Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie napisałam, że bez powodu, bo pies pewnie swój powód miał, choć człowiek nie był temu winien. Miałam dwie takie sytuacje:
Szłam sobie przez wieś drogą obok jednego domu. Pies, który zawsze był na łańcuchu tego dnia nie był. To młody psiak, miał około roku. Leżał tym razem koło ciężarówki, ktora przywiozła jakieś materiały na budowę. Widziałam go kątem oka, ale szłam sobie dalej. Nagle ten pies bez szczekania, bez warczenia, bez jakichkolwiek gestów z mojej strony, bez kontaktu wzrokowego i mówienia nawet rzucił się na mnie i wpił swoje zęby w moją łydkę. Na szczęście był niewielkich gabarytów i zdzieliłam go parasolką - zwiał.
Pytanie: dlaczego nie szczekał, nie ostrzegł? Zaatakował pewnie dlatego, że uznał teren za swój a mnie za intruza. Psa już nie ma - nie wiem co się stało.
Drugi atak: może 2-3 tygodnie temu wracałam dróżką przez osiedlowe łąki do domu z pracy. Z mojej lewej strony szedł człowiek z owczarkiem niemieckim. Ja rozmawiałam przez telefon i przecinałam ścieżkę, którą oni nadchodzili z lewej, w odległości jakichś 20 m od nich. I nagle kątem oka dostrzegłam, że pies szarżuje na mnie. Znów bez ujadania, jeżenia sierści, bez skradania się. Tym razem przytłumiony bulgot wydobywał się z krtani psa. Ułamek sekundy i wiedziałam, że zaatakuje. Właściciel bez reakcji. Pies był coraz bliżej, a ja zdążyłam tylko wystawić ramię i pies rzucił się na mnie. Miał skórzany kaganiec (na szczęście!!!) i poczułam tylko tępe uderzenie zębami. Miałam nadzieję, że właściciel odciągnie psa, ale nie. Zrzuciłam cielsko psa z siebie, ale pies zrobił nawrót i zaatakował tym razem od prawej. Znów poczułam tylko uderzenie zębami. Z trudem utrzymałam równowagę, bo pies ważył swoje. W końcu mówię do gościa, żeby zabrał psa, a on flegmatycznie:
- Nora, co ty robisz..?
Przypuszczam, że pies zaatakował uważając, że jestem na jego trajektorii spacerowej... :)

Miałam potem nogi jak z waty. A psów się nie boję i raczej im ufam. A gdyby to był ktoś, kto boi się psów albo starsza kobieta lub dziecko?
Dlaczego psy atakują bez ostrzeżenia? No i skoro pies zawsze może uznać, że jesteśmy za blisko, idziemy za szybko lub za powoli, znajdujemy się na jego chodniku, ulicy, klatce schodowej itd, to jak można czuć się bezpiecznie? A może jednak ja coś zrobiłam nie tak? Powiedzcie zanim mnie któryś burek zje... :)

Posted

Co do pierwszej sytuacji - jesteś pewna, że pies nie wysyłał sygnałów? Skąd możesz to wiedzieć, skoro widziałaś go jedynie kątem oka? Może napiął mięśnie, może wyszczerzył zęby - niektórym psom ruszają się fafle, inne się ślinią - to wszystko są sygnały ostrzegawcze. Pies uczony do stróżowania najpierw będzie szczekał - inny po prostu zaatakuje obiekt, który wchodzi w jego obszar, jest zbyt blisko.

Posted

Właściwie to chyba zostaje nosić gaz pieprzowy. Wiem o czym mówisz- ja raz miałam taka sytuację, że na spacerze zaatakował moją sukę jakiś mały pies. Żadnego widocznego ostrzeżenie nie było- leżał przy bramie i jak tylko nas zobaczył wystartował (byłam przekonana, że się zatrzyma, tylko próbuje nas "nastraszyć"), stanęłam razem z suką bokiem, ona ogon pod siebie i w ogóle bardzo niepewnie wyglądała, a ten maluch z rozpędu wbił zęby w tylną nogę mojej suki. Właściciela ani widu ani słychu- skończyło się na tym, że psa potraktowałam z kopa, a suce powiedziałam "bierz go" i dopiero wtedy pokazała mu zęby, a pies odpuścił. Wiem, że powinnam była się po prostu wycofać, ale byłam bardzo zła, że na głupi spacer nie można wyjść bo wiejskie burki luzem latają. Gorzej by było gdyby pies był 10 razy większy...

