-
Posts
7088 -
Joined
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Patmol
-
Na tych samych falach to raczej byłoby trudno. Nikt raczej nie rozdaje swoich umów cywilnych;no bo po co? kyioshi - trzymaj się; nie daj się -prawo i słuszność i prawda ,jak to mówią,jest po twojej stronie -więc po prostu musisz iść dalej-po zwycięstwo jak w tych bajkach, gdy bohater walczy o dobro, a rożne potwory stają mu na drodze i próbują go zniechęcić - a on - nigdy się nie poddaje-i zwycięża - i znajduje to co trzeba (jak kyioshi dobre domy dla szczeniaków) -juz mało brakuje do celu
-
ależ są - oddajesz je chyba do adopcji jako właściciel? co jest w umowach adopcyjnych? jak je teraz zostawisz to je porzucisz a pani Ani tylko je przechowuje dla Ciebie - zawarłyście ustną umowę przechowania - https://www.arslege.pl/kodeks-cywilny/k9/s2040/ Przez umowę przechowania przechowawca (pani Ania) zobowiązuje się zachować w stanie nie pogorszonym rzecz ruchomą (szczeniaki) oddaną mu na przechowanie. Składający ( czyli TY) może w każdym czasie żądać zwrotu rzeczy oddanej na przechowanie.
-
pewnie znowu tak będzie ale w takiej sytuacji lepiej,dla twojego zdrowia psychicznego i tych szczeniaków, uznać, ze nikt Cie nie opluł (przenośnie) ;po prostu deszcz padał i zmokłaś - i normalnie pojechać do pani Ani, i dalej robić to co robisz. Udawać ,ze żadnej awantury/ czy jak to nazwać/ nie było. Bo inaczej odda te szczeniaki na łańcuch, a Tobie na pewno będzie trudno tam pojechać, ale pewnie jeszcze trudniej Ci będzie jak to tak zostawisz. Zadzwoń jutro jak gdyby nic / bez wyrzutów- i omów się na odbiór tej suni. Może kolezanka Poker ją weżmie. Obiecaj, jeśli kobieta poprosi, że przywieziesz umowy, ale przecież możesz ich zapomnieć zabrać. Każdemu się zdarza. Moim zdaniem to ona nie rozumie co się dzieje. I nie zrozumie- bo to jest poza zasięgiem jej umysłu. I nie da się jej tego wytłumaczyć, więc szkoda energii zeby na nią krzyczeć, czy mieć pretensje. Ona jest trochę jak małe dziecko, które patrzy na operację chirurgiczną -i sama nie wie co się dzieje.
-
Rodo tych umów nie dotyczy. To są przecież zwykłe umowy cywilne między dwoma osobami fizycznymi / żadna z tych osób nie zawiera takiej umowy jako przedsiębiorca/organ administracji/spółka itd. Zadna ze stron umowy nie jest administratorem danych. To tak jakby zawrzeć umowę sprzedaży/darowizny szafy.Można się na Rodo powołać,ale to oczywiście ściema. Ale z drugiej strony pani Ania nie jest stroną tej umowy - to po co jej egzemplarz? Ja bym nie dawała.Pani Ania nie ma żadnych praw ani obowiązków z tej umowy niezupełnie bo zgodnie z art.10 a ustawy http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20190000122/O/D20190122.pdf Art.10a.1. Zabrania się:1)wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;2)prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;3)wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.2.Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych czyli nie wolno sprzedawać zwierząt domowych spoza zarejestrowanych hodowli na targowiskach, targach i gieldach i nie wolno celowo rozmnażać poza hodowlami psy i koty (wszystkie) można jednak sprzedawać w miejscu ich chowu lub hodowli - czyli tam gdzie sie je trzyma pani Ani je teraz trzyma u siebie - chyli w miejscu ich chowu może je sprzedać ale nie mówiłabym jej tego
-
Wstrzymałabym sie z kąpielą chociaz kilka pierwszych dni. Można posypać psa sodą oczyszczoną, taka spożywcza, jest w małych saszetkach po 80 -100 gram. Posyp jedną saszetką psa , a po ok godzinie go otrzep z tej sody. Może trochę pomoże - soda jest higroskopijna i eliminuje zapachy - czyli trochę powinna tłuszczu i smrodku sciagnać. Następnego dnia możesz to powtórzyć. To taki rodzaj suchego szamponu.
