Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 95
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie podoba mi się to:

"...- pan chciał pojechać ze swoją sunią do Misi, ale jego sunia ma jakieś traumatyczne przeżycia związane z samochodem i mimo, ze zjadła 1 kg kiełbasy, do samochodu zapakować się nie dała..."

bo wynika z tego, że gość nie orientuje się w temacie psich zachowań.

My - Fundacja Pasterze - nie "przechowujemy" psów a bierzemy je pod opiekę.
Są odpchlane, odrobaczane, sterylizowane,
następnie szukamy im odpowiedniego domu i jeśli trzeba układamy relacje w nowym stadzie.

Nie wpisałabym nic na tym wątku gdyby miejsce na Misię nie czekało. Jednak nie możemy czekać bez końca.
Ta sprawa ciągnie się jak flaki z olejem a berneńczyków ani podhalanów w potrzebie nie brakuje.

Decydujcie jaki ma być dalszy scenariusz wydarzeń...

Posted

Elza bardzo Cię przepraszam, że to się tak ciągnie, ale na prawdę nie jestem w stanie nic przyspieszyć.
Facet nie chciał ryzykować sytuacji, że opiekun przywiezie Misię, suki się nie dogadają i zostanie z problemem. Wolał pojechać na miejsce, tam zapoznać ze sobą psy i jeśli wszystko byłoby dobrze, to zabrałby Misię. Ale jego suka nie dala się zapakować do samochodu. To jest pies wzięty z Palucha, nikt nie zna jej historii, wiadomo tylko że była katowana. Być może wyrzucono ją z samochodu. To źle, że facet nie chciał jej siłą zmuszać do jazdy?
Zdaję sobie sprawę, że jedynym wyjściem w tej sytuacji jest przywiezienie Misi i sprawdzenie reakcji suk tu na miejscu. Tylko, że jeśli one się nie zaakceptują to ja muszę coś z Misią zrobić, gdzieś ją umieścić, nie jestem w stanie zapakować jej do samochodu i ruszyć do Ciebie choćby i w nocy. Misia jest duża, ja chodzę o kulach, o tym żebym się nią sama zajęła nie ma mowy, bo wystarczy że machnie ogonem i mnie przewróci. Więc muszę mieć nie tylko miejsce gdzie ją umieszczę na czas potrzebny do jej przewiezienia, ale jeszcze kogoś kto mi pomoże bezpośrednio zająć się sunią, ja mogę jechać jako kierowca, ale Misi na smycz nie wezmę. Muszę więc znaleźć hotel, który ją przetrzyma, kogoś, kto ma na tyle wolnego czasu żeby ze mną jeździł i muszę zdobyć kasę na transport. Bez zabezpieczenia tych rzeczy nie ściągnę Misi do Warszawy

Posted

[quote name='ElzaMilicz']DT jest w okolicy Nadarzyna. To Ani@ śmigająca na rowerku. ;)
Elza jesteś aniołem :)
Jeśli DT jest w okolicy Nadarzyna, to Misię można spokojnie przywieźć - powinno mi się udać szybko znaleźć kogoś, kto mi pomoże Misię dostarczyć. Możesz mi podać namiary na DT to bym się umówiła od razu?

Posted

Mam nadzieję, że wszystko sie ułoży dobrze! ElzaMilicz, pisząc "przechować" mialam na myśli to, że jesli nie ma pod Wwą dt w kt. Misia mogłaby zostać do znalezienia ds, to może znajdzie sie choć taki, kt. przetrzyma ja do czasu, gdy możliwy bedzie transport do docelowego dt. Tak Ci właśnie napisalam na pw, ale mniejsza o slowa, ważne, że teraz wszystko jasne i Misia bedzie bezpieczna.
Bartdzo sie cieszę, że nawet jeśli ten dom nie bedzie odpowiedni dla Misi, będzie miała opieke i to bardzo dobrą. Bedę mogła spać spokojnie. Jest ogrom psów w potrzebie, ale czasem, wiecie jak to jest, któryś z nich zapada nam w dusze bardziej niż inne, Misia mi bardzo zapadła...
ElzaMilicz , bardzo, bardzo Wam dziękuję!

Posted

Opiekunowie Misi są w ten weekend na działce, mogliby jutro przywieźć Misię do Warszawy i dostarczyć ją do Ani@ tylko nie znamy adresu.
A ja się nie mogę do Ani@ dodzwonić, nie odbiera telefonu...
Wysłałam PW, czekam i powoli siwieję do reszty...

