-
Posts
19714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sarunia-Niunia
-
Mam net. Nie wiem na jak długo, więc pisze szybko i bardzo w skrócie, bo zaraz jedziemy do lekarza... U nas układa się wszystko w miarę poprawnie. Lunka dostała niestety cieczkę... Nie jest fajnie. Musimy zaopatrzyć się w jakieś akcesoria, bo w domu wszędzie ślady. Dywan i wykładzina oznaczone wyraźnie. Mam nadzieję, że jak po wszystkim oddam do czyszczenia, ślady poznikają... A teraz to, co najważniejsze na teraz: Od kiedy przyjechała ma problemy z żołądkiem (biegunki), z tym, że od wczoraj bardzo mocno. Nie wiem, może też i ta cieczka ma wpływ na te dolegliwości żołądkowe? Ale nie będę teoretyzować, zobaczymy, co powie lekarz. Po 13-tej jedziemy do lekarza. Straszliwie mi Jej żal... Słuchajcie, z Niej coraz bardziej wychodzą jakieś okrutne traumy... Zauważyłam, że np jak śpi i się przebudza, ziewa i wydaje z siebie taki żałosny głos, jakby wołała, żeby Ją przytulić... więc jak idzie się do Niej i chcę pogłaskać, Ona tak strasznie się zrywa, ale jak widzi, że to ręka kogoś z nas od razu zaczyna lizać. Zauważyliśmy też, że trzeba do Niej podchodzić z ręką otwartą, tzn od strony dłoni, bo inaczej Ona zaraz się kuli... Niby idzie żeby Ją przytulać, ale ręka nie odwrócona dłonią do góry powoduje u Niej paniczny wręcz strach i lęk... Ona tak bardzo pragnie człowieka i przytulania, miłości, akceptacji, a równocześnie tak okrutnie się boi... Nie mam pojęcia, co Jej ktoś kiedyś uczynił, i co Ona musiała przejść w tym swoim krótkim życiu, ale zapewne nie było to nic dobrego!!! Ona jest taka biedna, widać, że NAPEWNO była bita... Nie ma w Niej kompletnie agresji, zero, tylko sam strach - paniczny wręcz strach!!! Kończę, bo jedziemy do lekarza. Odezwę się później. Mam nadzieję, że będę miała net. jak nie, zadzwonię popołudniu do Akrum i jej wszystko przekażę. I żeby nie było tak smutno, to jak będę miała net wkleję potem fotki. Radosne, bo staramy się robić naprawdę wszystko, żeby Lunusia jak najszybciej zapomniała o tym, co było okropne w Jej życiu. Ona budzi dosłownie instynkty macierzyńskie. Naprawdę. Jest okrutnie BIEDNA, ale i CUDOWNA!!!
-
Jestem. Nie wiem na jak długo, dlatego dziękuję Celince za tych kilka słów ode mnie. Biedna Celinka, aż mi głupio, bo albo dzwonię, albo pisze Jej sms-y i przeszkadzam Jej w rodzinnym życiu.Mam wyrzuty sumienia! Dlatego Celiniu, tu na forum bardzo dziękuję Ci za przekazywane ode mnie wiadomości i dziękuję za cierpliwość do mnie! Kochana Selin!!! Ta cała "afera internetowa" nie wiadomo, jak długo będzie trwała. Narazie nie mam żadnej konkretnej odp na "usterkę", zlecenie jest otwarte, a ja mam internet raptem w południe i popołudniu. Potem kicha. Dział techniczny "myśli" nad rozwiązaniem problemu, ale powiedziałam im, żeby zamiast myśleć zaczęli działać. Jak mnie nie będzie tzn, że znów jestem odcięta... U nas układa się wszystko w miarę poprawnie. Lunka dostała niestety cieczkę... Nie jest fajnie. Musimy zaopatrzyć się w jakieś akcesoria, bo w domu wszędzie ślady. Dywan i wykładzina oznaczone wyraźnie. mam nadzieję, że jak po wszystkim oddam do czyszczenia, ślady poznikają... Prócz tego od kiedy przyjechała ma problemy z żołądkiem (biegunki), z tym, że od wczoraj bardzo mocno. Po 13-tej jedziemy do lekarza. Nerunio grzeczny. Biega za dziewczynami, chce być wszędzie. Korunia cały czas na dystans. Sprawia wrażenie jakby bała się Luny, choć Luna już Ją omija. To tak szybko w skrócie. Jofracy zaraz polecę na wątek Zuzorka. Zerknęłam teraz tylko na chwilkę, bo muszę na wątek do Luny, a boje się, że mnie znowu wywali z sieci. Madzik! Dzięki za zainteresowanie Rokim. Nie wiem, jak mozna Mu konkretnie poóc. najlepiej gdyby Biedak znalazł dom, w którym chociaż ktoś da Mu pić, jeść i choć trochę ciepła. Uwierzcie mi, mam coraz mniej siły, żeby na to patrzeć. Znajomi i rodzice pytają mnie, czy stać mnie na to, żeby codziennie Go karmić - nie stać mnie, ale jeszcze bardziej mnie nie stać na to, żeby patrzeć, jak On stoi głodny i przy budzie i smutno szczeka patrząc w okna - teraz już moje, bo wie, że tylko z tej strony może liczyć na jedzenie....
