Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wieści od Rudolfa:

- dostałem nowe miękkie posłanko poduchą/wałkiem dookoła, zaanektowałem je natychmiast, bardzo mi się spodobało, bo jest duuuuże i można się na nim wyciągnąć we wszystkie strony :)

- pana kuriera z przesyłką pocztową bez problemu wpuściłem do domu i uwaliłem mu się na nogach w przedpokoju, taki ze mnie pies obronny ;D

- uwielbiam leniwe kluski (z sera twarogowego), mogę zjeść każdą ilość i jeszcze dwa :)

- umiem już chodzić przy nodze, ale szybko zapominam, że powinienem się dostosować do prędkości, z jaką idzie pani i wyciągam krok ciągnąc smyczkę, wtedy pani staje w miejscu i nie wiem dlaczego nasz spacer trwa strasznie długo. Pani okropnie się wlecze w drodze na łączkę, a ja chciałbym tam być w minutkę...

- uwielbiam biegać z innymi psami, kocham każdego psa i każdą sunię. To dziwne, że one nie odwzajemniają się tym samym mnie. Co więcej, niektóre są ode mnie większe i silniejsze! A ważę już 40 kilo! Dziś jeden taki (suczydło przebrzydłe) pacnął mnie nosem tak, że wywałkowało mnie po polu, aż zatrzymałem się w jakimś rowie. Tę sukę będę omijał z daleka! Tego złotego samca, co się na mnie szczerzy też będę omijał. Może już nie kocham WSZYSTKICH psów?

- jestem bardzo grzeczny. Przybiegam, kiedy tylko pani mnie woła. Jeśli nie jestem czymś zajęty. Bo jeśli jestem zajęty, to na gwizd czy wołanie zatrzymuję się w miejscu, oglądam za siebie, merdam ogonem i ... lecę dalej, bo przecie jestem zbyt zajęty, żeby biec do pani...

- dostałem pierwszą kość z mięskiem. Pycha!!! Trochę czasu mi to zajęło, ale oblizałem ją do czysta. Pycha!!!

- w misce można mi grzebać, nie ma sprawy, chętnie się podzielę jedzeniem, można mnie pchać, albo ciągnąć, wałkować, turlać, drapać, czesać, głaskać, miziać, machać łapami, uszami, układać kudełki na brodzie, możecie robić ze mną wszystko, co chcecie, tylko ... nie zasadzajcie się na moją kość z mięskiem! Nie dam!!! Wrrr!!!

- jeśli na dworze jest mokro, moje łapy są strasznie brudne i mokre. Już wiem, że ten łososiowy ręcznik służy do wycierania łap. Pierwszą daję chętnie. Drugą też. Trzecią daję jak z łaski. A od czwartej wara! Siadam na tyłku i niech kto spróbuje wytrzeć moją tylną łapę, hihihi :evil_lol:

- umiem śpiewać! Pani nie wie, jak to robię, ale jak biegnę do kumpla, do zabawy, do suni, gwiżdżę na całego, chyba nosem? Wszystkim się to podoba, inne psy to lubią i na ogół chcą się ze mną bawić. Fajnie jest sobie pośpiewać, ciekawe, czy wy też tak umiecie?

- uwielbiam spać. Szybko się męczę i wtedy się kładę tam, gdzie stoję. Serce mam w porządku, pani wymyśliła, że do tej pory mieszkałem w kojcu czy innej klatce i mało biegałem. Stąd takie uwielbienie dla innych psów, zabawy, dla towarzystwa ludzi. Stąd też strasznie stwardniałe opuszki, tak twarde i sztywne, że aż pękają :( A ja okropnie nie lubię, jak pani je smaruje :(

- w Galerii kilka nowych zdjęć, od razu widać, jak mi źle w nowym domu - http://www.dogomania.pl/gallery/198-3.html

- a w ogóle to fajny ze mnie pies :D Może zmienią mi imię na nowe, bo i tak Rudolfa używają tylko do mówienia z wyrzutem "Ach, Rudolfie, jak mogłeś...", więc nawet się jeszcze nie przyzwyczaiłem. Może na Prota? Prot to fajne imię, krótkie, z "R" w środku, swojskie, dość wyjątkowe, bo nie znam żadnego innego Prota. Podoba mi się, a Wam?

