Jump to content
Dogomania

Hope2

Members
  • Posts

    10073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Hope2

  1. Oj, taak Topi-pochwalasz jazdę po ludzkiej litości? I od kiedy to wstyd mieć legitymację TOZ-u? odkąd literatka ją utraciła? bo co? bo już nie może kalać imienia instytucji, które legitymację jej wydało?
  2. Topi, u ciebie też upały nastały? czytaj dokładnie, proszę :) O mój zadek się martwić nie musisz,ale dziękuję za troske O powód bana zapytaj moderatora, może Ci odpowie? Nie pamiętam dokładnie, więc nie podam Ci powodu. Ale na pewno z innego powodu, niż Twój banik był :D
  3. O, już wiem kto dyskryminował ludzi ze względu na miejsce zamieszkania :) Toi-wierz lub nie-osobiście nie znam nikogo z KTOZU. mało mnie obchodzi, czy mnie oleją czy nie oleją, z nocnika dawno wyrosłam, więc się bać nie muszę ;)
  4. Z całym szacunkiem-o ile mi wiadomo,ktoś kto ma bana nie może napisać ani słowa. Założenie drugiego konta=automatyczny ban, prawda? milka-może wróci, jesli pies pozbędzie się klejnotów. Albo jeśli pani w sądzie udowodni,że nie złamała warunków umowy adopcyjnej.
  5. hej Aniu :) miło Cię widzieć :) 'Po pierwsze-nikt psa nie zabrał. Pies został oddany dobrowolnie, bez żadnego przymusu. Po drugie-masz pewność,że sterylka lub/i kastracja psa pani nie była warunkiem umowy adopcyjnej? jeśli tak, pani nie dotrzymała warunków umowy, więc umowa mogła zostać rozwiązana-prawda? osobiście nie oddałabym suni do domu z samcem jajecznym bez takiego warunku adopcji. I odebrałabym sunię bez względu na to ile dzieci (zdrowych, czy chorych w tym przypadku nie gra roli, byłoby w domu) Po trzecie-pani bardzo brzydko gra na uczuciach ludzkich. Leci po chamsku na litość. I jeszcze nóżką tupie. mylisz się też-to czyją jest sąsiadką mało mnie interesuje. Jakby społeczne bezlegitymacyjna sama o tym nie napisała nikt by o tym nie wiedział. Podobnie jak o utracie legitymacji-gdyby nie poskarżyła się wszędzie gdzie tyko się dało. Swoją drogą-może ktoś mi powiedzieć, dlaczego choć nie mam jej w znajomych na fb ciągle ją widzę? i resztę jej towarzystwa? wściekły się czy co? każdy ich post na tablicy, niedobrze się robi od tego... kk-jeśli tu jesteś, to fajne fotki ostatnio wstawiłaś :D aaa-i jeszcze jedno-gdyby, odpukać jakieś nieszczęście spotkało społeczną-byłoby mi naprawdę żal. Nikt tak jak ona niechcący nie rozpętuje afer. Nikt niechcący nie niszczy ludzi. Nikt nie będąc gdzieś wie wszystko, widzi wszystko-ba, nawet zdjęcia ma z miejsc w których nigdy nie była ;) i nikt nie znika tak psów tak skutecznie jak ona. Więc jak najbardziej-niech żyje w zdrowiu, szczęściu i miłości. Może jeszcze jakąś powieść napisze na miarę epopei narodowej?
