-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Murko,na obecnym etapie z Moriska strachem sama nie podołam.Jeszcze trochę czasu by upłynęło zanim bardziej by się oswoił i zdecydowałabym się wyjść.Sądziłam,że troszkę szybciej nam pójdzie jak już wyjdzie z klatki,ale tak nie jest. Wy macie wszystkie psie sprawy opanowane i wiem,że Morisek byłby w dobrych rękach prosząc Was o przyjęcie. Spacerki,to przecież to, co psiaki kochają najbardziej (przynajmniej moje),a Morisek jest poszkodowany u mnie.Spacerowo moja nadzieja w behawiorystce. Cudownie się czyta co piszesz i oczami wyobraźni widzę tarzającą się,zadowoloną Tinusię. Córka jakieś króciutkie filmiki zrobiła jak wyszliśmy z Moriskiem,jeden wstawię. Mało filmików robię jak ćwiczymy,bo sama nie mam jak.Tu ktoś nas sfilmował jak któryś już raz próbujemy wejść na korytarz. Choć Morisek często wychodził z dołu na schody,zaglądał nawet stojąc przed drzwiami co tam na górze,to przestąpienie tego progu było mu trudne i wiele podejść robił zanim się przełamał.Najpierw była jedna łapka i stał minutami,później dwie już na holu,ale jeszcze wciąż się wycofywał i wracał na sam dół na kanapę.Jest bardzo ostrożny,ale jednocześnie coraz bardziej ciekawy co jest tam dalej.Wydaje mi się,że to dobrze,że się interesuje. A jak pomyślę ile jeszcze takich progów ma do pokonania i znacznie trudniejszych od tego,to aż mi żal ściska za serce. (głos Tinka słychać,bo został sam obok w pokoju)
-
Wcześniej pisałam o szytych na zamówienie szelkach,a to nie szelki a specjalny pas do szelek, który załatwiła i podarowała w prezencie Moriskowi ciocia doris66...Bardzo serdecznie Jej dziękujemy! Szeleczki muszę Moriskowi zakupić.Mam w domu kilka par,ale żadne nie pasują.Założyliśmy jedne,ale w nich ten podłużny pasek pod brzuszkiem jest za długi i Moriskowi przecisnęła się łapka jak leżał. Myślałam,że dziś znajdę pół godziny i wyskoczę do hurtowni kupić nowe,ale nie dałam rady.Widząc ,że ta łapka może się wysunąć nie ryzykowałam iść dziś na podwórko.Dopiero w poniedziałek kupię szelki i zaczniemy regularne ćwiczenia z wyjściem. Mnie cieszy każdy drobny kroczek Moriska zrobiony do przodu,ale to wszystko idzie powoli,bo Moris wciąż bardzo się boi. Moris sporo spaceruje na dole,ale jak jest sam.Zachęcam go do wejścia po schodach na parter i kilka razy odważył się już wejść na korytarz a nawet do kuchni, jednak gdy ludzi w pobliżu nie ma.Ostatnie dni miał dużo nowości w domu i dużo bodźców z nowymi ludźmi.Zobaczymy jak będzie się zachowywać najbliższe dni. Kanapa na dole wciąż jest jego przyjacielem i tam najbezpieczniej się czuje. Nie obyło się bez przygód mając i gości i Moriska do pilnowania. Do tej pory mój Amiczek był wprowadzany do Moriska na smyczy,zachowywał się ładnie będąc z nim w jednym pokoju, wychwalałam pod niebiosa obu chłopaków,ale do bezpośredniego kontaktu nie pozwalałam,bo Amik po wstępnym obwąchaniu by szczekał i uważałam,że dla wystraszonego Moriska jeszcze za wcześnie na takie spotkanie.Pech jednak chciał,że wczoraj pomimo ostrożności ktoś z domowników otworzył drzwi na dół i Amiczek zbiegł ,gdy akurat Morisek chodził.Powąchali się pyszczkami i Amik tradycyjnie włączył swoją szczekaczkę(choć znając jego możliwości,to było mega delikatnie tym razem) i Morisek wtedy postraszył jego ząbkami.Wszystko było na moich oczach bo byłam akurat na dole,huknęłam na Amika i ten się wycofał na szczęście.Myślę,że Moris mógł się wystraszyć nie znając zamiarów Amiczka i próbował się bronić jedyną mu znaną metodą odstraszenia pokazując ząbki.Ja tak to sobie tłumaczę.