Posted

Ale się działo przez ostatni tydzień!!! Dużo się działo, oczywiście. A było tak:

- wtorek, 20 lutego, Prot pierwszy raz dał sobie umyć wszystkie łapy! To znaczy bał się wejść do wanny, pod prysznic z cieknącą wodą, w końcu nawet do miski, ale jeśli pani tak bardzo prosi, to może krzywdy nie zrobi :) Na leżąco pies łaskawie podawał (hihihi, raczej łaskawie nie wyrywał) łap do obmycia ścierką nad miską, ale strach był ogromny, wszystko się w psie trzęsło ze strachu. To był naprawdę koszmarny stres, ale Prot dzielnie go przemógł. Za to na koniec, kiedy już łapy były umyte i wytarte - jaka radość i duma z psa! Może następny raz będzie łatwiejszy? Już wiadomo, że nie taki diabeł straszny, kąpiel jest nawet przyjemna, a pani nie tylko mizia i wygłaskuje, ale smaruje psie poduszeczki maścią i to jest bardzo przyjemne :)

- w czwartek pojechaliśmy na działkę. Pies był bardzo grzeczny, całą niemal drogę leżał wyciągnięty na tylnym siedzeniu, wyglądał przez okno, kiwał się w rytmie dziur na drodze i w ogóle było świetnie. Na działce obwąchał i oznakował cały teren, ziemię, krzaczki, dom, płot, dał znak, że to jego teren, nawet szybko mu to poszło :D Potem wyciągnął się na całą długość i szerokość na starym materacu i zasnął snem sprawiedliwego. Jeść nie chciał. Noc była dość chłodna, na zewnątrz minus 15, w domu raptem plus 15, ale i nam, i psu świetnie się spało.

- w piątek apetyt wrócił, Prot (dawny Rudolf) zjadł jedną michę rano, potem druga weszła wczesnym popołudniem, ale pod wieczór pani dała jeszcze świński ogon :D I to już było za dużo, pobawił się chwilę, potem wziął ten ogon jak upolowanego szczura w pysk i gwiżdżąc głośno chodził po domu w tę i z powrotem :) Odebrałam mu ten łysy zewłok i włożyłam do miski "nie chcesz teraz, to poczeka sobie do jutra". No nie! Znowu złapał i tym razem stanął pod drzwiami sygnalizując chęć wyjścia na zewnątrz. Prawie po ciemku poszedł do górki, wykopał łapami dołek, wcisnął tam ogon i całość zakopał pyskiem. Będzie na później... Hihihi, nie będzie, bo po naszym wyjeździe zgłosi się po ten smakołyk cały tabun dzikich mięsożernych zwierzątek z okolicy, poza tym idzie odwilż, więc za dwa tygodnie mięsko byłoby cokolwiek wonne i chyba niezbyt nadawałoby się do jedzenia :roll:

- w sobotę pies znalazł nad jeziorem sześć niedawno wykopanych nor jakichś zwierzaków, może to lisy, może wydry, a może jeszcze coś innego, w każdym razie bardzo interesujące zapachy nie pozwalały się oderwać od tego miejsca - wszak wyżeł jest węchowcem. Te wielkie dziury w górce na pewno skrywały kogoś albo coś do zabawy :)

- pierwszy patyk w zębach :D Pani wyglądała dziwnie, kiedy udawała, że z radością wgryza się w jakiś badyl, ale pies już wie, do czego może służyć patyk, że można po niego pobiec, można go złapać w locie, można się na nim uwiesić zębami, że to nawet niezła zabawa. Do tej pory chyba o tym nie wiedział... Czy to możliwe, żeby pies nigdy wcześniej nie bawił sie patykami???

- mizianie na wielkim materacu jest jeszcze fajniejsze, niż na psim posłanku. Materac jest większy! Można się turlać, można wisieć łbem na dół, można skakać po wierzchu ze sznurkiem w zębach. Można uklepać sobie ręcznik w kształt gniazdka, a potem i tak spać obok :D No i wygląda się prawie jak człowiek! :loveu:

- fajnie jest na działce, wystarczy otworzyć jedne drzwi, zejść jeden schodek i już się jest na łące. Można skakać przez strumyk, przeciskać się pod płotem, oblać skalniak, zwiać między krzaczory tak, że pani nie widzi psa, a pies nie widzi pani. Można robić wiele rzeczy, ale zawsze na gwizd pies karnie przybiega i się melduje. I tak przecie za chwilę poleci dalej, bo na działce można biegać ile się chce, aż nogi rozbolą :)

- w niedzielę wróciliśmy do domu, pies przespał niemal całą drogę, a potem nie działo się nic specjalnego, ot miska, spacer, mizianko, sznurek w zębach, spanie i tak w kółko.