-
Wpadnę na dłużej później. Ale zdjęcia piękne!!! Zuzia to śliczna dziewuszka!!! Przytulanki dla Niuni i Jej fantastycznej Pani:):):)
-
Też jestem ciekawa... Niestety, na mojej wadze łazienkowej ciężko Ją zważyć... Może spróbujemy później - jak przyjdzie Rafał i Mu się uda weźmie Ją na ręce, a potem zważymy samego Rafała... hihihi... Pod warunkiem, że Lunia nie będzie się bała! Był natomiast dziś mój starszy Syn i oboje razem z Synową stwierdzili, że to zupełnie inny pies - ładny, błyszczący, radosny i spojrzenie ma zupelnie inne. I podobno widać zdecydowaną różnicę od niedzieli. Oni widzieli Ją własnie w niedzielę, ale i tak widzieli Ją już wtedy wieczorem, czyli po kąpieli... Cieszy mnie to, bo uwierzcie mi, robęe wszytko, żeby Lunusi było jak najlepiej!!!
-
[quote name='jofracy']Podobno jak pies wie, że człowiek jest przywódcą, to nie czuje się zobligowany do bronienia stada i terytorium, bo to nie jego broszka. Gratuluję Saruniu :)[/QUOTE] O! Tego akurat nie wiedziałam... Ja tam na strasznego przywódcę nie wyglądam, więc mam nadzieję, że jak będzie taka potrzeba to Lunka to zrozumie:) Dzisiaj rano zdarzyło się Niuni siku w przedpokoju. sama nie wiem, dlaczego to zrobiła. Chciałam, żeby wyszła na ogród dwa razy, bo tak dziwnie się kręciła wkoło, Ona zdecydowanie nie chciała i zaraz potem nasikała. Powiedziałam Jej ostro i zdecydowanie, że "tak nie wolno" i kazałam wyjść na ogród, pokazując palcem drzwi. Wyszła, a właściwie wybiegła. Potem wyszłam po Nią, żeby wróciła, a Ona tak strasznie bała się wejść do domu... Prosiłam: chodź Lunia do domeczku, wyszłam, chciałam Ją wziąć, a Ona biedula położyła się na wycieraczce i tak się bała... Dopiero na widok i zapach smakołyków w ręce "wprowadziłam" Ją do domu. Strasznie jest mi z tym źle do teraz, ale z drugiej strony, nie moge pozwolic na zasikiwanie domu, to nie jest york czy ratlerek - takiego "siku" jest "troszkę". Nie spodziewałam się też, że podniesiony głos spowoduje w Niej aż taka traumę - ale przecież Ona się na mnie zawiodła... do tej pory było tylko "miodzio", a tu nagle "jej pani" na Nią krzyknęła, a do tej pory przytulała, dawała jeść, smakołyki... Mam nadzieję, że zapomni mi to szybko!!!
