Jump to content
Dogomania

wawer

Members
  • Posts

    3716
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wawer

  1. Tym razem to nie jego wina. Protezę odrzucił organizm. Rzadko, ale się zdarza :(.
  2. Widziałam w sobotę u doktorów w Nowym Dworze ogłoszenia Nutusi o niuniach do adopcji. Żeby jeszcze szybciej odgłos był...
  3. Trzymaj mocno :kciuki:, bo jak tak dalej pójdzie, to psiaki rzeczywiście podadzą sobie łapki... te amputowane :-(.
  4. Szef na razie ma się dobrze. Byliśmy w sobotę w Nowym Dworze. Dr. Marta obściskała Szefika i wybadała mu serduszko. Dr Darek obmacał wszystko, co się tylko dało i powiedział, że jest dobrze, nie będziemy u psiaka szukać choroby. Za to Petowi nie przyjęła się proteza. Zrobił się ziarniak i wdało się zapalenie. Otworzyła się rana. W najbliższą sobotę o 13-tej kolejna operacja i wymiana odrzuconego więzadła na inne. Biedny Petek - ma ze 14 lat, a tu jedna narkoza za drugą w krótkim czasie. Ale co robić? Nie możemy tego zostawić, bo łapa będzie coraz bardziej chora. Pikuś cały czas próbuje zdominować stadko i prawie mu się to udaje. Szefa stara się nie dopuścić ani do wody ani do jedzenia, ale Szefik umie sobie poradzić i nie bieduje. Kiedy znajdzie się przy misce, warczy na konkurencję. Ale nie zawsze zdąży dokicać, bo Pikuś jest szybszy i zastawia drogę. Szef nie chce się przepychać, więc rezygnuje i wtedy ja wkraczam do akcji. Generalnie, Pikuś już wie, jak się nazywa, bo to imię najczęściej pada w domu w formie "Przestań". Jest karny, wraca, ale to uparciuch i za chwilę tup, tup z powrotem do kolegi. Jest już jednak znacznie lepiej, bo prawie przestał skakać po kolegach. Tylko resztki tapczanika poszarpał i teraz nie ma już łóżeczka. Śpi na cienkim materiale rzuconym na dywan, a w alternatywie ma koszyk wiklinowy z cieniutkim dywanikiem - wiadomo, kłuje w ciałeczko. Ale cóż - cierp ciało jakeś chciało :evil_lol:.
  5. A co z rozliczeniem się fundacji z wetem? Jest jakaś szansa na pokrycie zadłużenia?
  6. Raczej pojedziemy, na wszelki wypadek, bo nie wszystko wygląda tak jak przedtem. Jeśli nie będzie b. gorąco, to w okolicach 13-tej, jak zwykle, ale może być ciut później.
  7. Misiaczek taki do schrupania :eviltong:. Uwielbiam miętosić psie łapy i uszy :lol:. Kocham owczarki, ale niedawno pożegnałam takiego starszego, czarnego owczarka :-( i też bardzo chorował... To byłoby za dużo dla mnie :shake:.
  8. Józio przykleił się do Peta jak dziecko do matki i tak funkcjonował przez prawie tydzień. Wczoraj, kiedy go zabierali na jego śmiecie, to koniecznie chciał, żeby i Pet się załapał. Ale Pet spokojnie i dostojnie znosi wszystkie zakusy młodzieży. Po raz pierwszy w życiu jest nie tylko najstarszy, ale też największy i "najmądrzejszy" w stadzie, więc musi być dostojny. Niestety, chyba mu Pikuś uszkodził chorą nogę bo ciągle wskakuje i depcze wszystkich. Pecik okulał dzisiaj. Jak mu nie przejdzie, to w sobotę chyba przejedziemy się do Doktorów. Józka przy okazji by się zaszczepiło, bo go przytulisku wydało z hoteliku gołego i wesołego - bez książeczki, bez szczepienia (!) i w ogóle... ech, szkoda gadać.