Nigdy nie zostałam wprost zaatakowana przez psa tak jak Ty- zawsze atakowały, gdy szłam z psicą na spacer, raz jeden mały urwis biegł za mną i chwytał mnie za nogawki, ale to wynikało z tego, że przecinałam jego terytorium. Zawsze też psy w jakiś sposób demonstrowały, że coś im nie pasuje. Czy to donośnym szczekaniem czy też zbliżaniem się ze zjeżoną sierścią

Posted

Będąc na wsi, zawsze staram się nie przechodzić koło otwartych bram - idę na drugą stronę ulicy. Idę spokojnym, marszowym krokiem, nie za wolno, nie za szybko, nie rozglądam się na boki, nie patrzę na psa. Zwykle wystarcza. Jeden benek kiedyś podleciał, szczeknął mi za plecami, ale że się nie poruszyłam, to nic więcej nie zrobił - potem powolutku odeszłam bez oglądania się.

Posted

zebra12 napisał(a):
No, ale co można zrobić, żeby uniknąć ataku?

Przede wszystkim zgłaszać takie wypadki na policję. To, co opisujesz, to jest jakiś horror - nie można tak spokojnie przyjmować do wiadomości, że jakieś pajace puszczają lub chodzą sobie z psami agresywnymi wobec ludzi i nie kontrolują ich. Za coś takiego należy się grzywna, sąd grodzki, a za głupie draśnięcie można wyciągnąć ładnych parę groszy zadośćuczynienia - i należy to robić. Gdyby ludzie byli za coś takiego karani z automatu, to może wreszcie nauczyliby się pilnować swoich psów.

Posted

Tam na wsi, gdzie mnie ten burek chapnął, nie ma innej drogi, a schodząc w bok wchodzi się w pole zboża... Nie ma jak ominąc. Co do policji, to byłam w szoku i jakoś nie przyszło mi to do głowy.

Posted

Ja ostatnio zagnałam takiego agresora z powrotem na działkę. Wiem, że sporo ryzykowałam, ale byłam bardziej zła od niego (bo cholera jasna- nie można już spokojnie na spacer wyjść?!), powiedziałam mu jak stanał metr ode mnie i warczał "marsz do domu, w tej chwili", kilka razy to powtórzyłam mocnym, pewnym siebie głosem powoli idąc w jego stronę i tym sposobem zapędziłam go na podwórko, zamknęłam furtkę i poszłam. Obiecałam sobie, że jak jeszcze raz na mnie wyleci to opieprze właścicieli i pogrożę policją. Podobnie zrobił mój kolega jak raz na nas wyleciał jakiś pies zza bramy- po prostu zaczał biec w strone psa, ten się wystraszył i zwiał z powrotem na podwórko, a kolega zamknął bramę.

W takiej sytuacji jak Twoja, zwłaszcza z tym owczarkiem, wymogłabym na facecie, żeby ze mną poczekał na policję. Albo śledziłabym go aż do jego domu i zapamiętała adres. Co innego gdyby facet zareagował od razu, potem Cię przepraszał (JA zawsze przepraszam ludzi, jak nie przypilnuje suki i mi na kogoś napyszczy, choć ona nie atakuje..jedynie oszczekuje, a i tak mi wstyd, bo wiem ze sa ludzie ktorzy sie psow boja). Co to w ogóle za brak rozumu...raz, że puszcza agresywnego psa, atakującego innych ludzi, a dwa, że nie reaguje kompletnie jak pies kogos zaatakuje. Przecież tamtędy mogło przechodzić dziecko..

Posted

Wiesz, gdyby pies mnie oszczekiwał, warczał, to mogłabym cokolwiek zrobić. Ale milcząco startujący do mojej nogi pies nie daje już żadnych szans reakcji.. Pewnie ktoś go przez jego agresję i niefrasobliwośc właścicieli zatłukł na śmierć.

Posted

Na pytanie założycielki wątku - dlaczego psy atakują bez ostrzeżenia - odpowiedziałabym tak:
- zwykle ostrzegają, ale być może ktoś (najczęściej właściciel) wygasił u psa wyraźne sygnały grożące. Znam całą masę psów, które karcone za szczekanie i warczenie przestają to robić... Z repertuaru ostrzeżeń pozostają im tylko te subtelne - postawa ciała, zmarszczenie nosa i zastygnięcie przed atakiem. Mało tego, te psy najczęściej uczą się też niejako "przy okazji", że nie opłaca się ostrzegać, a jedyna słuszna strategia odstraszania wroga to gryzienie.
- psy atakują zazwyczaj w ostateczności, gdy inne komunikaty zawiodły - skoro pies w pierwszym przypadku Cię ostrzegał, a Ty dalej szłaś, to nie pozostało mu nic innego, jak Cię gryźć.

Co do straszenia psów, które są w ataku - metoda dość ryzykowna. Przy psie wielkości owczarka raczej bym nie polecała. Ja w sytuacji ataku na mnie używam sygnałów uspokajających - zwalniam ruchy, odwracam głowę (ale nie całkiem, bo dla niektórych psów to znak, że się go boję i może sobie pozwolić na gryzienie). No i przestaję wkraczać w "rejon" psa. Ale oczywiście to nie gwarantuje sukcesu - ostatnio taka mała znajda pomimo całego repertuaru uspokajaczy z mojej strony i tak próbowała złapać mnie za kostkę (chociaż miała do wyboru inne strategie - np. ucieczkę). Chyba kluczem do sukcesu jest zareagowanie na te subtelne ostrzeżenia...
I generalnie to łatwiej powiedzieć, czego robić nie należy w takim przypadku niż wyjaśnić komuś, jak ma się zachować.