-
Jestem, przed chwilą pojawił się sygnał. Nie wiem na jak długo i działa jakoś dziwnie, jakby się dławił... Bardzo Wam dziękuję za zainteresowanie Rokusiem... On naprawdę zasługuje na lepszy los... Codziennie patrzę na Jego prawdziwie pieskie życie i jestem bezsilna... A On, jak mnie widzi skacze z radości tak, że aż czasami ten łańcuch Go prawie przewraca... Napiszę do Tanitki, muszę coś zadziałać, bo co dzień serce mi się łamie - strasznie to trudne!!!! U nas dobrze, choć dziś zdarzyło się Lunie... siku w przedpokoju.... Mam nadzieję, że to jednorazowa wpadka. Korcia dalej lekko z boku, choć dziewczyny zaczynają się spotykać coraz częściej, a Nercio - jakiś smutny dziś... Śpi sobie teraz przytulony do Korusi pod kocykiem - moje kochane dwa jamniczki!!! Stali się sobie szczególnie bliscy w ostatnim czasie, choć Nercio uwielbia szaleć z Lunką po ogrodzie! Yunonko! bardzo dziękuję za link - otwieram w nowej karcie, ale niestety to trwa... mam nadzieję, że ten internet w końcu ruszy... (bo od wczoraj znów nie miałam)
-
Mam dwa, z interwencji w sierpniu naszych Animalsów... Przysłali mi na maila, po całej akcji... Przed chwilą dzwoniła do mnie właśnie szefowa naszych Animals i pytała o Rokusia. Mają przyjechać jutro. Prosilam Ją, żeby tamci choć zdeklarowali się, że Go oddadzą, jakby znalazł Mu się dom... Ale wiem, że znaleźć takiemu biedakowi dom, będzie bardzo, bardzo ciężko... Ta tym zdjęciu jest skulony (bo ból wrośniętej w szyję kolczatki Go dobijał) z błagającym wzrokiem w kierunku zupełnie obcych ludzi... [IMG]http://images45.fotosik.pl/1098/832b6ae41e320b08gen.jpg[/IMG] Zobaczcie, jaki śliczniusi ma łańcuszek i karabinek - jak dla krowy!!!
-
stara Mania,mix maltańczyka, za TM
Sarunia-Niunia replied to kora78's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Manieczko! Ja też pamiętałam wczoraj, ale po 19-tej straciłam dostęp do internetu i nie miałam jak Cie odwiedzić... -
Jak tak patrzę i słucham Twoich opowieści Celinko o Fokusiu:loveu:, to jakbym czytała o Nerciu:loveu:... To też taki żywiołek - wszędzie Go pełno, wszystko musi widzieć:-o i wiedzieć:lol:... I wszystko, co wg Niego jest nieprzyjacielem - zniszczyć:mad: Może to domena wieku, a może tego, że to chłopaczki? Zawsze miałam jamnicze dziewczynki - kompletnie inna konstrukcja psychiczna...
-
Wrak jamnika, ślepy, głuchy, bezzębny-za TM[*]
Sarunia-Niunia replied to sunia2000's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Myślę, że o banerek możemy poprosić niezawodną Cioteczkę Jofracy!!! A ja już lecę na bazarek - trzeba rozsyłać i reklamować!!! Dziewczyny, ruszcie głowami, kto mógłby dać dom Nestorkowi??? Przecież On umrze ze zgryzoty w tym schronie!!!! Tak jak niedawno Jando... -
No moi sąsiedzi mszczą się na mnie za to, że po kilkumiesięcznych prośbach z mojej strony, aby zadbali o psa, dali Mu jeść i wodę przestałam z nimi rozmawiać i powiadomiłam najpierw TOZ (o zgrozo), później Animalsów... Zresztą w ub roku latem usłyszałam, że skoro uważam, że dzieje Mu się krzywda, to żeby zadzwoniła gdzie trzeba i niech przyjadą i Go wezmą... Nie chcę się tu rozpisywać i pisać, jak oni Go traktują, ale najlepiej byłoby znaleźć dom dla Rokiego... To prawie wyżeł niemiecki, czekoladowy... Napiszę wam tylko, że latem, jak przestał wychodzić z budy i przez 2 noce płakał-wył, zadzwoniłam, przyjechali i okazało się, że pies się nie rusza, bo ma wrośniętą w szyję kolczatkę i każdy ruch to dla Niego cierpienie... I ja mam na to spokojnie patrzeć??? Jak??? Albo jak pies wyje, bo nie ma wody??? I kopie pod rynną, żeby coś Mu tam poleciało? Ja i owszem, razem z drugą sąsiadką przerzucamy Mu jedzenie, ale wody, niestety Mu nie przerzucimy... Choć w ub piątek podsunęłyśmy Mu miskę z wodą... wydawało się, że się psina zadławi... Teraz w te chłodniejsze dni radził sobie tak, że zlizywał szron z dachu budy....