- poniedziałek - w czasie miziania pani odkryła na psich jajkach jakieś plamki, ciekawe, co to jest, musimy iść do weta. Czy to skutek napastowania pięknego goldenka na łąkach koło domu? Co z tego, że to pies, a nie suczka? Serce, nie sługa :evil_lol:

- wtorek - rano, o 10 Prot znowu miał atak, łagodny i krótki, chyba bez utraty świadomości. Bez wcześniejszej "aury", bez znaków ostrzegawczych, właściwie jakby bez powodu. Sztywnienie mięśni, utrata władzy w nogach, zaburzenie równowagi, bardzo powiększone źrenice, ślinotok, lekkie drżenie ciała. Trwało to jakieś 10 minut, nie dłużej. I przeszło, bez czopków, proszków, zastrzyków, minęło bez widocznych skutków. Po godzinie pies był jak nowy, nawet miska była znowu interesująca.

- wizyta u weta: obmacanie całego psa, opukanie, osłuchanie, sprawdzenie odruchów, dna oka, pobranie krwi. Szkoda, że w Psim losie nie zażądałam badania krwi, kiedy pojechaliśmy tam na nasze pierwsze badanie miesiąc temu. Wtedy wet uznał, że nie trzeba, pytałam, ale powiedział, że nie warto, bo wszystko wygląda dobrze. A teraz byłby jakiś punkt odniesienia. A może wcześniej wyszłoby, co się właściwie z psem dzieje.

Chyba z godzinę gadaliśmy z wetem, a Prot cierpliwie pozwolił sobie ogolić łapę, zawiązać na niej rurkę, wkłuć igłę, nie podobała mu się tylko latarka prosto w oko. Wyniki będą jutro i może coś się wyjaśni, bo na razie ten drugi atak wcale nie upewnił nas o istniejącej padaczce, wygląda to raczej na jakiś ucisk w mózgu, albo diabli wiedzą co, objawy są nieswoiste :( A na jajka dostaliśmy jakieś mazidło, trzeba je smarować kilka razy dziennie :cool3:

- teraz, we wtorek wieczorem, pies śpi jak anioł, coś sobie pogaduje przez sen i znowu mam nadzieję, że będzie dobrze :) I na pewno będzie!

Posted

Jest dobrze :) Prot już dwa razy odkręcił się sam zza drzewa. Do tej pory zaplątywał się tylko jeszcze bardziej i stawał ogłupiały podwieszony na obroży i naciągniętej smyczy. Ja mu pokazywałam, co powinien zrobić, dwa razy przeniosłam go dookoła drzewa (38 kg!), żeby nawet nie musiał się domyślać (hihihi), raz go przepchałam (muł nieruchomy!), raz przeciągnęłam i ... i nic! Za każdym razem stawał zdurniały i dziwił się, że smyczki nie starcza. Dziś już mu nie pomogłam, stałam w miejscu, cierpliwie czekałam, co też zrobi, w końcu sam się zorientował, że na mnie liczyć nie ma co, że trzeba wrócić po własnych śladach dookoła drzewa i teraz jesteśmy bardzo z siebie dumni :)

Mycie łap po spacerze nadal nie należy do naszych najprzyjemniejszych zajęć, ale brodzenie w każdej, nawet najbrudniejszej, kałuży to i owszem, sama radocha :D I wtedy woda sięgająca po sam brzuch wcale nie szkodzi :D O, wiele jeszcze nauki przed nami! Chociaż sukcesy też się pojawiają, już trzy łapy weszły do kabiny prysznicowej, czwarta kiedyś też wejdzie, wtedy powolutku zaczniemy lać wodę i kiedyś dojdziemy nawet do kąpania psa. Ale kiedy to będzie???

Dziś spotkaliśmy sunię 8 mies. o wadze 52 kg! Ona jeszcze rośnie!!! Z wrażenia nie zapytałam ile ona dziennie je, ale zakładam, że jakieś kilogramy rano, kolejne w południe, a na wieczór już tylko pół kilo karmy :lol:. Poza tym jest bardzo sympatyczną kumpelką dla Prota, trochę biegali i nawet się nie
rozgniotły! Inna sprawa, że najlepsi kumple do biegania, to ci najwięksi. A potem słychać jęki i piski, bo jakiś walec przeleciał po Procie, a ten tego nie lubi i chowa się za mną. A z małymi to żadna zabawa, bo tylko się plączą pod łapami :D

