-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Wy róbcie tam swoje,a ja śpieszę z nowościami , Morisek WYSZEDŁ z klatki przy mnie!..co prawda stałam kilka metrów od niego,ale cieszę się jak nie wiem co. Kurczak i ciastka działają.Porozkładałam ścieżkę,najpierw w klatce i obok ,później dalej. Powolutku zaczął się wysuwać i kilka razy wyszedł calutki na metr od klatki!...zjadł i oczywiście się schował z powrotem.
-
Kochani,jestem po rozmowie z córką i doszłyśmy do wniosku,że rezygnujemy z deklaracji stałych na Moriska. Spróbujemy na utrzymanie Moriska wspólnie zarabiać bazarkami.W końcu jedzonko nie będzie przecież kosztować tak drogo jak i drobne opłaty na weta.Jeśli okaże się ,że będą potrzebne jakieś większe wydatki,to później będziemy myśleć, ew. Was prosić. Bez sensu,żebym zbierała pieniążki ze stałych deklaracji i u mnie leżały skoro jest tyle piesków w potrzebie. Tinka i Lika są w hotelikach więc im są bardziej deklaracje potrzebne.
-
Morisek był wczoraj bez życia,...petardy ,które ciągle u nas jeszcze strzelały chyba dołożyły mu stresu...dziś troszkę ciekawszy świata. Wiecie co...w stresie żyję,że aż mi słabo...sto razy sprawdzam,czy drzwi dobrze zamykam jak wypuszczam swoje psiaki na podwórko,chociaż wychodzą górą,ale żeby przypadkiem na oścież wszędzie nie były i Morisek nagle na górę mi nie wbiegł...tfu tfu
-
Witaj Margo3011......dziękuję i również Życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku! Dziękuję Najserdeczniej za prezent Noworoczny dla Moriska! Ależ udała się Wam ta niespodzianka! Żeby ten Morisek zdawał sobie sprawę z tego, ile ludzi o niego się martwi,to może ruszyłby w końcu tę pupę z budki i choć ze dwa śmigi po domu zrobił. Dziś mu troszkę nagadałam,jutro powtórzę raz jeszcze.
-
" 2013,20zł - 1805,65zł = 207,55zł - tyle zostało na koncie WiosnaA + 75,20zł za Kal Aid (zwrot kosztów za zakup przez Anulę i elficzkowa - już pieniążki są na koncie WiosnaA) = 282,75zł na koncie WiosnaA" Tyś(ka),Kalm Aid kupiłam dla trójki psiaków i odliczyłam z pieniążków bazarkowych ...nie wpłynęły na moje konto jak tu piszesz....mówiłam elficzkowej,żeby tego i Anula już nie zwracała,przynajmniej dla mnie,że ten wydatek już rozliczony ...nie mogłam również na str 62 doszukać tego potwierdzenia,że niby wysłane/otrzymane.. W każdym razie 75,20zł nie mam zaksięgowane na koncie jako zwrot. Sprawdźcie to proszę. W wydatkach za Kalm Aid wpisałaś też kwotę 37,60zł, a powinno być 75,20zł -tyle kosztował...na wątku jest potwierdzenie zakupu. Wpłynęły natomiast już dziś pieniążki od elficzkowej za paliwo i tabletkę w kwocie 316zł
-
Zbiórka za odłowienie podzielona jak najbardziej na trójkę. Też jestem za rozdzieleniem finansów na skarbonki poszczególnych psiaków. Bywa że dany psiak komuś staje się bliższy,w bardziej lubianym typie i zechce akurat jego wesprzeć. Niedaleki przykład... córa wspólnie ze znajomymi po odłowieniu Moriska w mig obgadali,że robią jemu bazarek i dziś punkt o północy ruszyli z tą niespodzianką.Dostaję wiadomość wraz z życzeniami i że jest prezent Noworoczny dla Moriska. Ewentualnego dochodu nie da się wrzucić do wspólnej skarpety,ponieważ nie fer byłoby wobec kupujących. Nieśmiało chciałabym Was prosić o wykreślenie mnie z deklaracji stałych dla Moriska. Póki będzie u mnie i tak będę jemu kupować od siebie czy to