Jump to content
Dogomania

trzcinka111

Members
  • Content Count

    23
  • Joined

  • Last visited

About trzcinka111

  • Rank
    Member

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. trzcinka111

    Bezdomny pies

    Nie wiem o której to było bo mnie tam nie było. Ona jechała autobusem i to mi przekazała.
  2. trzcinka111

    Bezdomny pies

    No to było wczoraj. Ci panowie to jakieś pijaczki w starych ciuchach, w gumofilcach, psa zapakowali do jakiegoś starego golfa. Widocznie pies komuś przeszkadzał, dostali na butelkę i załatwili problem. U nas tak załatwia się problemy z bezdomnymi psami.
  3. trzcinka111

    Bezdomny pies

    Chcę tylko poinformować, że psa już nie ma. Koleżanka widziała jak dwóch mężczyzn ciągnęło psa na sznurku przez park, zapakowali go do auta i tyle. Pozdrawiam.
  4. trzcinka111

    Bezdomny pies

  5. trzcinka111

    Bezdomny pies

    No koleżanka tam nie mieszka także, po prostu jak jedzie autobusem do pracy to przez tą miejscowość. No ale też jak jedzie do pracy to nie wysiądzie i psa karmić nie będzie, tylko co najwyżej da cynk że pies jest. Myślę że ja będę w marcu, dokładnie nie wiem kiedy i jak pies będzie to zrobię mu zdjęcie. Popytam do tego czasu o aparat
  6. trzcinka111

    Bezdomny pies

    Wiesz myślę, że gdyby psa się złapało to już to byłby najmniejszy problem gdzie go przetrzymać te kilka godzin. Tylko jak go złapać skoro ucieka.
  7. trzcinka111

    Bezdomny pies

    Proszę czytać ze zrozumieniem.... 14 lutego byłam w swojej rodzinnej miejscowości i pies był. Dzwoniłam do kobiety z Fundacji Zwierzęta Niczyje i odp - nie pomoże. Dzwoniłam na te 3 podane numery i odebrała tylko jedna osoba - 504 050 828 - Zosia - i też odp że nie pomoże. Przecież pisałam, że usłyszałam, że to organizacje prospołeczne, że nie mają możliwości, okazji, chęci, że od tego jest wójt, gmina i schronisko, a najlepiej to może psa zostawić, w końcu świetnie sobie radzi. 15 lutego wyżej podana osoba napisała do mnie z pytaniem gdzie jest pies. A skąd ja mogę wiedzieć skoro było mówione, że pies pojawia się raz na kilka dni? I chociaż mówiłam, że ja już nie mieszkam w swojej rodzinnej miejscowości to też była zdziwiona, bo skoro tu nie ma mnie na miejscu to co oni mogą zrobić... I znów pani zdziwiona bo pies mnie nie zna, boi się i nie akceptuje, chociaż to też było mówione i pisane tutaj, że nie podchodzi. I to było tyle! Powtórzyłam pani gdzie psa widziałam i kontakt się urwał. Ja nie wiem co oni chcą zrobić, co zrobili, czy po co były te pytania ponieważ ja z nimi kontaktu nie mam. Dlatego tu napisałam odpowiedź, na pytania co z psem aby kontaktować się z wyżej podaną osobą bo ja nie wiem co z psem. Mieszkam i pracuje za granicą, 150 km od rodzinnej miejscowości. Nie wiem czy byli szukać psa, nie wiem czy komuś to zgłszali, czy to olali. Jak zwykle. Psowi można było pomóc 2 tygodnie temu - gdy pies był, ja byłam także i ja po tych ludziach wydzwaniałam a oni sprawę olali - no bo chyba na łeb upadłam jak sądziłam, że będą się ganiać za jakimś psem i to za darmochę. Nie wiem czy pies żyje ani gdzie się podziewa. Edit: Dostałam info, że pies jest. Napisałam do tej pani smsa. Kobieta chyba nieprzytomna bo kolejny raz pytała czy on tam STALE czeka. Nie, nie czeka, zjawia się rzadko i nie wiadomo od czego to zależy. Napisałam, że jak chce go złapać to zaraz. Pani napisała, że jest w pracy. I koniec tematu.
  8. trzcinka111

    Bezdomny pies

    Jak ktoś jest zainteresowany tematem to proszę się kontaktować z tą panią z tozu której nr był tu podany 504 050 828 - Zosia. Wczoraj z nią pisałam smsy i coś chcą zrobić ale co nie wiem bo jestem za granicą i mam utrudniony po prostu kontakt.
  9. trzcinka111

    Bezdomny pies

    No ja do końca miesiąca mogę tu być co niedziela, o ile nic nie przeszkodzi, później to nie wiem jak u mnie z pracą...
  10. trzcinka111

