Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. jeśli mam być szczera, to mi się straszliwie nie podoba, no ale ja mam psa Patryka, więc to umiarkowanie istotny głos w sprawie :D :D
  2. nie, to nie my :) czekajcie dzielnie na fotki, muszę tylko skończyć to i owo ;)
  3. no on jest brązowo-szaro-cholera wie jaki, jak zarasta,to trochę czernieje. a gdzie nas widziałaś? wrzucę foty zaraz!
  4. uwaga, uwaga, oznajmiam wszem i wobec, że wróciliśmy z Patrykiem z tripu na górską wieś :cool3: wróciliśmy OBOJE, a to stało pod znakiem zapytania :diabloti: raz, że królewicz sam postanowił poprowadzić dorosłe, autonomiczne i niezależne życie, a dwa, że pod koniec wyjazdu mamusia zastanawiała się, czy by przypadkiem nie zostawić tam gdzieś pieska... niechcący :diabloti: wzięłam z koleżanką na weekend na odludziu Patryka i jego przyjaciółkę Neskę... i już pierwszego dnia zaczęła się boruta :D ganiały się jak nienormalne po podwórku, Patryk tak się łupnął w biodro, że rozważałam amputację :D ale się wylizał. oczywiście 'husky' Neska wyglądała jak zawsze - dostojna, futro błyszczące jak u kreta, trochę przybrudzone łapki... a mój kocmołuch jak wyłaził z krzaków, to nie wiedziałam od czego zacząć :placz: brudas i fleja, na dniach kąpiel :diabloti: powiedzcie, ciotki, dlaczego on ZAWSZE wygląda jak skrzywdzony przez życie, zagłodzony, zabiedzony i zaniedbany brudas z łańcucha? :D :D wrzucę zdjęcia jutro, dziś nie zdążę, bo wychodzę. jakościowo to co zawsze :diabloti:
  5. no właśnie ja też Patryka chcę przysuplementować i szukam jakiegoś ogólnego mixu, plus coś na sierść - idę z nim do weta w pon/wt, bo dalej się drapie, acana guzik dała, pies dalej cuchnie, poprawy zero. może jakieś suple mu pomogą chociaż trochę z sierścią, bo na razie jest sucho-tłusty i nie obrasta ładnie. jak wet pytał, czy to łupież suchy czy tłusty, to nie umiałam odpowiedzieć :shake: bo jednocześnie suchy (sypie się, sztywna, matowa sierść), a jednocześnie ma się tłustą rękę po głaskaniu go. myślicie, że to mogą być np. hormony? że to coś 'okołokastracyjnego'? a Majkowska, odnośnie mamy, to u mnie jest to samo - żarłyśmy się całe życie, bo ja zawsze stawiałam na swoim, trzaskanie drzwiami, darcie kotów i tak dalej, a teraz, jak się widzę z nią raz na parę miesięcy albo i rzadziej - jest super :D chociaż tydzień pobytu i znowu się zaczyna... ciekawe, czy dojdę do takiego etapu jak Ty :D ale ja chyba jestem trochę młodsza, mam 23 lata :)
  6. a, to tutaj jest różnica akurat - on lubi patrolować, ale piłka/patyk/cokolwiek,co lata - najważniejsze na świecie. nawet obok psa go czasem przeprowadzę luzem, jeśli skupiam go na piłce. spuszczanie i bieganie luzem u nas też jest ryzykowne i musiałam się nauczyć widzieć przed psem - teraz już jak nadchodzi jakiś burek, to zdążę Patryka zawołać, zapiąć i zbarować, zanim tamten podejdzie :D mój w kagańcu nie biega póki co, traktuje to jako karę - oczywiście zakładam mu, jeśli jest ryzyko, że coś się pojawi, ale po prostu wtedy nie biega, bo nie chce - robi się osowiały i lezie smętnie. kupię mu fizjologia chyba, może to zmieni postać rzeczy, bo teraz ma taką tubę materiałową.
