Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Także zaglądam, ale co z tego, skoro nie mogę pomóc...
  2. Be-busiu kochana, nie wyślę sms-a, bo nie mam komóry... Napiszę do Isadory, napiszę, bo z kasą naprawdę cienko już, a przede mną jeszcze wydatków na Lonię, moc.
  3. Powtórzę jeszcze maila, bo może Isadora wypoczywa na urlopie, co będę Jej go zakłócać... Kwota się zwiększyła, a co gorsza myślę o powtórzeniu badań krwi Loni. Ostatne miala robione w listopadzie ub. roku, po sterylce i było tam sporo przekroczeń. Jak wyzdrowieje, odczekam ze 2 tyg. i zrobię badania, choćby tylko te podstawowe. Pokazałam wczoraj wetowi Lonine wyniki (w ub. roku miała robione dwa razy) i orzekł, że wcale nie są złe...choć mnie wydawało się inaczej... Myślę, że bez leków wspomagających pracę nerek i wątrobę się już nie obejdzie. Na wątrobę sypię jej (za radą Poker) do jedzonka szczyptę ostropestu, ale na nerki nie bierze nic, a powinna...tak sugerowal dr Szczypka. No więc kasa niestety znowu pójdzie...
  4. Dziękuję Halszko kochana!!! Co do nowego tekstu ogłoszeń Loni, to nadal ponowię apel-prośbę do Cioć, może któraś akurat poczuje wenę i stworzy ładny tekst. A jak nie, to będę próbowała sama, później zaś uderzę do Ciebie z prośbą o c.d.... :)
  5. Anusiu, tamto poprzednie zatrucie to była tzw. pestka w porównaniu z tym... Wtedy była osowiała, nie jadła, nie piła i robiła rzadkkie kupki. Dostala 3 zastrzyki i nim doszłyśmy do domu, doszla już do siebie... A teraz...straszne biegunki zaczęły się pod wieczór, musiało ją b. boleć, bo chciała położyć się i nie mogła...jak już to po ok. 10 sekundach podnosiła się i siedziala i tak całą noc. O 3 nad ranem znowu wyszłam, a po powrocie do domu zaczęła lać się z niej krew. Cala pościel, kałuża na podłodze...słabła z każdą chwilą. Jak mi odmówili przyjazdu taksówki, to już się podłamałam, bo widziałam, jak ważne jest, by natychmiast dostała pomoc, a ja zdana na własne nogi...Jak bieglam z nią ulicą w kierunku dworca, choć była w kocyku, poczułam że coś mi leci po nodze ...krew przeciekla przez kocyk, spódnicę, cała byłam w krwi. Więc dodatkowo jeszcze strach, że taksówkarz mi odmówi..bo zabrudzę auto. A najgorsze było jak z miejsca przypomniałam sobie jak przed kilkoma laty pędziłąm z moją Figunią na ostry dyżur i też mialam problem z taksiarzem, bo Figunia była zakupkana (choć dupcia była owinięta kocykiem, folią, to on powiedzial, że nie da rady, bo jest wrażliwy///) tyle, że wezwał inna taksówke i pojechałyśmy...na próżno, bo wet na Ślężnej nas nie przyjął...był sam i miał ciężką operację, kazał ludziom nikogo nie wpuszczać nawet do lecznicy...I wracałam już do domu sama...tak więc kiedy kołatałam do drzwi lecznicy i bezwladną Lonią na ręku i nikt nie otwierał, od razu widzialam Figę i jej ostatnie chwile...było to naprawdę straszne. Też bym bardzo chciala wiedzieć, czy można się przed tym cholerstwem jakoś zabezpieczyć... Przecież skoro tak łątwo psy to łapią, to ...ech, nie będę pisać dalej, bo słabo się robi na samą myśl... Aniu, miałam już w tym tygodniu Cię odwiedzić ale na razie to niemożliwe, wiem, że nie muszę pisać, dlaczego... Jak Lonia poczuje się całkiem dobrze i będę mogła ją zostawić samą na dłużej, lub zabrać ze sobą, to przybiegnę, dobrze?