-
Powiem szczerze,iż obawiałam się trochę spotkania z behawiorystką, jeśli podejście Pani okazałoby się "szkołą twardej ręki",bo wówczas jej rady i zalecenia trudno byłoby dla mnie stosować. Tak się jednak nie stało.Pani okazała się przesympatyczną osobą ze wspaniałym, spokojnym podejściem do Moriska. Po zapoznaniu z Moriskiem i jego wstępnej obserwacji przy tym co wspólnie robimy, po wysłuchaniu relacji z trzech tygodni pobytu Moriska u mnie i jego zachowania, na dzień dobry Moris otrzymał od pani specjalny masaż.Nie pamiętam już nazwy -bardzo mało osób w Polsce ma kwalifikacje do tego masażu,Pani szkoliła się za granicą.Wcześniejsze próby założenia czegoś na szyję były zupełnie niemożliwe.Po masażu Morisek nadzwyczaj spokojnie pozwolił założyć sobie szelki,a nawet pozwolił dopasować je w obwodzie za łapkami.Ze smyczą niewiele jeszcze pracowaliśmy i oczywiście wyjść na niej na podwórko nie chciał.Księciunio więc został wyniesiony na rękach.Sparaliżowany był cały ze strachu.Postawiony na śniegu trząsł się jak galareta i zrobił dwa kroczki chowając się za donice .Znów był masażyk na zewnątrz.I choć był krótko, spacerku nie było,to schylił się później na boki i powąchał pobliskie miejsca posikane przez psiaki.Pani behawiorystka stwierdziła,że na pierwszy raz Moriskowi wystarczy.Masaż zapewne pomógł,ale wydaje mi się,że ze strachu przed nowym człowiekiem i jego bliskością poddał się też zupełnie. Dostałam wstępną instrukcję podstaw takiego masażu i już ćwiczymy.Dalej mam postępować z nim tak jak do tej pory.Ze smyczą za wiele nie da się ćwiczyć,bo Moris wciąż bardzo ostrożnie i mało chodzi przy mnie.Bardzo dużo i długa praca z Moriskiem czeka. Powiedziałam Pani o pieskach/koleżankach Moriska w hoteliku i ich postępach i że może lepiej żebym Moriska oddała w doświadczone ręce.Pani behawiorystka powiedziała,że idę w dobrym kierunku i żeby dać Moriskowi jeszcze 3 tygodnie u nas.Powiedziałam więc,że spróbujemy,ale poprosiłam Panią o jeszcze kilka spotkań u nas do wyjścia razem na podwórko i w nawiązaniu dobrych relacji z moimi psami. Oswoić do siebie,do ludzi dałabym radę,ale powyższe kwestie są dla mnie trudne,bo moje psiaki nie są takie grzeczniutkie jak Malinka. Za wczorajsze spotkanie z Panią behawiorystką zapłaciłam 50zł. Mam fakturę,zdjęcie wstawię jutro. W poniedziałek mamy kolejne spotkanie.
-
Doris,bardzo dziękuję za szczegółowy opis Soniulki,przyda mi się. O tej smyczce wyczytałam na wątku z maja i skojarzyłam o 2 miesiącach,a teraz widzę,że troszkę inaczej to było. Chciałabym,żeby Morisek wyszedł szybciej na podwórko bo przecież pies to nie kot, ale na razie nie widzę takiej możliwości oprócz użycia siły i to nie jednej osoby.Nie zabezpieczę jego i jestem pewna ,że dałby nogę,mój płot nie będzie jemu przeszkodą. Jak Malinka wychodzi,to Moris zerka w stronę drzwi.Otwieram wówczas pierwsze drzwi do korytarza i próbuję na smyczce zachęcić jego do wyjścia,ale kroku nie zrobi,cofa się do tyłu od razu.Pewnie wyszedłby,ale bez niej i tyle bym jego widziała. Bardzo trudna sprawa,a Morisek robi malutkie kroczki w oswajaniu.W piątek o 9 jesteśmy umówieni z behawiorystką,mam nadzieję,że dostaniemy jakieś pomocne wskazówki i rady. Wczoraj dotarł pas zabezpieczający dla Moriska,dziękuję doriss, że uprosiłaś Panią o uszycie pomimo iż czasu zupełnie nie miała. Nie udało mi się jeszcze przymierzyć.