  7. Majkowska, po chrzcinach zaciśnij dupsko i powiedz teściowej parę słówek :D nie możecie się z TŻ wyprowadzić chociażby na wynajem, na jakiś czas? Tak to tylko wrzodów dostaniesz ze stresu :roll:
  8. [quote name='Majkowska'] przyszła tesciowa i pyta czy mozna sobie tego gulaszu troszke zjesc. No co miałam zrobic... jakajac sie powiedziałam ze tak... teściowa na to rozdzieliła gulasz i kasze na 2 cześci , odgrzała, jedna czesc zjadła, a druga.... wymieszała i wlała do miski psu:wallbash: [/QUOTE] nie, nie i jeszcze raz NIE :crazyeye: to jest tak bardzo NIE TAK, że aż mi brakuje słów :shake: jak raz odpowiesz "nie, ten gulasz jest dla mnie, cały dzień nic nie jadłam", to następne asertywne teksty pójdą łatwiej :) ale osobiście już bym dawno dodała środków na sranie do jakiegoś przysmaku, na który teściówka by na pewno zapolowała... a btw, to zupa grzybowa - z makaronem? :crazyeye: ja całe życie jem z ziemniakami, nie wyobrażam sobie inaczej :D
  9. a ja właśnie mam i kocham :D aloesowy :D już drugą tubkę wcieram w ryj, suuuuper!
  10. ja jestem hipokrytką niestety, bo płaczę nad zdechłą myszą a robala wynoszę na papierku i wyrzucam przez balkon, a mięso wpieprzam, aż mi się uszy trzęsą :( czuję jednak, że w końcu dojrzeję do decyzji i pozbędę się mięcha z jadłospisu. na razie ograniczyłam się tylko do jedzenia kury, świni i krowy - nie eksperymentuję z królikami, kaczkami, chociaż eksperymenty w kuchni uwielbiam :placz: w ogóle ciężko takiemu żarłokowi jak ja odmówić sobie czegokolwiek... ...motyleqq, kosmetyków też pilnujesz? bo akurat w tej kwestii ja jestem nieugięta, chyba, że coś niechcący przeoczę - używam tylko nietestowanych, kiedyś myślałam, że to trudna i droga walka, a okazuje się, że wcale nie :D np. Rossmanowska marka Alterra ma super rzeczy, tanie i eko, polska Farmona, AA, Ziaja...na ogół wystarczy wystrzegać się drogeryjnych korpo-klopsów typu L'oreal, Unilever (tu trudniej z żarciem), Procter & Gamble i inne giganty... ...problem polega na tym, że i Kraft, i Nestle mają potworną politykę dotyczącą zwierząt... czasem trudno wyłapać, że coś jest z wielkiego korpo-biznesu, zanim się spojrzy na logo na papierku...Delicje, deserki Gerber i mnóstwo innych popularnych produktów... ale walczę :diabloti: a dodatkowo wspieram małe przedsiębiorstwa. daj cynk, jak z czymś pomóc, bo to moje hobby :D
  11. [quote name='sleepingbyday']ha! widzisz i tu sytuacja jest ciekawa - 90% psów, nawet tych dużych (takie lisław zdzisław buracki woli, w dodatku trzeba mu na plus zaliczyć, że nie dyskryminuje ze względu na płeć z tym napadaniem ;-) ) boi się go- tzn nie tyle się boi, co oddaje pole walkoverem - siła woli wygrywa. jak jakiś się nie boi - to lisław zaprzestaje ataku - nie jest idyjotą, jakby był, to by nie trafił do mnie na dt, bo jako młodzieniec był na stówę wioskowym kundelkiem - juz by go dawno cos zjadło [B]z[/B] ogonem. tak się tu wygłupiam, ale taki kargul jest bardzo męczący, bo gdziekolwiek nie jest - to cały teren jest jego. ja go ciut utemperowałam, ale moje umiejętności skończyły się wcześniej, niż jego mozliwości - to naprawdę bystre bydlę - wynik doboru przez wiele, wiele pokoleń wioskowych pilnowaczy. i to aż w oczy bije w roznych sytuacjach - np jest stróżem idealnym - mysz się nie prześlizgnie. z jego stosunkiem do ludzi tez jest ciekawa sprawa ;-).[/QUOTE] jakbym czytała o swoim psie - dokładnie to samo, jak duży, pewny siebie pies podejdzie do niego bez ceregieli, to mimo wcześniejszego oszczeku - nie odważy się go 'ustawiać'. ze stróżowaniem jest identyko, nie odpuści nawet żadnemu owadowi :D [quote name='a_niusia']wiesz ja znam amstaffa, ktory jest mega grzeczny itd i zawsze bawi sie z moimi psami i godnie znosi baski opieprz...zreszta sam sie prosi. jest to naprawde fajny, odwolywalny itd pies. ale raz mu sie zdarzylo uszkodzic poteznie podbiegacza-spanielka. i po jego wlascicielu nie splynelo to jak po kaczce mimo ze to nie byla zupelnie jego wina-ot podbiegl piesek i niefortunnie drugi go zlapal.[/QUOTE] ja bym oszalała, gdyby mój pies - nawet w obronie własnej, albo sprowokowany podbiegaczem - uszkodził mocno drugiego psa. nie sądzę, że miałby tyle siły, ale... TŻ-ta ast kiedyś metalowym kagańcem trzasnął jakiegoś mixa-podbiegacza, bezpańskiego, który próbował zaatakować... no i ten oto pies nie wstał już z ziemi. TŻ widział całą scenę, nic przyjemnego.
