-
Posts
3716 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wawer
-
Ja dopiero zacznę zbierać pieniążki ze swojego bazarku, a potem... jeszcze nie wiem, na co je przekażę ;). Nie mam głowy, bo to kolejny mój bazarek, w trakcie którego psina odchodzi. Zrobiłam nawet ponad roczną przerwę, żeby fatum odegnać i znów... :-(. Aż się boję zaczynać następny.
-
Koralik - Z domu na ulicę, z ulicy do schrona, co dalej?!
wawer replied to kalina5648's topic in Już w nowym domu
Wpadłam na zaproszenie. Mam w domu kilka pyszczków i nie jest to tylko mój dom. Mnie by taki Koralik nie przeszkadzał, ale... inni też decydują i rozumiem. W końcu, nie mam pracy już piąty rok i nie będę mieć, bo też jestem takim koralikiem... za starym, żeby ktoś chciał wziąć, choć jeszcze całkiem młodym. Życzę szczęścia, Koraliczku, domku i miłości. Będę podglądać, co u ciebie słychać. -
Niedawno żegnałam na forum mojego - forumowego -Arnolda z Psiego Anioła. Tylko tyle mogę: On wróci Zapłacz, kiedy odejdzie, jeśli Cię serce zaboli, że to jeszcze za wcześnie choć może i z Bożej woli. Zapłacz, bo dla płaczących Niebo bywa łaskawsze, lecz niech uwierzą wierzący, że on nie odszedł na zawsze. Zapłacz, kiedy odejdzie, uroń łzę jedną i drugą, i - przestań nim słońce wzejdzie, bo on nie odszedł na długo. Potem rozglądnij się w koło, ale nie w górę; patrz nisko i - może wystarczy zawołać, on może być już tu blisko... A jeśli ktoś mi zarzuci, że świat widzę w krzywym lusterku, to ja powtórzę: on wróci... Choć może w innym futerku Franciszek J. Klimek
-
Jestem z Wami i śledzę. Czekam na dobre wieści, ale jeśli przyjdą smutne... akceptuję Waszą decyzję. Wiem, co znaczy patrzeć na cierpienie Najlepszego Przyjaciela, kiedy patrzy w oczy błagając o pomoc... To takie specyficzne spojrzenie, inne niż zwykłe przymilanki... Przykro, że nie zawsze można pomóc, ale... takie jest życie...
-
Też miałam takie wątpliwości, ale nie chciałam już jątrzyć tematu tym bardziej, że nie chodzi mi o wywoływanie afery, a o dobro zwierzaka, a nad tym czuwacie Wy i robicie wszystko, co w Waszej mocy, by przywrócić go do zdrowia. Nie chcę się też wymądrzać, bo daleko jestem od Wrocławia i nie znam - w ogóle mało wiem w tym temacie - tamtejszych weterynarzy, ale zastanawiałam się, czy Edena leczy doświadczony lekarz. To, że to jakiś nowotwór, widać było na zdjęciach, ale chyba zwyczajowo nie tnie się psu przedniej łapy po kawałeczku w tak krótkim czasie? Narkoza za narkozą, niepotrzebny stres i ból... Nowotwory raczej tak szybko nie postępują, może zakażenie, ale nie chcę snuć teorii spiskowych i podważać kompetencji nieznanej mi osoby. Nie o to chodzi, tylko martwi mnie stan Edena. Nadal nie wiadomo, kiedy wyjdzie i jak duży będzie rachunek, jeśli sytuacja zmienia się w takim tempie i nawet konsultacji z właścicielem psa nie ma. Ale może tak trzeba? Poczekajmy na wyjaśnienia. Tymczasem, na bazarki! Ja idę teraz do yucca, bo u mnie zastój i chyba tak zostanie :-(.
-
A jaką masz alternatywę? Chyba - jak zwykle - musimy i chcemy odpowiedzieć, że damy radę, choć nie w pojedynkę. Ale łatwo nie będzie. Takie zwierzaki trudno się adoptują i mamy tego świadomość. Tymczasem niech psiak wraca do zdrowia. Moje dzieci obiecały coś wpłacić na fundację, chyba w tym tygodniu. Jaki jest jego status, bo nie bardzo się mogę rozeznać - nie należy chyba do fundacji (to mogłoby ułatwić pokrycie części kosztów późniejszego utrzymania)?
-
U mnie schody też, a jemu akurat przedniej łapy brak :-(. No i jeszcze inni w domu mieszkają, trochę nas dużo, niestety :shake:.