  6. Ewuniu, 150 złociszy, to koszt samego badania na ostrym dyżurze... Trzeba mieć sporo kasy zawsze w zanadrzu, żeby móc uratować życie... Zawsze wtedy myślę o ludziach, którzy tej kasy w zanadrzu nie mają...co z ich zwierzakami, że o ludziach nie wspomnę...
  7. Tak wygląda, że to były skurcze jelit. Czyli - bolał ją brzuszek. Myślę, że dostała leki p/skurczowe, ale nie wiem...mogę jedynie przepisać to, co mam na wydruku ze Ślężnej, bo już z odczytem pisma doktora, miałabym kłopoty. No więc na ostrym dyżurze Lonia dostała: Glucosum et natrii chlor 250ml Buscopan comp. inj. 100ml Boehringer 0.35ml Enrobioflox 5% 100ml Cerenia 20ml Exacyl 100ml Ważne, że już nie boli, chodzi prawie dobrze a przed chwilą ktoś stukał do drzwi, to zerwałą się i szczekała jak całkiem zdrowy i sprawny pies obronny :) A apetyt Loni pomalutku wraca...:) Zjadła ochoczo po powrocie mięsko z kurczaka i miałaby ochotę na jeszcze, jednak będę dawać po trochu i niedużo. Zjadła też żółtko jajeczka, mam nadzieję, że to dozwolone... Kasa idzie jak woda, wiadomo... Najgorszy był ten wczorajszy ostry dyżur. Za samo badanie winszują sobie 150 zł. A całość opiewa na kwotę 209zł plus prawie 30zł za taxi. Do domu wczoraj wracałam już tramwajem, bo akurat podjechała "15". Nawet nie wiedzialam, że "15" jedzie na Ślężną... Mój wet to bardzo przyzwoity człowiek. Za wczorajsze kroplówki, zastrzyki, badania wziął tylko 40 zł. A dzisiajsza wizyta (też zastrzyki plus antybiotyk na 2 dni) to koszt 25zł. Najważniejsze, że Lonia wychodzi z tego pioruństwa.
  8. Kochane Ciocie, odpowiem na wsie pytania hurtem, ale pierwsze i najważniejsze jest to, że Lonia ma się lepiej. Uff... Niedawno wróciłyśmy z lecznicy, bo niestety, czynna od 10.30. Lonia dostała antybiotyk i znowu masę innych zastrzyków, m.in. wit. z grupy B, bo mówiłam, że chodzi jak pijana, zatacza się i zaraz siada. Kroplówki już nie trzeba, pije sama ładnie, siusia też. Kupki od wczorajszego świtu nie było. Ale, jak wet wczoraj po południu mierzył jej temp. (miała już 38.5) to na termometrze była jeszcze krew. Rano Lonia była jeszcze taka apatytczna, prawie zero kontaktu, mówię coś, przywołuje - nie reaguje, iść też nie za bardzo...ale kiedy wracałam znią do domu a szłyśmy przez park i na chwilę zatrzymywałam się pod drzewami, to Loniusia już wykazywała zainteresowanie kamykami... Szukała ich, a jak już znalazła, to zaczynało się grzebanie łapką, jednym słowem psina myśli już o zabawie...Mało się nie poryczałam ze szczęścia, że idzie ku dobremu. Noc była raczej spokojna, niestety po poprzedniej nocy, kiedy nie zasnęłam nawet na 5 minut, jak już teraz zasnęłam, to jak kamień. Ale coś mnie zbudziło w środku nocy i kazało wyjść z nią . Zrobiła wielkie siku. Jak wróciłam, była 4 nad ranem.
  9. Na pewno nie same...:) Na pewno zaraz zameldują sie tu kolejne Ciocie. Zdjęcia czeresienek śliczne i apetyczne, jedzonko także niczego sobie, tylko te zębole Lolusiowe nie pasują do "towarzystwa"..
