Jump to content
Dogomania

asiak_kasia

Members
  • Posts

    1906
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asiak_kasia

  1. [quote name='Aleks89']Matko pojedzie człowiek do miasta ,a tu tyla do czytania:lol:[/QUOTE] Nie narzekajta, dopiero co były gadki, że nudno, ze nie ma hejtu :mad: a ja za godzinkę do domu :loveu: jak się człowiek przestaje spinac w robocie to mu jakoś tak czas szybko leci :eviltong:
  2. [quote name='Riannei&Garshii']Takie oko u merlaka jest bardzo cenione i pożądane, ale występuje raczej rzadko.[/QUOTE] hm, no to motylkowa nie ma wyboru, musi z Pleśniaczka zrobić repa, jak bum cyk cyk ;)
  3. nie no, wyrobił się chłopak bez dwóch zdań :cool3: im starszy tym lepiej wyglada, jak tak dalej pójdzie to motylkowa bedzie musiała z niego repa zrobić :eviltong: a jak to jest u mudików, takie oko dyskwalifikuje psa do dalszej hodowli czy nie?
  4. [quote name='xxxkaluniaxxx']Nosi od czasu do czasu :cool3: [URL]http://imageshack.us/a/img832/6140/img0683no.jpg[/URL] Tera ma ładniejsze zaciskowe bo te ze zdjęcia skończyły swój żywot :shake: klikerek i smaczki na nią nie działają :placz: Toż to pies bez kolców to jak żołnierz bez karabinu :grins:[/QUOTE] jakie ona ma karczycho :evil_lol: a ja nie wiem czy taka kolczatka się liczy, taka malutka? :eviltong:
  5. [quote name='xxxkaluniaxxx']okej no to Kala to prawie szczęśliwy pies :evil_lol: Nie mamy żadnych szkoleń, niełazi po 4h na spacerki i używamy kolców od czasu do czasu :-(:diabloti: ale nadrobimy chyba tym że na zawody jedziemy, i mamy zyliard obróżek itd.? :multi::evil_lol:[/QUOTE] kolce nosi? taki mały piesek? oo nie-zła pańcia-bardzo zła :shake::diabloti:
  6. no z tego co ja czytam to wg Dogomanii szczęśliwy pies to: -taki, który nigdy nie zostaje sam, a jeżeli juz to max. 2-3h na dobę -ma minimum 3-4-5-6h spaceru (zależy od rasy) -jest po szkoleniu, psim przedszkolu, gazyliardzie semi i innych spotkań -psie sporty, obowiązkowo tez zawody -koniecznie i bezwzględnie mieszka na kanapie, bo buda i kojec to samo zło. wszystkie inne są nieszczęśliwe, zaniedbane, zniszczone i w ogóle mają przesrane życie. No śmiem się nie zgodzić :diabloti: edit bo zapomniałam o najwazniejszym -musi koniecznie miec pierdyliard obrózy, szeleczków, smyczek, i broń boże kolczatki! :diabloti: -i nie może byc kopiowany, bo kopiowanie to jeszcze gorsze zło niż kolce wybaczcie ironię, ale kurde no, czasami to już sama nie wiem czy śmiać się czy płakać
  7. [quote name='zaba14']No i niestety nie wierze ze kazdy doberman, amstaff bedzie kochal wszystko co sie rusza. Moja suka w 80% akceptuje psy ale nigdy nie wiem kiedy spotkam te 20% ... Z tym ze ja utrzymam bez problemu... Gdyby wazyla 40kg nie ryzykowalabym, ona szybko sie uspokaja ale jak szybko by sie odwolala bedac luzem i gryzac sie z psem? ;) .. Bezpieczenstwo otoczenia jest najwazniejsze a nie sam pies... Bo bym nie chciala placic komus za weta a mojego psa by uspiono... :/[/QUOTE] No kurcze, o to chodzi, alleluja! :evil_lol: Jeżeli pies ma w rase wpisaną, nieufnośc, agresję, mała tolerancje to nie można od niego wymagać, że teraz bedzie kochającym cały swiat przytulaskiem. A dopóki jego zachowanie nie przeszkadza domownikom, i dopóki nie stwarza zagrożenia na spacerach, to co komu do tego, jak się z nim "pracuje"? Poza tym podajcie mi definicje szczęśliwego psa? I analogicznie tego nieszczęśliwego. :roll:
  8. [quote name='motyleqq']aha, więc mi się tylko WYDAWAŁO albo PRZEWIDZIAŁO że Amber napisała, że nie pracuje z psem nad jego reaktywnością, bo to doberman, więc się nie da, a w ogóle to i tak nie chce tego robić :) niezależnie od tego, jaki jest pies, to dla mnie coś takiego jest nie w porządku. jeśli to trudne do zrozumienia, to niestety prościej już nie umiem.[/QUOTE] ale serio coś takiego wyczytałas z postów Amber? Bo dla mnie to jest raczej kwestia tego, że ona pojmuje skąd to się w zachowaniu Jarka bierze, umie to umotywować, i wie, że to są poniekąd cechy ściśle związane z rasą. I jeżeli taki poziom pobudzenia komuś nie odpowiada, to powinien omijać dobki szerokim łukiem, Amber zdawała sobie z tego sprawę i przyjmuje na klatę fakt, że ma takiego a nie innego psa. A nawet nie chce psa z mniejszym stopniem tego "najarania". To dla mnie wynika z postów Amber. A nie to czy nad tym pracuje, czy tez nie. Nie ma obowiązku się chwalić po kazdym spacerze, jakie to postepy Jarek zrobił czy tez nie...:roll: Kurde fajnie o tym wszystkim napisała Obamowa, już nie pamiętam w którym wątku. Są psy/rasy, które po prostu mają takie a nie inne cechy i nie jesteś w stanie ich wytępić-zminimalizować owszem. A to czy ktoś coś z tym robi czy tez nie...no to już inna bajka. Nie wiem, nie widzialam, się nie wypowiem. Natomiast tak jak z terierka nie zrobisz mopsa, tak samo z dobka nie zrobisz pudla. I tyle. Dopóki Sylwia nie jest ciągana po chodniku z wybitymi zębami, a Jarek nie pożera na sniadanie jorasków, to nie nam się wpierdzielać w to co i jak robią. Tym bardziej, że no kurde, wszyscy którzy mieli/maja psa z jakimiś odpałami na tlen agresji łapią w lot o co Amber chodzi...wiec ja nie wiem czy to jakiś przekaz podprogowy, czy po prostu jak ktoś sobie pomieszkał z takim psem dłużej, to łapie w lot o co chodzi?
  9. [quote name='WATACHA']Mi się wydaje , że to jest jak z ludźmi, jeden okazuje emocje (choleryk), drugi je trzyma w sobie, trzeci odreagowuje np biegając, ćwicząc.Jednemu jest z tym dobrze drugi chciałby to zmienić.[B]Dlatego wydaje mi się, że każdy po obserwacji swojego psa powinien stwierdzić co mu psuje i z czym jest szczęśliwy.Najważniejsze by nie zaszkodził i nie przeszkadzał, ani sobie ani innym.