Fasolka Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 Będą, mam trochę zdjęć Mrówci z wakacji do obrobienia i wrzucenia na Fotosik, mam też trochę świeżych zdjęć na komórce, m.in. własnie te z kotem ale ponieważ na komórce to zastanawiam się jak je stamtąd wyciągnąć... Prędzej czy później zdjęcia na pewno będą :loveu: Quote
Isabel Posted December 1, 2008 Posted December 1, 2008 Co do zdjęć, to nic doradzić nie potrafię, w ogóle nie umiem ich wstawiać, ale wiem, że z komórki też się da. Może ktoś Ci podpowie? Quote
Fasolka Posted December 2, 2008 Posted December 2, 2008 Wiem na pewno, że z komórki też się da :lol: Muszę się jakoś tego nauczyć. Dziś rozmawiałam z Magdą jest trochę zaniepokojona bo Mrówcia nie bardzo chce chodzić na dłuższe spacery. Zaczęło się wczoraj wieczorem. Chodzą zazwyczaj na taki dłuższy wieczorny spacer i Mrówcia zawsze się bardzo cieszy, biega itd. Wczoraj wieczorem i dziś rano załatwiła szybko swoje potrzeby i biegiem do domu. Zastanawiamy się czy to petardy (których się bardzo boi) czy może coś innego sprawia, że się niepokoi i chce jak najszybciej wracać. Zastanawiamy się czy może nie zaczęła traktować Maniusia jak swojego szczeniaka. Co prawda jest wysterylizowana więc teoretycznie nie powinna mieć jakichś urojonych ciąży itp ale kto wie co w tej główce siedzi. Petard i w ogóle głośnych dźwięków się boi ale do tej pory nigdy nie było tak, żeby nie chciała spacerować. Tzn spacerowała z radością do chwili wybuchu petardy, wtedy koniecznie chciała zaraz wracać. A teraz nie ma huku a ona ciągnie do domu...:roll: Co to może znaczyć? Może przychodzi Wam coś do głowy? Quote
fizia Posted December 5, 2008 Posted December 5, 2008 Jejku nie wiem - może jednak czegoś się wystraszyła i woli się od domu nie oddalać. Moja Alma [*] tez potwornie bała się petard, burzy czy innych wybuchów. Quote
Fasolka Posted December 9, 2008 Posted December 9, 2008 Jest lepiej :loveu: tzn nie jest całkiem wyluzowana jak wcześniej ale daje się namówić do zabawy i na jakiś czas zapomina, że musi szybko wracać ;) Mamy nadzieję, że z czasem będzie jeszcze lepiej. Z Maniusiem na pewno coś jest na rzeczy, bo kiedy jest zamkniety w sypialni (podczas wietrzenia mieszkania) i tam rozpaczliwie i bardzo cieniutko miauczy Mrówcia jest bardzo zaniepokojona, nerwowo tupie pod drzwiami i usiłuje się tam dostać lub zwrócić uwagę swoich państwa... Zachowuje się wtedy tak jakby tam w środku był jej szczeniaczek:roll: Ale generalnie towarzystwo się do siebie przyzwyczaja, nawet śpią na jednym posłanku ;) Mrówcia raz na kocurka warknęła - gdy zaczął udeptywać jej udo. Ona spała a on ma bardzo długie pazurki... ;) Popatrzył na nią bardzo zdziwiony ;) Chyba nie widział jeszcze psich zębów :crazyeye: A ona spokojnie drzemała dalej :loveu: Quote
fizia Posted December 9, 2008 Posted December 9, 2008 No to super!! A ja w takim razie pozwolę sobie skopiować z naszejklasy zdjęcie :) Są przecudni!! Quote
Zuza i Noddy Posted December 9, 2008 Posted December 9, 2008 Wow to mrówka? nie poznałam jej, widać, że kotek jej nie przeszkadza. Quote
fizia Posted December 9, 2008 Posted December 9, 2008 A to wkleję jeszcze - Fasolka - mam nadzieję, że się nie obrazisz Quote
