-
Posts
23497 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
własnie tu jest 'pies pogrzebany'. Na szczęscie idzie do lata, urlop będzie itd. jestem pewna, że uda sie rozpocząć wolontariat w dwóch kolejnych gminach... To tak jak w tej gminie gdzie ja teraz jestem wolontariuszką. Najpierw pojawiał się informacja, że jest takie miejsce, potem pojawiła się jedna wolontariuszka Sabina, a teraz już wszystko hula pełną parą. Niedawno minął rok jak Sabina zaczęła wolontariat:) Dziękuje Nadziejko za dobre myśli! Dziś wpłynęło od Ciebie 14 zł. Bardzo, bardzo BARDZO Ci dziękuje <3 całym sercem!
-
tak ELu, na pewno masz racje. dziewczyny chyba szukają przez fb bardziej w takim 'naszym' (psiolubnym) środowisku, ale wiadome, że jak sie nic nie ruszy to można tak spróbowac...tylko znów, lepiej żeby to była jakaś osoba z sercem...a nie ktoś kto zacznie psy na łańcuch wydawać:( my wiemy juz że nie każda adopcja to lepsze zycie...czasem psy trafiają w jeszcze gorsze bagno... Obiecuje, że w czerwcu jak będe mieć urlop to spróbuje się w tym miejscu pojawić i poznać te 2 pieski co zostaną. Zrobic zdjęcia, opisy i będziemy dalej ogłaszac... a tak a propos...zdjęcia dwójki pozostałych- sunia i pies oba wielkości labków...
-
Kochani Dziekuje Wam za zywa dyskusje! Ona jest bardzo pomocna W moim przyrulisku w CZ czasem pojawiaja sie uczniowie z takiego Osrodka Wychowawczego- zabieraja psiaki na spacer a wlasciwie na wybieganie Do przytuliska w P z kolei przychodza dzieci z Domu Dziecka To wszystko jest do ogarniecia Dziewczyny juz rozpoczely wolontariat w dwoch jesli nie trzech okolicznych przytuliskach wiec i w tych dwoch kolejnych na pewno cos sie ruszy Kazdy kto byl wolontariuszem w schronisku zdaje sobie na pewno sprawe ze najwazniejszy jest w takim miejscu koordynator- dopiero jesli taka osoba sie pojawi to mozna zapraszac uczniow itd Wiem ze Marlena caly czas szuka kogos kto zajmie sie tym przyruliskuem gdzie sa sunie. To jest temat jak najbardziej aktualny, ale to musi byc osoba doswiadczona w pracy z psem i w adopcjach. Wierzcie mi ze dziewczyny tutaj sa naprawde mocno zdeterminowane! Robia tyle ze sama nie wiem jak naciagaja dobe na tyle spraw. Sa wprawione w rozmowach z wojtami, urzednikami, weterynarzami a nawet straza miejska czy policja Poki co dwie biszkoptowe sunie praktycznie 8 mcy spedzily w boksie. Wyjazd do hoteliku, mam nadzieje, pozwoli im odbudowac zaufanie i nadgonic stracony czas. Hania zrobi im piek e zdjecia, sprawdzi zachowanie do dzieci innych psow czy czystosc w domu. Bedzie mozna tez zapoznac je ze smycza. Naprawde chce pomoc tym malenstwom. To dla nich wielka szansa. !