[/B] My z mężem mamy akurat tak, że nie trzymamy w sobie, czasami jest "ostro" i powiem szczerze, że jakbym miała takich sąsiadów jak my to nie wiem co bym myślała, ale pewnie nie najlepiej.Z tym, że my mamy zdrowy związek od ładnych paru lat, nigdy nie mieliśmy "cichych dni". A przedwczoraj kolega nam opowiadał, że jego znajomy z pracy wziął rozwód , bo...uwaga ,codziennie żonie mówił, że słodzi tyle i tyle, a ona słodziła mu zawsze 3 łyżeczki.W końcu nie wytrzymał i po paru ładnych latach małżeństwa wziął rozwód.Jak podał w sądzie dlaczego chce rozwodu to śmiechu było co nie miara ;). Ja też mam psa bardzo wylewnego jeżeli chodzi o emocje.I jeżeli mu pozwolę na pewne rzeczy to za chwilę jest grzeczniutki, bo się wyżył.Są jednak sytuacje gdy nie może tego zrobić, bo sytuacja na to nie pozwala, więc chodzi nabuzowany i szuka dymu.Z tym, że to ma niecałe 10 kilo wagi ;).[B]Są jednak rzeczy nad którymi będziemy pracować, ale nie będę na siłę zmieniać psa.Nie znam Jariego, ale wydaje mi się, że każdy kochający właściciel najlepiej wie co dla jego psa jest dobre.[/B][/QUOTE] amen. I mi w zasadzie o to cały czas chodzi. Jak mozna mowić o stanie psychicznym psa, którego się nie zna? Z opisu na dogo można sobie wywnioskować co komu wygodniej. Dlatego, zakładajac, że Amber nie jest psychopatką, (a raczej nie jest :diabloti:) to nie sądzę, żeby celowo i z premedytacją robiła swojemu psu krzywdę. I takie oceny są bardzo bardzo niesprawiedliwe. Szczególnie jeżeli się nie miało agresora. I wybacz Aga, ale ktoś kto się z tym problemem nie zetknął w zyciu i byciu na codzien z psem, jak dla mnie moze sobie swoje rady schować w kieszeń. Niestety teoria teoria, a praktyka dopiero pokazuje w czym rzecz.
  10. [quote name='Amber']Weź nic nie mów :diabloti:[/QUOTE] jak sobie pomysle, ze to zobowiązanie na tyle lat, to mi się odechciewa, a już na pewno na tym etapie :eviltong: [quote name='natija']jak sie nie zasiedzisz na dogo ;))[/QUOTE] nie no dogo nie przeszkadza w obowiązkach domowych-na ogół :evil_lol:
  11. [quote name='Amber']Spoko... To ja zajdę w ciążę :evil_lol: A tak na serio to nie wiem czy nie jestem, bo coś okresu w tym miesiącu nie miałam. Raczej tylko tabsy coś nabroiły, ale w sumie kto wie? :siara:[/QUOTE] no ciąza to tez jakiś pomysł, ale prawde mowiąc, zbyt kosztowny :eviltong: [quote name='natija']psy napewno beda zadowolone :)[/QUOTE] psy, i TZ tez na pewno, jak bedzie miał obiadek na stole po powrocie z roboty :diabloti:
  12. Aga, ale cała ta dyskusja to wynik tego, że nie rozumiesz postawy takiej czy śmakiej. Nie każdego pieska się da pozytywnie i nie każdy może byc klikany. Są psy, które wymagają innego traktowania, i jeżeli dla ich bezpieczeństwa i dla spokoju wszystkich dookoła są to kolce, to niech beda i do usranej smierci. Dla mnie to tak proste. Wiec, serio nie rozumiem tego waszego oburzenia, pies jest w odpowiednich rękach, nikogo nie zeżarł, jest zadbany, ma opiekę, i póki co nie widze, żeby wygladał na nieszczesliwego. A ze nie lata na sznurowce i nie gania za rekawem, wcale nie jest wyznacznikiem tego czy mu dobrze. I serio nie życzę Ci psa, który będzie wymagał kolców, a Ty będziesz z nim jechać pozytywnie, bo skończycie u weta na szyciu jego bądź innego psa.
