czasu żeby doszła do dobrej formy. Znalazłam jej dom tymczasowy w Warszawie, gdzie ją zabiorę za kilka dni, jak tylko nabierze sił.
Oczywiście poszukiwany jest dla niej domek!!! Może być to domek z drugim psiaczkiem, ale niedominującym. Mała jest bardzo milusińska, lubi się bawić, dobrze reaguje na dzieci, więc może być to też dom z dzieckiem. Musi trafić do kogś kto poświęci jej trochę uwagi - nie tylko wyprowadzi na spacer, ale też poświęci czas na zabawę z suńką bo widać że mała lubi się bawić, pomimo że jest jeszcze trochę osowiała po chorobie. Mieszkała przez kilka dni na ulicy, teraz siedzi non stop u mnie w domu, nie jest nauczona czystości, więc przyszli właściciele muszą być wyrozumiali i cierpliwi - wówczas na pewno nauczą sunię załatwiać się na zewnątrz. Co do wieku piesków to lekko się pomyliłam - suczka ma około 3 miesiące - na tyle został jej wiek wyceniony przez weterynarza. Poza tym powiedział on że powinna wyrosnąć na średniego pieska, sięgającego do kolana.
DOBRY DOMEK DLA SUNI POSZUKIWANY - obecnie nazywamy ją 'Myszką' ;)

Zdjęcia Myszki (słabej jakości bo robione z komórki):

[/FONT]


Ulubiona przytulanka małej ;)






[FONT=Tahoma]

Kontakt w sprawie suni: 519 379 695
Pozdrawiam,
Paulina

[/FONT]

Edited by plinka54
Posted

Chętnie zrobię im ogłoszenia . Potrzebne mi są tylko dane kontaktowe ( telefon , można też email ) . I króciutki opis charakteru , muszę też wiedzieć , który to pies , a który suczka .

Posted

przepraszam że dopiero piszę. Ostatnio miałam niestety sporo na głowie i nie chodzi tylko o psiulki. Mam dobre wieści - 2 pieski przedwczoraj wieczorem zawieźliśmy do nowych właścicieli. Trafiły one do jednego (tego samego!!!) domu i mają fajnych właścicieli z którymi jestem cały czas w kontakcie ;) Pojechała tam jaśniejsza sunia (sunie to są te kudłate psiaki na pierwszym zdjęciu - nowy domek ma ta jaśniejsza która stoi bokiem na tym zdjęciu) i piesek - ten biszkoptowy na drugim zdjęciu. Pod moją opieką jest ciemniejsza suńka, która ma chorobę pokleszczową. Codziennie jeździmy do weta, już jest znacznie lepiej - mała chętnie wcina żaronko, pije wodę i już zaczyna odżywać, nawet się bawi ;) jest meeega wychudzona. Wet powiedział że suczka nie przeżyłaby gdyby miała czekać na interwencję ze strony urzędu miasta - po pierwsze - są mega opieszali, po drugie - mają w nosie zwierzęta. Załatwiłam suni już tymczas w Warszawie i przewiozę ją tam za kilka dni, jak się wzmocni.

Chętnie zrobię im ogłoszenia . Potrzebne mi są tylko dane kontaktowe ( telefon , można też email ) . I króciutki opis charakteru , muszę też wiedzieć , który to pies , a który suczka .


Teraz mam słaby dostęp do neta więc za pomoc w ogłaszaniu będę niezmiernie wdzięczna!!! Ogłoszenia potrzebne są tylko dla ciemniejszej suczki (z pierwszego zdjęcia). Zaraz napiszę wszystko na priv :)

Podniosę. Dopiero co szorściak teraz te maluchy...


