Jump to content
Dogomania

WiedźmOla

Members
  • Posts

    446
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by WiedźmOla

  1. [quote name='a_niusia']jezeli nie potrafisz odpowiedziec na to pytanie, to potrzebujecie pomocy specjalisty.[/QUOTE] Potrafię zrozumieć m.in. to że pies mnie olewa w momencie, gdy widzi innego psa. A specjalisty to owszem, potrzeba. Jednak chciałam poznać Twoje zdanie. I niezależnie od tego co napiszesz do specjalisty i tak się wybierzemy. edit: Ok. ;)
  2. [quote name='a_niusia']problem, ktory jest omawiany w tm watku nie dotyczy tak naprawde ciagniecia na smyczy, ale jest znacznie bardziej zlozony i pradopodobnie wymaga przepracowania nie tylko kulturalnego zachowywania na smyczy podczas mijania sie z drugim psem, ale calosciowo kontaktow wlasciciel-pies, a tego nie zalatwia smaczki ani kolczatka. powiem wiecej: uwazam samo ciagniecie do pieskow, ktore pojawia sie na pewnym etapie rozwoju u wiekszosci kundli, ktorych wlasciciele nie zaluja im kontaktu z innymi przedstawicielami wlasnego gatunku, [B]jest problemem tak banalnym w rozwiazaniu[/B], ze polecanie na to kolcow swiadczy o totalnej ignoracji w tym temacie. jeli ktos nie potrafi sobie poradzic z czyms takim, to nie powinien stosowac kolczatki, bo ona tez mu nie pomoze. a jesli problem jest bardziej zlozony tak, jak napisalam wyzej, to radzenie kolczatki tez jest pomyslem dalece idiotycznym. ja nie jestem zdeklarowanym pozytywista. i nie uwazam tez, ze z kazdym pierdnieciem trzeba leciec do specjalisty, a kazde palniecie psa w czereb czy w dupala, porzadna gleba czy tam inna przemoc zastosowana wobec wlasnego zwierzecia jest godna potepienia i wizyty pracownika tozu. w chacie ma i obroze elektryczna i ciasteczka. uwazam jednak, ze dobra metoda szkoleniowa to taka, ktora dziala. [B]a jesli pies cale zycie lazi w kolczatce to you do it wrong.[/B] sytuacja, w ktorej do psa, ktory jest pod moja kontrola, nie moze sie zblizyc inny pies na odleglosc mniejsza niz 0,5 metra to dla mnie tez nie jest przepracowany problem. zgadzam sie z motylkqiem: niezaleznie, co kto sadzi o ciasteczkach czy awersji, polecanie kolczatki osobie, ktora nie jest w stanie poradzic sobie z [B]tak banalnym problemem (ktory zreszta moim zdaniem opisany jest jako banalny, a tak naprawde jest duzo bardziej zlozony i nie dotyczy tylko tej jednej sfery zycia)[/B] kolczatki jest co najmniej oburzajace.[/QUOTE] No to radź, skoro jest to tak banalne :) Bo ja się z psem jeszcze nie potrafię dogadać w tej kwestii :) No i w końcu jest banalny problem, czy złożony? ;) [B]motyleqq[/B]: miałam na myśli, że nie ma problemu z wyrywaniem rąk jak nie ma smyczy :lol:
  3. [quote name='motyleqq'] uważam też, że takie śmiałe i natychmiastowe polecanie kolców w przypadku na tym wątku jest niesprawiedliwe wobec psa. i bardzo się cieszę, że właścicielka podjęła inną decyzję. 22kg to nie jest duży pies. moja suczka jest większa, pewnie też silniejsza bo jest umięśniona, a ja jestem małą dziewczyną. i też przechodziłam okres dziwnych zachowań wobec psów. [/QUOTE] 22kg to nie jest duży pies, ale ja też nie jestem duża ;) I o ile Bestia jest bez smyczy to nie ma problemu (bo w końcu może podlecieć do psiaka, kij z pańcią, że woła. Najpierw podbiegnę, później pomyślimy o wracaniu! :lol: ), tak przy ograniczającej go smyczy jest szał, BO ON MUSI. Czym bliżej psa tym bardziej musi ;) Co do korekt zwykłą obrożą: przykładowo przy chodzeniu przy nodze, gdzie inny pies jest względnie daleko, trzymam smycz krócej. Korekta jest zdecydowana, ale dosłownie z trzech palców. Nie ma szarpania z całej siły. Mam nadzieję, że było jasne, że nie katuję psa... :roll:
