Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Niewiele nowego pisania (na szczęście dla padniętej Cioci :)), bo nie bardzo jest o czym. Lonia, poza tym, że tak zazwyczaj nieżyczliwa do innych piesków, a do tego kilka razy naszczekała na dziecko, jest wspaniałym, kochanym stworzonkiem. Nawet nie bardzo narzeka na te obecne upały. Jedynie jak wychodzimy na dwór, choć staram się być tylko w cieniu a jak go nie ma, to jest przenoszona na rękach, ziaja bidusia, czego nigdy wcześniej u niej nie widzialam. Ale to w końcu normalne psie schładzanie się. Apetycik jakby coraz większy. To zapewne efekt sterylki. Praktycznie cały dzień schodzi jej na wpatrywaniu się we mnie, czy przypadkiem nie idę do kuchni, albo, jak nie może się tego doczekać, prosi siedząc na dupci, jak to ona, a jak tylko uniosę si,ę z krzesła pytając "o co chodzi, czego chcesz", biegnie przede mną dyrdaczkiem do kuchni, do swojej miseczki, albo pod lodówkę i patrzy błagalnie... W przerwach je i śpi, jak własnie teraz. Wczoraj kupilam jej malutkie kostki wołowe, do obgryzania i ciamkania. Ileż ma radości! A ja - odetchnęłam z ulgą.
  2. Jeszcze ciasteczka nie usunięte, wciąż się jedynie przymierzam...Klikając w te 3 kreski na górze, opis mam w jęz. szwedzkim. I żebym nie narobila jakich głupot, muszę spytać dzieci, upewnić się czy zresetuję to, co trzeba. A wciąż zapominam o to się spytać... Gdybym jeszcze mogła u siebie, w swojej mózgownicy pousuwać rozmaite "ciasteczka" :), chodziłabym lepiej, myślała także i w ogóle byłoby super...:)
  3. Trzymam najmocniej jak potrafię!!! Pimpuniu - za Twoje szczęśliwe już zawsze życie!!!!
  4. Będę trzymać kciuki za wszystkie biedaki, bo tylko tyle niestety, mogę.
  5. Zgadzam się. Lisiczka udająca pieska/sunię...:)
  6. I co tu pisać, jak się nie może pomóc... Kciukam...
  7. No właśnie - Cioci Bogusik także wielkie Dziękuję! :)
  8. Anulko, dziękuję pięknie za instrukcję. Jak na razie laptop mi działa, więc chyba nie będę nic robić. Jeśli jednak znowu pojawią się jakieś kłopoty, skorzystam z Twej rady. W ogóle, to myślałam, że te ciasteczka, które od jakiegoś czasu pojawiają się wszędzie, to jakieś udogodnienie, coś pozytywnego, a nie, że to "coś", co zamula kompa i trzeba się tego pozbywać.
  9. Nad Nadstawiam pilnie ucha, bo może też skorzystam...:)
  10. Ciocie drogie, dziękuję za rady. Choć nie bardzo wiem, jak czyści się ciasteczka...ale spróbujemy do tego dojść, bo zapewne warto. Wydaje mi się, że mój problem jest innego rodzaju. To są dość stare laptopy (dwa), w jednym coś szwankuje, bateria jest już b. słaba i potrafi nagle się wyłączyć,choć jest podłączony do sieci. Praktycznie już go odstawiłam i korzystam z drugiego, ale właśnie wczoraj ten drugi też znienacka się wyłączył. W dodatku jest podejrzenie, że jest zawirusowany...kiedy córka chciała go przeskanować, wyłączył się właśnie i był problem, by go uruchomić. To tyle w skrócie.
  11. Jasne, że czytam. Lubię Karmelki. Zwłaszcza TAKIE...:)
  12. Ewuniu pozdrawiam gorąco i cieszę się z Twoich małych cudów. Oby było ich coraz więcej...:) Mam poważne problemy z komputerem, prawie cały dzień dzisiaj córka z tym walczy. W tej chwili jest ok, ale nie wiem, co bedzie w najbliższych dniach. Proszę więc o wyrozumiałość - jeśli zamilknę na czas jakiś.