  6. Miło,że za mną łazisz i czytasz wsio co "naklepię" :D Z treści wydarzenia wynika,że mamusia SAMA psa oddała. I jedzie po emocjach-bo mam chorego syna. Gdyby nie dziecko nikt by się sprawą nie przejął, co najwyżej pani przeczytała by parę słów o sobie, o braku przewidywania (a i to co napisałam jest niczym w porównaniu z tym co parę osób by je wysmarowało). Gdyby oddzielić dwie sprawy-chore dziecko -brak sterylizacji suki/kastracji psa, którego paniusia ma od dawna to wypadałoby pomóc raczej przy dziecku (pewnie leczenie/rehabilitacja są bardzo kosztowne) ewentualnie Zabrali Mi Legitymację, która jest sąsiadką mamuśki powinna zabrać i mamuśkę i jej psa do weta na kastrację (jeśli jej nie stać niech zbierze kasę, myślę,że na fb szybko im pójdzie) Używasz wielkich słów. Poza tym-jaka kradzież, kiedy właścicielka sama prosiła o wzięcie psa? sama tego psa oddała, prawda? kradzież, to zabranie bez zgody i wiedzy, za zgodą to oddanie. Po co szczeniaki? pewnie chce je utuczyć i na smalec przerobić ;) (żart Topi, żart!) ------------------------------------------------------------------------------------------ A teraz TWA-"raportuj" :D :D :D
  7. Dziecka żal, to prawda. Matki nie-biorąc sunię niesterylizowana, chcąc sterylizować po pierwszej cieczce powinna psa wykastrować. Wkurza mnie postawa tej Pani roszczeniowa "oddawaj, bo ja tak chcę! oddawaj, bo mam chore dziecko". Osobiście bym z nią nie rozmawiała.Poza tym nikt nie wie, czy sterylka nie była warunkiem adopcji. No i robiąc awanturę na fb nie ma szans na porozumienie stron, osoby "wspierające" Mamę nigdy w życiu do tego nie dopuszczą. Pewnie klepałyby też Mame gdyby sunia zaciążyła przez brak przewidywania opiekunki.
  8. Mamy wyniki badania krwi, wszystkie możliwe parametry zrobione i...Maleństwo moje kochane zdrów jak rybka Emotikon grin Pani Doktor powiedziała,że wyniki książkowe i że gdyby sama krwi nie pobierała, to sądziłaby,że to wyniki młodziutkiego pieska.... I jeszcze proszę o dobre myśli-jutro jedziemy robić paszczę Serduszka, bo to ważne-od zębów może popsuć się co nieco... Pani Doktor mówi-"nie wiem jak ty to robisz, ale u ciebie dla psów czas się zatrzymuje, chyba żyją siłą rozpędu, żyją bo kochają, bo oczu z ciebie nie spuszczają"...oby! bo bez Tolusia nic nie będzie.... A mnie...jakby ktoś skrzydła przyprawił...buzia się sama śmieje, serce rośnie...i aż z radośni na rączkach noszę moją Kruszynkę ukochaną....bo...nie wiem, co by było, gdyby jego zabrakło...Tolo to moje serce, moje życie...odkąd jest u mnie-zawsze wszędzie razem-na dworze, na kanapie na łóżku, na fotelu....tylko do łazienki nie zawsze ze mną idzie-bo tam wanna jest, a wiadomo-wanna=kąpiel w wstrętnej wodzie i szamponie-fuj! zaraz po kąpieli końmi Tolusia do łazienki nie zaciągniesz-ani po dobroci, ani przekupstwem, no way! po miesiącu nieśmiało oczko zagląda, po 2 nosek widać...a już broń Boże, co by się utytłał w "perfumerii"! bo wtedy nie ma zmiłuj i niedobra mamusia na rączkach niesie wierzgające Cielątko i do wanny wstawia i wyjść nie pozwoli! i gniewać się trzeba na nią! i nie słyszeć jak woła (a drę się tak,że aż gardło mnie później boli-bo Tolo już z lekka...głuchawy....) I jutro tabletki na odrobaczenie wezmę, bo wczoraj zapomniałam, całą 5 czas odrobaczyć najwyższy (tak pro forma, ale wiadomo-lepiej na zimne dmuchać, niż później płakać...) A dzisiaj płakam z radości, ze szczęścia-a jak jeszcze jutro takie cudne wieści mieć będę-to chyba się kieliszeczek winka ulubionego za zdrowie Serduńka mojego wypiję ;)
