-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do Tasi, ślicznej i słodkiej rozrabiary :) -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
Figunia replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Oby udało się złapać pieska. Czytam zawsze i zawsze z podziwem ale i wstydem...bo mam tylko 1 tymczaskę a bywa, narzekam, żem zmęczona itp... Napisałabym nieraz, ze zaglądam, kciukuję, ale...co to daje...niewiele. Dlatego zbyt często się nie odzywam. Nie wiem, jak Ty Mari dajesz radę, ale cóż...pewnie musisz i nie myślisz za wiele, tylko działasz, bo jak nie Ty, to kto... Znikam już, bo taki wpis psu na budę, tylko czas zabieram (a czytasz, bo pewnie masz nadzieję, na konkretną pomoc, a nie podziw i kciuki). Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo sił, zdrowia, dobrych adopcji, a jak najmniej i coraz mniej psich,kocich nieszczęść. -
O rany! Czytam wszystkie Wasze rady i Jesteście Kochane, że tak chciałybyście pomóc i ślecie życzenia zdrowia. Dziękuję!!! :) Jakoś się trzymam, nie jest gorzej i to zapewne dzięki Wam!!! :) Masz rację Bożenko, teraz ktoś bardzo by mi się przydał, bo o leżeniu w łóżku, wygrzaniu się nawet nie mam co marzyć. Tylko co potem z takim Jankiem zrobić??? Ja już tyle lat sama...nie wyobrażam sobie życia z kimś,pod jednym dachem, tych stałych kompromisów, znoszenia czyichś humorów, itd,itp. Samotne życie ma trochę wad, ale ma też mnóstwo zalet. Wiele lat temu zdecydowałam, że wybieram samotność i tego nie żałuję. Nie przewidziałam tylko tego, że będę miała jeszcze jakiegoś stworka pod swoja opieką... Nie mam kogo poprosić o pomoc. Na szczęście nie muszę leżeć, czuję się prawie dobrze, więc nie ma problemu. Tylko martwię się, co będzie dalej... Havanko, niestety, ale jest cisza. Żadnego telefonu. Jakby co, to zaraz tu napiszę... Lonia-termoforek :) taki tyciuteńki co prawda, ale jest. Tylko najpierw sama szuka ciepełka, najczęściej wtulając się we mnie... Inna sprawa, że nie mam pojęcia jak to jest, ze śpię z Lonią wtuloną np. pod pachę i nigdy jeszcze nie zrobiłam jej krzywdy. Strasznie się tego na początku bałam, bo wiadomo, człowiek nieraz we śnie się wierci, przewraca z boku na bok, bałam się, że ją przyduszę, albo co innego...Tymczasem (odpukać) śpię jakoś tak uważnie...jak matka z dzidziusiem... B-buniu - dziękuję za radę. Tabletki kupię, bo skład b. mi odpowiada i to, że są na bazie ziół. Wierzcie Ciocie, lub nie, ale mnie pomogły (oprócz Waszych życzeń :)) chyba kiszone ogórki. Wczoraj, kiedy brało mnie to cholerstwo, kichałam, czułam gardło i ogólne rozbicie, wypiłam wode z ogórków (swojej roboty) i zjadłam ich dużo. Na nic nie miałam takiej ochoty, jak na nie. I zaraz poczułam się lepiej. Ok. 11 poszłam na targ razem z Lonią, a że dzień był piękny i po drodze mamy park, to siedziałyśmy tam kilka godzin. Lonia się pięknie bawiła w słońcu, aż chyba miała dość...w domu byłyśmy ok. 14.30...Gdyby nie to, że w nocy bardzo się pociłam i czuję się mocno osłabiona, to powiedziałabym, że już po chorobie. Coś niewątpliwie mnie brało, ale solidna porcja wit.C i czegoś może jeszcze, co jest ogóraskach, pomogło to zwalczyć. Polecam sprawdzić...bez żadnej chemii, bez tabletek. A najlepiej = nie chorować, czego serdecznie Wam kochane życzę! :)
-
Bożenko kochana, przytulam Cię z całego serca, bo czasem słowa wydają się takie płaskie i nie sposób oddać tego, co się czuje. Ukłony dla Maminki, głaski dla Maleńtasków!
-
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Figunia replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Kto się wreszcie w Tobie zakocha, piesku??? I czy to w ogóle kiedyś się stanie...:( -
Miejmy nadzieję, że to jeszcze nie TA ostatnia prosta. Że jeszcze będzie sporo zakrętów, ósemek nawet... Misiaczku, żeby tak móc dodać Ci sił, wzmocnić...
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Wspaniałe wieści, Aniu! Taksunia - dzielna Maleńka! Bądź grzeczna!!! Serdeczności dla Was!!! -
Alesiątko kochane, gdzie Twoje oczka... Niby wiem jak jest, czytałam wąteczek od początku, ale jednak serce się ściska...
-
Myszko, jak miło jest czuć czyjąś sympatię :) :) Też bardzo Cię lubię :) :):) Pani Ania wpadła w stan zakochania i zachwytu nad Swoim Piesiem i niechaj nigdy z niego już nie wyjdzie!!!:) My to wszystko wiemy od lat, jakie CUDO, Jej się trafiło...:) Za dobre wyniki Meksia wielkie, ogromne KCIUKI!!!!!
-
Tak się cieszę Jego szczęściem i bezpieczną przystanią, że czasem takie głupotki piszę, że potem aż sama się temu dziwuję...;). Ale Wy, Ciocie Jesteście widzę bardzo wyrozumiałe i kochane :)
-
Taksa - chwila jamniczej radości :D - jak dobrze że jesteś :)
Figunia replied to anica's topic in Już w nowym domu
Aniu, nie martw się tak! Lonię pilnowałam nocami ile dałam radę, ale którejś kolejnej nocy już padłam...potem patrzyłam z przerażeniem na brzuszek i wydawało mi się, że jest tragedia. Dwa miejsca zaognione, napuchnięte...A doktor to spryskał i powiedział, że to nic i że super się goi. I zagoiło się wszystko pięknie, aż sam doktor się dziwił, bo dużo musiał wyciąć...oprócz sterylki, usuwał jej przecież dwa guzki...i ta skóra cieniutka taka, jak pergamin, stareńka. Co dopiero taka młódka, jak Taksunia, będzie dobrze!!!! :) -
Płaszczyk ma długość 35 cm a sweterek prawie 40 i też ujdzie...natomiast nie bardzo wiem jaki jest drugi wymiar. Czy chodzi o obwód za przednimi łapkami? Ona teraz śpi zakopana pod kołdrą, więc zmierzyłabym ją jutro. Chyba, że zmierzę sweterek. No więc on ma w obwodzie 22cm x 2, czyli 44, Ale jest za obszerny więc pewnie 40 byłoby ok. Czyżbyś miała Ciociu coś na oku...;) chętnie zakupię na bazarku :)
-
Cudowne malizny kosmate. Te brewki, łapeczki, języczki, ogonki, noski...czy na nie można w ogóle się złościć, gniewać??? Przecież żeby nie wiadomo jak nabroiły (nie mówię, że TE broją, tylko tak dywaguję...), to wystarczy na nie spojrzeć i wszystko mija... A jednak są ludzie odporni na taką słodycz, wdzięk, bezbronność...jedno była na łańcuchu, drugie w schronie - to jest niepojęte...