kości,czy żwacze czy jakieś inne smaki, które mu tylko przypasują,czy z czasem jakąś zabawkę,żeby mu tylko dogodzić.Jak wiecie przekupstwo czasem wiele może zdziałać. Jeżeli w przyszłości zaistnieje potrzeba żeby był w płatnym hotelu/domu oczywiście ją wznowię. Trudno mi na dzień dzisiejszy określić konkretną sumę na jedzonko,ponieważ Morisek nie załapał jeszcze stałego rytmu karmienia i nie wszystko mu odpowiada co podsuwam. Do suchej karmy zapewne nie szybko się przekona. Na razie gotuję kurczaczka i to mu pasuje.Na dłuższą metę wolałabym podawać gotowe jedzonko choćby z puszki niż stać przy garach,ale jeżeli kurczak będzie bardziej przekupny,to rady nie będzie i gotowanie mnie czeka. Deklaracje w większości przenoście na Tinkę,bo u niej jest stała opłata hotelu,a Moriskowi najwyżej troszkę na jedzonko,żebym spokojniej spać mogła,że sama z nim nie zostanę. Będę oczywiście sama starać się robić dla niego bazarki, żeby mieć na ew. wizyty u weta czy inne potrzeby. Anula,co do kosztów za nocleg.W zamieszaniu i nerwach jakie wciąż mieliśmy zapytana o fakturę powiedziałam,że nie potrzebna,mąż zapłacił i tyle.Dopiero później do mnie dotarło,że nie tak zrobić powinnam. Wiem,że są pieniążki za odłowienie,ale nie mogę ofiarodawców postawić przed faktem dokonanym skoro brakuje mi potwierdzenia i tylko na słowo brać gotowe zebrane pieniążki. Muszę na ten cel zrobić bazarek ze swoich fantów i napiszę,że kwitu nie mam,kto zechce kupić i wesprzeć będzie świadomie to robić. Mam nadzieję,że na bazarku raczej nikt nie pomyśli,że "kasę kręcę" dla siebie,a sama Rudego złapałam ....hihi
-
Czujny tu jest. Jak jest sam, to położy się tak jak na zdjęciu. Tu mnie obserwuje,że weszłam i jak tylko trochę się zbliżam główka wędruje na boczek.Do Tinulka czasem podnosi,nie do mnie.Pewnie mnie nienawidzi teraz.Ja go nie męczę,staram się patrzeć ukradkiem,z boku przysiadam i troszkę gadam jaki On dobry piesek.Tinulek na wszystkie sposoby zaprasza Moriska do wyjścia,ale Moris niestety nie chce,czuje się w klatce bezpiecznie.Opuszcza ją tylko za potrzebą i na jedzenie jak nikogo nie ma. Wydaje mi się,że musimy dać czas Moriskowi i na siłę nic robić nie powinnam.Niech obserwuje życie domowe,zwierzaki i sam zdecyduje kiedy będzie gotowy na krok w naszą stronę. Cierpliwości i delikatności mi nie zabraknie,ale nie wiem do końca czy taka droga do oswojenia totalnego dzikuska będzie właściwa i muszę zasięgnąć porady od ludzi mądrzejszych,żeby na wstępie czegoś nie zepsuć. Długa droga nas czeka.
-
Odszukałam swój post,bo sama dokładnie nie pamiętałam ile mam kaski psiaków. Elficzkowa,potwierdzę jak tylko wpłyną te co wpłaciłaś za paliwo i tabletkę. Powolutku zaraz ogarniemy finanse,aby było wszystko przejrzyście. Dziewczyny,.zdecydujcie proszę,czy ma być jeszcze oddzielna skarpeta tylko Moriska u mnie?
-
Elik Kochana,dziękuję z całego serca!..Dziękuję Pani Agnieszce za tak Ogromne wsparcie! Bardzo miła niespodzianka w pierwszym dniu Nowego Roku.Oby Nam Cały Rok obfitował tylko w miłe i dobre rzeczy. Zamówiłam u mojego weta Kalm Aid dla Moriska więc z tych pieniążków go kupię. Mam nadzieję,że choć troszkę pomoże,bo Moriskowi cały świat się zawalił i jest bardzo smutny teraz.
-
Niech Ten Nowy Rok Soni Szczęście przyniesie i najprawdziwszy Domek na zawsze dostanie! Szczęśliwego Nowego Roku !
