Dziękuję. Maurycy przez pół roku siedział w szafie, jadł tylko w nocy, jak nikt nie widział, załatwiał się poza kuwetą...Teraz to nakolankowy kotek. Chodzi za mną jak cień, śpi obok mnie. Jest chory, ma Triaditis, ale dajemy radę. W grudniu miał usuwane nadziąślaki. Wyniki są dobre. Maurycy jest dla mnie wyjątkowym kotem.
Lucuś jak do nas przybył, nie przychodził na głaski, gryzł i drapał. To kot mojego męża, on zdecydował, że Lucuś do żadnej adopcji nie pójdzie. Teraz już daje się głaskać, czesać, sam przychodzi na kolana.
Niestety, koty nie przepadają za sobą, potrafią się posprzeczać, ale zawsze Zew, wcześniej Kazanek [*] je rozdzieli. Zresztą, jak krzyknę "koty spokój" to odpuszczają.
Cudownie jest jak wracam z pracy a cala trojka stoi w przedpokoju:-)))