  4. [quote name='klaki91'] I kolejna rzecz- właściciel może uważać, że wyczerpał wszystkie dostępne metody a okaże się po spotkaniu z fachowcem że wszystko robił nie tak. [B]Fachowiec jest w stanie ocenić[/B] jak silny musi być bodziec i czy w ogóle jest konieczne wprowadzenie korekt na kolcach czy łańcuszku. Może wystarczy poprawnie zastosowane drzewko, może jak korekty to na zwyklej obrozy, może na szelkach?[/QUOTE] Dlatego właśnie ja mam zamiar się "wybrać" do fachowca :) A co do postu [B]motyleqq: [/B]jeśli ktoś posiłkuje się TYLKO forum, to nie uważam, żeby była to odpowiedzialna osoba. Tyle ode mnie;)
  5. [quote name='Karilka']Chciałam skomentować,jednak tym razem sie powstrzymam:evil_lol: Poziom wątku niestety jest bardzo niski. Szkoda. Ja żarcie wszelkie sprzątam i w sumie pożytecznie jest mieć takiego psa! :D[/QUOTE] No szkoda. Bo o ile moje psisko się nauczyło, że nieładnie wyjadać pańci kiełbachę z deski jak pańcia pójdzie do toalety to ktoś inny nadal może mieć problem ;) [B]Maron86[/B] :) Niestety układ mieszkania nie pozwala nam na 'nie wchodzenie' psa do kuchni, bo to przejściówka. Teleportować się psina jeszcze nie umie :D
  6. Ja wątpię, żeby mój pies 'potrzebował' tej kolczatki. Jednak w momencie, kiedy drugi raz nadwyrężył mi rękę poleciałam i kupiłam bojąc się po prostu o własne zdrowie. Bo co z tego, że mogę iść i z nim ćwiczyć, jak w trakcie ćwiczenia wyrwie i kolejny raz mi nadwyręży, albo co gorsza uszkodzi poważniej bark? No ale... nie będę stosować kolczatki jako niedoświadczona osoba. :) A taka dyskusja może być dobra. Dlatego dyskutujcie, a ja poczytam. Przyda mi się ;)
  7. [quote name='beta ata']Przede wszystkim od razu widac, że psiak jest niezrealizowany towarzysko. To jest pies, który bardzo potrzebuje psiego towarzystwa. Nie nauczysz go opanowania jeszcze bardziej ograniczając mu kontakty z innymi psami. Powinien miec jakies swoje stałe psie towarzystwo, z którym może regularnie poszaleć, jakiegos kolegę, ale najlepiej kilku, razem lub na zmianę... Oczywiście zrozumiałe, że w mieście na osiedlu niełatwo znaleźć takie psy i miejsce do tego, ale bez tego nic nie osiągniesz. Nic. Pies musi mieć okazje sie przekonać, że czasem moze bawić się, szaleć, biegać z innymi psami, a czasem nie. Gdy będzie "wybawiony", wybiegany" , to załapie, że w innych sytuacjach ma reagowac na psy spokojnie, jesli nigdy nie bedzie miał okazji poszalec z psami, to nigdy nie bedzie na nie spokojnie reagował. Kropka. Koniecznie musisz po pierwsze znaleźć możliwości, żeby pies wyszalał sie w psim towarzystwie, ideaałem są długie spacery wspólne z innymi psami (jeśli nie na samym osiedlu, to gdzies dalej, czasem trzeba pojechać) , po drugie iśc z psem na dobre szkolenie. Powodzenia! I dzięki, że przygarnęłaś bezdomnego psiaka i tak troszczysz sie o niego! :-)[/QUOTE] Bestia ma jedną koleżankę, z którą są nieustanne zapasy ;) No ale wiadomo, jeden psiak "życia towarzyskiego" nie uczyni. :) Dzięki[B] beta ata[/B] :) Z kolców jednak zrezygnuję i będę go 'katować' treningiem, na zwykłej obroży.