-
Cześć nasze (moje i moich 3 jamników:eviltong:) kochane Ciociunie:loveu::loveu::loveu:!!! [quote name='Celina12'] Berni od wczoraj nie ma internetu...biedna Cioteczka...wracaj do nas szybko.....bierz wiaderko i pożycz od sąsiada...:diabloti:.[/QUOTE] [quote name='Isadora7']Dokłądnie, Beeeeeeerni wracaj [/QUOTE] No z tym sąsiadem Celiniu, to właśnie jest tak, że Panowie z internetu dziś już przyjechali, bo to trzeci raz w ciągu dwóch tygodni i stwierdzili, że mogę być... fizycznie odpinana od sieci przez... sąsiadów właśnie, u których jest radiola (oni tak to chyba nazwali)... Więc jednak, jest to zemsta na mnie za ich psa... Niestety moje podejrzenia się sprawdzają... Podobno dział techniczny już nad tym pracuje i najpewniej będę miała zmienione źródło odbioru sygnału... Teraz póki dorwałam sygnał to piszę, bo nigdy nie wiadomo, jak długo się pocieszę "kontaktem ze światem"...
-
Witajcie! niestety, mam problemy z internetem... panowie byli i owszem, ale stwierdzili, że problem może się powtarzać, więc serwis techniczny będzie nad tym pracował... Najpewniej będzie zmieniane źródło, z którego dochodzi do mnie sygnał... Póki co sygnał mam, więc się cieszę i korzystam:)... Luneczka jest coraz bardziej śmiała... Od dziś zaczęła ponownie wchodzić do kuchni, i nawet ładnie zaczyna wchodzić do pokoju, a stąpanie po podłodze nie sprawia Jej już takiego wielkiego problemu, choć jest bardzo ostrożna. Coraz ładniej już je, picie natomiast jest wokół Niej w promieniu przynajmniej pół metra:)... Nauczyła się też ładnie brać z ręki smakołyki. Początkowo biedna kompletnie traciła głowę, a dziś nawet dumnie prezentowałam jaka Lunia delikatna:)... Teraz śpi po obiedzie i wcześniejszych szaleństwach w ogrodzie (dziś było u nas ciepło i słonecznie, więc Lunia bardzo, bardzo dużo się wybiegała!!!). Dzisiaj, jak przyszli właśnie Panowie od internetu zachowała się naprawdę fajnie; Panowie weszli, Ona popatrzyła na mnie, później na Nich, po czym powiedziałam do Niej "wszystko dobrze, spokojnie" i nie wiem, czy zrozumiała, czy uspokoił Ją mój cichy, spokojny głos, w każdym razie powąchała Panów, wpuściła do domu i obserwowała ze swojego posłanka... Żebyście wiedziały, jaka byłam z Niej dumna!!! [quote name='Klementynkaa']jako miłośniczka jamników bo to od czarnej jamnisi zaczęłam moją przygode z psami, szkoleniem i wychowaniem podpisuje sie pod tym czterema łapami! dobek to taki nieco większy jamnik, uparty, dumny i sprytny! bywa zaborczy ;) proponuje karmić kilka razy dziennie (nie doczytałam ile razy dajesz małej jeść), jesli sucha karma to namoczona porządnie, ona ma zasuszony żołądeczek i jak się napcha to do skrętu żoładka prosta droga... jamniole raczej nie mają tej przypadłości. . [/QUOTE] Kopiuję z wcześniejszego postu... choć troszke się zmieniło, bo Luna wstaje teraz wcześniej... Najpierw bieganie po ogrodzie:), później sucha karma Około 9,30 dostaje na śniadanie 1/3 puszki 1200g z woreczkiem ugotowanego ryżu Około południa dostaje suchą karmę Popołudniu ok 15,30-16 (to godzina obiadu jamnisiów) dostaje ugotowane mięso kurczaka z marchewką + ryż + kasza Wieczorem dostaje ponownie suchą karmę...
