Jump to content
Dogomania

asiak_kasia

Members
  • Posts

    1906
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asiak_kasia

  1. [quote name='Czekunia']Nadałabym się do pracy przy konisiach, prawdaaa :loveu:??To wstawanie wiosną i latem to ja nawet lubię, ale zimą... Katorga, zwłaszcza jak nawet psy śpią w najlepsze.Tylko ja mam też tak, że jak w tygodniu wstaję o 5.30 to klnę jak szewc, bo bym pospała, a w weekend jak mam okazję spać, to po 5 oczy już otwarte i ni huhu spać mi się nie chce.[/QUOTE] skąd ja to znam? :diabloti: zima to jest koszmarek...szczególnie, że TZ pracuje na dwie zmiany i co drugi tydzień gnije w łózku do 10-12...wtedy mi się dużo trudniej wstaje. A ja świątek, piątek czy niedziela o 5 pobudka, bo najpierw trzeba konisie oporządzić, potem szybki prysznic i do roboty. I zawsze sobie obiecuje, że jak wróce z roboty to się położe na jakąs drzemkę, i nigdy, ale to nigdy mi się to nie udaje :roll:
  2. [quote name='kropi124']ja jestem z właścicielem rottka Aresa. [B]Te psy są bardzo spokojne w towarzystwie dzieci.[/B] Potrafią obronić swego. Rzadko a nawet wcale nie spotykam agresywnego lub źle ułożonego rottka w swoim mieście. [B]Są one przyjacielskie i naprawde bardzo towarzyskie.[/B] Potrzebują stałego kontaktu ze swoim właścicielem. Jka każde psy potrzebują czułosci i odpowiedniego wychowania i traktowania. Tak jak powyżej przeczytałam to zgodze się z opinią ze sunie rottka są bardziej cierpliwe i bardziej kontaktowe z innymi ludzmi. Wbrew opini ta rasa wcale nie jest tak agresywna na jaką wygląda. To miłe i oddane psy.[/QUOTE] ad mojego pierwszego pogrubienia-żaden pies nie jest spokojny sam z siebie, zadna rasa nie ma wkodowanego zachowania przy dzieciach. Jeżeli psa się nie nauczy poprawnego zachowania, bo bardzo duża szansa, że bedzie źle. Do tego, ŻADNEGO, nawet najlepiej wychowanego psa się nie zostawia sam na sam z dzieckiem ( to tak w celu przypomnienia ;)) ad 2 Rotki są przyjacielkie i towarzyskie, jeżeli się je tak wychowa. Dla swojego stada owszem mają dużą doze wyrozumiałości, ale to nadal psy silne i twarde, wiec trzeba umiec się z nimi dogadać. To nie jest blabladorek, to pies, który musiał byc silny, twardy i który się nie cackał. Dlatego BARDZO ważne jest wychowanie psiaka od małego, dobry socjal i posłuszeństwo. Inaczej ma się tykającą bombę. sumując to nie jest rasa łatwa, lekka i przyjemna. To rasa, któa wymaga włożenia wysiłku w wychowanie. Zdecydowanie nie dla każdego. Natomiast, jeżeli ktoś odrobi swoją lekcje juz na poczatku, to zyska świetnego psa.