-
Tyś(ka) nikt sie Ciebie nie czepia przecież, ani twojego wyboru -dyskusji nie chcesz - nie ma sprawy. Ale co w niej złego - wątek do góry podbija, a fora od tego są żeby dyskutować. Dzielić się wiedzą warto, a temat adopcji należy do ważnych. I trudnych bardzo. Mam taką zasadę, i jej się jej trzymam , że biorę na siebie odpowiedzialność tylko za zwierzęta , na których życie mam faktyczny wpływ - więc jak dość intensywnie pomagałam bezdomnym kotom, to brałam je najpierw do domu - leczyłam, obserwowałam, robiłam zdjecia i ogłaszałam. Bywało, że miałam jednocześnie i 13 kotów na raz. Moi rezydenci, mam dwa koty takie na stałe, uczyli nowych wszystkiego co ważne. Bardzo trudno jest znaleźć naprawdę dobry dom dla zwykłego kota. Ludzie zazwyczaj deklarują miłość i tego typu bzdety, ale jak pytam o sprawy konkretne - jak jedzenie, czy zabezpieczenie okien, o podstawową wiedze o kocich potrzebach - no to już problem. Odpowiedzialność za psa, którego nie widziałam na oczy , bo filmiki to tylko filmiki, i weryfikacja domów i rozmowy z ludźmi, o psie, którego zupełnie nie znam, nigdy nie widziałam nawet - to zupełnie nie mój zakres pomocy zwierzakom,. A Mimi do mieszkania nie wezmę, bo juz mam dużo zwierząt - teraz mam dwa psy i 6 kotów - takich ciężko adopcyjnych/ 4 bym oddała - ale nikt, komu bym oddała, ich nie chce - jak ktoś dzwoni, to gada bez sensu/ ale mam je w swoim mieszkaniu więc nie jest to problem -mogą dalej mieszkać u mnie. Grzeczne są i bezproblemowe. Z jednym kotem miałam długo problem - ale doszliśmy do porozumienia .No i moje suki to by pewnie od razu Mimi ustawiły do pionu - nie wiem czy by jej się to podobało. A ludzkie wybory i pragnienia tego, a nie innego zwierzaka -sa ciekawe. Jak ogłaszałam małego czarnego kociaka, z naprawdę super charakterem, no kot ideał, to dzwoniły głownie małe dziewczynki- takie 10-12 lat. Zadzwoniło ze 30 dziewczynek, i kilka ojców o kotka dla córeczki (10-12 letniej) i jeden chłopiec w tym wieku o kotka dla koleżanki. I jeden dorosły człowiek o kota dla siebie. I nikt wiecej. A kot naprawę rewelacja, ale cały czarny - ludzie nie lubia czarnych. A jak ogłaszałam rudego kota w typie Brytyjczyka - to dzwoniło 30 -40 osób dziennie. I tylko się pytali - czy kot jest za darmo i gdzie mogą odebrać. I nic więcej ich nie interesowało.