-
Właśnie tak zachowuje się przy obcych.Leży,podsypia,wręcz obojętny na wszystko dookoła.Najpierw myślałam,że to wina Kal Aid,później zasugerowano,że może ma depresję,ale po wyjściu nieznajomych mu osób zachowuje się jak najbardziej normalnie,tzn.jak zawsze przy mnie i wówczas żadnej depresji nie widzę.Odnośnie takiego zachowania behawiorysta (nie widział psa) powiedział,że pies zachowuje się i przybiera pozy w których mu najwygodniej psychicznie,bo przecież jest w nowym świecie dla niego."Pani też by siedziała cichutko gdyby Obcy porwali,a z czasem i wyraz oczu też by się zmieniał". Określił,że to dobry znak,że nie panikuje przy nieznajomych,że nie ma już takiego przerażenia jak było przy mnie na początku,że bierze z ręki. Budę zamienił na kanapę,bo lepiej mu obserwować no i poczuł,że wygodniejsza. Ale jak mówię ten Pan psa nie widział i zależy mi między innymi również te kwestie poruszyć jak i wiele innych i żeby ktoś psa zobaczył. Poker,tego nie jestem pewna. A Morisek oczywiście nie kłapnął Tinka,...i ja myślę,że albo poczuł się pewniej w domu przy Malince i chciał Tinkowi pokazać,że spadaj dziadku,bo jestem ważniejszy, albo psów może nie lubi po prostu. Dokładnie tak samo powiedział Pan behawiorysta z którym ostatnio rozmawiałam. Na pytanie ,że może psa próbować wyprowadzić na podwórko,zapytał mnie wprost "a po co chce pani wyprowadzać dzikiego psa?"..mówię,że może lepsze samopoczucie by miał,itd......jeśli ten pies ma żyć przy człowieku,to najpierw proszę go uczyć wszystkiego i przyzwyczajać,a "spacer" odłożyć na koniec. Ale tak jak pisałam,rady w postępowaniu,które dostałam znacząco się różnią i póki co wybieram rozwiązania zachęcające do siebie,nie zrażające. Zwłaszcza,że i Moris w stosunku do mnie jest delikatny. Solidniejszej obroży póki co nie dam rady założyć,pętlę nie miałabym problemu,ale natomiast z wyjściem już tak.Moris ciąga smyczkę ze sobą po domu,przyzwyczajamy się.Jak nastąpię nogą zaczyna szarpać,jak próbowałam mocniej przytrzymać smycz ręką wpada w panikę,wije się i dęba staje.Robię to więc delikatnie i stopniowo.Odradzono mi wyjście na zewnątrz na tym etapie,ponieważ będę się z nim siłować,a on i tak wszystkiego się boi. Nie wiem czy znacie wątek dzikiej Soni od doris66,sunia w hoteliku wyszła na pierwszy spacer na smyczy po dwóch miesiącach (tak przynajmniej wyczytałam na wątku). Gdyby Moris był jeszcze małym pieskiem,to pewnie zaryzykowałabym,ale mały nie jest.Płot 1,50m spokojnie przeskoczy,a u mnie jest niższy. Zobaczymy co powie fachowiec na miejscu. Czekam na telefon od behawiorystki co do terminu spotkania.Spokojniejsza będę jak ktoś doświadczony spojrzy na wszystko na żywo.
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
WiosnaA replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Od Duszkowych Aniołków na moje konto wpłynęło 50zł. MikAga i Mikuniu,dziękuję Wam z całego serca! W skarpecie Dusia na dzień 16.01.17 mam 100zł -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
WiosnaA replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Od moich Duszkowych Aniołków dla Malinki-koleżanki Moriska na moje konto wpłynęło 50zł. MikAga i Mikuniu,dziękuję Wam z całego serca! Doris,podeślij mi konto. -
Oby Anulko,oby....nie wiem jak zachowa się później, ale na dziś Tinulek boi się wchodzić do Moriska. Od czasu tej nieudanej adopcji zawsze mnie już pilnował,ale teraz nie odstępuje na pół metra. Pewnie tak.. później mi też przyszło do głowy. Tinulek ustąpił,cofnął się do tyłu. Bardzo słabo już słyszy,ale widział te całe ząbki Morisa. Był kiedyś pogryziony i chyba to pamięta,bo zachowanie Tinulka zmieniło się teraz.