  13. [quote name='Luzia']No i dojeżdżać nie musisz :lol:[/QUOTE] ano i ile wolnego czasu na leczenie :cool3: Bede teraz na dogo calutkimi dniami, pieski beda miały spacerki, ja bede mogła gotować i piec. Bedę prawdziwą kurą domową :loveu:
  14. [quote name='Amber']Ojej przykro to słyszeć, a tak fajnie było się spotykać w pracy na dogo ;) A cały dział leci?[/QUOTE] caluteńki 4 osoby. I to na pewno nie koniec. Ustrała się dotacja z unii, nie wykrecili wyników i szukają oszczedności tam gdzie się da, bo mają do zwrotu 560 tys :diabloti: Ale tak się składa, że chyba moje kolanko zaczyna chorować, więc L4 jak znalazł, na dłuuuugo :loveu: zawsze to 80% z wypłaty jest :cool3:
  15. [quote name='zaba14']Czym szybciej znajdziesz nowa prace tym krocej bedziesz nowa :))))[/QUOTE] no żeby to było takie proste ;) szczególnie, że w mojej "branży" ludzi na pęczki, a praca za 800zł mi się zwyczajnie nie opłaca, bo ja 500zł wydaje na dojazdy. Także jupi juhu :diabloti:
  16. [quote name='motyleqq']oj Kasiu Kasiu, w dyskusji nie było o jedynie słusznej metodzie ani nic z tych rzeczy. ja po prostu nie rozumiem, jak można uznać, że pies jest jaki jest i nic nie można z tym robić, pozwalając, by był sfrustrowany, czy zestresowany. przecież przepracowałaś problemy ze swoim psem. ok, nadal miał kolce, ale po prostu na wszelki wypadek, tak? dla mnie istotne w tym jest to, że się starałaś, szukałaś rozwiązań, a nie po prostu przyjęłaś stan rzeczy jako normalny.[/QUOTE] no ale ja nie jestem adwokatem Amber i mi prawdę mówiąc wisi jak ona "pracuje" z psem(bo tu o Jarka chodzi, z tym "nic nie robieniem".) Po prostu jestem w stanie zrozumieć potrzebę założenia kolców, jak i potrzebę tego, żeby pies w nich był w razie czego. I mam jakieś takie mgliste przekonanie, że Amber nie zakłada psu kolców jako remedium na całe zło, tylko właśnie w roli takiej prewencyjnej, a co gdyby... Ja nawet połowy problemów z Rotem nie przepracowałam, my byliśmy dopiero na początku prostej, na która chciałam z nim wyjść. Nie dane mi było. Dlatego nie wiem jaki byłby ostateczny efekt, może i by kolczatka wylądowała w szafie? Natomiast na tym na czym my skończyliśmy, była potrzebna. I o to mi chodzi. Problem agresji to nie jest coś co da się przepracować w miesiąc, dwa. To są LATA, a czasami i całe życie psie. I do psa z takim problemem NIGDY nie można miec 100% zaufania. Szczególnie jeżeli do tego dochodzi pies o gorącym temperamencie. I powtarzam, nie wiem jak wygladają spacery Amber, wiec mi zasadniczo lotto co ona robi. Ja zawsze pisze za siebie i od siebie ;) A co do tej jednej słusznej metody, tak jak napisałam, nie chodziło mi tu o tą konkretna dyskusję, tylko taki całokształt, chociażby ten wątek o szarpnieciu szczeniakiem. Tez wszyscy wiedzieli lepiej jak to było :eviltong:
  17. [quote name='Czekunia']Auć... Serio serio?? Ale Ty jesteś wygadana baba to szybko znajdziesz coś nowego:razz:.[/QUOTE] serio serio, czaili się na nas od dłuższego czasu, w końcu się wyczaili :p nienawidzę szukać nowej pracy, i nie cierpie tego stanu "bycia nową" coś czuje ze sobie zafunduje dłuuuuuugie L4 :diabloti:
  18. [quote name='Aleks89']W jakimś tam kraju (chyba Rosji)kiedyś w sumie nawet nie tak dawno uważali ,że dziecko ,które nie zapłacze po wyjściu z ŁONA(szit jak to brzmi) nie jest jeszcze człwiekiem więc zatykano mu usta ,a potem wsadzano głową do wiadra i zalewał sobie płucka wodą :loveu:taka słit wersja aborcji:diabloti:[B](Nie nie jestem psychopatą)[/B][/QUOTE] i tak Ci nikt nie uwierzy :diabloti: :mdleje: nie bez powodu Rosja to nie kraj tylko stan umysłu... masakra :shake:
  19. [quote name='Aleks89']Motylek-przecież poród to obrzydliwa sprawa bleeeeeee płakac to można z obrzydzenia :P[/QUOTE] Oluś w serialach to wszystko jest czysciutko, cacy, pieknie i cudownie :loveu: Prawdziwy poród nie ma w sobie nic fajnego, a już dla mnie osobiscie jakas totalną pomyłką są filmy czy zdjęcia z porodu :mdleje:
  20. bo roty to są zarąbiste psy, ona z natury mają być właśnie stabilne i zrównoważone, w końcu pracowały jako psy rzeźnickie, nie było miejsca na pomyłkę, musiały byc skupione i uważne. Nawet najlepszy pies w starciu z kilkuset kg bykiem ma marne szanse, jak nie umie się zachować. Potem to były psy podwórkowe-pilnujące, a prawda jest taka, że nikt nie cenił japaczy. Pies miał alarmowac tylko jeżeli była taka potrzeba, wiec one z natury powinny byc własnie takie. I naprawdę wiele się w myśleniu człowieka zmienia, jak ma na końcu smyczy psa nawet tylko potencjalnie niebezpiecznego.