  3. Jaki suodziutkie blabladorki :loveu: :loveu::loveu: cud mniód i orzeszki :evil_lol:
  4. jak mnie cieszy fakt, że oprócz mnie jeszcze ktoś nie śpi :diabloti: dzień doberek :loveu: Dzisiaj po robocie jade z tym małym szarakiem do weta, zobaczymy co tam powie ciekawego. Zakupimy żarełko, i bedziemy karmić gada. Straszne jak on drze ryło. Ja rozumiem-sam bez matki, no ale litości non stop miauczy :placz:
  5. [quote name='anetta']AMEN :grins: Asiak, to prawda co piszesz o rottku. Dawno temu znałam takiego jednego, swoją drogą Kolt się zwał :lol: Był to piesek który pilnował nam koni na obozie pod prowizorycznymi wiatami. Właściciel opowiadał mi jak Kolcik robił se jajka z nieproszonymi ludźmi gdy chcieli w nocy podejść do koni czy wejść na teren obozu :lol: Właśnie tak się zachowywał jak piszesz. Piesek uradowany z gości, ogon latał na wsie strony, uśmiech od ucha to ucha a jak już goście byli na tyle blisko to...:diabloti:[/QUOTE] Miałam okazje sie o tym przekonać na własnej skórze i z własnym psem, i kila razy miałam takie WTF? Serio jak nie znałam jeszcze wszystkich możliwości swojego kundla, to nie potrafiłam wychwycić tego sekundowego sygnału, że będzie atak. On mi się nigdy nie rzucał na smyczy, nie japał ryjem, on po prostu atakował. Był luz-a potem już były zęby w użyciu. I ja bardzo chciałam pozytywnie, byłam z nim na szkoleniu grupowym, byłam na indywidualnym, wszędzie na miękkiej obroży/szelkach z zabawką i smakołykami. I no niestety podlegli szkoleniowcy nawet ze stażem w policji :roll: Dopiero jak trafiłam na człowieka, który mnie o*******ił z góry na dół, za bezmyślność i ryzykowanie zdrowia swojego i innych, pokazał jak POPRAWNIE się korzysta z kolców, spotykał się z nami w każdych możliwych warunkach-dopiero wtedy mój piesek zaczął się zachowywać. Bo ja wiedziałam, jak go skorygować i jak wskazać poprawne zachowanie. Z czasem to kolce były tylko w razie gdyby, coś może. Natomiast mi dawały tą pewność, że jak taka sytuacja będzie miała miejsce, to mam WSZYSTKIE możliwe opcje w ręce, a nie wątpliwą pewność, że tym razem piesek posłucha. I ja chciałam obronę, odradzono mi, właśnie ze względu na to, że Rot musiał być wyciszany, stopowany, i nie miał mieć w sobie cienia agresji. Usłyszałam, że może za 4-5 lat, jak się się ogarnie. BARDZO może...Niestety się nie udało :-( Dlatego ja rozumiem Amber, bo wiem co znaczy mieć psa nieastabilnego i agresywnego. Wiem, co znaczy iść na spacer mając oczy dookoła głowy, plus do tego myśleć za siebie i innych. I serio Rot to i tak był pikuś bo jednak i szybkość reakcji i poziom pobudzenia z zasady ma mniejszy niż dobek. I po raz kolejny dogo mnie zachwyca, bo tutaj zawsze się znajdzie ktoś kto wie lepiej, kto ma złotą receptę na czyjegoś psa, wie co i jak trzeba robić. Szkoda tylko, że z tym psem nie mieszka i nie żyje na co dzień:roll: Uwielbiam wszechwiedzących, dla których jedna metoda jest idealna dla każdego psa, i każdy jeden piesek powinien robić to albo tamto, bo inaczej nieszczęśliwy. (i żeby nie było, nie pije tu do nikogo personalnie, bardziej o taki całokształt mi chodzi) Ja byłam zadowolona z Rota, bo mogłam iść na miasto i miałam psa na luźnej smyczy, jeżeli nikt do niego nie wypyszczył to i on zachowywał spokój. Miałam anioła w domu, psa wykonującego każda moją komendę, psa w pełni odwoływalnego, super nakręconego na zabawę. I to mi wystarczyło. Nie potrzebowałam gazyliarda sztuczek, i "medali" za zawody. Ja byłam dumna, że mój pies