-
Tyś(ka), gdybyś nie Ty- nie wiedzielibyśmy nawet,że Te psiaki istnieją.To Nasz Wspólny sukces,że nie marzną teraz pod krzakiem. Wierzę,że uda się je wyprowadzić na pieski domowe. Kochani, Wszystkim życzymy z Moriskiem samych słonecznych i szczęśliwych dni w Nowym Roku! ( zapewne długo jeszcze będę wstawiać słabe zdjęcia,ale nie chcę dodatkowo stresować Moriska i kombinować mu przed oczkami z ostrością w aparacie) W rzeczywistości nie jest takim grubasem jak wyszedł tu na zdjęciu,
-
Na razie nic takiego nie miało miejsca i oby tak zostało. Nic na siłę przy nim nie robię,jak zbliżam rękę, to pyszczek odsuwa na boczek,albo chowa. Z ręki jedzonka oczywiście jeszcze nie bierze.Położyłam świeże ciasteczka do klatki i jak odeszłam dalej,to delikatnie odwrócił głowę i bardzo delikatnie pyszczkiem przysunął bliżej i zjadł. Morisek jest teraz bardzo nieszczęśliwy.Klatka otwarta,ale z niej nie wychodzi.Nawet Tinulek nie interesuje jego specjalnie. Bogusiu,dokładnie..wiem co by zrobił gdyby miał tylko okazję.Na razie opcji takiej nie ma,bo na podwórko nie wyjdę dopóki nie pozwoli mi dotknąć do szyi.Później zapoznanie ze smyczką w domu,na końcu pancernie go zabezpieczę i będziemy próbować.Zanim to jednak nastąpi muszę zyskać choć odrobinę zaufania. Drzwi garażowe mamy drewniane i zanim go wnieśliśmy to je zastawiliśmy,żeby nie miał możliwości wygryzienia dziury. Na dzień dzisiejszy mieszka w domu,a garaż będzie nam służyć do załatwiania potrzeb.Siku robi,kupki jeszcze nie było,ale stoi piasek więc będzie miał możliwość tak jakby to robił na podwórku. Morisek boi się petard...strzelają teraz i skulił się najmocniej jak mógł. Jutro dam dla Moriska tabletkę od robali,pcheł i kleszczy w jednym. Kosztowała 40zł.
-
Uważam,że Morisek odespał już swoje i zaczynamy pokazywać mu świat domowy. Rano była przeprowadzka do domku,najpierw będziemy na dole gdzie mam pokoik i roboczą kuchnię. Dostał trochę czasu na zapoznanie się z tym miejscem i później nowego Gościa przedstawiałam Tinulkowi. Tinulek jest u mnie najbardziej gościnny i przyjazny do psiaków.Na dwóch pozostałych ancymonków przyjdzie czas później. Chwilę po wstępnym zapoznaniu nagrałam filmiki...mało wyraźne bo telefonem,ale co tam. Ogólnie Morisek jest zuchem i już robi malutkie postępy. Nie leży główką schowaną z tyłu,tylko cały czas odwrócony do przodu. Ja krzątam się co rusz u niego na dole,podsuwam dla Tinka smaczki,głaszczę,a Morisek łypie oczkami i wszystko obserwuje. Dziś na sylwestra pieczemy...hihi..ciasteczka wątróbkowe...robimy dużo zapachów i główka Moriska robi delikatne ruchy na boki..hihi...za niedługo sprawdzimy czy mój patent zadziała. Mam nadzieję,że z pomocą zwierzaków nabierze odwagi i stopniowo zacznie się przełamywać do ludzi.
-
Aj..dokładnie tę samą mam w domu i dostał 3 różne smaki,ale nie ruszył... ludzkie z lodówki nic też nie pasuje. Wiem,że jest głodny i zjeść coś powinien,ale pewnie strach blokuje. Myślę,żeby Kalm Aid i dla Moriska kupić,może go trochę rozluźni. Kilka lat temu łapałam psa,który unikał ludzi jak ognia,też niełatwo było,ale przy Morisku to pikuś.Tamten przyciśnięty do ściany nie ugryzł mnie tylko zaskomlał i się poddał.W samochodzie jechał bez ruchu,a z przerażenia tony śliny wylewał.Nie znał smyczy,ale nie ona była mu najstraszniejsza tylko człowiek.Pierwsze dni jak wyprowadzałam na podwórko,to się czołgał i chował pod krzaki,aby być jak najdalej ode mnie,w domu to samo.Żal było patrzeć na niego,... sąsiedzi mówili,że takiego psa nie widzieli i że w życiu mu domu nie znajdę,bo jest dziki totalnie.Ale widziałam,że ON nie dziki, tylko bardzo mocno skrzywdzony przez człowieka.Pepe,bo tak miał na imię, po miesiącu zaczął powoli,wciąż z obawą ,ale sam zbliżać się do mnie,aż w końcu zaufał i poszło z górki.Psiaki pomogły,z Tinulkiem super się zakumplował i wzorował na nim.Cudownym psem przytulakiem się okazał.Domek znaleźliśmy oczywiście. Morisek zupełnie nie zna bliskości człowieka,urodził się tam wśród dzikusów-tak mi powiedziano podczas łapania.
-
Tak,po strzale,który go trafił jak znalazł się w tej budzie w środku,zrobił kilka ruchów i padł. Ta "buda" była bardzo długa,szeroka,na zdjęciu nie widać tego... to czarne z przodu to klapa, którą zastawiliśmy aby nie wybiegł. Do filmu niestety ani głowy ani rąk wolnych nikt nie miał....byłoby co oglądać,..np.jak przez płoty dziewczyny skaczą...hihi..żeby Moriska z oczu nie zgubić.