Olga7 Posted September 24, 2011 Posted September 24, 2011 Choć opisywana sytuacja i bląkającv się po dworcu -peronach oraz jeżdzacy pociagami samotny ,bezpanski dog wydaje się malo prawdopodne ,to po rozm. tel. z joanką wiemy już ,że tak jest faktycznie .Trochę niedowierzalismy by taki wielki dog tak samopas wloczyl sie po stacji pkp i wsiadal do pociagu ,ale taka jest chyba prawda a cioteczka joanka jest osobą dorosla .Nie jest to żart-niestety.Pies potrzebuje natychmiastowej pomocy ,bo jest b,wychudzony i oslabiony chyba.Dokarmiają go przypadkowi ludzie -jesli ulitują się nad nim i wyżebrze cos od kogos. Byc moze ktos go porzucil na stacji czy w pociągu i teraz trzyma się pociągow i stacji. Pisalam juz dzis do AgusiP z Dabrowy Gorniczej ,ale ma teraz net tylko w pracy.Jutro zadzwonię. Jest stamtad chyba Monica26 takze .. Quote
Glutofia Posted September 24, 2011 Posted September 24, 2011 nie tylko ciotki z Dąbrowy będa potrzebne pies mógł wysiąść na każdej stacji lub mógł go ktoś ze sobą zabrać. Dogi to potulne bydlęta. Quote
dorobella Posted September 24, 2011 Posted September 24, 2011 Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby określona trasą podróżował jakiś czas. Znajoma dostała w spadku po wujku doga,który jej regularnie uciekał pod były dom, nie chciał jeść, bo bardzo tęsknił za swoim panem. Lampo w Polsce też jeździł koleją kilka tygodni na trasie Nowy Świat- Mińsk Mazowiecki http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34864,9603064,Pies_sam_jezdzil_koleja__kilka_tygodni_szukal_domu.html http://www.facebook.com/event.php?eid=145348748870578 Ludzie zareagowali po kilku tygodniach. I zobaczcie na FB, że pies jest duży Quote
joanka40 Posted September 24, 2011 Author Posted September 24, 2011 Zamieściłam jeszcze temat na Facebooku . Przydałby się zaprzyjaźniony konduktor. Może ktoś ma w rodzinie czynnego zawodowo kolejarza żeby profesjonalnie pomógł. Bo ten konduktor, któremu dawałam dziś namiary na psa i na siebie, raczej nie należał do zaangażowanych w sprawy zwierząt /ale to mogą być pochopne wnioski, bo w końcu na peronie jest niewiele czasu na pogaduszki /. Quote
Dogini Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 też dałam ogłoszenie na fb Fundacji. Nieprawdopodobna historia. Myślałam, że takie rzeczy są niemożliwe. Ale najwyraźniej Polska to świat cudów. Quote
_Dunaj_ Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Dziś mnie cały dzień nie będzie, ale wieczorem jeśli net nie odmówi posłuszeństwa, to podam informację na innych wątkach, które śledzę, wczoraj tylko dogowe obeszłam, może ktoś gdzieś tego biedaka wypatrzy Quote
MiliVanili Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Dziewczyny jestem, idę przeczytać od początku na spokojnie jakie działania już są podjęte Quote
dorobella Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Dziewczyny trzeba dać ogłoszenia w działach zaginął pies. Czasem ludzie zauważą i przeszukują net. Może w ten sposób ktoś zareaguje. W ataki sposób szukano m.in. chłopczyka z autyzmem, który lubo jeździć autobusami, koleją. Szukali go ileś tam godzin, nie myślcie sobie,że społeczeństwo zareagowało od razu, ze w pociągu czy autobusie jedzie dziecko bez opieki. Wprawne oko zauważy cechy autyzmu. Dopiero po komunikatach w necie,telewizji ludzie zaczęli dzwonić, że widzieli takie dziecko. Wcześniej do głowy nikomu nie przyszło,ze coś jest nie tak. Taki kraj, a wam się wydaje nieprawdopodobna historia dużego psa w pociągu.Pewnie takich przypadków jest więcej,ale nie nagłaśniają ich. Quote
MiliVanili Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Kurcze a tak swoją drogą to co za konduktor, który na widok tak dużego bezpańskiego psa po hycla nie dzwoni, a może psa już odłowiło jakieś schronisko? Sprawdzałyście w okolicznych? Quote
dorobella Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 A może oni mają jakieś procedury i wpisują takie rzeczy do jakiejś książki ? Może iść tym tropem, bo może SOK zawiadomili, a SOK hycla. Tak będziecie szukać igły w stogu siana. Podałam wam linka, gdzie chore psy są usypiane. Ktoś może stwierdzić, że nie warto go ratować. Czas działa na jego niekorzyść. Quote
