Już po wizycie...Oczywiście, od razu zdałam relację kontaktogłoszenia, bo to ona razem z Lindą pilotują Milusia. Niestety, nie mam dobrych wiadomości. Pani, owszem, prozwierzęca, ale po pierwsze problemem są dzieci (całkiem małe, którym trudno będzie wytłumaczyć, że pies nie lubi być żywym pluszakiem, którego się przytula), a poza tym nasze obawy związane z zaginięciem poprzedniego pieska w pewnym sensie się potwierdziły: piesek był wypuszczany samodzielnie, bo nie lubił smyczy i kochał przestrzeń i swobodę i te potrzeby okazały się ważniejsze. Nie da się ukryć, że padło również wiele istotnych słów (np. że pies potrzebuje miłości, odpowiedzialności i kontaktu, etc), ale nam obu (Paulinie i mnie) wydaje się, że nie będzie to wł. aściwy dom dla Milusia. Tak więc, szukamy dalej