  9. Kochani-Wasze dobre myśli ogromnie pomogły :) Tolo wieczorem poczuł się już lepiej, po południu byliśmy u weta-bolak okazał się cystą, którą usuniemy przy okazji robienia paszczy ;) dzisiaj została pobrana krew, wyniki będą jutro-i jak będa dobre, w środę paszcza :D nadal proszę o dobre myśli i kciuki-i za wyniki krewki i za środowe czyszczenie paszczęki. I ogromnie dziękuję za to,że jesteście <3 Serduszko osłuchowo jak dzwon :) Troszke się Ewuniu tego kleszczora wystraszyłam, przypomniało mi się,że dawno temu, jak się tu wprowadziliśmy, to Sebek dziada złapał-a raczej kleszcz Sebka. Nigdy w życiu takiej paskudy nie widziałam-zupełnie inny niż ten, co to w lasach się czai...nawet lekarz na pogotowiu pytał skąd dziecko toto ma-bo to jakaś rzadko spotykana odmiana. A wyciągać sama się bojałam-u podstawy czaski, już trochę napity...pod włosami...na szczęście dzieciakowi nic nie było, ale już po krzaczorach nie łazi ;)
  10. Co innego napisać miałam....się zbierałam i zebrać nie mogłam....a teraz to już nie ważne.... Ciocie kochane, proszę, błagam o kciuki za Tolka i myśli dobre-zachorował, bolak mu się na policzku zrobił, boli go,Hopiak siedzi i wyje...jutro do weta jadą...4 lata temu spod igły go wyciągnęła...módlcie się,żeby to nie było nic poważnego...bo wiecie-mnie kochała...ale Grubson, to jej serce i jej życie....gdzie ona tam on, gdzie on, tam ona....Proszę....i lecę Szefa pilnować i naszczekam mu co o nim myślę... Zoś bojająca...
  11. Trzymajcie proszę kciuki za Tolunia-jutro jedziemy do weta, na policzku zrobił mu się bolak-nie a zrobić sobie zdjęcia, boli go. Wygląda jak nażarty kleszcz-ale to nie kleszcz, tylko gula wypełniona płynem, miękka, ugina się pod palcem, ale na pewno boli, bo Serduszko moje główkę zabiera, nie chce żeby dotykać. ja panikara jestem, siedzę i wyję...i modlę się,żeby to było "nic", żeby to jakaś pierdółka była, którą przepędzimy lekami albo zastrzykami. Jutro na pewno zbadamy krew, bez tego ani rusz...wetom każę w paszczę maleństwu zajrzeć, ząbki mieliśmy już dawno zrobić, ale zawsze tymczasy były w potrzebie...większej... Wyniki tu wstawię i tu będę pisać co dalej-na fb nie chcę, tam moja mama zagląda, nie chcę jej martwić
  12. Hm...nie pisałam od razu, bo myślałam,że mi się przywidziało,że to przypadek...ale...Książę rusza łapkami :) bardzo rzadko się zdarza, że idę za nim-z reguły albo go prowadzę, albo Sebek z nim idzie obok mnie, więc tyłu nie widzę. Ale ostatnio Książę się na mnie obraził i polecieli do przodu-patrze-co prawda nie idzie sam, łapki robią "wleczonego"...ale...ale poruszają się na przemian wytrwale, tak jakby szedł-wszystko jedno, wolno, szybko-nadążają, dzisiaj już patrzyłam dokładnie-na szeklach i jak sobie sam foczkował na podwórku-łapki "chodzą"... wiem, wiem, nie powinnam...ale