Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. I niech tak będzie! Amama! A to złe i wredne, niech idzie precz w czarną dziurę!!!
  2. Misio - Kuchenny Cerber :) Malutki wie, co w życiu ważne...:) pełny brzuszek i ciepełko. I zdaje się, wie także paskud, że Jemu wiele się wybacza. Nikt nie będzie go strofował i łajał... Nic, tylko korzystać z takiej sytuacji i...zdrowieć!!! A kocinkowy białasek niech szybko przestaje udawać królika i zmyka do fajnego domku, by jakiejś miłej Osobie mruczeć na kolankach... Wór dobrych myśli, przesyłam Tobie Jagusko i Twoim podopiecznym :)
  3. Misiaczek sprawia sobie na zimę porządne ubranko, czyżby zima miała być mroźna??? Wspaniale się czyta dobre wieści, zaczynam podejrzewać, że Misiek symuluje chorobę (w wiadomym celu) i coraz bardziej wychodzi szydło z worka, że to zakamuflowany dominant i despota jest :) a serduszko wcale nie na agrafkach...i oby tak było!!! Zajrzałam na wątek Domku Pod Sosnami, ale poza serdecznymi życzeniami, by Białasek znalazł wspaniały kociolubny domek, niewiele mogę, nawet nie umiem się poruszać na Fb...tylko te kciuki...Ale trzymam mocno i wierzę, że taki piękny maluszek dobry domek znajdzie.
  4. Pomijając już wizję wielogodzinnej podróży z Lonią pociągiem do Warszawy (musiałabym lecieć LOT-em z W-wy, a nie, jak dotąd Wizzairem,z Poznania, bo Wizzair nie zabiera zwierząt, pomijając to, że byłoby to dla mnie ogromne wyzwanie i nerwy (nie wiem, czy poradziłabym sobie na warszawskim lotnisku), zatem pomijając to, że po prostu boję się, że fizycznie i psychicznie byłoby to dla mnie b. trudne do przejścia, to przede wszystkim lecąc z Lonią, mogłabym tam przebywać jedynie 3 miesiące. A to już dla mnie bez sensu, bo tyle wysiłku i za 3 miesiące powtórka, w dodatku być może własnie wtedy zacznie się w kraju zima. Halszko - serdeczne i wielkie dzięki!!!! Kochana Jesteś!!!
  5. Rozkręca się dziewczynka, :) Powolutku, ale cały czas są postępy. Jak dobrze, mieć kilka psiaków w domu, widać, jakie to ważne...
  6. Jeszcze młody duchem, jeszcze by pobrykał :)
  7. Bożenko kochana...dumam i dumam i nie wiem, co po takim Twoim apelu napisać... Najpierw zaproponowałaś, by Lonia przyjechała do Ciebie i tylko moje stanowcze veto (ze względu na to, że masz pracę i chorego Alesia) sprawiło, że Lonia nie jest u Ciebie. Teraz taki apel - bardzo, bardzo kochana dziękuję!!!!!
  8. Właśnie, to ksero muszę zrobić. Ale zanim wyślę, chciałabym porozmawiać z Isadorą, bo choć w ostatniej rozmowie dostałam zgodę na słanie rachunków, to jednak wolałabym zapytać, zwłaszcza, że trochę czasu minęło, rachunków przybyło, a obawiam się, że Isadora może po prostu nie pamiętać o jakiego psa chodzi. Jak chodzi o prasę, to obawiam się, że jest obecnie tyle dużo gorszych nieszczęść, tragedii ludzkich wręcz i nikogo to nie obchodzi. Nie wierzę, by ktokolwiek z prasy takim pospolitym, nie medialnym tematem się zainteresował.
  9. Napisałam maila do Isadory7 z pytaniem, czy otrzymała rachunek wysłany do nich bezpośrednio z Kliniki, na kwotę 209zł. i czy mogę wysłać kolejne rachunki. Nie mam wciąż odpowiedzi, muszę zadzwonić, ale przypomniałam sobie, że przecież mego telefonu Isadora może nie odebrać (jako, że jest zastrzeżony), jak kiedyś, więc czekam, może Anusię poproszę, by wysłała do Isadory sms-a, jak poprzednio, że chciałabym porozmawiać, ale nie chciałam zakłócać Jej wypoczynku... Zatem, rachunki nadal nie wysłane, poza tym jednym z Kliniki całodobowej.
  10. Mnie już brakuje wiary w sukces. Pisma o wilgoci i grzybie pisała jeszcze moja nieżyjąca już 30 lat Mama... Zawsze jedna odpowiedź - brak pieniędzy na generalny remont, a taki tu jest potrzebny. Otrzymałam kiedyś w odpowiedzi pismo, w którym administracja pisze, że przyczyną zawilgocenia jest to, że w kuchni gotuję...i pouczenie, że mam wietrzyć. Stale, nawet zimą okna maja być uchylone. Ja nie umiem z nimi rozmawiać, dawno już poddałam się i wolę wyjechać, skoro mam taką możliwość. To, że byłam tam w tym roku, to dlatego, że musiałam wyjaśnić inną sprawę, a na prośbę córki, poruszyłam sprawę naprawy elewacji. Co jakiś czas (my, lokatorzy) piszemy pisma, ostatnio na mnie padło, by napisać kolejny raz o naprawę drzwi. Już przyszła odpowiedź, cytuję: ..."w sprawie wymiany drzwi wejściowych do budynku przy ul.. informuję, że Państwa powyższy wniosek zostanie uwzględniony w planach remontowych po przyznaniu środków finansowych na ten cel".
