mestudio Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 esperanza napisał(a):To ja! :-) Tyle, że nie udało mi się z doktorem porozmawiać i czekam, że do mnie oddzwoni... Widzę, że kontrola podstawą związku.... No, no... Chyba strzelę focha. TZmestudio Quote
esperanza Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Tabletka w kiełbasie, albo w pasztecie i koniecznie z jakimś zwierzakiem nadzorcą u boku masz gwarancję sukcesu :-) Quote
storozak Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Tekst jak dla mnie super:) Jak reszta funclubu tasmańskiego zaakceptuje to ja wyślę do ogłoszeń:) Quote
mestudio Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Kilka zdjęć kołnierzowych. I lwia klatka dla tasmana. Na górę wrzuciliśmy legowisko i nasza Fiźka jest bardzo zadowolona bo będzie miała super widok, uwielbia łazić po parapetach na werandzie. Ulokowała się tam jak księżniczka. Quote
Owieczka Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 mestudio napisał(a):Widzę, że kontrola podstawą związku.... No, no... Chyba strzelę focha. TZmestudio Jak to się mawia... "strzeżonego Pan Bóg strzeże " :D hahahahahahaha tekst bardzo fajny ale ten poczatek jest strasznie odrażający... ;/ Quote
Owieczka Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Jaka piękna żaróweczka :) No klatka faktycznie na lwa :D Quote
mestudio Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Wymyślcie coś w zamian za to zdanie, ale tak aby sensu nie straciło.Ja też myslę, że to trzeba trochę poprawić, ale nie lubię się wyrywać z większymi uwagami. Reszta mi się podoba. Rupert - pies dla odważnych. Waleczna, nieokiełznana, dzika i dumna bestia – zamknięta w maleńkim, słodkim ciałku. Pies dla zrównoważonej, pewnej siebie osoby. Dla kogoś, kto będzie potrafił przekonać go, że można ufać człowiekowi, że nie wszyscy pozbywają się przyjaciół po 10 latach bycia razem, bo zdrowie już nie dopisuje i nie pasują do mebli w nowym domu. Dla kogoś kto nauczy, że dotyk nie przynosi zagrożenia. Jest to pies dla osoby, która da mu czas na poznanie życia na nowo i da szansę bycia ważnym tylko dlatego, że jest. Rupert to pies zgorzkniały, po niemiłych przejściach - co wywołało u niego szereg niepożądanych zachowań, nad którymi trzeba teraz popracować. Wymaga cierpliwego i kochającego domu, najlepiej bez dzieci. Tylko w takich warunkach będzie w stanie otworzyć się i pokazać jako wspaniały towarzysz. Rupi ma 10 lat, jest zdrowy. Został wykastrowany, obcięto mu też ogonek gdyż był całkowicie martwy. To mini piesek ważący obecnie 4 kg. W tej chwili przebywa w DT i odpoczywa po zabiegach - czeka na swój dom, taki prawdziwy. Quote
esperanza Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Eee tam kontrola... Ja kilka spraw jednocześnie załatwiam. Niestety ostatnio przez tą lecznicę przewija się sporo naszych psów :-( Wydarzenie Rupiego: http://www.facebook.com/events/234825256596272/ Dajcie znać, co zmienić. Quote
mestudio Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Szczerze mówiąc taka klatka to super sprawa, gdybym miała taką kilka lat temu to miałabym też całe ściany, a nie pożarte przez stada szczeniaków zbieranych na wsi. Quote
Owieczka Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Waleczna, nieokiełznana, dzika i dumna bestia może na niezależny, odważny i dumny psiak ? Nie było by lepiej ? Quote
mestudio Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 [quote name='Owieczka']Waleczna, nieokiełznana, dzika i dumna bestia może na niezależny, odważny i dumny psiak ? Nie było by lepiej ? Byłoby - tak milej. Quote
mestudio Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 [quote name='esperanza']Eee tam kontrola... Ja kilka spraw jednocześnie załatwiam. Niestety ostatnio przez tą lecznicę przewija się sporo naszych psów :-( Wydarzenie Rupiego: http://www.facebook.com/events/234825256596272/ Dajcie znać, co zmienić. Tłumaczenie prawdziwej kobiety. :-D To skoro kontrola już była, to napisz co się dowiedziałaś, a ja dopiszę ewentualną resztę. TZmestudio Quote
Owieczka Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 mestudio napisał(a):Tłumaczenie prawdziwej kobiety. :-D To skoro kontrola już była, to napisz co się dowiedziałaś, a ja dopiszę ewentualną resztę. TZmestudio hahahahahahahaha :D A nie może być odwrotnie ? :P Quote
