Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Glutek dopiero co został wykąpany, także dzisiaj ze zdjęć nici. Jutro się coś postaram pstryknąć. Nowy właściciel dzwonił, będzie jutro po 17.00. Po jego wyjeździe na pewno coś napiszę.

Życzę Luckiemu, żeby to był już jego ostatni domek i żeby Pana nie przestraszył.

Dziś wpadła do nas teściowa, a akurat byliśmy z nim na spacerze i niestety Lucky zareagował strasznieee kiepsko na nią. No cóż... w końcu to teściowa. Mam nadzieję, że to był pojedynczy, przypadkowy incydent.

  • Replies 563
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

zmiloscidopsow napisał(a):
Glutek dopiero co został wykąpany, także dzisiaj ze zdjęć nici. Jutro się coś postaram pstryknąć. Nowy właściciel dzwonił, będzie jutro po 17.00. Po jego wyjeździe na pewno coś napiszę.

Życzę Luckiemu, żeby to był już jego ostatni domek i żeby Pana nie przestraszył.

Dziś wpadła do nas teściowa, a akurat byliśmy z nim na spacerze i niestety Lucky zareagował strasznieee kiepsko na nią. No cóż... w końcu to teściowa. Mam nadzieję, że to był pojedynczy, przypadkowy incydent.


Najpierw wyjaśniam, na dogo przeszłam na imiona bo tak łatwiej i dla mnie nie ma z tym problemu, jestem Danka, Danusia lub jak kto woli i jeśli znam czyjes imię to czasami tak sie zwarcam bezposrednio.
Z reakcjami Madga bywa różnie, moje psy wszystkie bez wyjatku mamę tlerowały a ojca nie, może odbierały ode mnie fluidy, bo mój ojciec niestety za cała rodziną w jednym wielkim konflikcie, mam też jedna koleżankę której psy nie tetolerują widocznie się poznały, jeśli nowy pan przyjedzie po Luckiego i coś nie zaiskrzy to trzeba się zdać na psią intuicję, lepiej niech zostanie jakby miał źle trafić, oczywiście ja nadal wierzę że to ten jeden jedyny, a jak nie wypali to trudno Ania będzie bazarki robiła, ja już mam fanty na następny, a jak nie to nie wiem jeszcze co zrobię, ale stane na uszach żeby rodzine przekonać że Lucki powinien byc u nas. Głowa do górey, grunt to pozytywne myślenie

Posted

Skoczył na nią, złapał ją zębami, zaczął szczekać i warczeć.
Mi się wydaje jednak, że tutaj mniej chodziło o fluidy co do tej konkretnej osoby tylko o to, że podeszliśmy na wprost, bez najmniejszego zastanowienia, a Luckiemu włączyło się stróżowanie. Uznał, że my należymy do niego i nie każdy może o tak sobie się z nami przywitać. Moja teściowa się wycofała, przestraszyła, a on tylko umocnił w przekonaniu, ze jest coś nie tak. Zakończyliśmy to oczywiście nie odwrotem i tyle, tylko daliśmy mu czas i szanse się zreflektować. Ponieważ Miśka mama się bała to już nie dawaliśmy mu podejść aż tak strasznie blisko, ale byliśmy blisko. Michał uzyskał od niego komendę siad, a Lucky siedział i się już grzecznie zachowywał. Wiem, że dużo tu było naszej winy, ale też się tego nie spodziewałam za bardzo.

Posted

Domyślm się co czujesz, dlatego ja nie proponuję dt, choć tzw warunki bym miała i u mnie nawet pośpiewać pies może, żaden sąsiad nie przyjdzie i teren i do biegania i do spacerów.

Ale dla Luckiego to raczej pasuje :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi:

Posted

Super wiadomość....Wszystkiego DOBREGO :loveu:LUCKIE w swoim :loveu:domku
Moim zdaniem każdy nawet najmniejszy psiaczek.( szczególnie samiec)
pamięta zawsze o stróżowaniu na swoim terytorium.
.Czyż to nie jest instynktowne?..po to jest aby pilnwać..:lol:a nie obcych wpuszać
Po prostu pilnować...pozdrawiam

Posted

Zareagował bardzo pozytywnie. Myślę, że nawet Pan się nie spodziewał, że będzie aż tak dobrze. Lucky trochę się rozemocjonował przy tym, także jak wyszliśmy na chwilę na spacer to wyglądało to dość zabawnie, bo Lucky ciągnął jak parowóz, ale myślę, że to ze względu na emocje i w góra dwa dni się do siebie dopasują.

Posted

dwa nasze piekne czarne dogi z dwóch duzych hodowli, które nie są zainteresowane pomocą swoim psom, pojechały w ten weekend dzięki pomocy ludzi :loveu: którzy nie tylko o swoje psy sie troszczą, do nowych domów.

Trzymam kciuki za Luckiego. Dziękuję Wam Magda i Michał za nieoceniona pomoc - tyle sie wydarzyło przez ten czas - operacja Luckiego, złamania kończyn, skręt waszej suczki, wycie Luckiego, obrona pracy mgr... podziwiam was za siłę.

