Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Malinka ma guzek na listwie przy sutku,właściwie dwa złączone,twarde.
  2. Otrzymałam wpłatę od elficzkowej - 699,51zł Odejmuję zatem 330zł za pokoje noclegowe.Dziękuję Wam bardzo serdecznie! Na razie zupełnie nie miałabym czasu robić jakiś bazarek. Moriskowych pieniążków w skarpecie mam 369,51zł. Tyśka),przy podziale pieniążków za odłowienie trzeba było dodać te co są u mnie 95,75zł.W wolniejszej chwili rozdzielę i prześlę skarbnikom.
  3. Ten jest najlepszy...pakuje się na umór do Moriska...na początku Morisek odskakiwał jak przechodził,siadal koło niego,ale teraz w miarę jest ok. Kot lubi przy psach leżeć i do Moriska pewnie niedługo zechce się przytulić. Wszyscy terapeuci....pozostała moja dwójka sama potrzebuje terapii póki co.
  4. Większych oporów nie miał,nawet dotknąć lekko do pyszczka pozwolił , ale......Moriskowi Kalm Aid nie służy.Kupiłam go z polecenia i choć pisze,że nie działa nasennie,to u niego właśnie tak działa i jest po nim trochę otumaniony.....wetka powiedziała,że psiaki jak ludzie, różnie reagują na leki i po trzech dniach pewnie się skumulował i Moriska zmuliło...odstawiliśmy. Pytałam Murki i Ona nie zauważyła żadnych tego typu objawów i tamtej dwójki.
  5. Przed wyjazdem na odłowienie nie miałam w domu większych obroży i kupiłam dwie z myślą,że którąś dopasujemy dla psa.Niestety obie za duże się okazały i założyliśmy moją mniejszą starą. Zrobię dziurkę i dopasuję mu jedną,bo te są solidne. Nie wiem tylko dlaczego wpisany na paragonie jest jakiś szampon-nic takiego nie kupowałam- (może w systemie pod taką nazwą obroże mają?), nie zwróciłam uwagi wcześniej na to. Na moim koncie było 207,55zł (pozostałość z bazarków) 19zł - laktuloza - 4 strzykawki (od zaparcia) 19,80zł-obróżka 63zł- Kalm Aid Zostało u mnie- 95,75zł
  6. Elik,dla Was z boku tak może wyglądać... Ty sobie nawet nie wyobrażasz, ile ja go "katuję" sobą i ile czasu z nim spędzam.On nie miał wyjścia, musiał się złamać i zacząć mnie znosić. Gdyby miał kontakt z człowiekiem nawet pięć razy dziennie w hoteliku po pół godziny tylko dla niego,długo nie byłby jeszcze na tym etapie,na którym jesteśmy.Mówię serio. Plusem jest dla mnie i Moriska,że jest uległy,nie szczerzy ząbków,no i uczniem jest bardzo dobrym. Psy ,to naprawdę mądre i pojętne stworzenia. Mój szczekacz Amiczek,który na dzień dobry żadnemu psu nie przepuści i jako lew się przedstawia, przywitał wczoraj Moriska Wzorowo!. Wytłumaczyłam tylko,żeby był grzeczny,że pisek się boi, itp. Zbaraniałam...Amik pierwszy raz tak zaskoczył mnie niesamowicie. Niebawem przyjeżdża wnusia i niestety będę mieć mniej czasu dla Moriska.
  7. Aż sama do siebie się uśmiechnęłam na widok jak Morisek się umościł .....i pomyśleć ,że tyle lat spał pod krzakiem ...a w mig załapał gdzie jest najlepiej..