esperanza Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Nic się nie dowiedziałam, bo w efekcie do mnie nie oddzwonili :angryy: Jest to jeden z minusów tej kliniki. Mimo moich próśb i ich obietnic przepływ informacji niestety zawodzi. Udało mi się jedynie porozmawiać z lek. wet. Sylwią Modrzejewską przed zabiegiem. A potem cierpliwie czekałam, aż oddzwonią... Quote
mestudio Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 esperanza napisał(a):Nic się nie dowiedziałam, bo w efekcie do mnie nie oddzwonili :angryy: Jest to jeden z minusów tej kliniki. Mimo moich próśb i ich obietnic przepływ informacji niestety zawodzi. Udało mi się jedynie porozmawiać z lek. wet. Sylwią Modrzejewską przed zabiegiem. A potem cierpliwie czekałam, aż oddzwonią... Ok. To Tasman miał prawdziwą kurację odmładzającą. Kastracja przebiegła poprawnie. Ogon ma przycięty na jakiś 3-4 cm. Krosty na powiece są wirusowe i niestety będą się pojawiały - na jakiś czas ten zabieg pomoże, ale niekoniecznie nie powróci. Dziękujemy za klatkę - wrócimy do procesu resocjalizacji już dzisiaj - na noc dla własnego bezpieczeństwa i dla naszego wstrętu przed sprzątaniem gooooowien z łazienki zostanie zamknięty w klatce na ogrzewanej werandzie. Zamieszkują tam nasza Fiżka i Kropka które krzywdy mu na pewno nie zrobią. Dostał lekarstwa do podawania wraz z jedzeniem (mestudio powinna być mi wdzięczna że nie zastrzyki, które były zalecane jako pierwsze) i za dziesięć dni na zdjęcie szwów. Tyle wiadomości parafialnych, droga trzódko i owieczko :-) Jakieś pytania? TZmestudiuo Quote
Owieczka Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 To Murgrabia Rupert przeszedł konkretny lifting hahahahah :D Echhh żebys Ty psiaku wiedział że to wszystko dla Twojego dobra... śmigaj po lepsze życie nieznośny maluchu :) Quote
wiosenka Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Dobrze, że już Rupi po wszystkim. Teraz 3 doby ryzykowne i potem z górki. Czy lekarzowi chodziło o grudkowe zapalenie trzeciej powieki? Quote
mestudio Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Tasman już wczoraj się dobrze czuł. Powarkiwał przy zmuszaniu go do czegokolwiek. Ale wieczorem już zjadł co nieco. Niestety ten kołnierz jest dłuższy niż jego morda i nie bardzo ma jak jeść. Trzeba to karmić - w każdym razie chętnie je z ręki. Wieczorem mestudio będzie miała problem z podaniem tabletek, ale na pewno sobie poradzi. Dziś w związku z tym, że w nocy znów mieliśmy przyozdobione kafelki, oraz że razem poszliśmy dziś do pracy, Rupi pozostał w klatce. Oczywiście mu się to nie podoba, jak wychodziliśmy to szczekał. Ale jak wiozłem go w transporterze do lecznicy, to po jakimś czasie przestawał. Widać po jego zachowaniu, że nie podoba mu się wszystko, co narusza jego wolność. Nie znosi przymusu, chyba że to on na coś wpadł. Prawdziwy facet. TZmestudio Quote
storozak Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Ja bym bardziej powiedziała, że prawdziwy, rozpieszczony facet:D Quote
mestudio Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 [quote name='storozak']Ja bym bardziej powiedziała, że prawdziwy, rozpieszczony facet:D Hmmm :obrazic: TZmestudio Quote
mestudio Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 [quote name='wiosenka']Dobrze, że już Rupi po wszystkim. Teraz 3 doby ryzykowne i potem z górki. Czy lekarzowi chodziło o grudkowe zapalenie trzeciej powieki? Esperanza - to było pytanie do Ciebie... :-D (chyba tak to się właśnie nazywało) TZmestudio Quote
mestudio Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Pies szczeka w klatce jak wściekły. Byłam dziś w pracy, a na werandzie działy się rzeczy koszmarne. Rupi szczekał w klatce, na Rupiego szczekała Fiźka, a na Fiźkę Kropka. Córka nie miała chwili normalności i aby w ogóle położyć malucha spać musiała wyrzucać z domu Fiźkę i Kropkę. W tej chwili jestem w domu od godziny i ciągle szczeka jak szalony. Nie wyobrażam sobie tego i jeśli nie przestanie to wyniosę go z klatką do domku obok. W klatce dostawał jakiegoś amoku bo cały koc jest pokrwawiony od ogona, woda wylana, jak sikał to tak aby naszczać na wykładzinę leżącą na zewnątrz. Tabletki zjadł z puszką, karmiłam go widelcem i zjadł ile tylko chciał, kołnierz jest beznadziejny, pies w ogóle nie może sam jeść i właściwie pić, wymieniłam mu naczynie i jakoś dał radę się napić. Po karmieniu musiałam wyczyścić w środku kołnierz bo przecież się do niego przyklei na stałe. Koszmar. Quote
mestudio Posted January 25, 2012 Posted January 25, 2012 Diabeł chyba czytał poprzedni wpis bo się zamknął. Śpi chłopak. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.