Wiem coś o tym Basieńko i rozumiem Twój smutek ...
Nawet nie mam pewności, czy mój syn na Gwiazdkę zjedzie ...
Mam to samo. Jedna smycz w lewej, druga w prawej, psiaki każdy w swoją stronę :) Jeden już rwie się do przodu, drugi chce akurat obwąchać krzaczek lub trawkę :) A osobno nie da rady, bo to, które zostaje w domu, zawodzi tak żałośnie i głośno, że sąsiedzi się skarżą ...
Nawet, jak do weta idę z jednym, to drugiego też muszę zabrać.