Dzisiaj znów pozawracałam głowę Kubełkowi. Byliśmy na spacerze na łąkach za torami, w parku, chodziliśmy sobie uliczkami między domami... Kubuś jest bardzo zrównoważony, nawet wielki psiur szczekający na nas przez siatkę nie zrobił na nim żadnego wrażenia. Zauważyłam, że jego wygląd robi wrażenie na obcych osobach, a ja się z nim czułam bezpiecznie na pustych uliczkach...
Potem posiedzieliśmy sobie w parku i Kubuś utrwalił sobie warowanie, a potem nauczył się dawać łapkę. Tak się ucieszyłam, że zaczęłam mówić do niego "psim" głosem i tarmosić :) A on zaczął podskakiwać i podgryzać delikatnie moje dłonie :) Fajny z niego pies :) Ciągnie trochę na smyczy, ale już się ładnie odwraca na komendę i przed przejściem dla pieszych siada i czeka, kiedy ruszymy :)