    Bezdomny pies

    On na tą łapę w ogóle nie chodzi, wydaję mi się że ona jest skrzywiona więc pewnie połamana. Widzicie z tego wszystkiego zapomniałam o zdjęciu... Miałam przy sobie suchą karmę, on jej nawet nie gryzł, tylko łykał w całości - więc to daje do myślenia jak musi być głodny. Daje do siebie podejść na góra metr i to jak się uklęknie, ewidentnie boi się ludzi, Podejrzewam że ta jego nieobecność przez okres miesiąca, dwóch była spowodowana tym, że go ktoś przetrzymywał i bił. Bo jak do niego mówiłam to machał ogonkiem ale przerażony okropnie. No pies jest chudy, Widać, kości na grzbiecie, ogon podtulony, ale komunikatywny, że tak to określę. Ja jego karmiłam i dzwoniłam do ludzi do których miałam numer i nic. Pani z fundacji powiedziała, że ona nie może pomóc bo nie ma środków i możliwości, a jak pies dziki to i łapać nie będzie bo nie ma jak, że mam postawić klatkę łapkę i niech ktoś siedzi i pilnuje, tylko że on nawet do tego jestem pewna że nie podejdzie, że może poszukać gospodarza który będzie go karmił i oswajał... Ha! Jakie to bajecznie proste! Potem wróciłam do domu i dzwoniłam do osób z tozu, dodzwoniłam się do jednej tylko osoby i właściwie takie same gadane jak zwykle - brak środków, brak mozliwości, organizacja fundowana przez ludzi, oni sami nic, a może wójt, a może gmina,a może schronisko, a może tak właściwie go tam zostawić.... A niech se żyje. Albo i nie. Ja wiem, ja rozumiem naprawdę wszystko. Ja widuje też tu inne psy bezdomne. Ale miedzy bezdomnym psem tym a innymi jest różnica. Tamte sobie jakoś radzą, biegają z ogonami do góry. Ten ewidentnie sobie nie radzi, Głoduje, ma już jakieś uszkodzenia ciała. To co będzie później? Gdyby pies był w dobrej formie, proszę mi wierzyć bym tu nie pisała, bym go dokarmiała gdybym go widziała. Ale on sobie nie radzi. I to jest przykre. I tak naprawdę mało kogo to obchodzi. Piszę tu ponieważ nie wierze w pomoc tych wszystkich instytucji które działają czy z obowiązku czy z dobrej woli poniewaz przed laty miałam do czynienia z tymi przybytkami i nie są to miłe wspomnienia. Dlatego jeżeli ktoś z Was miałby jakiś pomysł, plan, chęć pomocy to proszę o pomoc. Ja się postaram zdjęcie zrobić jak go napotkam.
  11. trzcinka111

    Bezdomny pies

    Witam, nie mogę tu codziennie pisać bo nie mam ani komputera ani internetu, mogę korzystac jedynie z pożyczonego na chwile. Pies dzisiaj jest. Chciałam go złapać na jedzenie ale się nie da. Boi się ludzi. Kontaktowałam się z Panią z Fundacji zwierzęta niczyje, z tą jedną kobietą z TOZu. Teraz się okazuję że tak naprawdę nikt nic nie może zrobić, nie ma żadnych środków, możliwości, okazji i wszystkiego co można. Może wójt, może gmina, może schronisko coś zrobi. A może w ogóle zostawić niech umiera.... Proszę mi wybaczyć ale dlatego nie zwracałam się z prośbą do tych instytucji ponieważ wiem jak one działają. Pozdrawiam.
  12. trzcinka111

    Bezdomny pies

    Dostałam namiar do Fundacji ale jedyne co oni mogą zrobić to dać ogł. Ale trzeba zrobić psu zdjęcia a ja będę tam najwcześniej za tydzień. I wątpię czy pies dożyje. A co do gminy... Lepiej się nie wypowiadać.
  13. trzcinka111

    Bezdomny pies

    Witam Mieszkam w niewielkiej miejscowości w której problem bezdomnych psów jest delikatnie mówiąc "niewidzialny". Już kilka miesięcy temu ktoś pod sklepem zostawił psa - kundelek, do kolan, widać, że został tam porzucony bo tygodniami nie oddalał się od sklepu. Jakiś czas temu zniknął, myślałam, że może ktoś go wziął. Ale dziś znów był. Sama skóra i kości, do tego z przednią łapą w górze, może połamana. Ja niestety nie mogę mu pomóc, mam 6 psów i nie stać mnie finansowo na kolejnego ogonka... Wiem że może za dużo proszę lub moja prośba jest nie do zrealizowania ale może ktoś mógłby mu pomóc, przygarnąć go...
×