  10. Ciocia Poker od razu postawiła właściwą diagnozę... Piszę tak, bo wetka na ostrym dyżurze mówila, że krew pokazała się, bo przy biegunce prawdopodobnie popękały Loni słabe naczynka krwionosne lub też zjadła jakąś kość. O tej chorobie całkiem nie pamiętałam i nie przyszło mi do głowy, że to może być właśnie to. Dopiero jadąc do domu, pomyśłałam o tej chorobie, ale że wetka sugerowałą coś zgoła innego, odrzuciłam tą myśl. A drugi wet nie miał co do tego wątpliwości - krwotoczne zap. jelit. Dla mnie to (niestety) także ulga, bo już skłonna byłam obarczać się winą za nieuwagę (czyli, że pozwoliłam Loni coś znowu hapnąć na spacerze). Jednak mojej winy tu raczej nie ma, choć tyle dobrego w tym wszystkim.
  11. Dziękuję Ciociu, oby było tak, jak piszesz! Biedny Aleś też złapał to paskudztwo? Czytałam kiedyś wątek Bros o Jej ONku jak strasznie przechodził tą chorobę. Z przerażeniem i nadzieją, że może mnie to nie spotka (mego psa), Ale niestety, dopadło i nas...
  12. Ewuniu, kochana Ciocieńko, Dobry Duszku, jak Cię nazywają - dziękuję za kciuki, życzenia i dobre myśli. Serdeczności dla Ciebie!!! I też - dobrej nocy!
  13. Dziękuję kochana Myszko!
  14. Cudna mordysia, chcę wierzyć, że radośnie uśmiechnięta, a nie tylko zziajana z upału... Moja malutka tymczaska złapała krwotoczne zap. jelit i strasznie martwię się o nią, a w związku z tym moja radość ze szczęścia Pimpulkowego taka niepełna jakby..ale JEST!!!!
  15. Ciocie drogie, niedawno się zbudziłam...spałam prawie do 21...zaraz pobiegłam z Lonią, bo tuptała koło mego tapczanu od jakiegoś czasu i to tuptanie mnie obudziło...a połozyłam się na chwilkę, po przyjściu od weta...i tak mocno zasnęłam. Bylyśmy u weta, (tego do którego nie mogłam się dodzwonić, bo...nie odbiera telefonów), znowu kroplówka, seria zastrzyków, p/krwotoczne, p/wymiotne. Jutro z rana biegniemy poantybiotyk, jeszcze musi dostać zastrzyk, potem dostanę już tabletki do domu. Usiłowała bidulka pogryźć doktora, więc stwierdził, że jak na tą chorobe, jest w niezłym stanie. Jednak martwię się o nią, bo prawie nie mam z nią kontaktu. Na spacerze, stawiam, to stoi i nie chce iść w żadną stronę.Zrobiła siusiu, a potem już ani w te, ani we wte. Nie reaguje na przywołanie. W końcu ruszyła za mną, do domu ale idzie tak, jakby była pijana. W domu postawiłam przy drzwiach i tak stała. Jeść nie chce, ale nie zmuszam. Teraz leży w kuchni prawie w miejscu, gdzie ja postawiłam i choć wołam, nie przychodzi. Nie wiem, co jej jest. Nie powinno jej nic boleć... Dziękuję Ciocie za serdeczne, dobre myśli i kciuki, proszę o dalsze. Oby noc była spokojna a jutro było naprawdę lepiej z nią.
  16. Dzwonię do swojego weta i nikt nie odpowiada. Czyżby urlop... Nie wiem, gdzie znią iść. Na ręku oczywiście, ona nie ma sił, robi trzy kroki i kladzie się. Będę jeszcze dzwonić, bo może doktor wyszedł na obiad tylko. Perspektywa biegania z psem na ręku po to by zobaczyć kartkę na drzwiach, mnie przeraża, Jeszcze ten upał. Lonia trochę spała (w nocy obie nie zmrużyłyśmy oka), pije wodę na szczęście, ale na spacerze przed chwilą trochę zwróciła (wodą). Niewiele jest lepiej, bo cały czas lezy bezwładna, bez sił.
  17. Z Lonią jest niedobrze. Prosimy o kciuki. Nie wiem, co jej jest, znowu ma objawy silnego zatrucia (biegunka, wymioty) ale do tego doszło silne krwawienie, nawet nie wiem skąd, czy z siuśki, czy z pupy. Byłam w nocy w klinice całododowej, dostała kroplówke, antybiotyk , leki p/krwotoczne i jeszcze jakieś. Niestety, nadal jest tak słaba, że nie może chodzić. Temp. 36st. była w klinice. Będę z nią szła do weta po kolejną kroplówkę i antybiotyk na dalsze dni. Nie wiem skąd to i dlaczego, pilnuję jej, choć oczywiście wystarczy moment a mówiono mi, że ktoś u nas truje psy, niedawno jeden zmarł.