-
[quote name='Isadora7']Ktoś kto radzi sobie z jamnikiem poradzi sobie z innymi:megagrin::megagrin::megagrin::megagrin:[/QUOTE] Niby tak:razz:...hihihi:eviltong:... zwłaszcza jak się ma takiego "harpagana" jak Neruś:cool3:... [QUOTE]Akrum[INDENT]ogólnie to ślicznie byłyszczące futerko jej się zrobiło :smile:[/QUOTE] Prawda, że sierść Lunia ma już ładną??? Jeszcze parę kilogramów i będzie championka:multi::multi::multi:!!! [/INDENT]
-
Dziękujemy Celiniu za dobre słowa:):):) i cieszę się, że zauważyłaś, ale Luna naprawdę pomimo swej straszliwej chudości, zaczyna się ładnie błyszczeć... Pamięatm, jak Ją zobaczyłam w niedzielę w Krakowie - nie dość, że to zgięte w pół i przerażone, to jeszcze sierść szaro-matowa, a w sierści całe garście łupieżu... Odrazu pomyślałam wtedy o sierści Nercia... Ale Celinka zauważyła, że Lunia zaczyna błyszczeć!!!
-
Fajnie, że jesteś. Witamy na wątku i może poprosimy o kilka wskazówek, jak żyć z dobeczką? Ona jest fajną dziewczynką. Jedno, co jest pewne, to ogromnie potrzebuje akceptacji człowieka. Potrafi (tak, choćby jak teraz) leżeć i popłakiwać. Jak się do Niej idzie, poprzytula, pogłaska i pogada na jakiś czas się uspokaja. Ja jestem cały czas w domu, ale dzisiaj, jak się chyba nieco pogubiła, usłyszałam, że drapie w drzwi. Poszłam do Niej, jak mnie zobaczyła - jak Ona się cieszyła!!! Tak samo się cieszy, jak wraca z ogrodu:)... Jeżeli chodzi o kontakty z reszta stadka to: kot Ją wydaje się nie interesuje... jak Go tylko zobaczyła w niedzielę, powąchała ze dwa razy, a po pół godzinie lizała Go po głowie, a np dzisiaj On siedział na swoim drapaku, patrzyli na siebie i tak to się skończyło... Nero (około roczny jamniorek) nie odpuszcza. jest nadzwyczaj aktywny. Ona wydaje się, że chętnie z nim biega i się bawi, ale On np kładzie się przed Nią, Ona bierze w paszczkę jego szyję i tak sie zabawiają.ja wiem, że to wszystko jest z wyczuciem, tylko czy takie łapanie za szyję jest normą, jeżeli chodzi o zabawy? Natomiast Korunia (około 6 letnia jamnisia) kompletnie unika Lunki. Jeżeli luna próbowała się do Niej zbliżyć, Korcia niestety pokazywała ząbki. Więc Kora za wszelką cenę stara się unikać Luneczki, a jak są juz razem np na spacerach obie zachowują odległość od siebie... Głównie chodzi mi o to, żeby wiedzieć, jak postępować, żeby Lunia z czasem nie zdominowała Maluchów i żeby byli wszyscy bezpieczni... A, kilka razy ł+una mimo wszystko ostro zareagowała na Nercia, ale to było wtedy, jak ja byłam przy Niej i Ją głaskałam, a Nero się pojawił...
-
My byliśmy na spacerze... od poniedziałku jest tak, że idziemy na spacer, a potem wracamy do domu na obiad... Ja wcześniej przygotowuje jedzenie do misek, Brygada wpada do domu i dostają obiad... I potem jest chwila spokoju; Wybiegani, dotlenieni i z pełnymi brzuszkami leżakują sobie, a właściwie zasypiają:smile::smile::smile:... Dlatego teraz mam czas,aby wkleić zdjęcia:smile:... Zobaczcie naszą Luneczkę..... Mam się pokazać, podobno chcą mnie oglądać - więc, proszę bardzo - to ja Luna:smile: [IMG]http://images38.fotosik.pl/1219/57df20e43cfb05b3gen.jpg[/IMG] Rafał dawaj tego smakołyka.... [IMG]http://images46.fotosik.pl/1185/c46565b6c3bef551gen.jpg[/IMG] Jak wróciliśmy zjadłam obiadek:smile:... mniam.... [IMG]http://images50.fotosik.pl/1238/c73fae69aa770e51gen.jpg[/IMG] Teraz jeszcze mizianko za uszkiem - fajne to jest, polubiłam takie mizianie.... [IMG]http://images40.fotosik.pl/1220/042f263488073938gen.jpg[/IMG] Położyłam się, chwilę się kimnę... [IMG]http://images43.fotosik.pl/1228/967e758262f9114bgen.jpg[/IMG] Mam nadzieję, że jesteście spokojne o Luneczkę... My ze swej strony robimy wszystko, aby było Jej jak najlepiej, i żeby szybko zapomniała o tym, co Ją złego w życiu spotkało...