  9. Tymczasem próbują się dogadać... w jednym łóżku ;). To małe obok - votum separatum - to nasz rodzinny Józio, adoptowany przez dzieci z przytuliska w Głownie. Akurat "wpadł" w odwiedziny, bo dzieci go podrzuciły na majówkę, na dni kilka. [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/805/20130503szefpikujzek2mi.jpg[/IMG]
  10. Przyszłam na wątek Tymona przez jakiś bazarek i po dwóch dniach chyba udało mi się wreszcie wszystko przeczytać, bo każda strona ładuje się baaardzo długo. Reklamy, srypty, zawieszenia itp. Dużo nas tu takich, co z tego powodu zaprzestali regularnych wizyt na forum. Ale, wracając do pieska, nie udało mi się doczytać ze zrozumieniem, bo jednak chyba nie ma tu informacji: - gdzie ostatecznie znajduje się teraz Tymonek. Jest jakimś hoteliku, ale gdzie? Nie ma wydatków na hotelik - czy jest bezpłatny? Na zdjęciach wygląda na profesjonalny, a takie zwykle nie są bezpłatne. - Jaki jest obecnie stan jego zdrowia, tzn., czy wymaga stałego leczenia i na co? W jakim jest wieku i do kogo oficjalnie należy? Na jakichś fakturach doczytałam, że nie ma jeszcze dwóch lat i że należy do Sylwii, a to chyba nie jest prawdą. - Czy dobrze czytam, czy jego saldo jest na razie dodatnie (ponad 300 zł)? Pytam, bo po "dogo-szybkim" przebrnięciu przez te ponad 20 stron wpisów mam jakiś chos informacyjny i czuję niedosyt wiedzy. Może jej część jest na FB, ale to nie moje rewiry. Jeśli to nie problem, prosiłabym o uzupełnienie informacji o Tymonku w pierwszym wątku. może jakiś link do ogłoszeń?
  11. Szefuś sam oddał posłanko Pikusiowi, błędnie zakładając, że to, co dla nowego kolegi było przeznaczone (kupion wcześniej, ale używane), jest lepsze. Wiadomo, jak to u psiaków - trzeba coś nowemu udowodnić. Więc udowodnił, chociaż Pikuś wielokrotnie prosił go o zwrot własności i powrót na własne, Szefa posłanie. Posłanie znacznie lepszej jakości i bardziej dostojne. Ale Szef był uparty, jak to szef, nie chciał, no i strzelił sobie w byłą, uciętą nogę ;). W czasie naszej krótkiej nieobecności Pikuś sam dokonał zemsty na obcym mu zapachu i wykończył wcześniej już napoczęty przez siebie tapczanik. Bardzo byłam zła, bo tapczanik był fajny. Pikuś dostał za karę namordnik i zdjęłam go dopiero w nocy. namordnik działa na niego wyjątkowo uspokajająco i wychowawczo, bo wcześniej go chyba nie znał. jak wspomniałam, jest całkowicie nieagresywny, zawsze uległy wobec ludzi, do kolegów tylko ustawia się dominująco przed nimi, ale tylko tyle, że się przepycha i skacze. Zębalki są sztućcem przy jedzeniu i - jak widać - narzędziem zemsty na brak współpracy ze strony kolegi :evil_lol:. Cóż, Szef sam sobie winien, ale tapczanika szkoda. Teraz Piccolo śpi na niepogryzionej do końca poduszeczce z tapczanika i kilku warstwach pomocniczych na niej. Tak zostanie przez lat kilka, dopóki nie dorośnie do szacunku dla własnego łóżka. Pewnie w międzyczasie zaliczy kilka kolejnych prowizorek, bo nadal ściąga to, co nim nie pachnie, a Szef wciąż pokłada się chwilowo u kolegi. Pewnie na złość, za przepychanki. Tymczasem ma jeszcze swoje, czyli zagrabione od Pikusia, posłanko, ale nie wiadomo jak długo. Pewnie i to straci w chwili nieuwagi :diabloti:.
  12. Szefik podarował nowemu koledze własne łóżeczko w prezencie, a ten, Pikuś jeden, tak je potraktował. Nie ma już posagowego tapczana Szefulca :-(:-(:-( [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/51/dsc06561mini.jpg[/IMG] Pikuś zachowuje się jak nieco starszy szczeniak. Wcale mnie to nie bawi, bo chciałam dać dom dojrzałemu pieskowi. Nie dlatego, że mam coś przeciwko maluchom, ale z powodu pewnych ograniczeń w opiece nad psem. Malec potrzebuje dużo ruchu i dużej dyzpozycyjności. Trzeba go wychować. U nas same kaleki albo mniej sprawni ruchowo. Młodych też nie ma, a tu by się dziecko do zabawy z psim dzieckiem przydało. Pikuś jest bardzo wesołym, zawadiackim pieskiem, przy zerowej agresji i wiecznej chęci do bycia w centrum uwagi. Przepycha się, chce być cały czas dotykany, miziany, kochany. Powiedziano mi, że ma jakieś cztery lata, a on może i dwóch jeszcze nie mieć :evil_lol:. Fajny jest, ale mnie się już nie chce dzieci wychowywać ;). Do tego wciąż bryka po kalekich kolegach. O, właśnie przyszedł i chce się miziać. Tak pięknie gapi się w oczy tymi swoimi brązowymi patrzałkami... No dobra, muszę go poprzytulać. Tymczasem!
