Jump to content
Dogomania

wawer

Members
  • Posts

    3716
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wawer

  1. Karuś dojechał cały i od razu się zadomowił. Ale po kolei. Najpierw zapoznaliśmy się ze sporą ludzko-psio-kocią rodzinką Malagosów. Otrzymaliśmy relację z leczenia Karusia i dokumentację, puszki z karmą na początek oraz porcję leków na powtórkę odrobaczania. Samego pieska zobaczyliśmy przed wyjazdem, bo nie mieszkał w domu i najpierw odbywał spacer z Tomkiem. Od razu się do nas przykleił (Karuś, ma się rozumieć) i chętnie zaakceptował szeleczki, a potem legowisko w samochodzie. Cichaczem chciała wskoczyć też Tosia, ale jej nie dali ;). Tak wyglądał na podwórku u malagos przed wyjazdem. Po drodze do Warszawy zatrzymywaliśmy się kilka razy, bo piesek bardzo się kręcił i stanowczo mu się nudziło. W końcu to ponad 100 km, bo panu zachciało się jechać tym razem dłuższą drogą ;). Niedaleko Warszawy wyszedł na dłużej i zrobił kupę - przyzwoicie normalną, czyli że brzuszek pracuje już dobrze. Bardzo się ożywił niedaleko za Makowem, w Dzierżanowie. Piszczał, dreptał i gdyby mógł, wyskoczyłby z auta. Może tam był jego dom? Także na Pułtusk reagował z ożywieniem. Ale najbardziej ożywił się przed naszym domem. Chyba zrozumiał, że to koniec podróży. Zaraz wyskoczył z samochodu i poszedł w pojedynkę z panem na obchód okolicy. W tym czasie Laska z Pikusiem były na podwórku i tam, już po spacerze Karuska, zapoznały się z nim. Potem psiak wszedł do domu, a one jeszcze zostały. Zaczął od napicia się wody, potem zrobił szybki obchód i ostatecznie zadomowił się w kuchni, a jakże! Sprawdził zawartość śmietnika, do którego coś akurat wyrzucałam, pozbierał kruszynki z podłogi, usiadł na dywaniku i uznał, że jest na swoim. Dostał kawałek smaczka i jeszcze bardziej się udomowił. Potem przyszło koleżeństwo i zapoznało się z nim domowo. Żadnej agresji. Pikuś - etatowy tchórz domowy - szybciej wypadł z kuchni, niż wpadł do niej, za to Laska z ciekawością, ale z szacunkiem i dystansem obwąchała kolegę. Pan usiadł sobie coś przekąsić, a maluch myk pod stołek i tam się zadekował, od czasu do czasu wymownie patrząc na pana, żeby też mu coś dał szamnąć.
  2. Aktualne? A może chcesz się zamienić (jeśli masz) na małą obróżkę tak od 31 cm min. + zapięcie. Wymiana w W-wie. Odpowiedz na priv., bo tutaj raczej nie bywam ;).
  3. Trzymaj się, piesku! Jeszcze trochę i będziesz w swoim domku. Wyprawka już czeka, a Laska z Pikusiem warują pod bramą :).
  4. Czwartek - Ósmy Marca - Dzień Kobiet ogłaszam Dniem Karuska na tym wątku :).
  5. Laska lubi ludzi i inne psiaki, a do małych jest przyzwyczajona. U nas żaden jej nie podskoczy, bo wszystkie takie "dyrdymałki" przy niej. Tylko gdy Pikuś wchodzi jej pod łapy, gdy zawzięcie obszczekuje "wroga", a do tego tylko ona ma przecież prawo ;), to robi mu kłap tuż nad głową i wtedy on zwiewa użalając się na całe osiedle, żeby go ie zjadła :). Nawet go jeszcze ani razu nie obśliniła tym kłapem, to tylko takie skarcenie, chyba jak szczeniaka, gdy pcha łeb ojcu do michy. W każdym razie, bawią się oboje doskonale i wtedy ona schodzi na glebę, żeby mały mógł ją dosięgnąć. Pikuś jest bardzo grzeczny, w ogóle nie wie po co ma zęby poza jedzeniem. W każdym razie, oba nasze kundle są przyjacielskie i bardzo towarzyskie do ludzi i zwierząt, czyli psów.
  6. Może ciepła zupka, jakiś rosołek, by pomogły? Z własnego doświadczenia wiem, że nie ma to jak ciepła ciecz. I humorek od razu lepszy. Dzień dobry wszystkim i mojemu Karuskowi :). A cioci agat21 dziękujemy za chrzestne macierzyństwo ;).
