Jesli oprocz tego biedaka ze zdjecia, udaloby sie wyrwac ze schronu jeszcze kilka innych, to bylby to jedynie powod do radosci.
Nie bardzo rozumiem, jak mozna w takiej sytuacji stawiac warunki.
Ale chyba coraz mniej rozumiem, stara jestem...
Wierze, ze emocje opadna, a serce i rozsadek ponownie dojda do glosu.