Posted

W praktyce to wygląda tak, że niektóre psy wysyłają tak subtelne sygnały, że nawet osoba interesująca się kynologią i psim zachowaniem nie jest w stanie ich od razu dostrzec, a co dopiero przeciętny człowiek, który po prostu sobie idzie. Każdy przypadek ataku powinien być natychmiast zgłaszany na policję, powinno się też wyczaić czyj pies jest i postraszyć właścicieli. Najgorsze co można zrobić to olać sprawę i nie chodzić już określoną trasą, bo jest się na jej odcinku terroryzowanym przez psa. Doraźna pomoc to gaz pieprzowy w żelu- przed torebką pies umknie, a tylko go to bardziej rozwścieczy.

Posted

Normalnie aż mi oczy wyszły ze zdumienia - atakujące ludzi psy puszczane luzem? A później co i rusz media ryczą o tragediach, pogryzieniach, niekiedy niestety ze śmiertelnym skutkiem...

Po pierwsze - policja. Temu pajacowi od owczarka bym nie popuściła. To nie może być tak, że dajemy się terroryzować jakimś kretynom z agresywnymi psami zupełnie poza kontrolą. Agresja wobec innych psów to moim zdaniem trochę inny poziom, oczywiście da się z tego zrobić aferę (raz już robiłam, skończyło się pouczeniem i pilnowaniem psa, żeby nie miał możliwości wychodzenia sam z posesji - jak do tej pory działa), ale agresja wobec ludzi to już naprawdę poważna sprawa kwalifikująca się pod odpowiednie paragrafy. Użycie psa do ataku na drugiego człowieka jest równoważne użyciu broni przeciwko drugiemu człowiekowi.

I tak jak dziewczyny pisały - psy zwykle ostrzegają, czasem jednak sygnały te są na tyle subtelne, że bardzo trudno je dostrzec.

Posted

Ja ostatnio znowu zostałam zaatakowana przez takiego małego szczekacza. Niestety, ale tym razem szłam z małym psem, który strachu nie wzbudza, gdyby to była moja starsza suka to bym ją poszczuła i byłoby po problemie. Zresztą do niej raczej małe nerwusy nie podbiegają z zamiarem ugryzienia. Wiem kto jest właścicielem tego "burka", wiem, że nie ja jedyna zostałam przez niego zaatakowana. Problem w tym, że własciciele to takie typowe karki, bałabym się sama do nich pójść żeby ich pouczać : |

Posted

klaki91 napisał(a):
Niestety, ale tym razem szłam z małym psem, który strachu nie wzbudza, gdyby to była moja starsza suka to bym ją poszczuła i byłoby po problemie.


Hmmmm... Nie obawiasz się , że suka nauczy się agresywnych zachowań i polubi je? To moze być kłopot.

Posted

yamayka napisał(a):
Hmmmm... Nie obawiasz się , że suka nauczy się agresywnych zachowań i polubi je? To moze być kłopot.


Suka ma już 11 lat, jest wyjątkowo opanowana i nie ma problemu z zawieraniem kontaktów z innymi psami. Jeśli jednak powie jej się "broń/bierz" to automatycznie szczerzy zęby do "przeciwnika", powie się "zostaw" to odpuszcza i się uspokaja. Z tym, że ona wzbudza respekt bo jest duża i kudłata.
Raz, po takim "poszczuciu" (tylko od razu zaznaczę, że nie wygląda to tak, że puszczam suke, mówie jej "dalej bierz go!" i patrzę jak się z innym psem rozprawia! po prostu pozwalam jej się bronić; zawsze wystarczą pokazane zęby i warkot) małego burka, jego właściciel zaczął go bardziej pilnować. Szkoda, że to tylko jedna taka udana "akcja" w ciągu całych 11 lat życia mojej suki.


Młodej bym nigdy nie szczuła na inne psy, zwłaszcza, że po wzięciu jej ze schroniska walczyłam z jej agresją lękową.

Niestety, ale na wsi psi świat rządzi się swoimi regułami, pies silny cieszy sie respektem, pies lękliwy jest "prześladowany", a szkoda :( mało kto zwraca uwagę na to, że jego pies lata luzem, zwłaszcza jeśli jest to pies małych rozmiarów- te większe na ogół jednak są pilnowane (czyt. kojec/łańcuch). W mieście jest znacznie lepiej pod tym względem, przynajmniej tu gdzie mieszkam. Jeszcze ani razu nie zdarzyło się w ciągu tego roku żeby napadł mnie i moją psicę jakiś pies.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...