  7. I to jest to! Karo znaczy "czarny" i do piesia będzie pasować. Nie mam kota (no, może w głowie trochę ;)) i nawet nie wiedziałam, że Pimpek może być kotem. W dawnych, lepszych czasach, Pimpkami mojego otoczenia były zdecydowanie psy, takoż Ciapki. Ale Karuski też były i takie śliczne o nich czytanki... chyba były ;). Z imieniem Solar dla pieska spotykam się pierwszy raz, ale jakoś mi nie pasuje, no i nie "stare polskie". A teraz moda na stare imiona. Więc zostanie Karuś. Dzięki za miłe słowa wszystkim i dajcie już spokój, bo się zbiesię ;). Tinek śliczny i nawet próbowałam namówić TZ na pakiet, ale się nie dał. Jemu tej miłości byłoby za dużo jednak. A mówią, że kochanego ciałka nigdy za wiele :):):). Dobrej nocy wszystkim z Wawra życzymy, a pieskom niech się przyśnią ciepłe domy i własne!
  8. Żeby nie kłopotać dłużej dobrych dusz piesiowych, po krótkiej i wielce owocnej rozmowie z malagos informuję, że piesek idzie do mnie na DS. Ostatnio przeszłam dość ciężką grypę. Odebrało mi węch, smak, na koniec głos, ale nie odebrało mi rozumu, na szczęście ;), więc w ciężkich bojach z tym głosem przedyskutowałam sprawę z moim psiolubnym Mirkiem i decyzja została podjęta :) ku obopólnej zgodzie i radości. Pełna radość będzie dopiero po faktycznym przyjęciu naszego nowego szczęścia, a to dopiero za parę dni, bo razem z malagos ustaliłyśmy, że szczęście byłoby dobrze najpierw wykastrować. Jakoś to załatwimy, żeby piesek za długo z tematem nie czekał i może uda się przy okazji sprawdzić, co to jest z tą przepukliną, żeby od razu i ją ciachnąć. To są już drobne szczegóły, najważniejsze, by jeszcze te kilka dni malagoski wytrzymały, bo łapek i ogonków u nich zdecydowany nadmiar i kolejne się szykują do wzięcia :):):). No i zgodziła się Małgosia na zmianę imienia psiakowi. Jako że u mnie jest już Laska, para Lodek i Laska mogą wzbudzać dwuznaczne skojarzenia :). Ja proponuję dobre, stare, polskie imię Pimpek, ale może ktoś ma lepszą propozycję na dwie sylaby? W każdym razie, Pikusia też już mam.
  9. Przecież wiem, nie denerwuj się ;). Miał być emotikon z tą konkurencją, ale z klawiatury umiem wstawić tylko to, co widać. Nie biję się przecież o Tobiego, grzecznie czekam i mam nadzieję, że ucho Ci przejdzie :). Mnie tymczasem odebrało węch i smak jako ciąg dalszy grypy i szykuje się utrata głosu albo co najmniej pogorszenie ;). Przejdzie! Ważne, żeby piesek zdrowiał, nie?
  10. Ja się prywatnie zadeklarowałam Kejciu na BDT, docelowo nie wykluczając DS, ale mam konkurencję ;) i czekam na informację ;). Chciałam wstawić emotikony, ale u mnie nie działają, jest tylko pusty ekran. Ktoś wie, o co chodzi?
  11. Ja chętnie bym go wzięła za darmo, tylko nadal brak tu informacji na temat szczegółów codziennej opieki nad psiątkiem. Mieszkam z drugiej strony W-wy i dojazdy do lekarza czy na rehabilitację odpadają, bo po nocy się nie da, zresztą pisałam już o tym wcześniej. Ale skoro ta część opieki byłaby załatwiona, to... jestem w trakcie "urabiania" TZ ;). Troszkę ciężko idzie, ale on lubi pieski, zwłaszcza małe :). Najbardziej chodzi mi jednak o kwestie fizjologiczne dopóki Tobi nie będzie mógł samodzielnie biegać na dwór. Nasze cztery psiaczki, które są już za TM, niestety wymagały mnóstwo pracy i kosztów (zniszczenia podłogi, dywanów, wykładzin) pod tym względem i to jest główna przyczyna oporu rodziny. Nikt pieskom tego nie ma za złe, żal nam ich niesamowicie, ale kto miał chorego zwierzaczka w domu, ten rozumie, co mam na myśli. To jednak nie to samo, co przypadkowe i rzadkie sytuacje ze zdrowym ogonkiem. Dlatego napiszcie, proszę, jakiej dokładnie opieki i na jak długo wymaga Tobi. Myślę, że wielu osobom brak takich jasnych informacji, bo trzeba wiedzieć, na co się decydujemy i to "na trzeźwo", czyli "ze zrozumieniem", niezależnie od porywu serca.
  12. M ój niespełniony piesio ;). Dobrze, że już po operacji i do zdrowia!
  13. Napiszcie coś więcej o Piesiu - czy zdrowy (na ostatnim zdjęciu, chyba po kąpieli, leży z łapkami jak szczeniak, czy są w porządku?), czy jest we Wrocławiu, ile orientacyjnie i wg aktualnego weta ma lat? I w ogóle...