-
Jak czytam o postępach suniek i teraz o szukaniu domków,to mi zostaje tylko cofnąć swoje słowa,w których pisałam,że w hotelu oswajanie Morisa dłużej by trwało niż w domu. Morisek choć jest o tydzień krócej od suniek ,to jednak daleko z tyłu w postępach,a o szukaniu domku mowy nie ma. No ale u Was jest coś więcej niż tylko hotel....Murko, kłaniam się nisko dla Ciebie i Męża! ********************************************************************************************************** Od moich Duszkowych Aniołków na konto Moriska wpłynęło 50zł. MikAga i Mikuniu,dziękuję Wam z całego serca! Stan konta Moriska na dzień 16.01.17 wynosi 1826,52zł
-
I teraz mniej miła wiadomość o Morisku. Wczoraj miał miejsce niemiły incydent.Morisek pokazał poważnie ząbki mojemu Tinulkowi. Tinulek jest staruszkiem ze schronu w Grudziądzu,kiedyś był tam mocno pogryziony.Ogólnie trzyma się dobrze,do wszystkich psów nastawiony jest ugodowo i od początku bywa ze mną u Moriska na dole.Psy pyszczkami wąchały się wiele razy,Tino wąchał go też nie raz całego jak Moris leżał i nigdy Moris nie burknął. Sytuacja miała miejsce jak Moris stał (pierwszy raz tak się widzieli),a Tincio chciał powąchać go z tyłu.Moris nie pozwolił i postraszył ząbkami.Krzyknęłam na niego nie wolno i pogroziłam palcem.Jakiś czas znów mocno przestraszonym wzrokiem patrzył na mnie,ale później chyba mu przeszło. Do mnie na szczęście nigdy nie burknął..tfu,tfu..ale ten incydent źle nam wróży,bo ja mam trzy samce,a Tinko jest najbardziej tolerancyjny. Gorzej z Amikiem,(o Szaduniu nie wspomnę,bo psów nie lubi,ale ten tymczas może kiedyś w końcu wyjedzie ode mnie).Do tej pory miałam w większości samce na dt,jednak zawsze były uległe Amikowi.Amik po wstępnym obszczekaniu Nowego dając mu do zrozumienia,że to On u nas rządzi, akceptował psiaki i przyjmował do stada bez problemu.Amik w żadnym razie nie jest agresorkiem,nigdy nikogo nie ugryzł,kocha tylko szczekanie,ale nie wiem jakby się zachował gdyby wczoraj był na miejscu Tinulka. Z Malinką Amiczek oczywiście dogadał się bez problemu,ale z Moriskiem po dniu wczorajszym mam już obawy. Nie pisałam wcześniej,bo i czasu brak i sił czasami na pisanie,ale po dwóch dniach pobytu Moriska u mnie jak jeszcze siedział w tym kontenerku zwróciłam się do trzech osób (w tym behawiorysty) zawodowo pracujących z psami z prośbą o pokierowanie mnie jak prawidłowo zacząć pracę z dzikim psem,opisałam zachowanie psa na tamten czas i swoje początki.Otrzymałam jednak trzy różne podejścia i powiem szczerze,że byłam troszkę skołowana.Potrzebny mi ktoś,żeby zobaczył psa.Do mnie najbardziej przemawiają pozytywne metody szkolenia,żeby pies miał możliwość wyboru czy chce daną czynność wykonać.Rada żeby się z psem nie "cackać" i robić wszystko na siłę nie przemawiała,natomiast druga żeby dać mu zupełny spokój-nie rozmawiać,nie zauważać,nie podchodzić-że sam kiedyś wyjdzie z budy, też trochę się "ze mną