-
Dziewczyny kochane, więc może dokładniej opisze sytuacje. Mieszkam w gminie P. Okoliczne do nas gminy gdzie też są przytuliska to: gmina D, gmina Cz i gmina Ch. W gminie P jest przytulisko prowadzone przez Marte, Marlene i dwie inne dziewczyny (obecnie mają 2 psy do adopcji). W gminie Cz jest przytulisko prowadzone przez Sabine i JA jestem tez tam wolontariuszką, to jest 10 km od mojego domu, mamy tam obecnie 4 psy. W gminie D jest obecnie 10 psów w przytulisku. Nie ma tam wolontariatu, ale Marlena jeździ tam co jakiś czas robić zdjęcia. Jest tam Pan, który opiekuje się psami, jest tez wybieg więc psy mają dobrze tylko malutko adopcji. I ostatnia to gmina Ch, tam jest małe przytulisko, to jest 30 km od mojego domu, jest tam obecnie 4 psy w tym te dwie biszkoptowe o których jest wątek. Gmina jest otwarta na wolontariat, podobnie jak D, ale nie ma osób, które ten wolontariat by prowadziły. Marlena jeździ tam równiez co jakiś czas robić zdjęcia. Problemem nie jest brak zgody gminy na wolontariat tylko brak wolontariuszy. Pan który pracuje w przytulisku na pewno byłby chętny na pomoc i gdyby była osoba która dogada sie z nim co do terminu to pewnie nie byłoby problemu. Ja działam już w innym przytulisku (W CZ.). Przy 4 psach musze jechac jednorazowo na ok. 3 godziny by wszystkie wyprowadzić. Działamy tam wymiennie i psy co 2gi dzień mają którąś z nas, Nie jestem w stanie obecnie działać w kolejnym przytulisku tak daleko od domu. W tygodniu pracuje, wieczorem mam korki, w soboty jestem w przytulisku w Cz, zostaje mi tylko niedziela. Pozostałe dziewczyny które sa wolontariuszkami w P lub Cz tez nie wyrabiają czasowo:( Dodam jeszcze że dziewczyny z P od czasu do czasu wrzucają informacje i zdjęcia piesków z okolicznych gmin także na swój profil facebookowy. Problemem jest jednak, że nawet jeśli mamy zdjęcia i podstawowe info (łagodny, mały, duży, młody, aktywny) to nic więcej nie wiemy. POTRZEBUJEMY WOLONTARIUSZY! Osób z danych miejscowości z okolicy, które mogłyby 1-2 razy w tygodniu podjechać i realnie zabrać psy na spacer. Rozmowy z wójtem nic nie pomogą, bo wójt jako taki wolontariuszy chyba nie znajdzie?? Ja pomagam robić ogłoszeni adopcyjne dla psów z wszystkich tych 4 gmin.... Tak to wygląda:(
-
masz racje, taki plan to podstawa. Na pewno będziemy myśleć jak to zrobić, żeby ruszyć wolontariat jeszcze w kolejnych okolicznych gminach. Najwazniejsze to znaleźć jeszcze kilka mocno psiolubnych osób, które mają czas i samochód... Ja w wakacje jak tylko skończą się korki tez będe mieć więcej czasu- teraz daje rade tylko w jednym przytulisku działać fizycznie (może w jakiś późniejszych postach pokaże Wam pieski które mam tam pod opieką).
-
Wiem Poker...G wypruło ze mnie całe siły i było tam potwornie źle na początku, a teraz przede wszystkim dzięki Bonsai- jest tam cudownie! To chyba jedno z NAJlepszych przytulisk w Polsce! Tutaj nie ma aż tak złych przytulisk. Jedynie jak nie ma wolontariatu to te adopcje nie idą i z psiakami nikt nie p[racuje, nikt ich nie zna. Same wiecie jak ważne jest by zdjęcie było ładne, by coś więcej o psie powiedzieć. Pan który przychodzi karmić psiaki- wykonuje swoją prace, zamiecie, wode doleje, sprzatnie kupy...ale czy on będzie psy ogłaszał na olx? a urzędnicy z gminy? pewnie jakieś zdjęcie wstawią na swoją stronę i to wszystko... (chociaż akurat zdjęć psiaków na stronie tego UG nie mogę znależć:( ) Sterylizacji nie robią tutaj w okolicy w żadnej gminie, nawet w G. Wiem, że Marlena w tej sprawie rozmawiała i rozmawia, ale póki co efektów nie ma:( ps. W tym przytulisku gdzie są sunie jest obecnie 4 psy. Te dwie biszkopty, jedna terierkowata sunia, ale dość duża, i 1 dośc duży pies.