nie próbuje nikogo zeżreć na co dzień. I to był mój sukces najwiekszy. I jestem zadowolona z moich suk, pomimo tego, że wiele kwestii mamy nie zrobionych, i jeszcze więcej pewnie skopanych, ale mi nie wstyd się przyznać do błędu. Tylko dopóki [U]mi się żyje dobrze[/U] z moimi psami, dopóty nic nikomu do tego. Wychodząc poza moją posesję mam psy pod pełną kontrolą, a jak to robię to moja sprawa. Dlatego powiem szczerze rzygać mi się chce jak czytam recepty "co to ja bym nie zrobił/zrobiła z Twoim psem i czego on potrzebuje do szczęścia" Na moje oko to Jari ma całkiem dobre życie, i przynajmniej ma pewność, że nie pofrunie z kanapy bo "zabija pasję w swoim właścicielu" I wybaczcie przydługi post, ale musiałam gdzieś się w końcu "wyrzygać". Jakoś kolejna bida i kolejny ryj do wykarmienia mnie nie nastraja zbyt pozytywnie, szczególnie, że to nie jest papiś, tylko kot. Kolejny... :roll:
  6. [quote name='Amber']Tylko Jari nie ma psychiki na trening obrony, a respektowania komend uczyłam go sama w domu, bo to nie jest żadna filozofia. @Kasia Ja karmiłam tyci tyci kotki mlekiem dla kociąt przez pipetę (potem butelkę), następnie RC dla maluchów, a potem już żarły zwykłe suche.[/QUOTE] Dzięki, dzisiaj zeżarł miecho z kuraka zmielone, i jeszcze pewnie ze 2 razy dostanie małe porcje, a juto z rana do weta, i tam nas już mam nadzieje pokierują. Kurde, chamstwo ludzkie nie zna granic...mam nadzieje, że się młody/a uchowa :roll:
  7. [quote name='Czekunia']Zapewne poszła odetchnąć świeżym powietrzem i obmyślić dalszą strategię:diabloti:, żeby na dogo nudno nie było.[/QUOTE] Kurde ja tam lubie takie dysputy, jest ogień :diabloti:
  8. [quote name='Aleks89']Wiesz co jak znalazłem 2tyg kociaki to żarły z butelki bebiko ,z czasem zagęszczone kaszką też bebiko i wszystkie 3 przeżyły :cool3:W wieku 4 żarły już same puszki ,bebiko dalej i mięso.Może nieprofesjonalnie ,ale rosły i rozwijały się dobrze[/QUOTE] No ja niestety nawet nie mam gdzie tego kupić dzisiaj, bo jutro śmignę sobie do mojego weta i niech obejrzy tą małą pokrakę. Jezusie, jak to ryja drze...:shake: MA wsadzony termofor mięciutki kocyk, sianko i jest zapakowany w kartonik i klatkę, bo Pola by go zalizała na śmierć, Kocica wypaliła z chaty jak tylko małego gnojka usłyszała...bedzie wesoło :evil_lol:
  9. Suka rota, po fajnych rodzicach bedzie do ogarnięcia, jak powiesz o co chodzi to ci na pewno wybiora taka, która bedzie pasować. Rotki to ogolnie bardzo fajne kontaktowe i ŚREDNIO aktywne psy. Rot bedzie lezał na kanapie, jeżeli paciostwo tez beda lezec, ale uruchomi mu się motor w zadku, jeżeli bedzie potrzeba. Tylko trzeba bardzo, bardzo mocno zadbać o dobry socjal od małego, bo łatwo spierdzielić ten etap, i w efekcie wychowac sobie agresora. Suki w mojej ocenie są łatwiejsze niż samce, bo mniej dominujące, ale to nie oznacza, że są ciapowate. Jeżeli ktoś dobrze z rotem popracuje od małego to bedzie miał złoto nie psa. Tylo tu trzeba dobrego i mądrego szkoleniowca, bo rotki się szyko uczą, ale tez szybko nudzą, powtarzanie komend w kołko, i zajecia na placu to dla nich nuuuda-znajdą swoj pomysł na robienie tego ciekawiej-co niekoniecznie się spodoba właścicielom:diabloti: No i co tu dużo gadac, raz rotek to juz zawsze rotek, bo to psy mega oddane, wpatrzone w człowieka, i najszczesliwszy rotek to taki, który robi coś ze swoim człowiekiem, a co to bedzie, to juz mu jest obojętne. Szukajcie tylko hodowli, gdzie są badane stawy-dysplazja to zmora rasy.