kłóciła".Ale nie mam doświadczenia z typowo dzikim psem.Tydzień temu rozmawiałam z kolejnym Panem-behawiorystą,który trochę mnie podbudował,że idę w dobrym kierunku.Jednak zależy mi cały czas na spotkaniu na żywo fachowca z psem i oceną tego co i jak robimy.Polecono mi behawiorystkę,ale ubiegły tydzień była na wyjeździe i dopiero w tym tygodniu umówiona jestem na spotkanie. Jestem bardzo ciekawa tego spotkania,teraz Moris jest już trochę inny,odważniejszy jak jeszcze o nim z nią rozmawiałam. Pomimo,że Moris robi postępy w stosunku do mnie,do innych ludzi,to może złą drogą idziemy i w wypadku Moriska trzeba zupełnie inaczej postępować. Po wczorajszym dniu moja wiara, że z nim poradzę się mocno zachwiała. Dziś był też pozytywny znak. Moris jest bystrym obserwatorem,jego oczy ciągle śledzą Malinkę co i jak robi i widzę ,że jest odważniejszy.Zaczyna złazić z kanapy jak siedzę, a to napić się wody,a to przejść dwa kroki obok kanapy do Malinki. Siedziałam dziś przy stole,a Morisek wstał przy mnie z kanapy, zerkając na mnie zszedł,obserwując mnie ciągle przeszedł obok i poszedł do garażu, zrobił siusiu i tą samą drogą wrócił na swoje miejsce.Robił podobne próby żeby wyjść,ale zawsze się cofał,odskakiwał na mój widok,a dziś "zaskoczył". Tydzień temu nieruchomiał ze strachu jak zastawałam go na podłodze. Głaskanie,drapanie wciąż nie sprawia mu przyjemności.
-
Z bazarku zorganizowanego przez córkę i Jej znajomych w Uk mamy dla Moriska 1514,90zł. Z całego serca dziękujemy Wam Kochani za tę ogromną pomoc! Moriskowe konto, 369,51zł + 31,91zł (z podziału za odłowienie)-Razem miałam 401,42zł W dniu 7.01.17 kupiłam Moriskowi w Zooplusie 24 puszki Animondy Grand Carno - 139,80zł (później wstawię potwierdzenie). Na dzień 7.01.17 zostało u mnie 261,62zł Stan konta Moriska na dzień 15.01.17 wynosi 1776,52zł. Zamówiłam dla Morisa specjalne szelki szyte na zamówienie. Brakuje mi wciąż czasu założyć nowy wątek,postaram się jakoś sprężyć.
-
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
WiosnaA replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Sunieczka jest cudna,lgnie do ludzi bardzo,grzeczniutka w domu.Nie jest żywiołowa, jest spokojną sunią (przynajmniej na razie),na filmiku może tak wyszło.Po wyjściu zrobi kilka piruetów na śniegu,przebiegnie i po chwili prosi szybciutko do domu. Zdjęcie jeszcze z przed kąpieli, -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
WiosnaA replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia rachunków, -
Dziewczyny,będę chciała założyć nowy wątek Moriskowi.W sumie zostałam o to poproszona. Jak pisałam wcześniej, Moriskowi zorganizowano bazarek w UK ,i poprzednio był tam też na odłowienie dzikusków. Ludzie stamtąd kibicują naszym psiakom,ale nie są na dogo i czytając ten wątek gubią się z info, co którego psa dotyczy. Będzie przejrzyściej jak informacje o Morisie będą na oddzielnym wątku,a tu zostanie wszystko co suniek dotyczy.