Fasolka Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Fiziu, dzięki za wklejenie zdjęć, ja się z tym jakoś nie mogę od pół roku uporać :oops: więc cieszę się, że choć kilka zdjęć możecie zobaczyć :loveu: Zuza, to właśnie Mrówka :loveu: mówiłam, ze ma coś z collie :evil_lol: Quote
Fasolka Posted February 9, 2009 Posted February 9, 2009 Prześliczne te Twoje dziewczynki Fiziu :loveu: No i pomalutku, dzień za dniem, minął rok pobytu Mrówci w nowym domu! :tort: :BIG: :beerchug: :laola: Mrówka przyniosła swoim państwu dużo radości, sama przeżyła bardzo wiele. Jest dzielną i pogodną sunią. Życzę im wielu radosnych lat razem! A Wam Dziewczyny dziękuję za zauważenie suni w schronisku i założenie jej wątku. Bez tego Mrówcia i jej nowy dom nie mieli by się szansy spotkać. :lol: :Rose::Rose::Rose: :buzi: Quote
Fasolka Posted September 21, 2009 Posted September 21, 2009 Nie tak miało być...:bigcry: W ostatni weekend wykryto u Mrówci nieoperacyjny nowotwór płuc rozlewający się na śródpiersie. Optymistyczne rokowania dają jej osiem miesięcy życia. Nieoptymistyczne maksymalnie sześć. Onkolog z którym Magda konsultowała wykonane badania powiedział, że oczywiście istnieje 0,5% szansa, że nowotwór przestanie się namnażać i suczynka przeżyje jeszcze 2-3 lata. Magda i Wojtek są załamani. Dziś Mrówczynka miała ponownie pobieraną krew, robione inne prześwietlenie i usg… Ale w obliczu dotychczasowych wyników nikt nawet nie usiłuje dawać nadziei :placz: Jakie to wszystko jest do bani...:-( Oczywiście kochany promyczek jest i będzie otoczony najlepszą opieką. I tylko ryczeć nam się chce...:placz: Quote
Zuza i Noddy Posted September 21, 2009 Posted September 21, 2009 [quote name='Fasolka'] Nie tak miało być...:bigcry: W ostatni weekend wykryto u Mrówci nieoperacyjny nowotwór płuc rozlewający się na śródpiersie. Optymistyczne rokowania dają jej osiem miesięcy życia. Nieoptymistyczne maksymalnie sześć. Onkolog z którym Magda konsultowała wykonane badania powiedział, że oczywiście istnieje 0,5% szansa, że nowotwór przestanie się namnażać i suczynka przeżyje jeszcze 2-3 lata. Magda i Wojtek są załamani. Dziś Mrówczynka miała ponownie pobieraną krew, robione inne prześwietlenie i usg… Ale w obliczu dotychczasowych wyników nikt nawet nie usiłuje dawać nadziei :placz: Jakie to wszystko jest do bani...:-( Oczywiście kochany promyczek jest i będzie otoczony najlepszą opieką. I tylko ryczeć nam się chce...:placz: Strasznie nam przykro, ale nadzieje trzeba mieć i modlić się, żeby jednak nowotwór przestał się namnażać . Quote
fizia Posted September 21, 2009 Posted September 21, 2009 O matko.... Tak się ucieszyłam, ze odnalazłam ten wątek - a tu takie wiadomości:-( Ale miejmy nadzieję, że Mrówcia wszystkich zaskoczy Pies mojej przyjaciółki - z poważną wadą serca - tez miał życ max. 3 miesiące, a żyje już ponad pół roku i czuje się świetnie Quote
Fasolka Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 fizia napisał(a):O matko.... Tak się ucieszyłam, ze odnalazłam ten wątek - a tu takie wiadomości:-( Ale miejmy nadzieję, że Mrówcia wszystkich zaskoczy Pies mojej przyjaciółki - z poważną wadą serca - tez miał życ max. 3 miesiące, a żyje już ponad pół roku i czuje się świetnie Wiesz Fiziu, też mamy taką malutką ale bardzo gorącą nadzieję... Mrówczynek po antybiotyku (dostała na zapalenie gardła) przestał kaszleć. Wyniki morfologii bardzo dobre :crazyeye: Psiak czuje się rewelacyjnie, biega, szczeka, bawi się :loveu: Widziałam na własne oczy dwa dni temu :crazyeye: Ale prześwietlenia były robione dwa, w różnych miejscach plus usg serca:-( Nic nie rozumiemy ale cieszymy się, że Mrówcia ma się tak dobrze. Onkolog powiedział że trzeba dbać aby jak najdłużej była w tak dobrej formie... I że mieszkanie nad morzem przy tym schorzeniu jest dużym plusem, bo łatwiej oddychać. Dzięki Dziewczyny za słowa pocieszenia. Quote