  10. [quote name='Aleks89']Tu jest jeszcze spokojnie ,bo wbrew pozorom to my się tu wszyscy mniej lub bardziej lubimy tylko mamy różne podejście.:cool3:Idź na Myślistwo ,albo kopiowanie tam to były hejty:loveu:[/QUOTE] Kolega to jeszcze niewinny jest, i nieświadomy tego jak działa dogo :evil_lol: Ktoś wie gdzie się motylkowa szlaja? :shake: Bo mi tu kocie piski łeb ryją...zjadł zmielonego gotowanego kurczaka ale cholera wie czy dobrze robię, moj wet jak na złość telefonu nie odbiera...kurde kto chce kota? :eviltong: Szarobury jak moje suki-TZ się smieje, ze to przeznaczenie i już sobie kotka nazwał-Filemonem :roll: ej a tak btw to nawet nie wiem co to jest, wygląda mi na kotkę. Kolejna macica do kompletu :placz:
  11. Dobra, to ja wam teraz przerwe bo mam pytanie merytoryczne Aga co podawać do żarcia małym kotom? Znowu dostaliśmy ekstra przesyłkę przez płot. Z małym na moje oko 2-3 może 4 tyg,. kociakiem... :mdleje: Rece,, cycki i gacie mi opadły, to juz druga taka akcja w tym roku z tymże poprzednie kociaki żarły już same, a ten ni chu chu... Co mam mu kupić, jak dbać dawaj no tu przewodnik jakiś albo linki...
  12. [quote name='Aleks89']Nie:loveu:[/QUOTE] a to przepraszam-źle zrozumiałam :evil_lol: [quote name='Amber']Dokładnie o tym pisze, jak motykleqq twierdzi, że pies chodzący w kolcach do końca życia to porażka. Wolę, żeby w nich chodził i po domu, jeżeli miałoby to kogoś uchronić za rok, dwa czy dziesięć przez jakimś wyskokiem. Pies niestabilny jest psem niestabilnym i jeżeli wiąże się z tym agresja to należy dbać o innych, żeby nigdy, przenigdy się nikomu nic nie stało.[/QUOTE] tym bardziej, że inaczej wyglada piesek po spotkaniu z agresywnym psem-20kg a inaczej z takim dobkiem czy rotem czy onkiem. I tu niestety kwestia wielkosci ma dość istotne znaczenie. Dlatego majać takiego psa trzeba odłożyć na bok swoje przekonania i robić to co należy. I czasami to jest własnie uzycie kolców, czy OE.
  13. [quote name='Aleks89']Aaaaaaaaamen :diabloti: Idźcie w pokoju chrystusaaaaaa ,bogu nieeeeech będą dzięęęęęęki :lol: A motylek i tak nie zrozumiała.[/QUOTE] Olek jestes złośliwy :diabloti:
  14. [quote name='Unbelievable'] [B]w całej tej dyskusji chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby ci pokazać, że cały świat nie kończy się na Etnie, że są bardziej pobudliwe, większe psy, które jest ciężej utrzymać.[/B] [/QUOTE] uffff, no to jednak nie tylko ja to tak zrozumiałam ;) I dodam tylko od siebie, mam psa o diabelskim temperamencie, godnym niejednego nakreconego terrierka, ale to pikuś przy psie agresywnym, o czym już pisałam wielokrotnie, wiec jeżeli Amberowa ma połaczenie tych dwóch cech, to ja ją i tak podziwiam, że z tym psem ma odwagę wyjść i go puścić ze smyczy. No i niestety są pieski do których nie da dotrzeć się sama miłością, z czym jeszcze kilka lat temu bym się kłóciła na śmierć i zycie. A potem Trofił do mnie Rot... :roll: I Aga, praca z kolcami to nie tylko strzały bez ładu i składu. Z resztą cała idea korekty na czym innym polega, to sygnał do natychmiastowego przerwania zachowania, po to by wskazać to poprawne. Nie wiem jak robi to