-
To chyba nie o to chodzi co ważniejsze, ale po ci konkretni ludzie biorą psa/ chcą adoptować psa. I dlaczego akurat Mimi. Bo ludzie biorąc psa maja jakąś wizję, bardziej czy mniej uświadomioną, tego po co im pies. Potem to różnie wychodzi, i czasem jak i ludzie i pies elastyczny - to jest całkiem dobrze. i ludzie mają tez opinie na temat swoich umiejętności w kwestii psa - zazwyczaj bardzo wysoką; ale psy się bardzo starają - wiec zazwyczaj jest dobrze
-
Trzymam kciuki za Mimi z całych sił - oby jej się wiodło ale i tak zawsze się zastanawiam, co kieruje ludźmi, że adoptują tak problemowego psa jak Mimi, który gryzie, sika, wyje, wpada w panikę, może uciec na spacerze jak jest tyle do adopcji psów zupełnie bezproblemowych. Bo albo to wynika z tego , że ludzie chcą zrobić coś dobrego i pomóc takiemu psu ( ale takiemu bezproblemowemu tez by pomogli przecież) albo lubią wyzwania, nudzą się i chcą sprawdzić swoje umiejętności, albo zwyczajnie nie są świadomi na co sie porywają. Chociaż , z drugiej strony, zawsze moze się zdarzyć , że w nowym miejscu Mimi się przeobrazi jakoś i będzie najgrzeczniejszym psem świata. W bloku to najgorsze chyba to wycie - bo bardzo słychać. Ona umie zostawać sama? Nauczona jest przebywania w klatce? I co z tymi spacerami po mieście? już bez problemu? ludzie mają doświadczenie z psami?
-
pewnie kiedyś tak; ale na razie żyjemy w świecie rzeczywistym, a nie w świecie idealnym w świecie idealnym to byś się nie czepiała pani Ani; bo kobieta stara sie na maksa, i nawet mleka szczeniakom nie załoję - a to znaczy, że się przejęła naprawdę - bo kto by na psa mleko marnował kiyoshi - wszystkich flaków sobie nie wyrwij, bo będzie ci zle oddychać - ale naprawdę jestem pod wrażeniem skuteczności twojego działania no i nie amen , bo amen jest z hebrajskiego, i nie pasuje do świata , gdzie się nie je mięsa, ani nie pije mleka zwierzat jakieś greckie słowo by sie przydało -typu alfa i omega
-
- 12 replies
-
- karma
- karmadlapsa
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
świetna ta pani Ania - cieszę się, że sie wszystkie nieporozumienia wyjaśniły z tymi blokami - to się jej nie dziwię; bo jednak psy w zamknięciu siedzą ; albo na balkonie lepsze to niż łańcuch i buda, ale najlepszy jest jednak dom z ogrodem i rozsądni opiekunowie, a blok - to takie mniejsze zło no i mleko to nie trucizna przecież; jak ma dobre od krowy, a szczeniaki nie maja biegunki - to co w tym złego, że troszkę dostają
-
jak je - bo otwiera pysk do jedzenia -jak ma chupy albo mięso- to gryzie i widać zęby jak ziewa u weterynarza -jak trzeba mu obejrzeć żęby jak jest gorąco i oddycha z otwartym pyskiem jak pije tak w sumie- to często moje suki bardzo często pokazują zęby i jest to chyba naturalne u psów
-
co to znaczy, że kłapie zębami? a jak się z nim bawisz? nigdy nie jest za późno na naukę komend ;
-
Mnie tylko chodziło o to, że pies nie walczy z człowiekiem o władzę, o miejsce w hierarchii stada/ jakkolwiek to nazwać, jedynie z całych sił, na ile potrafi, dostosuje się do sytuacji i do człowieka. Te zasady, które poznał jak szczeniak pewnie czasem próbuje podważać jako podrostek, ale nie uznałabym tego za walkę o dominację. Po prostu sprawdza co mu wolno, a co nie. I tak naprawdę to przewodnik psa, chociaz pewnie często nieświadome, pokazuje psu jak powinien traktować innych domowników, a szczegolnie dzieci Mam na myśli, że ludzie czasem sami uczą psa niektórych zachowań, nagradzając pewne zachowania, a potem takie wyuczone zachowania psa traktują jako złośliwość albo dominację. Często np ludzie drażnią się ze szczeniakiem, a jak warczy -to się cieszą - o jaki groźny pies, i się śmieją. A jak pies urośnie - to sytuacja przestaje byc śmieszna dla ludzi. Jak pies na Ciebie warczał - to powinna sprawę przejąc Twoja mama, i przemyśleć jak to rozwiązać na przyszłość.
