Nasz system rozwala mnie totalnie :( Pies zabrany interwencyjnie, oprawca gra na nosie wszystkim, nadal jest prawnym "opiekunem", decyzyjnym (?), a osoba, która otacza troską pokrzywdzoną Istotkę nie może nic! Nikt nie bierze pod medyczną rozwagę wieku psa, możliwości wystąpienia komplikacji tylko działa wedle paragrafów ??!!?? Niczego nowego nie wnoszę, ale jestem tak wściekła, że aż mnie telepie. Jeśli dojdzie do sterylki nic innego mi nie pozostaje, jak trzymać się wiary, że będzie dobrze