Wczoraj próbowałam zostawić Prota samego w domu. Na krótko, jakąś godzinkę. Już od samego początku uczymy się, że pani wychodzi na klatkę schodową podlać kwiaty, do skrzynki pocztowej, czy dokądkolwiek, a pies ma grzecznie zostać w domu i nie płakać. To są wyjścia na minutę, góra pięć. No i klops, bo dłużej się nie da, pies rozpacza, rzuca się na klamkę, wyraźnie cierpi. Wtedy pani czeka na chwilę, kiedy pies łapie oddech i wraca do domu. Wczoraj wyhasaliśmy się półtorej godziny po łąkach, pies się solidnie zmęczył, w domu dostał jeść i miał spokojnie spać na posłanku. No i d... blada, jeszcze nie zeszłam ze schodów, a płacz i walenie ciałem w drzwi słychać było na drugim końcu ulicy - pani zostawiła psa samego, to taka straszna katastrofa!!! :( Oj, będzie ciężko nauczyć psia, że pani zawsze wróci, że to nie koniec świata. Chyba psy "po przejściach" są bardziej wrażliwe na odczucia opuszczenia, porzucenia... Kończąc ten temat powiem, że w trosce o spokój sąsiadów, zapakowałam psa do samochodu i w nim odespał spokojnie tę prawie godzinkę, a ja spokojnie załatwiłam swoje sprawy. Na samotne zostawanie w domu jest jeszcze dla Prota za wcześnie.

Cdn.

Posted

Gratulacje, Nalewko.
Strasznie lubię czytać Twoje opowieści.

Z moją sunią byłoby odwrotnie, zdemolowałaby samochód. W domu też nienawidzi zostawać, ale już nie rzuca się na klamkę, to należy do przeszłości. Na szczęście.
U Was też się uspokoi. Powodzenia.

  • 3 weeks later...
Posted

Ależ się działo, oj działo się... Ale po kolei...

W weekend pojechaliśmy na działkę, pogoda była śliczna, ciepło, słoneczko świeciło, ptaszki śpiewały, krokusy kwitły, wiosna na całego :) Prot zaliczył długa jazdę samochodem (z przerwami rzecz jasna), pierwsze brodzenie w sadzawce, pierwsze spotkanie z psem - sąsiadem, pierwszy spacer w strumieniu i pierwszą upolowaną mysz. Sama radość, można biegać kiedy się chce, wielka łąka zaczyna się tuż za drzwiami, wystarczy zrobić kilka kroków. A jakby było nudno, to zawsze można iść nad jezioro i odnaleźć zapachy, o jakie trudno w mieście. Jedzenia nie brakuje, głaszczą i dopieszczają, spać można na miękkim materacu, albo na młodej trawce, wody do picia całe hektolitry, a i siusiać można prawie wszędzie, jednym słowem - raj dla każdego psa.

Trochę pani przeszkadzała w tej radości i beztrosce, bo kazała ćwiczyć chodzenie przy nodze i jakieś dziwne komendy, a to waruj, a to zostań, ale nie męczyła zbyt długo, więc dało się znieść. Wszystko widać na zdjęciach w Galerii Prota http://www.dogomania.pl/gallery/198/7/2107.html.

Jakoś nam się tak przedłużyło, że wracaliśmy do domu dopiero w środę. Trochę tych kilometrów trzeba przejechać, ale Prot jest bardzo spokojnym psem, dobrze znosi jazdę samochodem, a i przerw na spacery robimy kilka, więc droga jest całkiem znośna. Do czasu :( W okolicach Płońska pies dostał ataku. Postaliśmy kilkanaście minut w lesie, mając nadzieję, że przejdzie tak, jak dwa poprzednie. Ale gdzie tam, ataki następowały po sobie z niewielkimi przerwami. Co robić? Jest popołudnie, w Płońsku nie znamy żadnego weta, zanim znajdziemy całodobową przychodnię, minie mnóstwo czasu, decydujemy się jechać do W-wy do kliniki na Gagarina.
I słusznie!

To nie atak, to stan padaczkowy, który może nawet zagrażać życiu psa! Ataki przychodzą falami, coraz krótsze, ale i silniejsze. Trwa to godzinę, czyli całą drogę do W-wy. Sam luminal nie pomaga, trzeba dać zastrzyki, albo kroplówkę, Relanium, środki osłaniające, wziąć psa na obserwację.
Na Gagarina pan idzie wezwać sanitariusza z noszami, a pani zostaje w samochodzie z głową psa na kolanach. W kilkanaście sekund później młodzi, sympatyczni ludzie biegną po Prota, wnoszą go, niezbyt przytomnego, do szpitala i natychmiast zajmuje się nim bardzo miła pani doktor Ania. Jesteśmy w dobrych rękach.