Państwo chyba lubią Misię, bo kiedy zaproponowałam, że ją przejmę w Warszawie i odwiozę do Nadarzyna, to pan się oburzył, że to będzie dodatkowy stres dla suni i powiedział, że jak już ją będą mieli w samochodzie, to ją sami odwiozą żeby się nie denerwowała niepotrzebnie.

Posted

Rozumiem, że Misia jedzie od razu do Ani@, tak? Czyli nie było próby zapoznania z suką chetnego pana czy była i wypadła niepomyślnie ? Pytam nie tylko z ciekawości, chce wiedzieć dokładnie, co z sunia i w związku z tym, jakie są aktualne potrzeby. Jeśli u Pasterzy bedzie miała dt, to już trzeba myśleć o funduszach na weta, sterylizację... Wole byc na bieżąco, to daje lepsze możliwości logistyczne :-) , a generalnie, im szybciej pies gotowy do adopcji, tym lepiej dla niego i dla innych psów w potrzebie, którym zwalnia miejsce, czyż nie? :-) Stąd moje pytania.

Posted

Dodzwoniłam się! Misia jedzie do Ani@ :multi:

O ile oczywiście Misia zechce wsiąść do samochodu... na razie nie chce. A raczej chce tylko się boi. Właśnie przed chwilą dzwoniłam do pana i byli na etapie układania w samochodzie materacyka Misi, liczą na to, że jak zobaczy swoje posłanko w samochodzie to się przekona i wsiądzie. Miśka jest duża i potrafi się bronić, więc rozwiązania siłowe nie wchodzą w grę...

Zapoznania z suką pana zainteresowanego Misią nie było - odległość i problemy z przekonaniem suk do samochodów. Pan zainteresowany Misią jest prawie zdecydowany, nawet prosił opiekuna Misi o jej wymiary żeby zamówić budę o odpowiednich gabarytach dla suni. No ale teraz jak "Pasterze" przejmują opiekę nad Misią to pan zostanie zweryfikowany dokładnie :)
Dzwonił do mnie i prosił namiary na DT Misi, ma się kontaktować i umawiać. Myślę, że to dobrze o nim świadczy, a niedostatki wiedzy zawsze może uzupełnić :)

Ja szykuję bazarek bo teraz rzeczywiście trzeba się zająć kasą dla Misi :)

A na allegro Miśka znowu ma obserwatora.

Posted

Rozumiem. A czy pan zainteresowany Misią jest może skłonny partycypować w kosztach jej szczepien i sterylizacji? :-)
Pytam, bo byloby milo z jego strony, czyż nie? ;-) A po drugie, nie wiem, czy mam sie "rzucać" na akcję czy zająć innymi psami. Misia leży mi na sercu, ale skoro jest chętny dom, to może ona już nie jest w potrzebie finansowej?

Posted

[quote name='beta ata']Rozumiem. A czy pan zainteresowany Misią jest może skłonny partycypować w kosztach jej szczepien i sterylizacji? :-)
Pytam, bo byloby milo z jego strony, czyż nie? ;-) A po drugie, nie wiem, czy mam sie "rzucać" na akcję czy zająć innymi psami. Misia leży mi na sercu, ale skoro jest chętny dom, to może ona już nie jest w potrzebie finansowej?[/QUOTE]
Na razie to nie wiadomo jeszcze czy zainteresowany pan zostanie zaakceptowany przez Fundację "Pasterze" :)
Dlatego ja zakładam, że Misia potrzebuje kasy. Jeśli się okaże, że nie, to nie ma problemu ze znalezieniem psiaka, któremu się przekaże uzbierane pieniądze.

Posted

OK. Postaram sie zorganizowac banerek i będę rozsyłac wątek. Postaram sie tez o jakies dieńgi , ale niestety nie z mojej kieszeni, ja wlasnie w czwartek wydałam kilkaset zlotych na leki moich suczek i moje, no i ...bulba ;-) ;-)

Posted

Właśnie to mnie gnębi zawsze przy psach z dogomanii.

Tutaj w większości uważa się, że jeśli pies jest w DT można "polecieć" dalej i nie interesować się sprawą.
To o czym pisze teraz to moje wielokrotne doświadczenia. ;)
Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

Posted

Niestety nie udało się zapakować Misi do samochodu. Podchodziła nawet do samochodu, ale kładła się na ziemi i nie dawała się ruszyć. Im bardziej ją przekonywali tym bardziej się denerwowała i w końcu się poddali. Pan ma w tygodniu jechać z bratem - ma nadzieję, że dwóm zdecydowanym facetom będzie łatwiej przekonać Misię. Wygląda na to, że jego żona zwiększała zamieszanie a to bardziej stresowało Misię.
Ani@ już wie. Pan ma dać znać kiedy pojadą z bratem.