mam nadzieję,że się uda. Chociaż czasem ogarnia mnie rozpacz w ciapki, jak Bulbo nie wykazuje najmniejszej ochoty do przemieszczania się, jak ręce mdleją od noszenia Książęcej doopinki.... Nie mam bladego pojęcia dlaczego tak-według wszelkich reguł, dobrze powinien się czuć w chłodzie, a on właśnie w upały ożywa... Po niedzieli jedziemy z nim nad rzekę. Niech pływa. Wiem,że za wodę mnie znienawidzi. Ale niech ćwiczy. Wózek na razie zaparkowany na przedpokoju. Walczymy
  13. jestem :) weselicho brata było udane, kuzynów, wujków, braci i synów kuzynów, no i mojego własnego-przekochanych, tancerzy jakich mało, a jak mi serce zgłupiało, na rączkach nosili :)nóżki troszkę jeszcze bola, ale...wiecie co? naprawdę naładowałam akumulatory :) odpoczęłam, odsapnęłam...kurczę-pierwsze wyjście od...chyba 6 lat? Tomi, obiecuję bazarek po weekendzie, cudów obiecać nie mogę, ale...tak cichuteńko mi się marzy miesiąc tableteczek dla Ciebie słodzizno
  14. Spokojnie-Książę ma w skarbonce u mnie pieniążki, więc z głodu nie umrze ;) (poza tym-jesli nie będzie miał ani grosza i tak będzie się opychał-koledzy się jedzonkiem podzielą bez mruczenia) no i nie napisałam, że w sobotę Książę z resztą stadka był z TZ, bo ja z Sebkiem na weselu mojego brata byliśmy. Trochę się bałam,że TZ sobie nie poradzi, ale poza tymże ok 5 kg karmy mu nie wystarczyło (chłopaki leżą i trawią, na suche nawet nie patrzą, mokre niuchają i liżą...)jest ok-ba chłopaki nawet jakoś tak...bardziej posłuszne? się nie kłócą, słuchają od razu, nikogo głuchota nie dopada? Ksiażę poznosił sobie wszystkie moje buty i ich pilnował.Tolo moją czarną koszulkę, która teraz jest jakaś taka włochata. Wróciłam do dom w niedzielę-się opędzić nie mogłam-ja do kuchni- Piątka za mną, ja do WC-oni za mną, ja zapalić na korytarz-dziki wrzask pod drzwiami....Książę się tylko zdecydować nie może-mieć na mnie focha, czy się tulić? a może by tak tulić się i mieć focha? a może się wydrzeć? a może użreć w rękę za karę? A, pokazał mi,że w domu tez umie wstać :D jak wstanie, to stoi z pół godziny sprężynując...nawet próbował łapkami przebierać-ale to nie był mądry pomysł...
  15. Gusiak, ja wstawiam sobie jako zdjęcie na fb (foty na wydarzenia, banerki na tablicę z widocznością tylko dla mnie) i robię kopiuj-wklej na dogo, inaczej za diabła nie umiem :(
  16. i jeszcze taki-do wyboru ;) myślę,że jakby ktoś potrafił zmniejszyć oba, to byłoby super-każdy mógłby wziąć ten, który mu się podoba :D
  17. dobra, mam-ale duże. Ja zmniejszyć nie umiem, jak się okaże,że nie umiemy wszystkie-poproszę o zmniejszenie, ok?
  18. województwo obok, rodzina z 5 dzieci nie dostanie wyremontowanego mieszkania z c.o i łazienką (tak, dla tej rodziny to luksus, bo mieszkają w juz sprzedanym domu, który wynajmowali od b.właściciela), bo...ma psa! bo z psem moga dostać tylko ruderkę. To znaczy wyremontowane mogą jak obiecają trzymać psa na łańcuchu na podwórku, w mieszkaniu nie wolno, bo ok 4 letni pies może coś zniszczyć ( w sensie kafelki). Pies mikrus wielorasowy. Namawiam właścicielkę do nagłośnienia debilnego wymysłu urzędnika (jednego!) pana być i nie być w kwestii mieszkaniowej.