  13. Dubluję swój wpis na wątku albumu Nutusi. Chyba rzeczywiście powinnam założyć oddzielny ;). [quote name='jola_li']Widać, że Szefusiowi brak nóżki trochę utrudnia zabawę...[/QUOTE] Szefik bardzo "podupadł" psychicznie po adopcji Pikusia. Wycofał się, już nawet nie warczy na młodego, o ile nie kręci się koło miski w czasie jedzenia. Ucieka na jego widok na swój tapczanik i czeka, aż młody się uspokoi. Pikuś jest bardzo żywiołowy - ADHD albo inna pląsawica, torpeda po prostu. Młody jest, ledwie od szczeniaka wyrósł, to normalne. Miał być nieco starszy, ale jak ma dwa lata, to wszystko. Słodki jest bardzo i kochany, przy tym zero agresji, ale to nie jest bezpieczne towarzystwo dla kalekiego Szefika. Tratuje wszystko na swojej drodze i Szef musi myśleć o własnym bezpieczeństwie. Czuje się chyba odrzucony. Dopieszczamy go, jak tylko się da, ale Pikuś wpycha się wtedy pod ręce i wypiera konkurencję. Pet się tym nie przejmuje, ale Szef od razu odchodzi. Kiedy się krzyknie na Pikusia, to obaj uciekają i znów Szef jest poszkodowany. Bardzo mi go żal i to ja sama sprawiłam mu taki prezent. To dopiero kilka dni. Młody cieszy się, że ma dom i ma gdzie się wyszaleć. Mam cichą nadzieję, że w końcu nauczy się nie skakać po towarzyszach, bo i Petowi już raz skoczył na niedawno zreperowaną nogę, a ten aż zaskowyczał z bólu. Pikuś jest karny i natychmiast przypada do ziemi, jeśli się na niego fuknie albo pokaże palcem, że ma nie skakać, ale to tak jak z małym dzieckiem. Można długo i namiętnie. No cóż, kochamy wszystkie kundelki i nadal będziemy pocieszać Szefulca. Tymczasem przyszła wiosna, a razem z nią pieski wyszły na podwórko i nie chcą za bardzo wracać. Tam mają dużo miejsca dla wszystkich i można to ADHD trochę odparować. Będzie dobrze!
  14. [quote name='jola_li']Widać, że Szefusiowi brak nóżki trochę utrudnia zabawę...[/QUOTE] Szefik bardzo "podupadł" psychicznie po adopcji Pikusia. Wycofał się, już nawet nie warczy na młodego, o ile nie kręci się koło miski w czasie jedzenia. Ucieka na jego widok na swój tapczanik i czeka, aż młody się uspokoi. Pikuś jest bardzo żywiołowy - ADHD albo inna pląsawica, torpeda po prostu. Młody jest, ledwie od szczeniaka wyrósł, to normalne. Miał być nieco starszy, ale jak ma dwa lata, to wszystko. Słodki jest bardzo i kochany, przy tym zero agresji, ale to nie jest bezpieczne towarzystwo dla kalekiego Szefika. Tratuje wszystko na swojej drodze i Szef musi myśleć o własnym bezpieczeństwie. Czuje się chyba odrzucony. Dopieszczamy go, jak tylko się da, ale Pikuś wpycha się wtedy pod ręce i wypiera konkurencję. Pet się tym nie przejmuje, ale Szef od razu odchodzi. Kiedy się krzyknie na Pikusia, to obaj uciekają i znów Szef jest poszkodowany. Bardzo mi go żal i to ja sama sprawiłam mu taki prezent. To dopiero kilka dni. Młody cieszy się, że ma dom i ma gdzie się wyszaleć. Mam cichą nadzieję, że w końcu nauczy się nie skakać po towarzyszach, bo i Petowi już raz skoczył na niedawno zreperowaną nogę, a ten aż zaskowyczał z bólu. Pikuś jest karny i natychmiast przypada do ziemi, jeśli się na niego fuknie albo pokaże palcem, że ma nie skakać, ale to tak jak z małym dzieckiem. Można długo i namiętnie. No cóż, kochamy wszystkie kundelki i nadal będziemy pocieszać Szefulca. Tymczasem przyszła wiosna, a razem z nią pieski wyszły na podwórko i nie chcą za bardzo wracać. Tam mają dużo miejsca dla wszystkich i można to ADHD trochę odparować. Będzie dobrze!