  13. W Wydaje mi się, że nie mówiłaś, ale mogło mi wylecieć z głowy... Wierna Jesteś Aniu Mazurom, ale domyślam się, że warto...:) Mamy jeszcze trochę czasu, jak tylko Patrycja podrzuci nasze fanty, to umówimy się i w dogodnym czasie wpadnę do Ciebie. Miałam dziś bardzo miły telefon z Długołęki. Pani Agnieszka pytała co nowego u Loni...
  14. Dziś się udało :)!!! U Pani Kasi kolejna zmiana w związku z chorobą teściowej i koniecznością wyjazdu. Pani Kasia z Loni nie rezygnuje, przeprasza, że tak to wszystko się wciąż gmatwa. Kolejne nasze spotknie z Lonią prawdopodobnie odbedzie się ok. 20 lipca. Z tego wszystkiego całkiem zapomniałam o zaproponowaniu kontaktu mailowego...
  15. Tak bardzo chciałabym Ewuniu, by i Tobie ktoś pomógł. Byś mogła żyć spokojnie i godnie. Żeby to dobro, które dajesz, wróciło do Ciebie. Ponoć to takie naturalne odwieczne Prawo jest. Niechże więc Ci się ziści, bo (przepraszam za porównanie) ale tak jak te Istoty czworonożne, Ty też potrzebujesz pomocy...
  16. Aniu, piszę do Ciebie PW. Pech, bo dzisiaj wychodziłam na ok. pół godziny i właśnie w tym czasie musiała dzwonić Pani Kasia. Wcześniej wyszłam też z Lonią, ale w domu była Dorota...
  17. Ewuś - dziękuję! i Cioci b-b także dziękuję - za to, że Jesteście u Loni, wspieracie mnie i za wszelkie rady. To ogromnie ważne, czuć że ktoś tak idealnie wszystko rozumie. :) :) :)
  18. Ciociu droga, przecież wiemy, jak dobre przyświecały Ci intencje :) Tak, jak już pisałam, powiem Pani Kasi o tym, jak Lonia zareagowala na wędlinę, bo poza tym, że psy nie powinny jeść takich rzeczy (a sądzę, że Pani Kasia o tym wie i tego zwykle nie robi), miałaby jeszcze kłopot z jej sikaniem. Od czasu, kiedy dr Kanzawa kategorycznie zabronił dawać Figuni potrawy z solą i z naciskiem podkreślał : ZERO, NIC, ANI ODROBINY! - niczego słonego nie daję psom, o soleniu jedzenia już nie mówiąc. Bo kiedyś gotując, dawałam dla smaku szczyptę soli. Więc zaniechałam i tego. Sama zresztą coraz mniej używam soli i wszystko wyśmienicie mi smakuje, nawet ziemniaczki... Słodycze, cukier - wystarczyło mi, że kiedyś przeczytałam (czy usłyszałam, bo już nie pamiętam) żę psy dostające słodkości, w starszym wieku ślepną, odechciało mi się częstować je słodyczami. Uważam, że lepiej by pies "miał krzywdę" i "cierpiał" z powodu że nie dostanie ciasteczka, niż stracił wzrok o innych chorobach, nie mówiąc. Oczywiście, jakiś mały okruszek, raz na jakiś czas jest dozwolony...byle naprawdę z umiarem.
  19. Pani Kasia jest niesamowita. Naprawdę! Nie wiedziałam, że są tacy ludzie. Jak pomyślę, że Lonia mogłaby "robić cyrki", czuć się źle u Pani Kasi, czy Pani Wilmy to zwyczajnie ogarnia mnie jakaś niechęć...żeby nie powiedzieć złość na tego szkraba...Tak, jeśli miałoby nie wyjść nic z tej adopcji, bo nie daj Boziu, znowu zacznie sikać, chudnąć i nie wiadomo, co jeszcze, to chyba będę na nią zła... Pewnie nie powinnam tego pisać, ja, taka wyrozumiała dogomanka...super dom tymczasowy...ale przecież lepszego domu jej nie znajdę. Jednak Lonia może mieć w nosie to, że będzie kochana i zadbana, że będzie miała swój pokój (TAK!!!, byłam, widzialam, sunia Pani Kasi ma swój własny pokoik), wielki taras, ogródek - no, jak temu łepkowi wytłumaczyć, że wygrała główny los na Loterii? Chyba spiorę jej tyłeczek. Tak się to skończy. Aniu - dziękuję!!!! Buziaki!