  11. Ostatnio byłam w lipcu, z córą do pomocy. Rozmawiałyśmy z kierownikiem. Kiwał głową, że oczywiście rozumie, a potem tłumaczył, że koszt wynajęcia dźwigu, będzie większy od naprawy...i że nie mają pieniędzy. Powiedział, by po deszczu, kiedy będą zawilgocone ściany, wezwać ich (jakby jeszcze nie widzieli, tego co mam...). A tu jak na złość, deszcze nie padały, a jeżeli, to akurat tak, by ściany nie zamoczyć... Oczywiście jestem temu rada, bo zawsze to dłużej mam w domu suche ściany... Sprawę zawilgocenia w mieszkaniu, grzyba itd, zgłaszam od lat. Nie tylko ja cierpię, przez dziesiątki lat nie mogliśmy doczekać się remontu dachu, woda po każdej ulewie lała się (przez świetlik na dachu) do samego dołu. A jak już zrobili remont, to i tak co jakiś czas trzeba łatać kolejne dziury... Tak więc budynek cały jest zawilgocony, niedogrzany i grzyba mają wszyscy. Do tego w piwnicy po każdej większej ulewie wybija kanalizacja...tez od lat zgłaszamy i nic. Już nie wspomnę o drzwiach wejściowych do wymiany, bo nie da się ich zamknąć. Dlatego odkąd tylko mogę, to na zimę (nawet jesień i wczesną wiosnę) uciekam do córki.
  12. No właśnie, każdy "zapsiony". Już nawet pomijam fakt, że Lonia i inne pieski, to dość ryzykowna sprawa...bo i tak chyba nie ma na to wielkiej szansy.
  13. Boje się bardzo, bo nawet nie trzeba wielkich mrozów, by marznąć. Będę włączać piecyk elektr. na II taryfę, ale wiem dobrze, że to jak umarłemu kadzidło...niewiele pomoże, bo pokój duży i wysoki na prawie 4 metry. Do tego akurat pod moimi oknami zbity jest tynk (do gołej cegły), bo elewacja była mocno popękana i wciąż odpadały kawały tynku. Administracja pozbijała więc ile się dało, ale więcej nic nie zrobiła. To jest strona płd.-zachodnia, więc każdy deszcz i wiatr bije akurat w moje okna. Po każdym większym deszczu mam wilgotne, czarne ściany, rośnie wesoło grzyb, a choć okna nowe, szczelne, to zimno stamtąd ciągnie fest. Także, poza nieźle zwiększonymi rachunkami za prąd, ciepło i tak tu nie będzie.
  14. Dołączam do życzących ze swoimi: ZDROWIA i OPTYMIZMU!!! Tyle masz w Sobie pogody ducha, poczucia humoru, Jagusko...niech się ta radość i optymizm przebije przez zmartwienia i kłopoty (oby już zanikające) i nie da więcej przytłoczyć.
  15. Zaglądam z zaproszenia do ślicznej Elzy, ale oprócz kciuków za dobre, normalne życie, już bez żadnych zawirowań, niewiele mogę pomóc...
  16. Rozłączył mi się net, a potem musiałam wyjść...przepraszam :) Nie, nie ma takiej możliwości, choćby dlatego, że Rodzinka ma już psiaczka. Do tego Lonia u Nich sikała...była więc dość uciążliwym tymczaskiem i cud boski, że tak długo z nią wytrzymali...
  17. coś mi się potemtegowało, więc napiszę jeszcze, że trzymam mocno kciuki za wspaniały domek dla tego jakże krzepiącego i pożytecznego ziółka...;)
  18. Połowa października to taka najlepsza dla mnie pora, Bgruniu. Choć leciałam już na początku listopada, no i w grudniu - w ub. roku, przez to, że Lonia musiała dojść do siebie po sterylce, by można było ją oddać do dt w Długołęce. Bilety miałam zawsze kupione w dużym wyprzedzeniem, w tym roku nawet nie interesowałam się lotami, cenami, itp.
  19. Jeszcze biedna mocno w szponach strachu. Ale każdy dzień przekona ją, że jest bezpieczna. Oby nie trwało to już zbyt długo!
  20. Jeśli ona jest brzydka, to ja mam spaczony gust ;), bo mnie się podoba i nigdy nie wpadłabym na to, by jej brak urody zarzucić... Ale rozumiem, że to tak przez przekorę :), by ciotki protestowały i sypały komplementami... :)
  21. Co słychać u Pszenicznego Paputka? Zapytuję z nadzieją na dobre wieści.
  22. Kochane Ciocie, to jeszcze ciutkę się wstrzymam z całkowitym załamaniem :( Nikt nie chce mojej słodkiej, ślicznej, najmilszej i najmądrzejszej kruszynki :( Co gorsza, nie mogę jej tak reklamować, tylko, zła baba, mówię, że jest starszą, nieufną (delikatnie mówiąc), niezbyt przyjacielską do psów i ludzi sunią. Cóż z tego, że zrobimy nowe zdjęcia, na których będzie wyglądała jak ósmy cudek świata...potem jest rozmowa i trzeba mówić, jak jest. Oczywiście mogę mówić, że wszystko z czasem powinno być coraz lepiej i Lonia będzie kochana, tulaśna, grzeczna itp. Ale, żadnej gwarancji dać nie mogę, bo sama nie wiem, jak będzie. No a mało kto, chce psa, nad którym trzeba popracować, czy raczej tylko dać mu czas, by poczuł się bezpieczny, kochany i też pokochał.
  23. Łapie za serce ta malutka czarnulka. Słodka, poczciwa, grzeczna - oby najlepszy domek jej się trafił i to szybko...:)
×
×
  • Create New...