  8. Ja od czasu do czasu dosmaczam psu suche. Oliwą, czasami nawet sosem z obiadu, ale dosłownie odrobinką - bardziej dla zapaszku niż smaczku :) A niech czasem ma coś oprócz paskudnej suchej ;)
  9. [quote name='PaulinaBemol'] Jedyne co częściowo skutkuje teraz to komendy "równaj" i "noga" bo nie ma szans żeby od tak przeszedł w okolicy psa ale na równaj już jakoś to idzie, nie perfekcyjnie ale nie muszę się szarpać i kręcić wokół własnej osi. Polecam perfekcyjne opanowanie tek komendy w domu i stopniowe wychodzenie niby banał a jednak u nas powoli działa. Zaznaczam tylko, że jeszcze długa droga przed nami i ostatnio też poważnie się zastanawiam przynajmniej nad kilkoma wizytami u szkoleniowca. A no i też przegładzam dziada :-P[/QUOTE] Wzięłam dzisiaj dziada na normalną obrożę i dwie godziny katowałam chodzenie przy nodze. Efekt jako taki, chociaż przyznam, że w miarę ogarnął przejście jakieś 7m od ujadającego na niego Jack Russel Terriera. Fakt: musiałam go mocniej skorygować, fakt: gapił się na niego, ale przeszliśmy bez rzucania się na Jacka. Myślę, że sukces. :) [quote name='gerta']No to opcje są dwie: - ktoś się cieżko napracował przed Tobą, żeby psa nauczyć ciągnięcia na smyczy - pies nie miał okazji nauczyć się chodzenia na smyczy Wbrew pozorom drugi przypadek jest o wiele łatwiejszy - konsekwentne zmiany kierunku, wprowadzenie komendy na ładne chodzenie i odpowiednie nagrody zadziałają szybko. Jeśli masz do czynienia z psem, którego ktoś skutecznie nauczył ciągnąć na smyczy, to nauka ładnego chodzenia potrwa dłużej, ale kolce naprawdę nie są do tego potrzebne. Poza agresją smyczową wobec psów [B]miałam do czynienia z nieufnością do ludzi (objawiającą się wyłącznie na smyczy)[/B] oraz agresją wobec osób, które próbują dotknąć obroży lub przypiąć smycz :-( Wszystko u psów, które były zbyć wrażliwe na zastosowanie kolców, a ktoś usiłował za ich pomocą rozwiązać problem. Nie wiesz, czy Twój pies jest "twardy", czy właśnie jest takim wrażliwcem. Zanim sięgniesz po kolce, daj mu szanse - naucz go komendy i ćwicz, ćwicz, ćwicz...[/QUOTE] Ta daaam, mamy to samo niestety. Ktoś za długo się patrzy, ktoś podchodzi, ktoś podszedł i jest cisza, ale nagle zwrócił większą uwagę na psa - hał hał hał. :roll: A ćwiczyć będziemy na pewno, bez obaw. :) [quote name='xxxx52']jak ciagnie tylko do innych psow ,ale w przyjaznym nastawianiu ,to moze swiadczyc ,ze ma za malo kontaktow ze swoimi psimi kumplami.[/QUOTE] Niestety ma mało kontaktów, bo zachowuje, tak jak się zachowuje. Dużo ludzi nie chce, żeby się witał, bo myślą że rzuca się z agresją, nie z przyjaźnią. (Ot też znawcy psiej mowy ;) ) [B]Majkowska:[/B] mój pies też się lepiej zachowuje jak nie ma smyczy. Na moim osiedlu mamy możliwość "polatania" z dala od aut, ale jak go puszczę to różne mogą być sytuacje. Ktoś najzwyczajniej może sobie nie życzyć, żeby taki duży pies latał luzem, mój może podbiec do agresora, itd. I mój też się dusi na obroży, a za wszelką cenę chce podejść. Pilnuje się mnie wybiórczo. Leci na zbity pysk do psa i nagle orientuje się, że jest za daleko i prawie mnie taranuje cały szczęśliwy, że nigdzie nie zniknęłam ;) [B]Maron86[/B]: zauważyłam co kolce robią sierści...oj zauważyłam... :shake: Obracają się i ciągną sierść w dół. No nic fajnego. Dlatego myślę o wybraniu się na Psią Farmę właśnie, bo jest chyba najbardziej polecana ;) Na Mroka nie pójdę, mimo że mam 10minut piechotką do placu szkoleniowego.
