-
Posts
23497 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
Asiu, jestem nadal zdania, że wizytatorka nie zrobiła tego celowo....gdyby chciała coś ugrać nie zachwalałaby tak domu... Pytałam na dogomanii o wizytatora:( ale nikt sie nie zgłosił...nie wiem czy jakbym szukała wizytatora tydzień czy dwa, to czy Pani nadal by czekała....pewnie na jedno by wyszło. Niech inny piesek będzie szczęsliwy, każdy zasługuje na to. A Pesteczce znajdziemy dom !
-
Dziewczyny...ja mysle, że Pani z Fundacji nie miała jednak takiej intencji... Ja sama powiedziałam Pani, że na wizyte przyjdzie osoba z Fundacji, podejrzewam, że jakoś rozmowa sama zeszła- może gdzie mają siedziebe, czy maja jakies psy, czy można je odwiedzić? Nie słyszałam w relacji wizytatorki czegokolwiek podejrzanego, wręcz przeciwnie- powiedziała żeby psa dawać absolutnie tak! gdyby chciała cos ugrać to mogła powiedzieć np. że dom taki sobie... To są juz zrządzenia losu, na które nic nie poradzimy. Nikogo nie obwiniam. Przykro mi zwyczajnie, ale pogodze się z tym... Jakos czułam, bo nawet z Kasią rozmawiałam w Piatek, czy Państwu spodoba się taka Pestka bez ogonka i....wykrakałam:(
-
dziewczyny... opisze Wam dokładniej co sie wydarzyło. MOże mi trochę ulzy jak sie wygadam. Wizytatorka była zachwycona rodziną, powiedziała, że zna tych Państwa z widzenia, że ich wczesniejszy ONek dozył godnej starości, odszedł 2 tygodnie temu, że wszystko na pieska czeka, że jest super. Powiedziała mi też, że Państwo to prawdziwe psioluby, że nawet umówili się na przyszły wekend do nich do fundacji, żeby wyprowadzić pieski na spacer... .... NO nic. Zadzwoniłam do Pani, która jak pisałam, jeszcze w piatek rano mnie poganiała z wizyta, bo tak bardzo chcą juz Pestke. Od razu po głosie słyszałam, że cos jest nie tak. Najpierw niby transport, Pani zapytała na głos Pana: "to mamy tam jak pojechać czy nie". Pan odpowiedział "TAK' i wyraznie to słyszałam, a Pani mówi mi..."no widzi Pani, na razie nie mamy jak, może za tydzień"... Potem zaczęla pytac o Pestke, o charakter i wygląd (chociaż juz o tym rozmawiałyśmy) więc opowiedziałam Pani jeszcze raz wszystko i przypomniałam sobie, że nie powiedziałam wczesniej o braku ogonka...więc mówie: "myśle, że to nie ma znaczenie, ale nie wiem czy Pani zauwazyła na zdjęciach, że Pestka nie ma ogonka?". A Pani na to: "JAK TO NIE MA ZNACZENIA? oczywiście, że ma....jak ona bez tego ogonka musi wyglądać? pewnie brzydko, a nawet śmiesznie, nie no to my to musimy przemysleć" Zatkało mnie...powiedziałam, to proszę przemyśleć i dać mi znac, do wodzenia. Pani powiedziała: dobrze, damy znać, do widzenia.....koniec.... Chyba wezmą jakiegos pieska z tej Fundacji... gdzie idą za tydzień na spacer z psami...
-
Co tu dużo pisać... Wizytatorka zadzwoniła do mnie z relacją- dom na 6tke, rewelacja... Zadzwoniłam do Pani, by ustalic szczegóły i okazało sie, że Pani potrzebuje jeszcze czasu, by podjąć ostateczną decyzje o adopcji... Nigdy mi tak przykro nie było jak dziś. Pewnie tak się czuja osoby, którym po wizycie odmawiamy wydania psa....
-
Sali - czarnulka-chcemy suni pomóc,czy się uda?Sali od 11.06.18 w DS.
kiyoshi replied to Anula's topic in Już w nowym domu
ale ŚLICZNA:) cuuudna po prostu:) te oczka takie bystre -
Zobaczymy co powie wizytatorka :) a wczoraj rozmawialam z domem Mimi Pani ma lekki armagedon, pierwsze dni Mimisia miala straszna biegunke, dywan caly ufajdany :( na szczescie ten etap juz za nimi teraz drugi sprawdzian- Mimi od 3 dni ma cieczke. Mam nadzieje ze Panstwo to wszystko przetrwaja. pierwsze zdjecie z domku jest, za jakis czas znow zadzwonie
-
dzięki za wiare w moje możliwości :D hmmm...rozumiem:) dobrze, w niedziele postaram się zrobić im lepsze zdjęcia bo na chwile obecną nie mają nic...może chociąz Lusia szybko pójdzie, a z resztą będe mysleć co robić w zależności jakie będą postępy:( dziewczyny w tygodniu niestety tylko wymieniają im miski w kojcu...więc...no, jest cięzko Ale dziękuje za Wasze wsparcie i porady :) będziemy działać
-
Znalazłam wizytatorkę z Fundacji Dar Serca, wizyta będzie jutro lub w sobote. Pani brzmiała przez telefon bardzo dobrze, Pestkę wybrała ponieważ bardzo spodobał się Państwu opis jej charakteru. Mieszkają w domu z ok. 20 arową porządnie ogrodzoną działka, wczesniej mieli sunie ON do później starości. Po sąsiedzku mieszka córka, która ma 4 m-czną sunie ON i małe dzieci które często odwiedzają dziadków, więc Pani zależało na psie łagodny do dzieci i innych psów, a jednoczesnie dość zabawowym, żeby sunia szczeniak od córki mogła się z nim bawić. Poza posesją Pani zapewniła, że tez duzo z poprzednim psem spacerowali i tak będzie równiez teraz. Trzymajcie prosze kciuki.
-
tzn. to że będe je ogłaszać jest oczywiste...nie będziemy ich trzymać nie wiadomo po co...Liczyłam raczej np. na jakiś dom tymczasowy dla chociaż jednej, żeby było nam łatwiej ogarniać reszte.... Każdy pies który jest u nas ma ogłoszenia, nie ma takiej sytuacji, żeby siedział dla siedzenia ...także o to możecie być spokojne;) Bardziej martwie się, że może zając nim znajdziemy odpowiednie domy...a sunie w kojcu, same....dziczeją... byle gdzie ich nie wydam.