-
konfirm masz 1000% racji.... niestety tak jest. My nie mieszkamy na terenie tamtej gminy:( najlepiej by było, żeby właśnie ktoś kto jest na miejscu i kocha psy, mógł tam podejśc chociąz raz na czas i trochę wypromować to miejsce w okolicy. Marlena prowadzi przytulisko w naszym miasteczku. Ja zapisałam sie na wolontariat do jeszcze innego przytuliska i być może w wakacje uda mi się pojechac chociaż raz na czas to tego kolejnego przytuliska gdzie jest 10 psów. To jest dość skomplikowane....bo tutaj jest sporo gmin i sporo przytulisk:(
-
Witaj Janka:) a czy będe mogła te książeczki do Ciebie wystawić na bazarku dla tych suniek? Przytuliska sa gminne. Trudno jest w takich miejscach rozmawiać. Ja się do tego średnio nadaje- to Marlena wszystko 'ogarnia' (wielki podziw dla niej)- ja jestem wolontariuszką w jednej z okolicznych gmin (nie tej gdzie sunie) i pomagam ogłaszać psiaki jak Marlena podeśle mi zdjęcia i krótki opis. Ale ruch w adopcjach w gminach gdzie nie ma wolontariatu jest praktycznie zerowy....
-
witaj Agatko:) ) bardzo Ci dziękuje! Szafirka jest gotowa przyjąć sunie, Marlena je zawiezie (tzn. szafirka kawałek wyjedzie w jej strone). Tak na razie jesteśmy dogadane, ale Marlena i Szafirka chyba jeszcze konkretnej daty nie ustaliły... za transport pokryje Marlena, tzn. tylko ten kawałek co szafirka wyjedzie będzie do zapłaty. Marlena tez pertraktowała z gminą, żeby pokryli koszt sterylizacji, ale kategorycznie odmawiają. Nie mają pieniędzy!
-
wiem, że trudno w to uwierzyć, ale naprawde NIKT nie odwiedza tego miejsca:( Marlena była tam 2 razy. Za drugim razem (jakieś 2 m-ce temu) zrobiła kilka zdjęć zza krat bo pracownik nie pozwolił jej psów z kojca wyciągnąć, nawet do zdjęć. Marlena chciała pojechać tam w majówke, ale nie mogła się z tym Panem dogadać. Wiadome każdy ma też swoje sprawy...a to przytulisko jest jakieś 30 km od nas i pojechać żeby zastać zamkniętą bramę nie ma sensu:( Dobrze by było rozkręcić tam wolontariat, ale to nie jest takie proste:( tym bardziej, że siły sa ograniczone:( jest jeszcze drugie przytulisko jakieś 15 km od nas też bez wolontariatu gdzie jest teraz 10 psów i tam też trzeba by coś ruszyć. Ale pytałam teraz Marlene jak ocenia wielkość tych suń i napisała, że jej zdaniem 30 kilka cm, na pewno nie 40. są drobnej budowy. Dziękuje Ci Poker ogromnie za deklaracje! BARDZO!
-
to widze, że cała Polska tak działa:( ustawa jest naprawde beznadziejnie źle napisana:( ale...żeby zająć sie dobrze problemem bezdomności zwierząt od strony ustawodawczej czy prawnej, to trzeba by najpierw pobyć kilka lat wolontariuszem i trochę 'posiedzieć' w tym środowisku... Żaden polityk chyba raczej się tak nie pochyli:( Tyśka kochana, ja wstępnie pytałam o nie szafirki, i ...moga do niej obie pojechać. Problemem są finanse, dlatego gdyby dla jednej z nich znalazło sie inne miejsce to byłabym zadowolona. Zdaje sobie sprawe, że będzie trudno je razem wyadoptować, ale mam nadzieje, że nawet jesli osobno to znajdą dobre domy....bo tu...na tej wsi nic dobrego ich nie czeka:( dziękuje Atulku, jesteś bardzo kochana i zawsze mi pomagasz! odezwe się na pewno w tej sprawie. Mam jeszcze trochę książeczek od Ciebie i w kolejnym bazarku będe próbowała je sprzedać:)
-