  21. [quote name='Alicja']i nawet fotki dała :) ja też klnę a co ... jak się psu kliknie na ,,k,, to zaraz słyszy , a ogólnie też se rzucę mięsem , co se poklnę to moje i zaraz mi lepiej , no jedynie w pracy nie mogę :([/QUOTE] a ja przeklinać się nauczyłam właśnie w przedszkolu :diabloti:
  22. [quote name='Czekunia'][B]Na starość też się nie wyśpisz, bo o 3 już nie będziesz mogła spać[/B]:diabloti:.[/QUOTE] teraz się bede wysypiać-dowiedzialam się ze redukują cały moj dział w firmie :loveu: od przyszłego miesiąca jestem bezrobotna :loveu:
  23. [quote name='zaba14']Wszystko zalezy od danego osobnika, moja sasiadka w kawalerce miala samca rottka z rodowodem pies nie dosc ze byl pielny, to po PT i nigdy w kolcach nie szedl ;) zawsze mial piekna szeroka skorzana obroze, wiecznie na luznej smyczy, tylko na polach biegal luzem ... Nie rzucal sie na psy mimo ze duzo biegalo luzem jak to na osiedlu ... :) i jak piszecie o niestabilnie psychicznie psach to mnie to przeraza :))) owszem tez bym takiego na kolcach trzymala ale ja tego rottka kojarzylam z taka sila spoloju mijalam go milion razy na schodach z swoim wariatem a on mial to gdzies ;) a kochal wszystkich ludzi.. Wiec mam nadzieje ze sa gdzies takie rottki ktore sa gotowe do obrony ale nie ze na codzien nie wiem co psu odwali ;)[/QUOTE] Ja nie miałam rota od małego, ja dostałam go po schronie i po właścicielach idiotach, którzy psa traktowali jak zabawkę, i lali regularnie. W schronie wylądował, bo pogryzł dziecko i właściciela. I wierze w to. Miał być uśpiony, ale podbił serducho moje i Tzta. Stwierdziliśmy, że spróbujemy go wyprowadzić "na ludzi". To był to szczyl z takimi problemami, że dużo czasu nam zajęło zdobycie jego zaufania. Dobrze prowadzony rotek taki włąsnie jest, rot po stabilnych rodzicach jest dokładnie taki jak opisałas. Spokojny, zrównoważony, opanowany. Siła spokoju, chociaż w potrzebie reagujący. Dlatego też tak bardzo ważne są pierwsze miesiące i lata zycia takiego psa. Jeżeli ktoś uwali socjal, a dodatkowo pies sam z siebie jest dominant, to jest efekt taki jak miałam. No i Rot wiedział do czego służą zęby. Potrafił wymusić w ten sposób to czego chciał zarówno na człowieku, jak i na innych psach. Na dokładke dowiedziałam, się, że podobno matka mojego gnojka brała udział w jakiś osiedlowych "walkach" psów. Mega agresywna suka, która żarcie dostawała podawane przez kojec. I w takich warunkach się wychowywał mój pies. Dla mnie ogromnym osiągnięciem było to co nam się udało. I jeżeli w końcu trafi do mnie szczyl rotkowy, to z całą pewnością nie bede sięgac po kolce, bo z rotem dużo bardziej opłaca się współpraca niż jakakolwiek awersja. Natomiast w sytuacji kiedy ma się do czynienia z psem tak szurniętym, nie ma miejsca na błąd ze strony właściciela. Dodatkowo u nas się to ogromnie wzmogło jak