  20. Będzie nam wszystkim ogromnie miło :) Tylko czemu "niema czytaczka"? Liczymy na coś więcej...:)
  21. Nie napisałam tego wczoraj, ale muszę wyjaśnić, że tak, jak pisze Poker, Pani Kasia nie miała czasu, by kupić coś odpowiedniego dla Loni i częstowała ją tym, co miała w lodówce. Myślę, że jest świadoma tego, że wędliny, słone i pełne przypraw to nie jest odpowiednia karma dla psów, ale na pewno przy kolejnym spotkaniu powiem, jak Lonia zareagowała na te smakołyki, aby mieć pewność, że nie bedzie tego dostawać nawet w formie smaczków czy nagród. Ciocie, proszę o wyrozumiałość. Zwaliło mi się na głowę parę przykrych spraw i jestem w gorszym nastroju, właściwie podłamana... Piszę więc to, co muszę ale myślami jestem gdzie indziej. Stąd te moje odpowiedzi takie zdawkowe raczej i nie do każdej z Cioć z osobna...Przepraszam za to.
  22. Rozumiem w pełni Pani decyzję. Miło było Panią poznać, choć tylko przez telefon. Również życzę serdecznie spełnienia marzeń, jak chodzi o znalezienia czworonożnego przyjaciela. Wierzę, że tak będzie. :)
  23. Coś za często ostatnio zdarzają się te awarie na Dogo... A Lonia niestety taka jest...nieprzyjazna dla innych zwierząt. Rzadko, bardzo rzadko zdarza się, by zupełnie normalnie podeszła do psa (czy suczki, bo to bez róznicy), bez ataku, warkotu, pokazywania zębów. Sunia Pani Kasi to taka poczciwa ciapa. Nastawia się tylko do głasków i macha ogonkiem. Coś mi się wydaje, że jak przyjdzie do ustalania hierarchii w stadzie, to Lonia, choć starsza i maleńka, ją sobie podporządkuje. Pani Wilmo, na pewno przeczytała Pani już sporo (a może cały wątek) o Loni. Pisalam także o tym, jak wyglądały jej relacje z kotem. Ale to było małe kociątko, a Pani ma dorosłe kotki... Jednak nikt tak naprawdę nie wie, jak Lonia mogłaby się wobec nich zachować, I jak one... A nawet jeśli na początku byłoby niefajnie, to przecież nie wykluczone, że np. po miesiącu, byłoby już całkiem dobrze...inaczej...Kto to wie... Powiedziałam Pani Kasi o Pani. Nie po to, by wywrzeć jakąś presję, tylko by wiedziała, że jesli np. w tej swojej niefajnej sytuacji, pomyślała o tym, że jednak to nie był dobry pomysł i chciala wycofać z dania domku Loni (a było jej niezręcznie, bo przecież zaklepała już sobie Lonię), to może to zrobić, bo jest na Lonię ktoś chętny, ktoś równie godny Loni - że tak się wyrażę... Pani Kasia podziękowała mi za szczerość, i powiedziała, że nadal chce wziąć Lonię, nie zamierza się wycofać, choć oczywiście nie można przewidzieć tego, że jednak coś takiego się wydarzy, że stanie się to niemożliwe. Ale Lonią jest oczarowana i cały czas jest mowa o tym, że ma już dom... W poniedzialek ma zadzwonić i umawiamy kolejną wizytę. Przekazuję Pani równie uczciwie jak się sprawy mają. Bardzo serdecznie z wielką sympatią Panią pozdrawiam :)
×
×
  • Create New...