Ale to nie mimbir go znalazła kilka miesięcy temu.
Na wątku padają róże propozycje pomocy, ale żadna nie pasuje trzcionce.
Raz jest w swojej wsi, raz jej nie ma. Koleżanka widzi psa, nie widzi. Jedzie autobusem, nie może wysiąść. Pies podchodzi i nie podchodzi.
Nie ma nawet zdjęcia psa, kogo ma łapać mimbir?
Padła konkretna propozycja, aby skorzystać z pomocy Jamora. Też bez odzewu.
Trzcinka miała podobno 15 psów?
Ja osobiście mam dosyć osób, które dzwonią i piszą: Widziałam psa na skrzyżowaniu, na ruchliwej ulicy, jedź i ratuj, ja nie mogę.,itp