  10. [quote name='gerta']Kastracja nie wpływa na ciągnięcie na smyczy. Generalnie ciągnięcia na smyczy uczą psa właściciele, najczęściej zaczynają już po 2-3 dniach od kiedy zaczynają ze szczeniakiem wychodzić na smyczy na spacer. Zamiast wtedy nauczyć psa komendy oznaczającej wspólne, grzeczne spacerowanie pozwalają maluchowi ciągnąć do innych psów, ludzi, krzaków i czego tam się jeszcze da. Ma nagrody, to stara się coraz bardziej. A oni jak mała rozkoszna kulka przestaje ważyć 5kg, a osiąga rozmiar docelowy 35kg zakładają biedakowi kolce "bo ciągnie futrzak niemiłosiernie". Skoro ktoś nauczył psa ciągnąć na smyczy, to niech kolce założy sobie na nadgarstek - może zmotywuje go ona do skutecznej pracy nad szkoleniem psa...[/QUOTE] O przepraszam, ale ja miałam od razu wyrośniętego psa, a nie małą kuleczkę, której na wszystko pozwalałam ;) I jestem niedoświadczona w obchodzeniu się z Bestią, cały czas się od się od siebie uczymy. Bardziej lub mniej skutecznie.
  11. Pies ma około półtora roku, a jajka stracił kilka miesięcy temu :oops: ;) [quote name='gerta']Kurcze, a dlaczego nikt nie poradził WiedźmOli, żeby poszła po prostu na grupowe zajęcia z psem, na których ten mógłby poćwiczyć spokojne witanie się z innymi psami? Dlaczego doradzacie niedoświadczonej właścicielce dławiki i kolce, zamiast wysłać ją po prostu na plac szkoleniowy? [B]Przecież pies, który jest pozytywnie nastawiony do innych psów, jak dostanie kolcami może skojarzyć obecność innego psa z nieprzyjemnym doznaniem i wtedy... zacznie się jazda p.t. agresja smyczowa.[/B][/QUOTE] Tego się najbardziej obawiam i jak najbardziej rozważam zajęcia grupowe, bo w końcu dojdzie do jakiegoś nieszczęścia :shake: Oczywiście, nie trzeba mi mówić, że wszystko ma się odbywać pod kontrolą. Nie mam zamiaru też psa bezrozumnie katować niedopasowanymi kolcami. Te, które kupiłam były awaryjnymi i są za duże o jedno oczko. Można je skrócić, ale tak jak mówię - kupiłam je pod wpływem emocji. Nie chcę ich używać, dlatego zajęcia grupowe są najlepszym rozwiązaniem, bo oprócz ogólnej kontroli nad psem, nauczę się przydatnych rzeczy. A porady, żebym była najfajniejsza dla psa są baaaaaardzo trafne. Jest takie miejsce u nas, bardziej park niż las gdzie mogę psa spuścić ze smyczy i mam widok na wszelkie ścieżki, z których mógłby się ktoś wyłonić ;) No to rzucam psu patyka, fajnie fajnie, patrzę, idzie babka z Westem. Pies go nie widzi to odwracam jego uwagę na patyka, którego właśnie przyniósł. Jak Westa w końcu zobaczył to zaczęłam się zachowywać jak jakaś małpka na wybiegu :lol: Ale pomogło, nie poleciał w stronę psa ;) Takie sytuacje jestem w stanie opanować, ale najgorzej jest się minąć z psiakiem na chodniku. Wtedy ostre "Idziemy!" i zaciągam go siłą :roll: A ludzie patrzą jak na mnie jak na wyrodną, a na psa jakby chciał tamtego zeżreć ;)
  12. Problemu już nie ma dlatego dziękuję za sugestie, żebym sprzątała syf w kuchni... [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG] Nie wierzę, że zawsze wszystkim chce się natychmiast po obiedzie zmywać, sprzątać i ogarniać. :P I w ogóle co to za gadanie o ignorancji? Zapracowaliśmy sobie na to, że pies właził na blat, bo jego posłanie jest w kuchni? To może ja mam się przenieść do kuchni, a pies niech sobie śpi na moim łóżku? Albo lepiej go w ogóle wykopię z powrotem na ulicę, żeby mi na głowę nie właził? Pomogło ochrzanianie psa. Coś na zasadzie "fe". Tylko u nas jest "ej".