pies zaczął dorastać. Jajek się pozbył w wieku 3lat, ale to nic nie zmieniło w jego temperamencie i zachowaniu. Przestał tylko obsikiwać każdy krzaczek. Także owszem są stabilne i zrównoważone psy, są psy, które beda bez problemu egzystować z innymi i beda rewelacyjne. Natomiast nawet w najlepszej hodowli może się pojawić taki egzemplarz, który ma fisia pod kopułką. I bez względu na to co by się nie zrobiło, on nadal bedzie miał dużo wieksze predyspozycje niż inne psiaki z tej hodowli. Z resztą każdy kto brał psa od hodowcy może posluchać o każdym szczeniaki, o jego indywidualnych cechach, o tym, że każdy ma inny temperament. I tu można stawać na rzesach, psu się nie wgra lepszego oprogramowania i trzeba pracować na tym co jest. sory Amber ze takie poematy Ci w fotoblożku tworze, ale jakoś wybitnie mi się pitbull uruchomił od wczoraj :diabloti:
  24. No i zasadniczy błąd polegał na tym, że do niej wychodziliście. W takiej sytuacji psa się ignoruje i tyle. W końcu odpuści, a tak jeżeli zwróciła waszą uwagę to miała osiagnięty efekt. Poza tym bądźcie konsekwentni, jeżeli nie chcecie psa w sypialni, to po prostu nigdy go tam ma nie byc. Skad suka ma wiedziec kiedy chcecie się do jej futerka przytulić, a kiedy nie? Trochę egoistyczne, jak dla mnie, podejście. Z drugiej strony, jeżeli taka sytuacja ma miejsce, to odeślijcie psa na legowisko. Wychodzenie i "zwracanie psy uwagi" to za mało. Pokażcie jej zachowanie jakiego oczekujecie. Chociaż tak jak napisałam, dla mnie to trochę nie fair wobec suki, bo robicie jej wodę z mózgu. Sypialnia niedostępna albo dostępna w pełni. To jest dla psa dużo bardziej klarowny przekaz. :roll:
  25. [quote name='Czekunia']Hahah! Z tą popołudniową drzemką to ja też tak mam, jak wstaję i klnę to równocześnie obiecuję sobie, że popołudniu zaliczę drzemkę, a potem jakoś tak nie ma kiedy albo mi się odechciewa. P.S. Chyba tylko my dwie tak wcześnie wstajemy, reszta towarzystwa chrapią w najlepsze, nie ma sprawiedliwości:roll:.[/QUOTE] ale za to jaki dzionek dłuuuugi :loveu: a z drugiej strony lubię to poranne wstawanie, bo jak gniłam w łozku do 9 to zawsze miałam wyrzuty sumienia, że marnuje czas. Ja niestety mam syndrom wiecznie w biegu-chociaż tego wcale nie widać :eviltong: [quote name='natija']ja tez wczesnie wstaje i niestety tez tak mam,ze jak TZ spi jeszcze w najlepsze(pracuje na 3 zmiany)to nie chce mi sie wogole wstawac i za kazdym rannym wstawaniem obicuje sobie ,ze napewno popoludniu drzemke zalicze,ale jak nadchodzi popoludnie to szkoda mi dnia na spanie,albo po drodze jest miliony rzeczy do zalatwienia.[/QUOTE] no własnie, ja tez pomimo tego, że czasami padam na pysk, to szkoda mi czasu na spanie. Zawsze lepiej isc z psami na spacer, albo coś zrobić w domu, a jak to Tz mowi-wyśpię się na starość :diabloti:
×
×
  • Create New...