Amber, ale u mnie to własnie tak skutkowało. I nie wiem jak długo by Rot w kolcach chodził, bo niestety jego choroba skutecznie nam przeszkodziła w dojsciu do pełni sukcesu. Natomiast pies agresywny pozostanie psem agresywnym już zawsze. Nawet jeżeli przez 3 lata nie zdarzy mu się zaden wyskok to w 4 roku coś tam zaiskrzy w łepetynie i wyleci z zebami. I prawde mowiac wole nieprzewidywalnego psa w kolcach, niż w imię pozytywnego szkolenia agresora, nad którym nie ma nawet tej fizycznej kontroli. I tyle. Lubię siebie i swoje psy na tyle mocno, ze wali mnie psychika czyjegoś agresywnego psa. I umiem spojrzec poza własny nos, i majac psa z problemem ładowałam go w kolce między innymi dlatego, żeby komuś nie skrzywdził pieska. I serio zupełnie inaczej się patrzy na takie problemy mając w domu agresorka. Człowiek musi wybierac miedzy mniejszym złem. Kolce to nie jest zabawka i nie sądze, żeby Amber, czy Olkowi satysfakcje sprawiało traktowanie swoich piesków kolczatką. Przynajmniej dla mnie to nie była zabawa. I kazdy spacer wymagał ode mnie skupienia i myślenia, wierz mi daleko było do przyjemnosci wynikającej z posiadania psa. Dlatego, ktoś kto nie miał do czynienia z takim problemem u siebie w domu, nie wie tak naprawde o czym mowi.
  15. [quote name='Czekunia']Oczywiście, ale nie należy również generalizować, że dana rasa jest taka czy taka, prawda;)? A ja (sory, Amber, bez urazy;)) zaczynam odnosić wrażenie, że jak dobek to na pewno samo ZUO. Owszem - rasa trudniejsza od niektórych, ale też bez przesady... Cała ta dyskusja do tego (w moim mniemaniu) zaczęła się sprowadzać...[/QUOTE] Kurde, a ja raczej odniosłam wrażenie, ze tu chodziło o to, ze śa rózne typy psów. I z dominujacym agresywnym psem nie ma się co cackac. I nie tylko kwestia wychowania psa tu wchodzi w gre, ale tez takie prozaiczne kwestie jak bezpieczenstwo własciciela i innych. Nie wiem, może ja to tak odbieram bo sama takiego delikwenta miałam pod dachem?
  16. A ja wam laski powiem tak, jeżeli metoda przynosi rezultat, pies przy tym nie cierpi, własciciel i otoczenie jest bezpieczne to nie ma się co czepiac. Pies psu nierówny, i mam naprawde doswiadczenia z róznymi typami psa, indywidualista z duża dozą niezalezności, nadpobudliwy, mega reaktywny pies z rozchwianymi emocjami, i był agresor mega terytorialny i mega dominujący. I z kadzym z tych psów trzeba inaczej. Joko jeżeli nie widzi, że ktoś jest od niej "silniejszy" i jej nie "zdominuje" to ma go centralnie w dupie, i jej tzeba narzucić swoją decyzje. Co wcale nie jest jednoznaczne z uzyciem kolców, po prostu przed tym psem nie można dygać, a ona potrafi wystraszyć, serio-kaukaz z zebami na wierzchu robi mega wrażenie. Pola to taka ciapa, co przeprasza za to, że zyje, ale jednoczesnie w ułamku sekundy się nakreca, i wybucha dosłownie, czy to radoscią czy jakąkolwiek inna emocja, i u niej zarówno nagroda jak i korekta muszą byc bardzo precyzyjne. I zdecydowanie to jest pies na smaki i cierpliwość. Rot to był pies mega trudny, bo raz, że twardy, a dwa ze agresywny. I o ile pierdołowatych sztuczek można było nauczyć na smaki, o tyle spacer po