-
Posts
23497 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
42
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kiyoshi
-
Dziewczyny już po wizycie:) Wizytatorka jak weszła do domu to sie okazało, że zna Państwa z psich terenow spacerowych:) okresliła ich mianem "spacerowicze' :) Powiedziała, że ręczy głowa, że dbaja bardzo o psy i że Romie niczego tam nie zabraknie i 100% pewności żeby ją tam dawać:) Powiedziała, że na pewno będa się spotykac na spacerach z psami i będzie miec oko na Rome :) Także, pakujemy czarnule!
-
Poprosiłam o wizyte dziewczyne z grupy wizytatorów z facebooka, która też pomaga Radysiakom i mieszka w tej samej dzielnicy Krakowa co Pani, ma bardzo blisko. Będzie umawiac termin wizyty dziś/ jutro na jak najszybszy. Fajowo:) A Pan dzwonił dziś do Kasi i wypytał wszyściutko o Rome, zrobił na Kasi bardzo dobre wrażenie. Pan juz nie pracuje i jest cały czas w domu, Pani jest aktywna zawodowo. Trzymajcie proszę mocno kciuki.
-
dziękuje hop za Twój wpis. 72 lata to jeszcze nie taka wielka starość ;) Kejciu ma się dziś umawiac na wizyte, zobaczymy czy Pani się nie rozmyśliła. Będzie można ocenić dopiero na miejscu jak to wszystko wygląda. Ja jedynie powiem, że widziałam domek na google mas, ogrodzenie perfekcyjne, ogrodek dośc spory zwłaszcza częśc za domem. U nas ostatnio poszedł szczeniak z przytuliska do osoby w wieku 69 lat do adopcji, od razu powiem, że byłam przeciwna, ale zostałam przegłosowana...podobna sytacja, córka Pani mieszka 2 domy dalej, niby ma się zaopiekowac sunią w razie "w" ale ja tam w takie deklaracje słabo wierze. Z pewnością z Panią trzeba by być w miare w stałym kontakcie gdyby sunia miała tam zamieszkać. Zobaczymy.
-
AKCJI STERYLIZACJA - razem walczmy z bezdomnością ! - dołącz do akcji!
kiyoshi replied to 3 x's topic in Sterylizacje
Elu potwierdzam, że sterylizacja TONI kosztowała 200 zł i na tyle będzie faktura. Czekam jeszcze na zdjęcie suni od Szafirków w kołniezu lub kubraczku, żeby tutaj wrzucic- pamiętam o tym -
tak, była Przepraszam że nic nie pisałam, ale tak sie ułozyło, że sił brakło Wizyte zrobiła giselle :) miałam dwie watpliwości co do tego domu, więc wszystko przekazałam giselle, wszystko co wiem, co chce ustalić itd I po wizycie giselle napisała mi, że to naprawde dobry dom i dobrzy ludzie, że nie powinnam mieć żadnych watpliwości. Także, wizyta pozytywna. Nie wiem czy juz pisałam- to jest dom z ogrodem, z dziewczynką w wieku szkolnym, Państwo mieli tez wcześniej pieska ze schroniska który żył kilkanaście lat, i drugiego owczarkowatego, który tez dozył u nich starości. Juz rozmawiałam z Pania, przyjadą po Tonie w przyszłym tygodniu, ale dokładny termin jeszcze będą umawiac. Także- Tonia chyba ma juz dom Dixi ma mieć odwiedziny chętnych na adopcje w przyszłą sobote, jest jeszcze drugi dom chętny z którym koresponduje od wczoraj, także myśle, że długo u Kasi nie posiedzi. Poprosze jeszcze by umówić ją na sterylizacje, ale to jak wet ją zobaczy i uzna że nie ma przeciwskazań. Jeśli chodzi o finanse to wpłynęły pieniązki od Nadziejki z bazarku- 80,20 zł. DZIEKUJE ogromnie:)
-