Prot dostaje wszystkie leki zatrzymujące napad. Ma podłączoną kroplówkę, leży na boku i ledwie zipie. Robimy wszystkie badania krwi, jakie można sobie wyobrazić, nadal nie wiemy, co mogło wywołać atak. Może jazda samochodem i migające drzewa zadziałały jak iskra? A może za dużo wrażeń przez kilka ostatnich dni? A może jeszcze coś innego, chora wątroba, tarczyca, guz na mózgu, albo cokolwiek innego.

Z badań wynika, że Prot ma ciut za mało potasu, poza tym wszystko jest w porządku. Zrobiliśmy też zdjęcia Rtg, których nie chciał zrobić pan ortopeda w Psim Losie (dlaczego? bo uznał, że nie potrzeba!) i tu wyszła rewelacja!!! Prot nie ma panewki, jest po ciężkiej operacji miednicy, prawdopodobnie po jakimś wypadku, nigdy nie będzie sprawny tak, jak przeciętne psy. A tak sobie świetnie radzi!!! I pan ortopeda w Psim Losie tego nie zauważył!!! Taki profesjonalista, że aż strach! A po to byłam w Psim Losie na badaniu (dwukrotnie, właśnie po to, żeby za drugim razem obejrzał go ortopeda!!!), żeby fachowiec psa omacał, odwodził łapy, sprawdzał mięśnie itd. Hm, Psiego Losu nie będę polecać, a na pewno sama tam więcej nie pojadę z psem.

Po dwóch dniach odebrałam psa z kliniki z całą listą leków do wykupienia, receptami, zaleceniami co, ile, kiedy dawać, jakie leki, jaką karmę (leczniczą), dostaliśmy wszystkie wyniki badań z opisami, a na koniec
zalecenie "proszę dzwonić, jeśli cokolwiek będzie nie tak". Było! Potas w dwóch postaciach powoduje u niektórych psów nieposkromione pragnienie, a jednocześnie nietrzymanie moczu. Gdybym to wiedziała, Prot nie miałby okazji zalać całego przedpokoju wodą, bo kolor i zapach to miało czystej wody. Potem przez cały tydzień wychodziłam z psem co godzinę, góra co półtorej godziny, bo wody zawsze pies musi mieć pod dostatkiem.

Przy okazji okazało się, że podawane z innego powodu sterydy powodują zwiększenie apetytu, sucha karma nagle robi się bardzo smaczna, masło w maselniczce jest najpyszniejsze na świecie, kawałek ciasta leżący na talerzyku czeka tylko na psa, kotlet w kuchni pan posypał tymiankiem po to, żeby psu bardziej smakowało itd. Każda ilość jedzenia znika w brzuchu psa, już nie dwa razy dziennie, a trzy. A i tak po tygodniu waga psa spadła z 38 na 36 kg :( Luminal w dużej dawce powoduje, że Prot jest pobudzony, lekko skołowany i jednocześnie dużo, a krótko podsypia, ma kłopoty z tylną częścią ciała, trochę się słania na łapach i w ogóle chyba się zmienił. A może to ja nie dosypiam, więc niezbyt trzeźwo patrzę na świat?

Stan na dziś, sobotę 24 marca 2007 - Prot był dwa dni w szpitalu, przez tydzień z okładem brał luminal, wit. B complex, sterydy na poprawę stanu stawów, potas w dwóch postaciach, antybiotyk (z innego powodu), trzydniową serię prochów na odrobaczanie (po dwóch tygodniach od poprzedniej!), leki osłonowe (wątroba i nerki), Arthrostop (stawy), krople do oczu, jakieś mazidła na poduszki łap i jeszcze coś tam do łykania, dziennie całą garść medykamentów. Teraz został tylko luminal i witaminki, a także dieta ochraniająca stawy, właśnie zrobiliśmy kolejne badania krwi, w poniedziałek okaże się jaką dawkę luminalu i jakie dodatki będziemy stosować.

Tak, przygód nam nie brakuje, odkąd mamy psa. Jeszcze dwa miesiące nie minęły, a już i pogotowie było, i klinika dla zwierząt, i wizyt nie zliczę, i karma lecznicza po 50,- za 1,5 kg, (z mielonymi omułkami). Ale są też pozytywy, choćby to, że umiem robić zastrzyki podskórne, że umiem tak włożyć rękę do psiego żołądka, że prochy z niego nie wracają, że pies jest wygłaskany za wszystkie czasy, a głaskanie psa bardzo uspokaja :) No co? Czy to mało?

A tak przy okazji, nadal szukam byłych właścicieli, jeśli chcą odnaleźć swojego psa, to niech dadzą znać. Co prawda nie zauważyłam, żeby Prot bardzo tęsknił, ale kto wie... Ogłoszenie - http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=53637

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...