  13. Podejrzewam, że od razu kupię łańcuszek ze średnimi oczkami, bo pies jest uparty jak osioł. Najgorsze jest to, że parę razy chciałam psa przytrzymać, aby się uspokoił i dopiero go do psa puścić to szczekał. Tak jest za każdym razem, psiak jest blisko, Bestia ciągnie to nie ma podchodzenia. No to w zamian jest cudowne szczekanie ;/ Tak, te kolce które kupiłam to właśnie takie cudowne korale... :oops: Dzisiaj pójdę, do zoologa i wezmę łańcuszek. Precz z kolczatą. Dziękuję Ci serdecznie za rady dot. łańcuszka :)
  14. Kupiłam kolce. Bo po raz trzeci mi rękę nadwyrężył. Lepiej niech go kujnie dwa razy, niż żebym ja miała wybity bark. Jest obroża, jest kolczatka na osobnym sznurku. Złe zachowanie, korekta. Nie ma, że boli. Pójdę do behawiorysty, bo zaczynają mi puszczać nerwy... ...i wiązadła w barku. [B]Beatrix[/B], o jakim łańcuszku mowa? Bo te kolce kupiłam pod wpływem emocji, a pies ma dłuższą sierść i wiadomo jak się to kończy. Z resztą wcale nie chcę ich używać.
  15. Ja bym wyszła do tej matki, bez psa i dała jej do słuchu. Jakby dalej sytuacja się powtarzała to bym na flegmę mamusię nie patrzyła tylko bym gównarzerię poustawiała. Mi się to w głowie nie mieści. NIE, bo wkurzasz mi psa. NIE, bo pies się uczy. NIE i koniec. Jak nie odchodzi, to iść w stronę matki, żeby gnojek też poszedł i awantura. Kropka.
  16. Puszczony ze smyczy też podbiega do psów, ale jeśli się go zawoła to wraca. Nie są to jednak częste sytuacje, bo przecież nie puszczę 22 kilogramowego [SIZE=1](ostatnio ważony)[/SIZE], rozbrykanego psa luzem na osiedlu. Tym bardziej, że on jest zawsze tak podekscytowany tym, że się może przywitać, że leci na zbity pysk, wyhamowuje przed samiusieńkim nosem drugiego psiaka. Najczęściej mniejszego psiaka, który się boi tego impetu ;) On tak chce koniecznie do drugiego psa, że [U]w momencie gdy chcę stanąć przed nim i wymagać czegokolwiek[/U], ciężko mi go utrzymać. Już raz się obróciłam wokół własnej osi. Ciężko go też utrzymać w momencie, kiedy pozwalamy podejść psom do siebie, wtedy moje nogi ryją prawie w ziemi :roll: Nie ma spokojnego podejścia, jest parowóz po prostu. Czuję się wtedy jak jakaś kretynka przed właścicielem tego drugiego czworonoga, naprawdę. Staram się nie wkurzać, ale czasami mi już nerwy puszczają i kończę spacer i ćwiczenia. :shake: Przez ten jego impet i ekscytację właściciele psów boją się o swoje futrzaki, bo widzą takie kudłate, duże coś, co dyszy jakby chciało zeżreć ich ciapka xD
  17. Czy mogłabym poprosić o przesłanie mi na maila ([email protected]) e-booka [B]"Sygnały uspokajające" Trudi Rugaas?[/B] Byłabym bardzo wdzięczna :)
  18. [quote name='murinus']a jakiego masz tego pieska ? :)[/QUOTE] Na początku utrzymywałam, żę to mix sznaucera olbrzyma, bo miał krótszą sierść wcześniej i generalnie się nie znałam zabardzo :eviltong: Jednak pani w psim salonie fryzjerskim uświadomiła mnie - ciemnotę, że to może być coś z owczarkowatych psów pasterskich. Wygląda jak owczarek kataloński i jest mniej więcej tej wielkości.