pieknie to napisałaś.... Ich los był przypieczętowany. Trudno jest się pogodzić z tym co się stało, ale niestety....wiedziałam, że były zbyt długo w Radysach, wiedziałam, że wyjadą chore....nie sądziłam jednak że odejdą, naprawde, byłam pewna, że leczenie będzie, może i długie i kosztowne, ale że sie uda. Wczoraj jak zobaczyłam zdjęcie Kajuni to spałam spokojnie, widziałam bystre oczka, lśniący nosek.... A to dziadostwo zabiło ja w kilka godzin- dosłownie:( Najgorsze jest to, że z tego co się dziś dowiedziałam w ostatnim czasie kilka innych maluszków zabranych stamtąd przez inne osoby, odeszlo identycznie, niby choroba a'la parwo, poprawa i nagle cios, kilka godzin i po maluszku.... NIe wiadomo ani jak ani czym leczyć.... Jak patrze na Semika od dziewczyn, to wiem, że miał wielkie szczęscie- wyszedł z piekła bez szwanku i chwała za to dziewczynom, że tak szybko zareagowały. Im krócej w Radysach tym jeszcze jest nadzieja,.....z każdym dniem mniejsza i mniejsza... Strasznie mi przykro, że Kasia i jej rodzina musieli przechodzić przez ten koszmar:( teraz juz wiemy, czemu wiele domów dla szczeniaków wykruszyło się....procent maluszków które przezywaja jest znikomy.....ból i bezsilność tego wszystkiego - nie do zniesienia. to jest kluczowe helli- kwarantanna....izolatka, pomieszczenie które można zdezynfekować (bo sa dostępne środki, urządzenia, są możliwości)....w R. kwarantanna to kojce z podłogą z ziemii (przypatrzcie się zdjęciom innych szczeniaków, w jakich były warunkach), takiego podłoża nikt nie zdezynfekuje...dziś/ jutro/ pojutrze, kolejne maluchy trafią do boksu po naszych, do boksu z zarazkami jakich nie znał świat...z biletem w jedną strone :( a gminy płaca prawie 1000 zł ryczałtem za opiekę nad pieskiem dla właścicieli.... Dziekuje Wam z całego serca za obecność na wątku, za tak wielkie wsparcie, którego sie nie spodziewałam, gdy zakładałam ten watek. Każda osoba tutaj wnosiła siłe, wiare, nadzieje i wielką pomoc. Dziękuje za podarowane pieniązki. Poszło tego sporo w ciągu tygodnia....dziękuje Wam serdecznie. Jutro zrobie ostatnie rozliczenie. Kasia zapłaciła jeszcze 100 zł za wizyte...za utylizacje małych ciałek Pani weterynarz nic nie policzyła... Kasiu....dziękuje Ci że jesteś <3 uwielbiam z Tobą współpracować...uwielbiam Twoje wielkie, szlachetne serce...i to samo tyczy się całej Twojej rodziny. Dziękuje za podarowanie Kaji i Bąbelkowi wspaniałych chwil i pewności że odchodzą w miłości, otoczone opieka. Będziecie maluszki w naszych sercach na zawsze.
-
dziękuje, juz skontaktowałam się z Kejciu, pomoże z wizytą, jutro postara się umówić z Panią na jakiś dzień w tygodniu. Dziękuje serdecznie:) NIe wiem czy to będzie dom dla Frezji, ale ogólnie dom wart sprawdzenia dla jakiegos psiaka;) Jutro zadzwonie do hop! dopytać o stan zdrowia Frezji bo na wąteczku coś malutko ostatnio:( i tez zapytam jak widzi ewentualnie taki dom. Ogólnie dom mi osobiście wydaje się dobry dla Frezji, to dom z ogrodem, spokojny, Pani całe życie miała psy, ostatni długo chorował, Pani robiła mu zastrzyki, leczyła. Dom spokojny, stabilny, Pani w wieku takim że szaleństwa juz jej nie w głowie- ma 72 lata i powiedziała uczciwie, że juz nie szuka młodego psa, a starszego, takiego któremu naprawde potrzebna jest pomoc, i tak trafiła na Frezje. Padaczka jej nie przeraża. Zresztą- możemy być z Panią w kontakcie i w razie czego pomagać finansowo czy inaczej gdyby nie daj Boże cos się z Frezją działo.... Pani mieszka tylko z synem. Trzeba by na wizycie zapytać jaki jest jego stosunek do posiadania psa w domu. Także, trzymajcie kciuki, mam nadzieje, że Pani jest nadal zainteresowana.
-
AKCJI STERYLIZACJA - razem walczmy z bezdomnością ! - dołącz do akcji!
kiyoshi replied to 3 x's topic in Sterylizacje
ELu chciałam potwierdzić, że Tonia juz po zabiegu, czuje się dobrze. jutro podam ile ostatecznie kosztował zabieg, bo zapomniałam Hani spytać i wstawie zdjęcie