  12. ja też fizycznie nie mam teściów, chodziło mi o rodziców TŻ-ta i moich, bo do obu par jest 500km, aczkolwiek TŻ-towa familia mi pasuje, tylko babka jest trochę sfiksowana, bo... ...powiedziałam jej, jak mój pies się nazywa. przyjęła to kiwnięciem głowy, a następnego dnia dzwoni mama TŻ-ta, że babcia się popłakała i to właśnie przez te imiona...a dlaczego? bo to imiona po świętych :grin::grin: wszystko fajnie pięknie, ale jak wiejskie burki nazywają Kubuś, to nagle wszystko spoko :cool3: dodatkowo babki suka w typie ON zwie się Markiza, zastanawiałam się, czy by nie uświadomić, kim był Markiz de Sade :D
  13. pewnie padłoby "jesteście u mnie, to szanujcie to" - tak by powiedziała moja mama :diabloti: chociaż by nic nie wyjadała, ona akurat by kupiła zapas i kazała nam zjadać, patrząc uważnie, czy nie oszukujemy z 'pięcioma posiłkami dziennie', najlepiej tyle, żeby ważyć 400kg po miesiącu... ...ale za to by była cisza nocna o 22 :D
  14. jestem! pogoda średniawka, ale nie pada, można iść :D zaraz Ci prv wyślę
  15. a, no i masz jakiś ewentualny plan jak je łagodnie zapoznać? :roll: bo mój farfocel nawet, jeśli nie oszczeka Waldka, to ewentualnie burknie, kłapnie i będzie próbował go ustawić i nie wiem jak Waldek zareaguje, bo Pat ma tak, że jak już psa zgnoi, to za moment może iść obok na smyczy i go całkiem zlewa, a potem nawet może biegać, o ile pies go mocno nie zaczepia. aaa,i mała zmiana! po 15 jednak, nie po 14 :D mam zajęcia jednak dłużej
  16. jeju, a cóż mi ma Twój TŻ i dzidzi przeszkadzać :D i Zakrzówek w sensie ścieżki/laski/krzaczory, nie stricte woda, bo raz, że szkoda Waldka :D a dwa, że tam trzeba się wspinać/balansować/wdrapywać i ocierać o śmierć :D a ja mam taki lęk wysokości, że szkoda gadać. z resztą do wody nie da się już tak ładnie wejść jak kiedyś, przez tę 'plażę', bo jest zamknięta. mam parę miejscówek, gdzie kundle mogłyby się poganiać :) o ile się nie pozabijają :roll: bo jak Walduś lubi sobie poszczekać znienacka, to mój też się rozedrze... ale będziesz ryczeć ze śmiechu, jak zobaczysz moje 'korekty' :D
  17. [quote name='Majkowska']Zazdroszczę :) My jak się przeprowadzimy to też będziemy ją mieli daleko :D Choć pewnie będzie do nas przyjeżdzać i tak. Bo mam nadzieję ze nie wymyśliła że przeprowadzka dotyczy jej też... Bo kiedyś Tż z nią rozmawiał o naszej przeprowadzce to podsumowała to tak : " i bardzo fajnie. Przynajmniej jak tam podzielimy czynsz na 3 to nam wyjdzie jakaś ludzka suma".:look3::???::question::wallbash:[/QUOTE] o mój boże :crazyeye: jeszcze z niby-teściową to mogłabym żyć bez problemu, prawie-teść też fajny... ale z moimi rodzicami bym oszalała i wolałabym pójść pod most :diabloti: a jeszcze z tż-tem i psem... łojezusie maryjo :roll: przytoczę wam anegdotkę pt. "jak moja babcia z dziadkiem żyli". prababka - słynna w rodzinie jędza - przeprowadziła się właśnie tak, jak Twoja teściówka ma zamiar :diabloti: babcia się zgodziła i po roku dziadek był już ex-dziadkiem, a ze swoją mamą został na kolejne...40 lat :diabloti: pchała się do ich sypialni, jak za długo nie otwierali w środku nocy i ogólnie była taka z cyklu "powiedz co u was" :diabloti: idziemy, Majkowska, na Zakrzówek jutro? Ja jestem wolna po 14-tej.