  19. Oj Tomisiu, wczoraj nawet nie zajrzałam do Ciebie, a Ty taak cudnie wyglądasz :) cudnie,że paskudztwa niet, jak dam radę to popytam o banerek (czasem są bazarki z banerkami...ale teraz chyba niet?) Kiedyś Ciocia fochu śliczne robiła...ale wątek zgubiłam juz dawno temu :( (jeżeli nick pisze się z dużej litery-przepraszam za pomyłkę)
  20. śmieszne... oddałam im już wszystko, a fotela będę bronić jak Niepodległości (ewentualnie może nowy nabyć?)
  21. się nie chciało, samo przylazło i zostało i iśc sobie nie chce-znaczy się biegusiem leci jak puszczę luzem...i jak do dom wchodzę, to już siedzi w fotelu...
  22. Ktoś ukradł słońce!!! na dworze zimnica i mokro-ble! się plażować nie da, nic się nie da, szybko trzeba robić co trzeba i ewakuować się do domu! Już zażądałem palenia w piecu! marznąć to ja nie będę, o nie! A- wózek to mi się tak średnio podoba-fajny do zabawy w ganianego z Hadesem, do przeciągania...ale generalnie-be! się zmobilizowałem i wstałem...co prawda stojam na paluszkach-ale niech se Hopiak nie myśli,że nie umim! pewno,że wolę być noszony...no ale jak mam wybór-wózek-stanie, wolę stanie. I znów Pies W Butach jestem, bo jak stoję, to git, ale jak chcę się bawić i ciągam łapy, to się zdzierają-niech się lepiej buty zdzierają niż łapy (trochę mi zajęła ta konkluzja, ale jednak wpadłem na tą myśl) Co jeszcze? a, suche pewnie w lipcu się zakończy, ale z głodu mi umrzeć nie dadzą ;) aaa-traktory są fajne! są super! się na nie lampię za każdym razem jak tylko mam okazję :D Hopiak mówi,że jeszcze jakieś eee kombaje będą-co to????????? Papatki, lecem na ostatnie sioo i siup do łóżeczka pod kołderkę Wasz Bulbo Książę
  23. Taka tu cisza...a co tam, pochwalę się- Był JEDEN telefon z ogłoszeń :D wczoraj :) niestety Państwo szukają młodego psiaka,żeby go sobie wychowac po swojemu. Miłe dla mnie-to,że Dziadek młodziutko na zdjęciach wygląda zdaniem Pani :D Próbowałam z jamnikiem-niestety, chcą bardzo młodziutkiego, kilka z fb im nadałam-a nóż się któremuś uda? Fajnie,że jest w końcu odzew :) może w końcu trafi się TEN telefon i TEN dom? I już tak,żeby było milutko-Dziadeczek zaczyna ogonkiem machać jak do domu wracam, albo z miseczką do niego idę :) trochę długo to trwało...już myślałam,że może tak ma,że nie macha... całuśnik się z niego robi nieznośny...ciągle pod nogami, ciągle chętny na rączki...jak go z kuchni wyganiam, to się obraża, przez chwilę nie chce dać się przytulić...na szczęście szybko zapomina (gorzej,że lezie znów do kuchni, a tam się trochę o niego boję, jak gotuję) Bilbo...hm...jamnik? robi co chce, słucha kiedy mu pasuje, śpiewa kiedy chce, drapie po drzwiach-bo TAAAK! za diabła nie chce pojąć,że mój fotel jest MÓJ! oddałam łóżko, kanapę-fotela nie oddam, niech idzie sobie na drugi! i co? wystarczy,że na chwilę wstanę-jamnik już siedzi na MOIM fotelu z dumnym wyrazem pyszczka wrrrrr
  24. ja kupuję w sklepie zielarskim w Klu :) ulv mi mówiła z kolei,że u niej w jakichś markerach też jest.
  25. Też słyszałam,że ten vetoryl jest toksyczny... ja wiem,że może nudna już z tym olejem będę-ale naprawdę polecam olej z ostropestu na poprawę wątroby (profilaktycznie rzecz jasna). Przekonałam się do niego przy Zośce-niby nic a naprawdę działa.
×
×
  • Create New...