  18. Nie ma rady :) - znowu DZIĘKUJĘ pięknie Halszko, i to z całego serca!!!! Oby tak się stało, oby zgłosił się wreszcie fajny, odpowiedni dla Loni Domek.
  19. Jeszcze któraś z Ań powinna skomponować i zaśpiewać piosenkę "Do Pimpusia"... :)
  20. Tego ogłoszenia nie widziałam wcześniej. Jakieś inne stale aktywuję... Halszko - wielkie dzięki Kochana Ciociu :) za czuwanie nad losem Loninych ogłoszeń, za nie także, a nawet przede wszystkim :) Zdjęcia w nim zamieszczone były robione przez Poker, Anusię (Anicę) i moją córcię...tyle Osób zaangażowało się w pomoc w znalezienie domku tej małej paskudzie...Oby cos w końcu sie z tego wyklarowało, czas najwyższy..
  21. Byłoby wspaniale :) Tak niechcąco, bezboleśnie i od ręki stworzyć tekst do ogłoszenia...Jednak wydaje mi się, że to i owo trzeba w nim zmienić, tak na bardziej poważny...choć osnowa już jest. Wczoraj nie mogłam się zalogować na Dogo, cały czas mnie "wyrzucało", aż się zeźliłam i poszłam spać.
  22. Czego jak czego, ale zakochanych Pań Ań, to Lordowi Pimpusiowi nie brakuje...:) Mógłby w nich przebierać jak w ulęgałkach...:)
  23. Chyba wezmę malunią Lonię pod pachę i pojadę do Krakowa. Może uda mi sie zobaczyć Pimpula tarzającego się na Błoniach... :) albo i nie tarzającego sie...
  24. Bogusik, zgadza się, Kochana Halszka zaproponowała już Swoją pomoc w ogłaszaniu Loni, odnalazła tez jej stare ogłoszenia, tylko zdałoby się napisać nowy tekst. I tu usmiecham się ładnie, do Cioć...skoro moje nie przyniosło Loni domku, to może takie spod innej ręki, go przyniesie... Wszystkie info o Loni w razie czego podam. Wiek najważniejszy, ale trudno akurat go określic. Może mieć 10 i więcej lat a może i 8...No i jak miałabym określić jej charakter??? Dla mnie jest przesłodka, wdzięczna i kochana, a dla innych potrafi być zołzą...ALE - dokąd także tego kogoś nie pozna, nie zaufa mu, nie pokocha. A nie wierzę w to, że jeśli byłaby dobrze traktowana, z czułością i sercem, do tego miseczka i ciepełko które uwielbia - to nadal będzie nieufna...to niemożliwe! Pokocha tak samo! Własnie przed chwilą aktywowałam Loni ogłoszenia na OLX
  25. AlfaLS, naczytałam się i nasłuchałam tylu rozmaitych historii, o tym własnie, jak dany zwierzak zmienił się po zabraniu czy to z hotelika, czy dt, że wniosek jest taki, że nie ma reguły. Zawsze może być niespodziewanie dobrze lub też odwrotnie... Dlatego naprawde nie wiem, jak napisać ogłoszenie. Najlepiej byłoby napisać dwa albo trzy...i odpowiednio w nich Lonię przedstawić, raz tak, raz inaczej, bo wszystko jest możliwe. Oczywiście, żartuję, choc wcale do śmiechu mi nie jest...:( Ze piesa można nauczyć, by nie ruszył ptaszka, to jeszcze w miarę rozumiem, ale kota...??? Toż to gwałt na kociej naturze...jak mniemam... Ale wierzę Ci, zwłaszcza, że w sieci jest masa filmów, gdzie pokazana jest przyjaźń kocio-ptasia. Szalenie lubię oglądać takie filmiki, zwierzęta są cudowne...
×
×
  • Create New...