Cieszę się,że Koksio ma się dużo lepiej,a co do tego lęku to wydaje się mało prawdopodobne,aby nikt tego wcześniej nie zauważył.A może uraz do mężczyzn zrodził się w czasie choroby,ktoś obszedł się z nim niedelikatnie,może bolesne zastrzyki,a może jeszcze coś innego,oby to powolutko minęło,bo w przeciwnym razie musiałby trafić do domu,gdie są same kobiety,a to niełatwa adopcja.