Ja nie ufam ludziom ( nie mam na myśli rodziny zainteresowanej Trevorkiem, ale ogólnie.
Gdy ktoś dzwoni do mnie w sprawie psiaka zawsze mam jakieś "ale".
Magluję, dopytuję, nękam.
Potem łapię się na tym, że zaczynam przesadzać.
I myślę sobie, jak to by było gdybym ja starała się o pieska, a ktoś by mnie tak męczył.
Trzeba czasem zaufać ludziom, a i tak dopiero czas pokaże, czy adopcja była udana.
Co do rodziny zainteresowanej Trevorkiem, to się nie wypowiadam, ufam, że agat podejmie właściwą decyzję.
Trzymam kciuki za szczęście Trevorka!!!