[quote name='ElzaMilicz']Właśnie to mnie gnębi zawsze przy psach z dogomanii.

Tutaj w większości uważa się, że jeśli pies jest w DT można "polecieć" dalej i nie interesować się sprawą.
To o czym pisze teraz to moje wielokrotne doświadczenia. ;)
Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej.
Mnie to też zawsze wkurzało :)
Postaram się żeby było inaczej w tym przypadku. Ja w każdym razie będę z Misią do końca czyli do nowego DS

Posted

ElzaMilicz , wiem, o czym mówisz, bo miałam u siebie dwa tymczaski z dogo i dokładnie tak to wyglądalo :-) Najpierw "och, ratujcie biedne pieski" , a gdy dwa z tych piesków znalazły sie u mnie w dt, prawie całkowicie byłam zdana na siebie... Na szczęście wśród moich licznych wad nie ma naiwności i byłam na to przygotowana, dałam radę. Jeśli chodzi natomiast o to, co napisalam powyżej, mianowicie, że ja niestety nie jestem aktualnie "przy forsie", to nie znaczy, że zmyje sie z wątku, gdy sunia znajdzie sie w domu tymczasowym. Zamierzam pomóc najlepiej jak to bedzie możliwe. Z góry zapowiadam, że czekaja mnie wyjazdowe badania w klinice i wtedy z pewnością mnie nie bedzie na dogo, ale to jeszcze nie w najblizszych dniach, do tego czasu da sie to i owo zrobić.

Oj, jesli chodzi o banerek, to ja juz zglosiłam prośbe do pewnego mlodego czlowieka, ktory deklarował chęć robienia takowych... :-) Jeszcze nie wiem, czy w ogole już przeczytał wiad.. Moge odwołać, oczywiście.
A swoja droga, trzeba chyba dopracować troche system komunikacji, bo jak widać ja np. pośpieszyłam sie z tym banerkiem, no, w zasadzie moja "wina", bo nie spytałam, ale chodzi tak ogólnie o precyzję w porozumiewaniu sie. Tylko w tej chwili nie mam szczegółowego pomysłu na to... ...ale dobrze myślę, prawda? ;-) :-)


I jeszcze dodam. ElzaMilicz , wiesz, to ja Cie poprosiłam o interwencję i choćby dlatego "nie wypadaloby", żebym sprawe zaniedbała.

Posted

Ja też kiedyś wzięłam sunię na BDT, awaryjnie. I przez 3 miesiące to był wyłącznie mój problem co z nią będzie. Kochana była i znalazłam jej w końcu dom, ale to był ciężki czas dla mnie i rodziny, bo akurat wtedy miałam operację ręki i przez 6 tygodni nawet nie mogłam chodzić (chodzę, że tak powiem, na rękach, bez oparcia się na kulach nie zrobię nawet kroku).
A jeśli chodzi o banerek to nie mam nic przeciwko temu żeby ktoś inny zrobił :)
Ja się po prostu zawodowo zajmuję grafiką komputerową, więc zrobienie banerka to dla mnie kilka minut roboty :)

Posted

Taaaa wiem cos o tym jak sie zostaje z psami wzietymi na dt bo trzeba pomóc, a poźniej wziełaś martw sie...

A misi to trzeba nachwile kaganiec i włożyć ją do samochodu, jak sie boi sama nie wejdzie.

Posted

Selenga, to rób banerek! Ty zapewne to zrobisz lepiej niz nastoletni amator :-), ale nie o to chodzi - on sie nie odezwał wcale, więc chyba nie był tak chętny do roboty, jak deklarował... Właśnie to są uroki działania na dogo :eviltong: , większośc ludzi płynie na emocjach, a to , jak wiadomo, nie jest dobra baza (delikatnie mówiąc). Z drugiej strony, to jednak jest fenomen, taki wolontariat internetowy. Sam fakt, że ludzie potrafią sie "skrzyknąć" i naprawdę coś realnie robić nie znając sie nawet osobiście, jest pocieszający, a nawet godny podziwu. Róznie to wychodzi, ale tak wiele psów uratowano i dano im domy, że ogólna wartość dogomanii jest niepodważalna :-) Chcialoby sie lepszej organizacji, większej odpowiedzialności jednostek, pewnie.
W każdym razie ja staram sie zaczynać od siebie i to, co robie tu, traktuje poważnie. Emocje oczywiścieprzeżywam, ale nie one mna kieruja, tylko ja nimi. No, przynajmniej tak mi sie wydaje ;-) :p

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...