-
[quote name='Celina12']Cały czas myślę o Was...Korunia ma się dziś troszkę lepiej??? A reszta jak??? Z jednej strony patrząc na Korunię widzimy delikatnego jamnika-wrażliwego do granic wytrzymałości...z drugiej Neruś-bohater-co to dla Niego wzrost czy wielkość innego psa?,zawadiaka-pilnujący swej własności,.....stwierdzenia,że jamnik to nie pies...bo to JAMNIK...jest najprawdziwsze w świecie.....i jak nie kochać tej rasy?? Jak nie bić przed nią czołem-chociaż jamnik dołem....jak nie mieć BZIKA-na punkcie JAMNIKA....????.....:evil_lol: :loveu:[/QUOTE] Święte słowa Celineczko!!! Święte słowa!!! jamnik to jamnik i już!!! Korunia ma naprawdę bardzo delikatną konstrukcje psychiczną, i pewnie jest poniekąd "zasługa" tego, co przeszła... a lekko nie miała... [quote name='Isadora7'][INDENT] Ja miałam obawy jak Ganga przybyła (aczkolwiek to jest tymczas :evilbat::evilbat:) Ruda była zazdrosna zawsze. rambo to brat Łata. I okazało się, ze w Rudej obudziły się instynkty matczyne/siostrzane. Od poczatku jest bardzo rzekłabym czuła wobec Gangi. No ale Ganga najdrobniesza z całej trójki. Może Korusie wzrost Luny tak przeraża.[/INDENT][/QUOTE][INDENT]Moja Korunia raczej nie ma instynktów macierzyńskich w stosunku do Luny... Może rzeczywiście przeraża Ją wzrost Luny?... Korcia sprawia wrażenie, jakby się Jej bała... z drugiej strony, jak Luna do Niej podchodzi pokazuje Jej zęby... [quote name='yunona'] No wiesz, nowa suka w domu.... [/QUOTE] A może to jest właśnie kwestia tego, że to suka??? Wklejam kilka foteczek - tak na jeden post:eviltong: Z pozdrowieniami dla kochanych jamniczkowych cioteczek od Nercia i brygady:) Jamnikowe Ciocie, to najfajniejsze Ciocie na dogo!!! I już!!!!!!! Mamuś, dlaczego Ona leży na wykładzinie? [IMG]http://images43.fotosik.pl/1229/9430b5493d5156c2gen.jpg[/IMG] Luna, no nie wygłupiaj się, chodź na kanapę... [IMG]http://images46.fotosik.pl/1186/c07b9895f3a87f05gen.jpg[/IMG] Ja tam wolę na kanapie... udalo mi się wcisnąć między Korcię, a Killerka... [IMG]http://images35.fotosik.pl/1042/5f7ae6b7a7141710gen.jpg[/IMG] Doopska niby u góry, ale za to jak mi ciepło w plecy od Killera.... [IMG]http://images37.fotosik.pl/1191/b7d32b579863760fgen.jpg[/IMG] A teraz killer podgrzewa Korcię... [IMG]http://images45.fotosik.pl/1230/e1dace6f6fb12351gen.jpg[/IMG] [/INDENT]
-
Żwirek za TM :( . Żegnaj malutki.
Sarunia-Niunia replied to szafra's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja tam myślę, że jest dobrze. Przecież, jakby działo się coś złego Szafra by nam napisała. A ode mnie przytulasy dla Żwirusia:):):)...