ewunian Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 koledzy z roku zaspamowani :) to niemożliwe, żeby taki pies zapadł się pod ziemię... słuchajcie, przyszło mi jeszcze coś na myśl. Kiedyś - w tą zimę chyba - w dziale Zaginione widziałam wątek "niebieskiego" doga - Chyba z Katowic Piotrowic. Właściciele przestali szukać, kiedy na kolei powiedzieli im, że pies został potrącony przez pociąg. A może pracownicy kolei się mylili i (co mi się wydaje nieprawdopodobne, ale może być prawdą, znając polskie realia dotyczące psów) ten podróżujący pies jest właśnie tych ludzi? Koniec fantazjowania... Quote
Glutofia Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 nie pomylili się, ten pies zginął, więc nie dzwońcie do tych ludzi. Przestalismy szukac jak odkopaliśmy trupa spod śniegu więc nie ma mowy o pomyłce Quote
MiliVanili Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Moniq może warto napisać wyraźnie, że Ibo został wtedy znaleziony przez Was, żeby ktoś jednak nie wpadł na pomysł, że wie lepiej niż Ty :roll: Quote
Glutofia Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 ale gdzie mam to napisać? na wątku jest. Quote
MiliVanili Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 widzę, że już dopisałaś wyżej, ja pisałam posta jak było jeszcze bez tej informacji :) Quote
ewunian Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 ok, uznajmy, że mojego wcześniejszego postu nie było... po prostu gra skojarzeń i znane mi realia PKP... Quote
Glutofia Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 ktoś ma pomysł na plan działania?? może by obdzwonic każdą stację z osobna? Myślę że konduktor który zobaczył bezpańskiego psa wyprowadził go z pociągu na pierwszej nadarzającej się stacji :( Quote
MiliVanili Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Nie wiem jakie są procedury w takiej sytuacji, ale na chłopski rozum wg mnie powinno wyglądać to tak: konduktor czy kierownik pociągu jest odpowiedzialny za pociąg i bezpieczeństwo pasażerów, więc widząc dużego, bezpańskiego psa, którego ludzie się boją (wiemy jak reagują ludzie na doga na smyczy, więc myślę, że taki wychudzony bezpański nie przeszedłby bez echa obok matki z dzieckiem na przykład) nie powinien wystawiać go za drzwi pociagu, gdzie dalej będzie zagrażał pasażerom, ale zamknąć w jednym z przedziałów, zadzwonić po odpowiednie służby i umówić się na konkretnym peronie by na psa czekali, tak jak robi się to z pasażerami jeżdżącymi na gapę, więc może w pierwszej kolejności obdzwonić schroniska i hyclów lub straż miejską na trasie? Tak głośno myślę... Edit: bo ufając w to, co widzą ludzie to może być tak jak było z Ibem, że mimo iż od tygodnia leżał sztywny napływały zgłoszenia, że ktoś go przed chwilą widział, a my lataliśmy jak durnie od osiedla do osiedla goniąc cienie Quote
jofracy Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Jeśli mogę się wtrącić, to skoro wiemy jakim pociągiem pojechał pies, to można ustalić kierownika pociągu, który powinien być poinformowany o wszystkim, co się działo na "pokładzie", ale to pewnie będzie można sprawdzić dopiero w poniedziałek... Quote
dorobella Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 W necie jedyne ogłoszenia, że zaginął błekitny dog - dotyczą Ibo. Ja się przekopałam i chyba na molosach było info, a potem na dogach za TM. Jakbym była laikiem mogłabym pomyśleć, że to ten pies. Dajcie ogłoszenia z fotką wychudzonego, błękitnego doga i kontakt do jednej, koordynującej osoby. Jeśli go widzieli w pociągu podadzą godzinę i trasę. Lampo jeździł na trasie kilka tygodni, jest dużym psem. Zareagowano po kilku tygodniach. Może kierownik zawiadomił Służby Ochrony Kolei, żeby czekały na dworcu i przejęły psa....może. SOK Częstochowa http://www.kgsok.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=32&Itemid=15 SOK Katowice http://www.kgsok.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=30&Itemid=15 Quote
joanka40 Posted September 25, 2011 Author Posted September 25, 2011 Naisałam wczoraj maila do SOK-u /tam jest taka rubryka "napisz do nas"/. Na razie nie ma odpowiedzi. Quote
MiliVanili Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 dzwoniłam do soku w Częstochowie, Zawierciu, Jaworznie, Czechowicach-Dziedzicach, Tarnowskich Górach, Gliwicach, Bytomiu zgłoszeń brak, Katowice nie odbierają telefonu. W pozostałych miejscach zostawiłam namiar na siebie i panowie obiecali dzwonić gdyby pies się pojawił Quote
dorobella Posted September 25, 2011 Posted September 25, 2011 Może lepiej zadzwonić, jeżeli było zgłoszenie muszą je mieć odnotowane. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.