  19. Mi się podobała mina pewnej starszej pani, kiedy powiedziałam do swojego psa "Oć oć Ty debilu", tonem jakbym mówiła "A titi piesiuniu a titi" :diabloti: Była potwornie oburzona! Generalnie ja do psa mówię bardzo różnie. Jak jestem zła to nigdy nie używam określeń typu debil czy gorszych. Jak żartuję to lecą różne, niekoniecznie ładne słowa. :P Dzisiaj na spacerze: Pies biega luzem ze znajomą suczką. Tor spaceru przecina parka z 17 lat. Pies truchcikiem podchodzi do nich, a dziewczyna: "JAAAAAAAKI PYYYSZCZEK". Powiedziała to takim tonem jakby mówiła o szczeniaczku jorecka, czy czegoś równie słodziuńkiego :eviltong:
  20. [quote name='Aga*Lis']Ja ostatnio kłóciłam się z moimi koleżankami, ponieważ uważają, że ludzie nie są zwierzętami bo są są wspanialsi, a zwierzęta nie mają prawa się rozwijać i nie myślą. Myślałam, że zadaje się z mądrzejszymi osobami...[/QUOTE] Niektórzy uważają, że skoro człowiek jest inteligentny, nie jest zwierzęciem. Zwierzęta też mają inteligencję - mniej lub bardziej rozwiniętą. Czym bardziej tym gorzej - co na przykładzie człowieka można pokazać... A koleżankom można powiedzieć, że gdyby małpi przodkowie (czyli zwierzęta) się nie rozwinęli to koleżanki jadłyby bnany i robaczki na drzewach :)
  21. Tragedia, biedny psiak :shake: Nic tylko do TOZu dzwonić... Ja czasami mam wyrzuty sumienia jak ignoruję swojego psa, albo wrzasnę na niego, a tu takie rzeczy. Przecież tylko złapać faceta i zrobić z nim to, co on z tym biednym psiakiem... Ludzie to najgorsze zwierzęta. Potworność.
  22. [quote name='zmierzchnica']Dzisiaj spotkałam znajomą z samoyedem, byłam z moimi 4 kundelkami. Rozmawiamy, obok jedzie na rowerze starszy pan, stanął obok i mówi: "No, ten jeden biały puchaty to fajny! Ten jeden, resztę bym zastrzelił." Słodkie :loveu:[/QUOTE] Ja bym odpowiedziała, że ja bym zastrzeliła takich bezczelnych typów ^^ A ja dzisiaj znowu miałam przyjemność z babą, która odciąga swojego małego psa, bo się panicznie boi, że mój go zje. Już mnie szlag trafia. Ludzie to DE-BI-LE. :angryy:
  23. Ode mnie będą dwie rady: naucz psiaka komendy "zostań". Moim zdaniem to konieczność. Absolutnie nie pozwalaj mu za sobą wszędzie chodzić, bo to pierwszy krok do nabawienia się lęku separacyjnego u psa. Po drugie (może nie do końca związane z Twoimi pytaniami, no ale...) - socjalizuj, socjalizuj i jeszcze raz socjalizuj! Ze wszystkim i wszystkimi! Jeśli masz możliwość to poszukaj kogoś z dużym zrównoważonym psem. Niech psiak nie boi się większych psów. Ważne jest jednak, żeby był to spokojny, duży pies, bo jak trafisz na zabawową, niedelikatną bestię, która przez przypadek przygniecie Twojego malucha to może być pozamiatane. Tak mi wpadło do głowy, że skoro nie masz/nie macie doświadczenia z psami, moglibyście zapisać się do psiego przedszkola? Tam dostaniecie dużo wskazówek. W każdym razie, powodzenia! :)
  24. Nie ze schroniska, znajdek z ulicy :)
  25. Ach błędy, błędy :D Te popełniam na 100%, bo to nasz pierwszy pies (przypadek sprawił, że dosyć duży jak na pierwszego zwierza). Dlatego cały czas się uczymy. I my i pies :) :) Myślałam o Psiej Farmie dosyć długo, ale komend jesteśmy w stanie go nauczyć sami, jedynie problem jest z tym wyrywaniem. Sama nie wiem, na pewno zajęcia pokazowe nie zaszkodzą. Można się wybrać. No tak, czy szelki czy obroża, nie ma różnicy dla psa. Na pewno nie dla mojego, szelki będą dla niego lepsze, bo przynajmniej nie podduszą jak obroża, kiedy się zacznie rwać do witania :roll:
×
×
  • Create New...