-
No proszę - i znów to kobitki muszą płacić! :diabloti:
-
Ależ ma twarzowy kapelusik, niczym wietnamski :evil_lol:. Tak mu się nieładnie przyjrzałam na zdjęciu z amputowaną łapką - czy on jest wykastrowany? Bo jak nie, to przed adopcją może byłoby trzeba. Co prawda, to już niemłody pies, ale niektórzy zwracają na to uwagę. Osobiście jestem przeciw, jeśli pies nie jest chory i dobrze pilnowany, ale to nie jest mój pies.
-
Eden, rajski psiaku, trzymaj się mocno doktorów, to cię wykurują. Mój Szefik cię pozdrawia - on dzięki swoim doktorom przeżył, choć kostusia go już kołysała do snu. Stracił w wypadku śledzionę, kawał wątroby, miał reperowany pęcherz, a na koniec stracił nogę. Pół roku mieszkał i swoich kochanych doktorów i wykurowali go na cacy! Nadal do nich wpadamy w odwiedziny, bo to prawie jak rodzice dla takiego grzdylka, a oni go nadal jak swojego traktują - wypieszczą, wysmyrają, obejrzą i jeszcze co nieco uciapią (tak trzeba). Ale i tak Szefik pcha się do samochodu, żeby odwiedzić "swoich" - dali mu nowe życie i dopiero potem wyadoptowali. Bądź grzeczny, kuruj się, a na pewno ci się uda - Szef ci to mówi.
-
Może coś na bazarkach się znajdzie?
-
O, kurczę pieczone! Szkoda, że nie można go hospitalizowć domowo/darmowo gdzieś w pobliżu, a tylko donosić na badania :(. 50 zł dziennie to baaardzo dużo. Może jakiś rabat za uporczywe leczenie? ;) Ale tym bardziej, Cioteczki i Wujkowie - na bazarki od rana zapraszamy!
-
Trzymaj się, psino i zdrowiej, a o kasę się nie martw. Cioteczki zawsze jakoś ją zdobywają. Tymczasem na bazarki edenkowe zapraszamy, na nocne polowanko hooooooooooooop!
-
I na swój bazarek edenkowy zapraszam. AKCJA TAKA, TONA KARMY DLA ZWIERZAKA !
-
Ja się melduję. Nie mam kasy, ale zrobiłam bazar na Edena. Gdybym mogła, to bym go wzięła. Nie mogę, niestety. Schody też mam i to sporo.
-
Misza, pies z pola ze śrutem z kilku postrzałów
wawer replied to Kinnia1's topic in Już w nowym domu
Kinnia, może byś spróbowała przekazać psinę jakiejś fundacji? Wtedy byłoby łatwiej zbierać fundusze. To są bardzo duże kwoty jednak, bo leczenie jest drogie i na dłuższą metę będzie trudno utrzymać psa. A tam, gdzieś w polu jeszcze dwa koczują. Spróbuj, na Dogo też jest sporo fundacji. może wezmą bidulkę? -
Szkoda, że mnie powaliło i nie mogę już dźwigać :-(, bo bym go sobie jakoś przez rodzinę przemyciła. Teraz tylko małe pieski, a już są trzy i czwarty wpada na "kolonie", domowy praktycznie. Taki piękny jesteś Tymonku... Mordkę masz prawie jak mój Arni, tak samo w oczy patrzysz, ale jego już prawie cztery miesiące nie ma... :-(. [IMG]http://images49.fotosik.pl/295/b2aa1d275a3852e1med.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/715/arnold201105062minimini.jpg[/IMG]
-
[quote name='Nutusia'][B][COLOR=#800080]29 grudnia 2013 Zula/Chmurka/Inka pojechała do cudownego DS. [/COLOR][/B][/QUOTE] Cioteczko, popraw rok w tym - chyba drugim poście :evil_lol:. A teraz sobie poczytam trochę. Chmurkę poznałam tuż przed wyjazdem w dalekie strony podczas wizyty w lecznicy. Mój Szef nowodworski bardzo się w niej rozlubował wtedy, a chociaż trójłapek i kastrat, to przyparł ją do ściany :buzi:. No cóż, uczucia rodzą się w głowach, a reszta to już szczegół :iloveyou:.
-
Z tego zagmatwanego przeklejenia zrozumiałam, że jest jakiś problem z wystawieniem faktur przez lecznicę, a bez tego fundacja nie zapłaci albo że uzbierane wpłaty są (docelowym) funduszem Tymona tylko na papierze, natomiast środki są wydawane na inne cele doraźne. Cokolwiek by to nie było, najlepiej, by szybko znalazł dom, to się wtedy strony szybciej dogadają. Piękny jest, ale mnie się poprzednie jego ubarwienie bardziej podobało :diabloti: - nigdzie nie ma takiego psa.