  14. Gdybyście - po wszystkich niezbędnych konsultacjach, bo nie chcę żeby Tobik ucierpiał - zdecydowali się na zabieg u dra Darka i terminy by się dogadało w jakieś soboty, to przewóz biorę na siebie, a raczej na "małża" i to bezpłatny. Ale podkreślam, że nie jest to promocja tej konkretnej przychodni, tylko leży to w zasięgu naszych częstych wyjazdów w tym kierunku w czasie weekendu. Bo w powszedni dzień raczej by się nie zdążyło ze względu na korki, a przychodnia też nie jest czynna całą dobę. Z naszymi psami na ogół tak dawaliśmy radę. Doktorzy tam mają serca jak pociągi, więc chyba by się zgodzili na operację w sobotę, chociaż formalnie nie jest to "ich" dzień operacyjny (ale zawsze coś tam kroją ;)). W każdym razie, jakby co, to trzymaj mnie za słowo transportowe.
  15. No tak, problem goni problem. To czekamy do 5-go na wieści. A dr Darek podał jakąś orientacyjną cenę za operację? Mielibyśmy pogląd na skalę kosztów.
  16. To zdecydowałabyś się na operację u "naszych" Traczyków czy jeszcze poczekasz do 5-go? Jaki byłby koszt operacji? Dość skomplikowana sprawa: miednica, łapka i co tam jeszcze. Ja mam do niego zaufanie, bo Szefcia z kawałków poskładał i jak sam mówił, z dziesięć razy miał go na stole. Drugiemu mojemu, Petowi, też łapkę ratował chyba trzy razy, ale psiak miał mocznicę i organizm odrzucił protezę, tylko że to wyszło już później. Mogę być stronnicza, nie nalegam, ale dr Darek to specjalista i opinii można wierzyć.
  17. Ja właśnie zleciłam przelew - na zdrowie Tobikowi.
  18. Kasiu, czy Twoje konto to nadal 50...0025 ? Mam takie zapisane. Ewentualnie podeślij dane, jeśli coś się zmieniło ;). Wpłacę coś pod koniec miesiąca.
  19. Fakt, przydałaby się taka informacja. Przyznam, że już zaczęłam się przytulać do tematu, tak bardzo ostrożnie, bo sama mam spore kłopoty z własną ortopedią i schodów u mnie dostatek, ale cóż... wyżej hmm nie podskoczę. No i nie mieszkam sama, a rodzina się nie zgadza, choć bardzo żal im psiaczka, bo to obciążenie byłoby także dla nich. Ostatnie lata u nas to był taki szpitalik, prawie hospicjum dla starszych i ciężko chorych naszych piesków, które odchodziły po kolei w ciężkim stanie, wiążącym się z praktycznie całodobową opieką, pod koniec paliatywną. Zostały nam jeszcze dwa, zdrowe na szczęście, ale to ich zdrowie i żywiołowość nie byłyby bezpieczne dla chorego maluszka z problemami ruchowymi. No cóż, nie każdemu można pomóc, chociaż serce się kraje :(. Nie trzeba dziękować, nie nam. To my dziękujemy Doktorom z Nowego Dworu, że Szefcio mógł być z nami, że w ogóle był, że się stał na nowo dzięki nim. Nie wiedzieli na początku, że miał mastocytomę. Gdyby nie to, kicałby sobie jeszcze i cieszyłby się życiem na trawce w ogródku. Bardzo bym chciała, żeby mógł być z nami, ale nie cierpiąc, choćbym go miała dalej nosić przez kolejne lata po schodach. Ale cieszę się, że był, kochany taki i niekłopotliwy.
  20. I ja się odzywam. Tobi taki śliczny, malutki. Czy rozważasz jeszcze konsultacje u dra Traczyka? Może już wrócił z urlopu. Mój Szefcio niestety odszedł niedawno, ale przecież to nasi, nowodworscy Doktorzy tyle razy wyrywali go z łap śmierci, poskładali miazgę w psiaka i był z nami jeszcze pięć lat.
  21. wawer

    Kremacja psa

    Też skorzystaliśmy z tej smutnej usługi Pana Krzysztofa Potyralskiego w Kuleszówce. Pełny profesjonalizm i szacunek dla pożegnania Przyjaciela. Dziękujemy, że nasz piesek nie wylądował na miejskim śmietniku razem z odpadami, tylko mogliśmy go pożegnać godnie. Każdy przyjaciel zasługuje na takie traktowanie, chociaż "to tylko pies". Polecamy Vet Serwis na ostatnią drogę do Tęczowego Mostu dla Przyjaciela.
  22. I już... nie ma Szewcia/Szefika :(. Wczoraj, 24. listopada wieczorem zasnął... Dobrze, że nie cierpi dłużej...
×
×
  • Create New...