  8. Oneczko, taką,.... jak i większość wczorajszego dnia.....chyba stwierdził,że kanapa jest jednak lepsza od budy,
  9. Chyba niezbyt uważnie obejrzałaś wczorajsze nasze filmiki. U nas też. rozi,jak miałaś dzikiego psa,to napisz mi w jaki sposób go oswajałaś?Może skorzystam z Twoich rad,..może być na pw. Kto ciężko pracuje,to jeść musi,....telefon źle trzymałam i kompa trzeba obrócić,
  10. Dziękuję Wam ogromnie za wszystkie rady i pomysły,czytam je bardzo uważnie i z niektórych na pewno skorzystam. Poker, pierwszy filmik kiedyś oglądałam,ale zupełnie wyleciał mi z głowy.Fajne podejście do małego gryzonia,ale widać co strach z psiakiem może zrobić. Bardzo dziękuję za podesłanie,może się przydać dla mnie,może spróbuję jak Moris nie przełamie się do mojej ręki. Sowa,Moriska sygnały póki co odbieram "zostaw mnie,bardzo Cię proszę". Nie pokazał mi,że "będę się bronił",i nie chciałabym,aby do takiej sytuacji doszło. Przełamał pierwsze strachy,małe bo małe ,ale robi kroczki do przodu chociaż jest dopiero od kilku dni w "nowym świecie". Cieszę się z tego co już mamy i dam mu czas ile będzie go potrzebował.Nie zostawiam jednak samego sobie i muszę go złamać,żeby właśnie to On zrobił krok w moją stronę. Moli@, Ja się nie boję Moriska, On mnie się boi. Wyjścia na podwórko póki co nie biorę pod uwagę.Gdyby był problem z toaletą,to inna sprawa,ale takiego problemu nie ma. Dałoby się to oczywiście zrobić ,ale kosztem jeszcze większej utraty zaufania do człowieka,a ja próbuję je odbudować. Moris zrobił siku w pierwszą noc jak przyjechał i regularnie to robi.w drugiej dobie po wniesieniu do domu zrobił koo na ręczniczek.Teraz był zastój,ale i odrobaczenie i stres mogły troszkę go "przytkać".Opróżnił się w nocy i drugi raz rano. Konfirm31,od wczoraj podaję Moriskowi Kalm Aid,tego specyfiku o którym piszesz nie znam,ale rozejrzę się i też kupię. Odstawienie budki mam w bliskim planie,jeszcze za odrobinkę czasu,może dzień może dwa.Świat Moriska zupełnie jest wywrócony do góry nogami i nie wszystko chcę naraz,a to dodatkowy stres jemu będzie,póki co, to dla niego najbezpieczniejsze miejsce. Morisek jest bardzo inteligentnym pieskiem i mam nadzieję,że moja cierpliwość i delikatność przyniesie efekty, jeśli to nawet trochę dłużej potrwa.Wystartowaliśmy z Morisem z zerowego pułapu w kwestii jego zauafania do ludzi i to najważniejszy problem. przed nami na chwilę obecną.
  11. No dobra...zjadłem trochę tej rybki z lekarstewkiem, bo mamuśka już znów spać przeze mnie nie mogła. Wy tez się nie martwcie!...ulżyło mi! Dobrej nocki!
  12. Szmatki u Murki "zamówiłam",pewnie przydałyby się w pierwszych dniach dla nas. Teraz z otoczeniem większej tragedii już nie ma.Jak Morisek jest sam to wędruje po domu,idzie do garażu ,dziś nawet na klatce w połowie schodów na górę jego zastałam kiedy wyjście miał otwarte na siku. Moriska przeraża bliskość człowieka i jeśli uważasz,że dzięki tym szmatkom bardziej się do mnie/ do nas przekona, to Murka na pewno mi wyśle. Blisko 3 doby.W niedzielę był odrobaczany i mając to na uwadze,że może być ciężko wczoraj zaczęłam podawać mu jogurt,dziś również,ale nic nie pomogło.Dlatego też,to wszystko mnie zaniepokoiło,że bardziej dyszy,bo może ma temperaturkę przez tę koo Z wetem rozmawiałam i mówił o oleju parafinowym i czymś jeszcze(nie pamiętam),mąż przywiózł ,ale Morisek tego nie chce zjeść. Kupki wciąż nie ma. U nas po odrobaczeniu zaraz 3 doby i dlatego trochę panikuję. Nad zabraniem klatki myślałam,ale odstąpiłam od tego. Morisek robi postępy i póki co niech ma swój azyl. Poker,pewnie,że chcę zobaczyć Twój patent kocykowy.Zawsze lepiej wiedzieć więcej niż nie wiedzieć.Może akurat wykorzystam. Wszystko dobrze,wiem gdzie mieszkał i może być za gorąco.....tylko powiedzcie mi czemu ten cudak wszedł na parapet,zadomowił się już na kanapie na dobre..hihi Jak mu tak mocno gorąco to kładłby się pod drzwi wyjściowe,tam chłodek ciągnie,ale nie..chyba dwa razy spotkałam jak leżał na środku podłogi. Ja myślę,że stwierdził,..."a co tam gorąco, wyleżałem się już na kamieniach,teraz czas na podusi i przy grzejniczku "...hihi Żartuję,ale oby tylko tę koo dziś mi zrobił. Dziś cały wieczór tylko kanapa i tylko boczki zmienia,
  13. Na dole grzejnik jest przykręcony..jest może z 14 stopni,...ja się ubieram...poprzednie dni nie było takiego dyszenia,były ale chwilowe,krótkie. Nie wiem,skojarzyłam,że może to dzisiejsze jest powiązane z kupką. Toaletę wnoszę mu na noc z piachem,w dzień kilka razy otwieram drzwi aż do garażu i sam chodzi na siku,tam stoi piach. Ręcznik leży na środku,bo pierwszą noc położyłam podkłady,ręcznik i zrobił właśnie na ręcznik. Rozmawiałam z Murką o szmatkach,ma przygotować.
  14. Później troszkę odważniej wychodzi,choć widać jak delikatnie stawia te łapki i zerka czy chociaż nie patrzę,nie wstaję.