-
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
WiosnaA replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Malinka jest u mnie na dt.Awaryjnie potrzebne było przechowanie suni chociaż na 2 tygodnie i wzięłam ją ze względu na Moriska,że pomoże mu się otworzyć.Z piątką psiaków jest mi za ciężko, pomimo że sunia jest niekłopotliwa i bardzo sympatyczna.Z drugiej strony po kilku dniach jej pobytu widzę jak korzystnie działa na Morisa i powiem szczerze,że na dziś sama nie wiem czy mam przedłużyć pobyt Małej u nas.Żeby jeszcze nie ten zabieg i opieka po nim. -
Też tak mi się wydaje. I choć na razie jest bardzo grzeczny.to wydaje mi się również,że do końca nie da sobie w "kaszę dmuchać".Może się mylę i wolałabym jednak,żeby został potulnym "barankiem". Zobaczymy jak za jakiś czas zacznie pokazywać swój prawdziwy chcarakter. Anulko,pewnie tak ją traktował,ale już raczej zaakceptował.Obgryzł trochę na samym początku. Celowo,nawet krótkie kawałki smyczy się czepia na początku aby dyndały przy szyi. Obcinać tego nie będę i smyczkę znów muszę mu dopiąć,żeby się przyzwyczajał z tym chodzić po domu. A tam dzielna,..bardziej szalona,jak mąż określił ....porwałam się z motyką na księżyc i tyle.Teoria to jedno,a doświadczenie z takim psem,to inna bajka. Ujął mnie los tego psa i On sam."Wlazł do głowy" i już,choć nie jest zupełnie w moim typie. Jak nie poradzę z Morisem,to się poddam i będziemy mu szukać bardziej odpowiedniego miejsca. Na telefon z prośbą o DT na dwa tygodnie dla Malinki, po chwili zastanowienia powiedziałam,że przyjmę pomimo całego zamieszania jakie mam teraz w domu,bo uznałam,że to szansa w lepszym otwarciu Moriska.I już widzę,że to była dobra decyzja,bo Morisek świetnie się z nią dogaduje i sunia troszkę go "rozruszała",ciekawszy świata się zrobił przy niej.Jak zniknęła na godzinkę z domu,to chodził i nawet jej szukał. Moje dwa psiaki nie nadają się do jego początkowej socjalizacji ,jeszcze bardziej by stresowały,Tinulek jeszcze ujdzie,ale to pies,a taka grzeczna sunia jak Malinka właściwie spadła nam z nieba.
-
Podziwiam Was Murko..,macie już wprawę.....też dom mam duży, pięć psów teraz i dziecko.. i nie wyrabiam na zakrętach,a i logistycznie trudno ogarnąć.Jeden nie znosi psów,drugi nie znosi dzieci,trzeci ma lęk separacyjny,a czwarty dziki...tylko nowa Malinka jest najnormalniejszym psem u mnie w domu. Mija właśnie trzy tygodnie jak sunie są blisko człowieka,...super,że powolutku się przełamują i w dobrą stronę wszystko idzie. Trzymam kciuki za udane zabiegi jutro.
-
Morisek ostrożnie i powoli,ale robi małe kroczki do przodu.Za uszkiem pozwala się podrapać,nie chowa już tak głowy jak się na niego patrzy,bierze z ręki jedzonko.W obecności kilku osób (nawet jak jestem z córą we dwie),najczęściej śpi,leży.Jak jestem w tym samym pokoju nie wstaje żeby pospacerować,leży i obserwuje. Sam z siebie nie zrobił jeszcze żadnego kroku w moją stronę,pomimo zachęcania na różne sposoby,ale nie ma w nim już takiego ogromnego przerażenia jak było na początku. Morisek ma sunię (znajdę) do towarzystwa,którą na troszkę przyjęłam na DT ze względu właśnie na niego.Sunia bardzo grzeczna i Moriskowi się spodobała.Jak nikogo z nas nie ma na dole,to Morisek wędruje,zwiedza,kładzie się w różnych miejscach,ale na widok człowieka zaraz kieruje się na swoją kanapę. Raz udało się przypiąć jemu smycz i nawet chodził z nią dobę,ale później sam sobie ją odpiął-dosłownie.Smycz cała,nie przegryzł,karabińczyk odpiął,choć ma zapięcie solidne. Aha,. postraszył lekko kotka, jak ten chciał się poczęstować jedzonkiem z mojej ręki z której jadł właśnie Morisek.
-
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
WiosnaA replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Na podwórku Malinka jest króciutko,siku,parę śmigów i zaraz prosi do domku...u nas mróz wciąż trzyma -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
WiosnaA replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Śliczne bursztynowe oczka trochę przestraszone ,bo jakimś cudem na podwórku lampa w aparacie mi się włączyła, tu widać skrócony ogonek, -
Malinka juz jest po operacji, została adoptowana.
WiosnaA replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Pozdrowienia od przesłodkiej Malinki, Mała najmocniej ze wszystkiego kocha człowieka.....no i na razie bardzo kocha również jedzonko.