Dziękuje, że jesteś:) Wita Gusiaczku i zostań z nami :) witaj malagosku, tak własnie o Tobie myślałam, że Ty znasz ten ból gminnych przechowalni. U nas niestety w okolicy jest jakieś 6 takich przechowalni o których wiem i w żadnej nie kastrują ani nie sterylizują:( gminy nie mają pieniędzy... robią tylko szczepienia, karmią resztkami ze szkoły- głównie są to ziemniaki:( i wszędzie jest tak, że jest kilka kojców i jak już się zapełnią to nowe psy nie są przyjmowane. Jest też jedna gmina blisko gdzie nie ma w ogóle gminnego przytuliska, bo NIE ma tam bezdomnych psów..i już.... dziękuje, że jesteś. Wiem, że jest mnóstwo biedaków w potrzebie...wszystko rozumiem...:) i obecność na wątku jest dla mnie bardzo ważna sama w sobie
-
dziękuje Nadziejko, że jesteś <3 Póki jest nas coraz więcej- psio- i zwierzolubnych to i świat powolutku będzie lepszy. Kiedyś wiele miejsc- psich przechowalni- było całkiem zapomnianych. Teraz coraz więcej wolontariuszy i coraz więcej piesków uratowanych. Niestety na terenach takich małych dmin, jak tu gdzie teraz mieszkam, jest bardzo źle. Kilka przytulisk ma juz stały wolontariat i normalną socjalizacje, ale pozostaje jeszcze wiele innych gdzie trudno dojechać, albo trudno się dogadac, albo zwyczajnie- siły ludzkiej juz brakuje:( wiem Elu, rozumiem, dziękuje, że zajrzałaś i mam nadzieje, że będziesz:) Dzięki Gabrysiu, że jesteś. Wstępnie Szafirka zgodziła się przyjąć obie...tylko koszty wiadome...będą ogromne:( ale tez nie wyobrażam sobie je rozdzielić. nie mam pojęcia ile one moga mieć w kłębie, ale....wydaje mi sie, że mniej jak 40 cm:( nie mam nawet jak tego sprawdzić, bo to dość daleko ode mnie i też nie wejde na teraz jeśli Pana co karmi tak nie będzie...a on tam jest może godzine dziennie:( Dziękuje Beatko, że jesteś:)
-
Onaa- dziewczyny- deklarowiczki Amelki z fb juz wiedzą, że sunia ma DS:) Swoje deklaracje przeniosły na innego psiaka z radys, ale prosiły mnie, że gdyby jednak (odpukać) deklaracje na AMelke musiały wrócić, to są do dyspozycji.
-
Pokerku, ja suniek nie widziałam:( ale...nie sądze, by mała miała jakiś problem z oczkiem....to chyba tylko kwestia zdjęcia. Mała szczeniaczka ma teraz ok. 9 miesięcy. Jej mama ok. 2 lat. Mama jest wielkości spaniela (delikatnej budowy), a szczeniaczka trochę od niej mniejsza. To właśnie dla mamy robiłaś Pokerku wizytę PA we Wrocku, za którą Ci jeszcze raz ogromnie dziękuje! ...niestety wizyta nie wypadła pomyślnie:( :(
-
KOCHANI DEKLAROWICZE ZULCI! Sądze, że sunia jest bezpieczna w swoim nowym domu. Czekam jeszcze na zdjęcia i wizyte PoA, ale sądze, że nic złego się nie wydarzy i Pani suni już nie odda. Dlatego chciałam WAM bardzo, bardzo serdecznie podziękować! Wiele osób zadeklarowało pieniązki dla suni- stałe i jednorazowe wpłaty pozwoliły mi zabezpieczyć jej pobyt, opłacić operacje. Miałam w was ogromne wsparcie. Jest wiele piesków w potrzebie, prosze więc, jeśli możecie i chcecie nadal pomagać- przekażcie swoje deklaracje dalej, na kolejnego pieska, któremu chciałybyście pomóc. DZIĘKUJE ! <3 Ze swojej strony zapraszam Was bardzo gorąco do dwóch suniek, którym chciałabym teraz pomóc. Jeśli nie będzie miały nic przeciwko, to chciałabym przeznaczyć pieniązki, które pozostały na koncie Zulci właśnie dla nich...