-
Posts
16235 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Bogusik
-
Eluniu bardzo dziękuję za oferowaną pomoc Właśnie otrzymałam od Martuni wiadomość,że p.Agnieszka zabiera oba psy do Warszawy.
-
Rozmawiałam z Hanią, muszą to na spokojnie przemyśleć i da mi znać jutro.Raczej to byłby cud gdyby decyzja była pozytywna ponieważ jeszcze jest u nich Kalmarek z Kefirkiem i nie wiadomo kiedy znajdą dom.No ale jak to mówią:..Nadzieja umiera ostatnia...
-
Jestem Martuniu i na pewno wzięły byśmy i pieska i sunię pod opiekę ale do Hani . Nie wiem czy ma miejsce no i ten transport na cito skoro mogą być w tej szopie tylko do poniedziałku.To raczej nierealne....
-
Bardzo wszystkim dziękuję za aprobatę i wsparci naszej decyzji Spanielek nie jedzie,ponieważ zgłosił się właściciel.Taką wiadomość otrzymałam od Martuni. Możemy tylko mieć nadzieję,że to jakiś jednorazowy przykry przypadek,że znalazł się sam bez opiekuna na jakiejś drodze a dom jest ok. Ja osobiście też bardzo ostrożnie podchodzę do oceny psów pod względem agresji. Jeżeli ma się go od szczeniaka i odpowiednio prowadzi to naprawdę można z niego zrobić ułożonego "baranka".Tu w większości przypadków tkwi błąd wychowawczy choć niestety ale nie można wykluczyć zmian psychicznych przekazanych genetycznie. Myślę,że pseudo,które krzyżują psy i do tego kazirodczo robią to największe zło a później są takie a nie inne skutki. Co do czarnego spaniela to swego czasu znałam i miałam częsty z nim kontakt,ponieważ mieli go moi znajomi.Rodzina z dwójką małych dzieci i nigdy tam nie doszło do jakiś oznak agresji z jego strony. Wspaniale ułożony,przyjazny do obcych i kochający swoją rodzinę a jego ulubionym miejscem do spania był dziecinny pokój.
-
Może i nam rozumy pozabierał spanielek bo po Rambim powiedziałam sobie,że nie będę się angażować w branie pod opiekę tej rasy pieska. No ale.... Wczoraj późnym wieczorem Martunia podesłała mi jego zdjęcia i zapytała czy mam jakiś na niego pomysł bo psiaka czeka zapewne jakieś nieciekawe lokum w pobliskiej wsi, jeżeli gmina wyda go do adopcji. Wiedziałyśmy,że Hania zastrzegła,że nie przyjmuje spanieli więc tym bardziej jak pomóc? Mimo wszystko dzisiaj zadzwoniłam i zapytałam czy jednak wyrazi zgodę i go przyjmie.Po konsultacji z Piotrkiem otrzymałam wiadomość,że przyjmą za co i tu na wątku zamojszczaków bardzo dziękuję Czeka nas zapewne sporo wydatków związanych z transportem,hotelikowaniem a później ze zdiagnozowaniem co faktycznie jest z tą łapką oraz ewentualnym leczeniem. Mam nadzieję,że chociaż w tym wszystkim jego charakter nie okaże się zbyt problematyczny dla Hani i przyszłej adopcji.
-
Proszę o pomoc materialną dla niewidomego Promyka,który potrzebuje specjalistycznej karmy i drogich leków.Ma cudowną opiekę u Moli@ która ma u siebie kilka staruszków wymagających drogiej karmy i leków. https://www.dogomania.com/forum/topic/338326-promyk-zostaję-na-stałe-u-moli-dziękuję-za-dotychczasowe-wsparcie/
-
U Luni wszystko układa się dobrze. Był na początku stres związany z nowym miejscem ale to dosyć szybko minęło.Pomału ogarnia gdzie należy załatwiać swoje potrzeby i ufać swojej nowej rodzinie.Pani Natalia powiedziała,że Lunia jest mądra,bystra a przede wszystkim bardzo kochana Państwo opłacili całą fakturę za weta
-
Groszku...[*]
-
Tak jak wyżej napisała Asia, uważam,że to bardzo dobry dom i gdyby Marinka była pod moją opieką to oddałabym ją z czystym sumieniem. Chocianów jest niewielkim miasteczkiem o starej zabudowie ale są też pobudowane nowe osiedla. Pani Ania wraz z mężem i mamą, mieszkają właśnie na jednym z nich, w obszernym mieszkaniu, na pierwszym piętrze.Budynki otacza dużo zieleni i miejsc spacerowych. Mają dorosłą córkę,która mieszka w Warszawie i ma adoptowanego pieska i kota. W zeszłym roku,po długiej chorobie, pożegnali swojego przyjaciela rasy beagle.Jego zdjęcie i urna z prochami stoją do dzisiaj na komodzie,a wspomnienie o nim wywołuje łzy u obojga.Bardzo mili,pełni miłości i empatii do zwierząt ludzie.Pani Ania gdy znalazła ogłoszenie Marinki od razu pokazała mężowi i oboje się w niej zakochali.Rozmawialiśmy o psich akcesoriach,zgłoszeniu czipa do bazy danych, adresatce i lęku separacyjnym.Zwróciłam też uwagę na balkony bo są dwa ale są zabudowane,bez barierek ze szczeblami.Praktycznie zawsze jest ktoś w domu,ponieważ p.Ania pracuje zdalnie.Jeżeli chodzi o urlopy i weekendowe wyjazdy, to nie wyobrażają sobie aby Marinka nie jechała z nimi. Naprawdę fajna rodzina i trzymam kciuki za szybką aklimatyzację Marinki w nowym domku