  15. Avatar zmieniony. Są tam: Pet (najstarszy w stadzie), Szefik, Pikuś i - gościnnie - Józek, bo on też należy do rodziny, chociaż na stałe z nami nie mieszka. Wpada jednak w odwiedziny i czuje się w tym stadzie świetnie.
  16. Jest film [URL]http://www.fotosik.pl/video/fda6321f1fab0746.html[/URL]
  17. [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/005.jpg[/IMG] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/006.jpg[/IMG] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/007.jpg[/IMG]
  18. [TABLE] [TR] [TD]Wczoraj zaadopotowaliśmy Pikusia z Fundacji Przytul Psa. Przeklejam notkę i zdjęcia ze strony fundacji. Za przykładem Nutusi, naszym pieskom będę chyba musiała założć oddzielny wątek, bo ten należy do Szefa i trochę go już "zaśmieciłam" historiami towarzyszy :). Na ostatnich zdjęciach, oprócz Pikusia, widać Peta i malutkiego Józia. Józek to pies moich dzieci, czyli prawie synowej (też dogomanka) i jej narzeczonego ;), adoptowany niedawno ze schroniska w Głownie. Szef, Pet i Józek zostały zbiorczo nazwane "Petoszefami", bo to rasa sama w sobie. Pikuś jest czarny, co zapobiega oczopląsom :evil_lol:. [FONT=Calibri][SIZE=2][COLOR=#6d6436][B] 2013-04-07[/B][/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2] [B]Piccolo miał swój wielki dzień wczoraj ! Pojechał do Domu.[/B][/SIZE][/FONT] [/TD] [/TR] [TR] [TD][FONT=Calibri][SIZE=2][COLOR=#6d6436][B]Kategoria: [/B][/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2]Aktualności[/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2][COLOR=#6d6436][B] Autor: [/B][/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2]Elżbieta Lipińska[/SIZE][/FONT] [/TD] [/TR] [TR] [TD][FONT=Calibri][SIZE=2] Pani Grażyna podeszła do adopcji bardzo poważnie. Przyjechała ze swoimi psiakami aby sprawdzić czy zaakceptują nowego towarzysza. Tak sie stało z Piccolo. On od razu polubił swoją nową Rodzinę. Dziękujemy pani Grażynie, jej Mężowi i osobom towarzyszącym, które pomogły w tej podróży. Wszystkiego najlepszego !!![/SIZE][/FONT] [/TD] [/TR] [/TABLE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/001.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/002.jpg[/IMG] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/003.jpg[/IMG] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/004.jpg[/IMG]
  19. O, jest i mój Szefik, czyli Szewek wg dawnej nomenklatury :). Teraz to Szef całym pyszczkiem. Szef, Szefunio, Szfuńcio, Szefik, Szefiec, Szefcio... itp. Taką piękną laurkę dostał... Dziękuję, Nutusiu. On ma takie wielkie serducho, chociaż taki malutki. Ciebie też w nim zmieścił, a jak przyjeżdża do Doktorów w odwiedziny, to mieści w nim wszystkich oczekujących w kolejce pacjentów i ich opiekunów. Do każdego podejdzie, pouśmiecha się, przytuli, ogonkiem pokręci. Chociaż przychodnia się przeniosła w inne miejce, nadal czuje się tam jak w domu. Cóż, pół roku wiktu i tyle organów u Doktorów zostawionych swoje robi. Zapachy się liczą, a nie miejsce przcież :). Pozdrówka! [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/12/szef201201mini.jpg[/IMG]
  20. [quote name='siekowa'][IMG]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/551349_424718530949790_346263399_n.jpg[/IMG] Dzięki uprzejmości Fundacji SOS Bokserom, można przekazać dla naszej fundacji 1% podatku :) [SIZE=3][FONT=arial black]KRS: 0000318908 cel szczegółowy: PSIEGRANE MARZENIA[SIZE=2][FONT=arial][/QUOTE[/FONT][/SIZE][/FONT][/SIZE]] Nie będą to jakieś wielkie pieniążki, ale na moją rodzinkę, po sąsiedzku, możecie liczyć ;)
  21. Dziękuję, Nutuś. Krótko o kolegach Arnolda. Szef ma łagodniejszą odmianę nowotworu. Doktor Darek był bardzo zadowolony na kontroli, bo na ten czas guz nie odrasta i blizna ładnie wygląda. Ale mamy być czujni. Pet, który ma takie ADHD, że nawet bez nóg będzie na uszach biegał i rzęsami się podpierał (albo odwrotnie), znowu sobie załatwił zoperowaną łapę. Doktor musiał robić reoperację i przy okazji usunął zniszczoną łękotkę. Teraz ma gips, ale w następną sobotę jedziemy na zdjęcie. Będziemy, jak zwykle, w okolicach 12 - 13-tej. Może potrzebujesz euthyrox dla swoich podopiecznych? Zostało mi trochę po Arnoldzie :(.