fizia Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Oj no to dobrze, że czuje się swietnie!! I oby jak najdłużej!! Cuda się zdarzają! Trzymam z całej siły kciuki! Quote
Isabel Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Ja też :thumbs:Oby Mróweczka jak najdłużej cieszyła się życiem, bo teraz, TYM życiem, cieszyć się może! Quote
Fasolka Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 Hej, przepraszam za brak obecności na forum. Dziś zalogowałam się pierwszy raz od dobrych kilku miesięcy :( i z trudem się odnajduję w nowej grafice ;) 9 lutego minęły dwa lata odkąd Mrówcia jest w swoim domu. Radosny, szczęśliwy pies :) Nie kaszle, biega, szczeka, ma apetyt jest wesoła - psinka jak marzenie. Jedynie zdjęcia rtg nie chcą się zmienić :( Jednak cieszymy się z tego, że czuje się tak dobrze i na pewno nie cierpi, nic jej nie boli, wystarczy na nią spojrzeć :) Jak się patrzy jak szaleje na spacerach, jak biega po plaży trudno uwierzyć że jest to ciężko chory pies. Jedyne co się zmieniło to waga. Po przyjściu ze schroniska przytyła 3kg wet powiedział, że powinna przytyć jeszcze ze 2. Tymczasem już ich nie nabrała tylko straciła te 3. Waży więc tyle samo co w schronisku. Może tu wytłumaczeniem jest też to, że ma dużo ruchu a przestała już tak się rzucać na jedzenie. Tzn przysmaki łyka w locie ale zwykłą karmę je normalnie ;) wie, że jest w nieograniczonych ilościach ;) Może to też objaw choroby a my się oszukujemy... :( Generalnie staramy się nie myśleć o odległej przyszłości tylko cieszymy się że jest wesoła i że mozemy ją kochać. Pozdrowienia od Magdy, Wojtka i Mrówci oraz rudego kota - Mariana. Quote
fizia Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 uff bałam się zaglądąć.. Strasznie się cieszę, że tak to wszystko dobrze wygląda - najważniejsze, że tak się fajnie czuje i jest wesoła. Quote
Isabel Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 Ja też się przestraszyłam, a tu wieści całkiem optymistyczne :) Tak trzymaj, Mróweczko:kciuki: Quote
carpedijem Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 buziaki dla niemal sobowtórki mojego kundla:) cieszę się że uśmiech jej z pysia (ogonka) nie znika Quote
Zuza i Noddy Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 Oby taki dobrych wiadomości było jeszcze dużo ;) Quote
Fasolka Posted June 11, 2010 Posted June 11, 2010 Kochani, korzystam z tego, że jestem na forum - Mrówcia bez zmian, humor dopisuje, apetyt też, uśmiech nie schodzi z paszczy czy też moze raczej z ogonka :-) Jest z Magdą w Warszawie, więc miałam okazję widzieć ją kilka dni temu - psinka jak marzenie :) Może po prostu ten nowotwór przestał się namnażać? Może mrówcia ma szczęście być w tej dziesiętnej procenta, któremu zdarza się taki cud? Nieważne, grunt, że psinka ma się ok :-) Quote
fizia Posted June 11, 2010 Posted June 11, 2010 No to cudownie!!! Bardzo, bardzo się cieszę! Oby tak dalej Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.