Oby nowy przyjaciel Luckiego okazał się byc przyjacielem na smierć i zycie

Posted

Dziękujemy.
Z Luckim naprawdę ciężko było się rozstać. Zapewnił nam naprawdę dużo wrażeń, ale był przy tym niesamowicie wdzięczny i oddany. Taki pies zdarza się raz na milion.
Muszę przyznać, że choć zawsze smutno się rozstawać to do żadnego tymczasowicza nie przywiązaliśmy się tak bardzo. Być może dlatego, że był dużo dłużej niż pozostali, ale pewnie też dlatego, że choć każdy pies ma jakąś wadę (jak ludzie) i stwarza jakieś problemy "wychowawcze" to on był idealny.
Gdyby nie to, Dior dogadywał się z nim naprawdę kiepsko i były tylko przebłyski akceptacji Luckiego to prosiłabym, żeby mógł u nas zostać. Sąsiedzi już przywykli i nie wierzyli już nam, że z nami nie zostanie, także dzisiaj wszystkim było na spacerze bez niego smutno. Niestety Dior należy do tych psów, że to co u niego w domu mieszka musi znać od szczeniaka, bo inaczej nie zaakceptuje, ale jak coś spotyka na spacerach to po prostu ignoruje, dopóki to coś nie próbuje przekroczyć jego domu.
Trzymam za Luckiego kciuki. W poniedziałek zadzwonię do nowego domku i zapytam jak im się tam żyje.

Posted

Fantastyczne, a Wy jesteście wielcy, opiekowaliście się psem w chwilach dla niego najtrudniejszych, operacja, pielęgnacja, znoszenie uwag sąsiadów i tyle osobistego zaangażowania z myślą, że za chwilę psa trzeba będzie oddać, ja w takich sytuacjach wymiekam niestety, miałam jakies przypadkowe tymczasy, przybłędy, ale to nigdy nie był dog, z dogiem chyba bym się nie potrafiła rozstać. Lucki jest wspaniałym psem i z pewnością dla niego zaczęła się era paująca do jego imienia czyli szczęśliwa. Czekam na wieści z nowego domu, wirtualnie też się można do psa przywiązać

Posted

Lucky ma się dobrze. Uspokoił się zdecydowanie - na spacerach tylko czasami mam okazję poćwiczyć biegi na krótki/średni/długi dystans. Podróż przetrwał bezproblemowo, chwilami tylko próbował wspierać kierowcę. Z jedzeniem i pozostałymi czynnościami życiowymi nie ma problemów. Większość czasu spędza na przytulaniu się i próbach siadania na kolanach (to niekoniecznie mu sie udaje). Ma różne ciekawe pomysły,np. dzisiaj około 4:00 koniecznie musiał sprawdzić czy aby gdzieś nie zniknąłem... Po czym oczywiście nastąpiło przymusowe przytulanie.
Zdjęcia zamieszczę w najbliższym czasie.

Posted

witaj wybrańcu losu:diabloti:
ogromnie sie cieszę, że zalogowałes się na dogo i licze na wiesci z waszego życia.

Pamietaj, ze w pierwszych dniach adopcyjne psy nie pokazuja calego swojego prawdziwego ja:cool3:, ale w tych pierwszych dniach skrupultnie zbierają informacje jaki jest ten nowy człowiek i na co sobie bedą mogły pozowlić:razz:
Nie traktuj Luckiego jak sierotki bozej, a jak zwykłego psa - juz teraz koniecznie ustalaj zasady wspólnego zycia.

Życzę wam wspaniałego współnego zycia:loveu:

Posted

Ja również witam i cieszę się, że Lucki będzie miał wpsaniały dom i kochającego Pana, dość emocjonalnie się z cała historią związałam, pewnie z powodu dużego podbieństwa Luckiego do Tośka, którego adoptowliśmy w zeszłym roku, tez jest czarny i chyba charakterki maja podobne i też jest przytulaśny, już mu przeszło, ale jak do nas trafił do ze 3 miesiące robił nocny obchód domu ok.2, sprawdzał czy wszyscy są, przytulał się po czym kładł na swoim posłaniu i spał do rana, był jeszcze malutki i strasznie głosno tupał chodząc. Pierwsze noce stawliśmy na równe nogi, ale potem tylko pogłasdkanie prze sem prawie i starczyło, teraz od czasu do czsu w nocy przenosi sie z posłania do sypialni, kładzie przy łózku i śpi, dziś pospalismy do 8, ale jeszcze po 23 biegał wczoraj po dworze wcale mu sie spać nie chciało

Posted

Ufff... cieszę się, że spacery wyglądają już zdecydowanie lepiej.
Fajnie, że pojawiłeś się na forum. Zdjęciami na razie nie męczę, bo wiem, że do tego ciężko się zebrać (przynajmniej mi).
Ciekawa jestem czy udało się Luckiego bez problemów wykąpać? Na forum już nie wspominałam, że nowego właściciela troszkę załatwiliśmy, bo okazało się, że niestety Lucky kiepsko zareagował na nowy szampon i następnego dnia się z niego po prostu sypała sierść i dodatkowo był cały w łupieżu, no ale w końcu intencje się liczą (a były dobre :cool1:).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...