Esperanzo co do szorściaka to też mam dobre wieści!!! Wczoraj dostałam info, że chłopak, który miał go na tymczasie (ten który pomógł mi od razu z tym pieskiem w metrze) zostawia sobie już pieska na stałe!!! On od razu o tym myślał, jednak musiał się liczyć ze zdaniem mamy i babci, z którymi mieszka a one po kilku dniach przekonały się do psiaka, więc możemy spokojne o szorściaka!!! ;)

Posted

Przepraszam, że tak późno odpisuję. MYsza miała ogromne komplikacje zdrowotne. Miała cały czas biegunki i najprawdopodobniej z tego powodu wypadł jej odbyt (dokładniej podczas załatwiania się wypadło jej około 10cm jelita...). Przeżyłam szok. Od razu pojechałam z nią do weta, a wet na powiedział na to, że można próbować zoperować, ale jak już raz coś takiego się stało to jelito będzie jej cały czas wypadało, więc najlepiej uśpić. I przeżyłam kolejny szok. Mała czuła się dobrze, bawiła się, wariowała, a ja miałam pozwolić ją uśpić? Zaczęłam dzwonić po wszystkich psiolubnych znajomych i pytać czy natknęli się na podobną sytuację. Zdecydowałam że nie dam jej uśpić bez walki. Pojechałam do innej wet, która powiedziała, że leczyła już takie przypadki. Mała przeszła w ostatnim tygodniu 3 zabiego z czego trzeci to było wycięcie wypadającej części jelita. Po tych zabiegach musi być pod ścisłą obserwacją, dlatego też jest e hoteliku u pewnej pani weterynarz, pod Warszawą. W umieszczeniu jej tam pomogła mi jedna fundacja, która przejęła opiekę nad małą. W takim stanie mała nie może być wyadoptowana. Czeka ją długa kuracja...

Posted

:-( bidulka. Plinka54 jesteś wielka. Przywracasz mi wiarę w ludzi :loveu:


Nie mogłabym inaczej...



[quote name='iwoniam']Czy są jakies nowe informacje o maluniej?

Są i to nie za dobre... Okazało się, że wet do którego wcześniej zabrałam małą (Daisy) źle przeprowadziła operację - a dokładniej wycięła nie ten kawałek jelita który powinna!!! (mówiąć bardzo prosto i łopatologocznie bo ja kompletnie się na tym nie znam i tyle zrozumiałam). Przedwczoraj mała miała KOLEJNĄ!!! operację - pani weterynarz która się nią opiekuje wycięła odpowiedni odcinek, powiedziała mi też że już wdał się stan zapalny w jelicie i że Daisy musiała z tego powodu cierpieć :( Nie mam słów żeby wyrazić mój żal do weterynarzy z mojej okolicy. Całkowicie straciłam do nich zaufanie i widzę, że jak z pieskiem coś się dzieje to najlepiej jechać prosto do Warszawy, zapłacić 2-3 razy więcej ale mieć większą pewność...
Pani weterynarz powiedziała że najbliższe dni będą decydujące - jeśli jelita zaczną pracować to powinno być już wszystko dobrze. Jeżeli nie, to nie powinniśmy małej dłużej męczyć... :(
Daisy jest bardzo silna - przeżyła 4 narkozy w ciągu ostatnich 2 tygodni pomimo tego, że jest strasznie wychudzona!!! Mam nadzieję że dzięki tej sile i chęci do życia uda się ją z tego wyciągnąć. Na pewno przydadzą się dobre myśli i trzymanie za małą kciuków!
Postaram się na bieżąco pisać co z Daisy. Zmieniam też tytuł bo na razie mała nie jest do adopcji - teraz najważniejsze jest żeby wyszła z tego cało...

Posted

[quote name='mestudio']Nieśmiało zapytam - czy coś wiadomo?

TZmestudio[/QUOTE]

Jestem po rozmowie z panią weterynarz - stan małej obecnie stabilny, ale wczoraj bolał ją brzuszek. Dostała odpowiednie leki i po tym szybko jej się poprawiło. Przez te 3 dni mała bidula była odżywiania tylko kroplówkami. Szalała jak widziała jedzenie... Dzisiaj wieczorem dopiero będzie jej podany kleik z siemienia lnianego i jutro powolutku wprowadzane będzie jedzenie, więc dopiero wtedy okaże się czy jelita zaczęły pracować... Od razu zapowiedziałam pani weterynarz że jutro wieczorem będę ją męczyć telefonami żeby na bierząco wiedzieć jaki jest stan małej po karmieniu. A i pani weterynarz powiedziała też że już mała nie ma typowej biegunki, kał zaczął jej się trochę formować co jest dobrą wiadomością.
Proszę o mocne trzymanie kciuków i przekazywanie dobrej energii dla Daisy...