  22. Szefik i Pet stracili dziś rano przyjaciela. Arnold odszedł po wczorajszym ataku. Chyba to była padaczka. Zasnął po lekach i już się nie wybudził... Źle mi, bardzo źle, ale on już nie cierpi... Biega sobie w krainie wiecznych łowów, jest szczęśliwy... To dobrze... [B][I]To tylko pies, tak mówisz, tylko pies... [/I][/B] [B][I]A ja ci powiem [/I][/B] [B][I]Że pies to czasem więcej jest niż człowiek [/I][/B] [B][I]On nie ma duszy, mówisz... [/I][/B] [B][I]Popatrz jeszcze raz [/I][/B] [B][I]Psia dusza większa jest od psa [/I][/B] [B][I]My mamy dusze kieszonkowe [/I][/B] [B][I]Maleńka dusza, wielki człowiek[/I][/B] [B][I]Psia dusza się nie mieści w psie [/I][/B] [B][I]I kiedy się uśmiechasz do niej [/I][/B] [B][I]Ona się huśta na ogonie [/I][/B] [B][I]A kiedy się pożegnać trzeba [/I][/B] [B][I]I psu czas iść do psiego nieba [/I][/B] [B][I]To niedaleko pies wyrusza [/I][/B] [B][I]Przecież przy tobie jest psie niebo [/I][/B] [B][I]Z tobą zostaje jego dusza[/I][/B] [IMG]http://img819.imageshack.us/img819/6066/arnold20130214h930odsze.jpg[/IMG]
  23. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/137384-Bili-tak-żeby-zabić!-Arni-ma-cudowny-dom!!!?p=20448380#post20448380[/URL] Od początku, kiedy do nas przyszedł w maju 2010 r., był wycofany, autystyczny. Nie szczekał, nie próbował się zaprzyjaźnić z innymi psiakami. Ale dobrze mu u nas było. Chorował. Pod koniec 2011 r. miał usuwany czerniak na oku i guz jąder, miał problemy z tarczycą i musiał brać hormony. Kiepsko mu się chodziło, więc od jesieni wychodził już tylko na podwórko, ale całkiem nieźle sobie tam radził i sporo chodził. Od jakiegoś czasu niewiele już widział, słyszał i czuł. Ale próbował spojrzeć w oczy takim najwierniejszym spojrzeniem... Wczoraj rano, zupełnie nagle dostał ataku paniki. Lekarz dał mu steryd i silny lek uspokajający. Podejrzenie - zespół padaczkowy. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałam wtedy powyrywać wszystkie końcówki temu bydlakowi, który go kiedyś skatował... Całą noc Arnold się męczył. Niby spał na tych prochach, ale ciężko oddychał i serce tak waliło, że słychać było w całym pokoju. Rano jakby spokojniej. Miał się wybudzić koło 11-tej. Wyszłam na chwilę z pokoju, a kiedy wróciłam... Pochowaliśmy go w ogródku obok innego przyjaciela... Piach był miękki, lekki, łatwo się kopał pomimo zimy... Wiosną posadzimy tam krzaczek. Nawet nie wiecie jak mi ciężko, łzy same lecą. Jedyna pociecha - on już nie cierpi, odpoczywa i jest szczęśliwy na wiecznych łowach. Ku pamięci, bo tak krótko z nami był... [COLOR=#0000cd]To tylko pies, tak mówisz, tylko pies... A ja ci powiem Że pies to czasem więcej jest niż człowiek On nie ma duszy, mówisz... Popatrz jeszcze raz Psia dusza większa jest od psa My mamy dusze kieszonkowe Maleńka dusza, wielki człowiek Psia dusza się nie mieści w psie I kiedy się uśmiechasz do niej Ona się huśta na ogonie A kiedy się pożegnać trzeba I psu czas iść do psiego nieba To niedaleko pies wyrusza Przecież przy tobie jest psie niebo Z tobą zostaje jego dusza... [/COLOR][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/715/arnold201105062minimini.jpg[/IMG][IMG]http://img208.imageshack.us/img208/3527/arnold201203102mini.jpg[/IMG][IMG]http://img819.imageshack.us/img819/6066/arnold20130214h930odsze.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...