-
Troche bylam, ale tak jakby przy okazji, bo moja córka była, i szczerze powiem, ze nie zauważyłam zeby praciwnikom, vetowi albo wolontariuszom naprawde zależało na dobrostanie tych psów. Dziwne rzeczy sie działy, ze tak powiem, psy w typie rasy znikaly, i nie tylko te w typie rasy, kasa w tle sie przewijala. vetowi wszystko zwisalo. A potem za zabronili wontariuszom przychodzic,bo niektórzy byli zbyt ciekawi gdzie zaginął konkretny pies. Jakies samochody z psami/ z większą iloscia psów / odjezdzaly w nieznane. Koty mozna bylo sobie łapać., bo większość chodziła luzem po terenie i po okolicznym lesie. nie da sie ukryc, ze dla wielu ludzi bezdomne zwierzeta to po prosty swietny biznes., chociaz pisza czy mowia o tym jak kochaja zwierzątka
-
Ale przecież i tak trzeba zaszczepic czy ci dadzą pieniadze czy nie. Ale to całkiem fajny test czy dadzą te 35 zl szczepienie swojego psa czy pożałuja. Przecież to żadne pieniadze przy jednym szczeniaku. No i z drugiej strony jak nawer ich nie poprosisz o te pieniądze, to czy to nie jest dziwne dla nich. Znaczy, ze skądś masz duzo kasy na szczeniaki. A moze nawet na nich zarabiasz. I to oczywiście nie zarzut żaden, ale popatrz na to z drugiej strony. Zdrowiej byloby gdyby zaplacili przed szczepieniem I jak mówisz "wydaje fortune na psy" to ktoś moze to odebrac, ze masz fortunę. Czyli duzo kasy i jestes rozrzutna.
-
To będzie wtedy jak bys chciala oplate za psa, bo przeciez wtedy będą juz zaszczepione. Ale teraz moglabys zadzwoniv i powiedziec, ze warto byloby dla dobra szczeniaka zaszczepic go tydzien przed wydaniem, bo parvo szakeje itd, tylko kasy zadnej szczeniaki nie mają, moze by dali na szczepienie. Czy wola samu zaszczepic za 2 tygodnie ? Tylko to większe ryxyko a szczeniaka no i drożej bedxie, bo twoj vet obiecal upust jak teraz wsxystkie razem. I nawet klamstwa zadnego w tym nie ma
-
Adoptowana sunia 7,5mies - zbyt często sika [w domu]?
Patmol replied to agenciara's topic in Nauka czystosci
To zrób badanie moczu, pecherza - w kaxdym razie odwiedz veta. Może ti nie jej wina. Pisalas tez, ze skacze na blaty itd, nie tylko o sikaniu. Skoro i tak ci sika w mieszkaniu, o nie jestes w stanie tegi ogarnąć, to czy nie byłoby ci latwiej zaczac od nauczenia jej sikania w mieszkaniu w jednym miejscu na podklad, tam gdzie najłatwiej sprzątać. Ja nie jestem doswiadczona w psach, ale mam dwie suki od szczeniaka, a mieszkam na 4piętrze bez windy, wiec nie bylo opcji -zlapac i wyniesc jak sie kreci, i bylo poczatkowo, krotko, jedno miejsce w domu na awaryjne sikanie, i nigdzie indziej szczeniak nie sikal w mieszkaniu. A potem juz spokojnie wytrzymywal. I nigdy sie później nie zsikal w mieszkaniu. Wiadomo, ze kaxdy pies jest inny, ale czasem nie są zle najprostsze rozwiązania. A teraz ona ci sika wszędzie i zrobił sie z tego problem -
Są takie lekcje w podstawówce, ale mało - jedna czy dwie. Pamietam obrazki ze szkoły, jak syn chodzil, ze pies potrzebuje jedzenia, picia, spokoju, spacerów. Byl tekst i obrazki. Liście tez są ważne. Poszanowania dla roslin jako formy życia tez jest w szkole mało.