Posted (edited)

Dzięki wielkie za słowa otuchy bo jest mi naprawdę ciężko. Daisy była u mnie ponad tydzień i strasznie się z nią zżyłam, wręcz zakochałam się w tym dzielnym psiaku, dlatego teraz nie tylko jej ale i mi jest bardzo ciężko. No ale skupmy się na niej bo ona jest w tym wszystkim najważniejsza.
Rozmawiałam wieczorem z panią weterynarz i stan Daisy jest ciągle taki sam - mała chętnie się bawi, merda ogonkiem, niechętnie je kleik, jutro do kleiku dodane będą niewielkie ilości mięska z kurczaka więc pewnie na to się rzuci bo ogólnie apetyt ma ogromny i wszystko inne by wciągnęła od razu no ale kleik to jakoś nie bardzo... Poza tym mała uskutecznia psie wędrówki - dzisiaj drzwi od domu pani weterynarz były uchylone to mała stwierdziła że sama się wyprowadzi na spacer i wyszła sobie na dwór, a wszyscy poszukiwali jej w domu. Po tym wszystkim widać jaką mała ma siłę - nie jadła tyle dni a ma tyle energii w sobie! Mam nadzieję że to pozwoli jej przetrwać. Rokowania dalej są ostrożne z tego względu że nie wiadomo czy jelita zaczną/będą pracowały po tym jak Daisy zacznie normalnie jeść, a to jest kwestia pewnie najbliższych dni czy nawet tygodni. Obecnie mała załatwia się raz dziennie i to wydala wszystko co stało jej w jelitach bo przez dłuższy czas nie je a jednak ten kał jest, więc to wszystko musiało jej gnić w tym małym brzuszku...
Co więcej - najprawdopodobniej w piątek zobaczę się z Daisy - już nie wytrzymuję i zaczęłam męczyć panią weterynarz żeby umożliwiła nam spotkanie, a ona jak najbardziej się na to zgodziła ;)
Dla zaiteresowanych tutaj podaję wątek Daisy z fb z wolontariuszy z "Pies na Zakręcie", którzy przejęli ode mnie małą i dali małej profesjonalną opiekę weterynaryjną 24h/dobę : http://www.facebook.com/PiesNaZakrecie#!/media/set/?set=a.307988215947948.72206.129322507147854&type=1
Tam są też 3 zdjęcia Daisy z lecznicy. Jakby ktoś miał chęć oprócz wsparcia duchowego dać wsparcie finansowe małej to konto zostało podane na wątku. Każdy grosik się liczy bo leczenie jest kosztowne...
Dziękuję, że jesteście z nami :*

Edited by plinka54
Posted

Ja też trzymam kciuki za niunię. Jak cierpi takie maleństwo to zawsze zadaje sobie pytanie - dlaczego? taka mała, taka skrzywdzona a nic przecież złego nie zrobiła, nawet na świat się nie prosiła. Po co to cierpienie zwierząt nie wiem?

Posted

doris66 napisał(a):
Ja też trzymam kciuki za niunię. Jak cierpi takie maleństwo to zawsze zadaje sobie pytanie - dlaczego? taka mała, taka skrzywdzona a nic przecież złego nie zrobiła, nawet na świat się nie prosiła. Po co to cierpienie zwierząt nie wiem?


Też nie mogę tego zrozumieć. Aż serducho mnie boli jak myślę o tym jaki Daisy ból musiała odczuwać przez te wszystkie dni bo to ją BARDZO BOLAŁO! Mam tylko nadzieję, że to wszystko nie było na próżnobo wtedy miałabym straszne wyrzuty sumienia, że przez to że postanowiłam o nią walczyć to tylko przedłużyłam jej cierpienie, bo ostatnie dni spędziła w cierpieniu - same operacje, narkozy, odżywianie dożylne, głód, bóle brzucha i biegunki. Mam nadzieję, że los okaże się sprawiedliwy...

A z dzisiejszych informacji - stan suni ciągle taki sam, tyle wiem ze strony fundacji. Jutro znów dzwonię do pani weterynarz.

Posted

Los już nie był dla niej sprawiedliwy, tylko okrutny. Może jednak nastapi jakiś przełom i jej przyszłość bedzie dobra. Biedna kruszynka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...