  15. Kciuków potrzebne nam całe morze Kochani. Bogusiu,oczywiście że robię przy nim,gotuję,myję podłogi,przez tel.rozmawiam -pół życia na dół przeniosłam,z czasem i spanie swoje przeniosę.Jedynie żeby wywabić go z klatki inną metodę obrałam i się chyba wstrzeliłam,póki co sprawdza się więc tak ćwiczymy.Zostawiam go też w spokoju samego,żeby odpoczął. Dziś jak sam zostaje zaczął wychodzić i leżeć na podłodze,na kanapie...uff....Jejku, cały dzień normalnie wyglądał,tylko to dyszenie niedawno..żeby mi tylko zjadł teraz to jedzonko i kupkę zrobił... Na pierwszym filmiku zastałam właśnie jak leżał,oczywiście wstał i zmieszany nie wiedział co robić,czekał,że może pójdę z powrotem. Tak wygląda nasza "lekcja"...dziś pachnący kurczak pieczony...na ciasteczka świeżutkie Morisek również dobrze "pracuje". Jak zaczynamy ćwiczenia,to często się waha czy iść dalej,...musiałam filmik przerwać,bo trochę tu trwało.
  16. Zeszłam do Moriska dwie godziny temu, a on siedzi na parapecie i dyszy,może ma temperaturkę,nie wiem,do garażu na trochę wyszedł. Morisek od niedzieli nie robił kupki,wczoraj zaczęłam jogurt podawać,cały duży za dwa dni zjadł,ale nie ruszyło nic. Dziś miał apetyt dobry. Dałam nospę,z półtorej łyżki oleju i nic...niedawno mąż przywiózł lek od weta ale Morisek z kurczakiem zjeść tego nie chce,z rybą też nie chce,pyralginę próbowałam w tym przemycić...jejku jak się denerwuję...teraz niby nie dyszy,leży na kanapie,ale nawet noska nie mam jak sprawdzić. A zaczęłam filmiki z dziś wgrywać i post napisałam...coś mnie tknęło iść do Moriska.
  17. Oj,dziewczyny,nie cieszcie się za bardzo....cudzysłów nie potrzebny eliczku. Wczoraj widok Moriska na kanapie tak strasznie mnie ucieszył,zaskoczył,że chciałam i Wam ku pokrzepieniu pokazać. Pewnie mu już kosteczki bolały od siedzenia w tym kontenerku,a że jest dobrym obserwatorem,to wszedł na miejsce gdzie Tinulek siedział. Nie uciekł,bo z pewnej odległości robiłam w drzwiach,gdybym tylko spojrzała od razu by uciekł.Wchodzę do niego o połowę mniejsza i bokiem (lepiej to znosi),patrzeć zupełnie nie mogę,bo zaraz się chowa,kuli,odwraca.Podglądam nie podnosząc głowy z tyci otwartym okiem przez palce. Jest bardzo czujny i ciągle mnie obserwuje.Na wyjście z klatki zdecydował się jak siedzę przy stole odwrócona z twarzą ukrytą,ja prawie wtedy nie oddycham.Łamie odrobinkę ten strach do pysznych kąsków,które podsuwam,ale nie do mnie. Moris bardzo się boi człowieka,drgał cały jak dotykałam klatki kładąc smaczka z brzegu,teraz nie kładę. Gdybym dziś spróbowała założyć mu np.obrożę,albo coś robić przy nim,to albo by mnie pogryzł, albo On zawału dostał z przerażenia od dotyku człowieka.Żal patrzeć jak bardzo się boi. Dużo czasu spędzam u niego i jest skazany tylko na mnie. Wczoraj mi córka powiedziała jak wyciszyć i wyłączyć zupełnie lampę w telefonie,więc może ukradkiem nagram jakieś filmiki. Dzisiejszy filmik.....leżał w klatce z wyciągniętą główką na brzegu klatki...weszłam nie patrząc oczywiście na niego i zaczęłam tylko podchodzić,
  18. Tysiu),dla nas Pan /pracownik z budynku nr8 mówił,że tam się urodził,pamięta go od szczeniaka,mówił nawet o rodzinie Rudego.To wszystko teraz nieważne,ważne,że jest światełko w tunelu....wiem,że Morisek to mądry piesek,oczka Jego to mówią.
  19. Tak zastałam jak zeszłam na dół....nie uciekał do budy jak mnie zobaczył...wróciłam na górę po telefon,zeszłam z powrotem do niego,zrobiłam zdjęcie...posiedziałam trochę,cały czas leżał na kanapie, zgasiłam światło i Morisek śpi w końcu wygodnie. Mądry z niego piesek...na podłodze przy budce leży koc,położyłam z myślą,że może kiedy zechce sobie tam się położyć,a On od razu wybrał właściwą miejscówkę..hihi
  20. Żadnego zwiedzania domu jeszcze nie ma..,do przynęty tylko wyrusza z budki i wraca z powrotem.
×
×
  • Create New...