Theodor ma bliznę na łuku brwiowym :P
Jak się uczył chodzić, to się bałam, że kiedyś pier*olnie głową w ławę i rozwali sobie coś :/ Cały okres nauki chodzenia, nigdy w nią nie walnął. Za to jak już całkiem dobrze chodził, to pewnej niedzieli tak walnął, że zanim zdążyłam go w miarę uspokoić, żeby zobaczyć obrażenia, to już on był zalany krwią i ja też :( Szczęście w nieszczęściu, że walnął właśnie w łuk brwiowy, a nie w oko...Na szycie, a raczej klejenie, nie pojechaliśmy, bo dla niego większym stresem byłby sam szpital, lekarz, zabieg i wszystko dookoła :/ Tak więc ma półcentymetrową bliznę :P