  18. k**wa... znalazłam wątek i szaleję, nie mogę tego znieść, takiej tępoty przygłupów-zbieraczy, znieczulicy, boże... mam 40 zeta do końca miesiąca na siebie i psa :D ale w listopadzie podeślę kasę! ile dam radę!
  19. ale czapa :D ale bym popylała na zajęcia w takiej :D
  20. a ja nie lubię House'a. polecam za to House od Cards - Kevin Spacey w głównej roli, Breaking Bad też mi się bardzo podoba.
  21. pojutrze, Zakrzówek? Chyba tam gdzieś będę oscylować, bo na Błonia mi nie styknie czasu pewnie, a w piątek tym razem JA wyjeżdżam poza cywilizację ;)
  22. [quote name='Martens']Trzeba tylko brać pod uwagę, że przez cały ten czas, kiedy biedzimy się z kolejnymi pozytywnymi metodami pracy (które z założenia też wymagają czasu), a niepożądane zachowanie, szczególnie agresywne (samonagradzające) wciąż występuje, to cały ten okres to niepożądane zachowanie utrwalamy i może nam być trudniej zwalczyć je później nawet awersją (jak już się na nią zdecydujemy), niż gdybyśmy tej awersji użyli od razu. [/QUOTE] pozytywne dają obecnie efekt w +/- 7 na 10 przypadków. mowa o barowaniu - może być też 'niby-barowanie' za pomocą piłki. dajemy radę, te 3 przypadki to yorki/inne mikrusy, albo wyjątkowo źle nastawiony pies, który sam zaczyna borutę. przywoływanie też opanowane 'jako-tako', dalej katujemy, do TŻ-ta przybiega od razu, u mnie czasem się zawaha, jeżeli np. grzebie nosem w ziemi, ale nie ma sytuacji "ucieknę w drugą stronę" - po prostu się czasem ociąga na zasadzie "no już, już idę". później odwraca się, namierza nas i petarda pod same nogi. nie zmienia to faktu, że pies wyskakujący znienacka zza rogu albo krzaka jest zbyt silnym bodźcem i nie jestem w stanie opanować Patryka - jest darcie mordy i koniec, głuchota. wtedy właśnie przydałaby się kolczatka - jak mniemam.
  23. [quote name='Berek']Czyli nieszczęśliwie użyte sformułowanie. Być może kolczatka jest rewelacyjną metodą (a raczej narzędziem) dla Twojego psa. :lol: Tego NIE WIEMY. [/QUOTE] być może jest i być może w niedalekiej przyszłości jej użyję. na razie JESZCZE próbuję po dobroci - bo tak. może i na kolczacie byłoby szybciej, ale mam obawy, że jak zadziała korekta raz, drugi, setny, to się skończy na kolczacie po wsze czasy, bo nie będę umiała tego 'przestawić' na normalną obrożę - a tego nie chcę. dopóki nie skonsultuję ze szkoleniowcem albo nie wyślę Pata bezpośrednio na szkolenie (pieniądze, przybywajcie) - to nie użyję. bo nie umiem. proste!
  24. jedynie ja pisałam, że 'kolczatka nie jest metodą na mojego psa' i to tylko [I]w domyśle [/I]i nie tak sformułowane, chodziło mi o to, że nie używam - bo nie umiem. takie to i nożyce ;) z resztą piłam bardziej do kwestii 'samowolki forumowej' - litości - chyba po to ono jest, żeby jeden napisał głupotę, drugi skorygował, a trzeci przeczytał i przyjął do wiadomości?
×
×
  • Create New...