miescie bez kolców był katogą. I tutaj nie było ani miejsca, ani czasu, na to, żeby się bawić w pozytywizm. Jak dla mnie moje zdrowie i bezpieczeństwo innych psów/ludzi było wazniejsze niż moje przekonania. Dlatego nie ma się co przepychać i kłócić. Prawda jest taka, że z każdym psem trzeba inna drogą, i to co u jednego jest cacy u drugiego to juz za mało. I jeżeli ktoś bedzie się zapierał recami i nogami, że każdego pieska da się pozytywnie, to sory, nie wierze mu. Bo owszem pozytywnie tez, ale nie tylko. I o ile tafi do mnie papiś, to na pewno bedziemy odrabiac lekcję na smaki i zabawki, bo z małym szczeniaczkiem, bez problemów, i bez skrzwień na ogól się da. Gorzej jak ma się do czynienia z rasą, która błędów nie wybacza ;)
  17. Wiecie jak wygląda zryw u Rota? To nie jest coś czego można się spodziewać, bo on zachowuje spokój i opanowanie do ostatniej sekundy. Tego wymagała jego "praca" jako psa rzeźnickiego. Musiał się zachowywać spokojnie i bez zbędnych sygnalów i dopiero w odpowiednim momencie włożyć w to cała swoją "moc". Ten pies idzie przy nodze w pełnym skupieniu, na cudownym kontakcie, i jest ułamek sekundy pies robi skok w bok i sru, w pysku ma inne futerko :loveu: Jak na tak "topornie" zbudowanego psa, to ma zarówno sile jak i energię niesamowitą i myślę, że Amber pod tym względem ma bardzo podobną sytuację. I ktoś kto nie poczuł jak 40-50 kg w sekundę działa cała swoją masą, nie wie o czym mówi. I oczywiście, że można do tego etapu dojsc pozytywnie, ale tu już nie chodzi o to w co, kto wierzy. Tu idzie o bezpieczeństwo własne i innych. I gdyby przyszło nam się spotkać z Jarkiem na ulicy wolę go w kolcach, kagańcu i najlepiej na dwóch smyczach. Bo ja tam lubię swoje pieski. I w imię pozytywnego szkolenia nie chciałabym ich szyć, bo kolce są "bebe" i pieska "bolą" btw włożył ktoś kiedyś sobie kolczatkę na kark? To nie jest jakies takie super, mega, koszmarne uczucie, dużo "przyjemniejsze" niż łańcuszek. ;)
  18. :diabloti: to ja z moim Rotkiem chyba nie miałam zadnej więzi bo on do konca zycia swojego zaiwaniał w kolcach :shake: Pomimo tego, że pieski ignorował i w 9 na 10 przypadków wystarczyło moje "Nie" zeby się opanował...No ale cóz, 4 lata cięzkiej wspolnej pracy, to na pewno nie jest TA więź. :roll: Jakoś do mnie to chyba nie dociera, za mało empatii w sobie mam, czy jak? Perspektywa wspolnej kozetki we Wronkach z Olusiem coraz bardziej realna :evil_lol:
  19. I tu są swiete słowa. Ja w Poznaniu przeklinałam posiadanie psów, odkad mieszkamy na wsi, zyje nam się booosko :loveu: Moje pieski smycz widzą tylko przez 10% spaceru i to bardziej dla mojego komfortu niż w wyniku potrzeby. Podbiegacze wiejskie są na tyle mądre ze nie podchodzą za blisko jak się tupnie, czy krzyknie, nie ma aut, nie ma kotów, nie ma chamów na spacerach. Zycie na wsi i z ogrodem jest o 75% przyjemniejsze w posiadaniu psów iz blok i mieszkanie ;)
  20. Aaaa tam, Amberówna, dupa z siebie a nie własciciel, dobki to takie przyjazne psy, które nie mają zadnego problemu z innymi. A Ty Jareczka w kolcach prowadzasz...:shake::diabloti:
  21. Ha:diabloti: Kolce i złe pieski...moje klimaty. Mój Rot-kawał bydlęcia, ale ja tez do chudzinek nie nalezałam i nie naleze, a mimo to potrafił mnie pociagnac tak, ze zaryłam ryjem w chodnik. To był etap jak próbowałam mu pokazac, że pieski są spoko, metodą pozytywną. Po tej piesek dostał korale i w 2 miechy potrafił isc grzecznie, na luźnej smyczy przy obcym samcu. I do konca swojego zycia chodził w kolcach, bo niestety lubię swoje zęby, lubie swoje kości, i pomimo, że nie lubię podbiegaczy, to nie chciałabym ich krzywdy. I predzej czy póxniej trafia się w swojej karierze na psa, który zmusza do wyjscia poza kannon swoich przekonań. Oby to nie było kosztem czyjegoś zdrowi i zycia jakiegoś innego futra. A Jareczkowi w owej biżuterii pięęknie :loveu::diabloti:
  22. Po prostu jej na to nie pozwalaj, jak się zabiera za takie praktyki to odciągnij jej uwage, zajmij zabawką, wyjdz do innego pomieszczenia. Nagradzaj za to bardzo mocno każde spokojne zachowanie, utrwalaj w niej to, że kotek to same super fajne klimaty. I może wypracuj z nią jedną pozycję w której powinna przebywać przy kocie? Ja co prawda miałam inny problem, bo suka moja namiętnie lizała moje swinki morskie, ale lizała, ciapała łapami, i ogolnie była natrętna. Dlatego wbiłam jej do głowy, że jak świnie latają luzem, to ona musi bezwzględnie leżec. Może wąchac, może obserwować, ale nie może sie "bawić". Nie wiem na ile to ma sens przy kocie, bo wiadomo, że świnie luzem latają godzinkę-dwie, wiec trudno mi tu jakoś to sobie wyobrazic, bo wyjdzie na to, że suka Ci bedzie musiała warować całymi dniami, ale może warto z nią póki co taki schemacik stosowac, jak zaczyna się zbytnio nakrecać? Z drugiej strony kot głupi nie jest, jak młoda przesadzi to się ewakuuje i nie da sobie krzywdy zrobić, chyba, że zupełnie nie ma instynktu samozachowawczego ;) Ja bym mimo wszystko przerywała takie nachalne zachowanie i tyle. Dała w zastepstwie coś do roboty. Wydaje mi się, że to po prostu takie "sprawdzanie" gdzie leży granica z kocurem. Dominacji to bym się w tym nie doszukiwała. Wychodzę z założenia, żeby szczeniakowi nie pozwalać na zachowania jakich nie zaakceptuje się przy dorosłym psie, wiec jeżeli na Twoje oko suka przesadza, to pokaz jej, że tego sobie nie zyczysz, że kotka trzeba szanować i wskaż jej zachowanie w zamian, np. to warowanie. :)
  23. [quote name='FredziaFredzia']To ja też znowu jestem ta zła... Jakoś "chodź tu K..." lepiej działa niż "do mnie" :lol:[/QUOTE] oo kolejna :diabloti: to tylko widac gordonki som takie mądrutkie, ze do nich się mówi delikatniusio i bez łaciny :loveu:
  24. [quote name='Rinuś']ja tam lubię nasze polskie przekleństwa bo mamy ich chyba najwięcej na świecie :evil_lol: ale ostatnio sobie postanowiłam, że muszę zmniejszyć ilość przekleństw, tylko że w mojej pracy się nie da :placz: no jak mnie taka franca przez ten telefon wkur*i to nie ma opcji żeby nie przeklinać :shake:[/QUOTE] siedzisz na słuchawce? ha! ja tez tak pracowałam i potwierdzam, nie da się NIE wkurzyć. Ludzie to debile i niestety jak się ma kontakt z kilkudziesięcioma i wiecej jednego dnia, to potwierdza się ta zasada :diabloti:
×
×
  • Create New...