Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Znalazłam domowy hotelik,który zgodził się przyjąć Moriska i z nim pracować.Ludzie mają doświadczenie i od wielu lat zajmują się psiakami.Cena jest jednak wysoka.Miesięczny koszt,to 450zł + jedzenie.Ale to jedyne miejsce z wielu obdzwonionych,które zgodziło się przyjąć Moriska. Piszę o hoteliku u Ajlii,starzy dogomaniacy wiedzą o kogo chodzi,teraz Ajlii już nie ma na dogo. Wstępnie zarezerwowałam miejsce i umówiłam się na koniec marca, ponieważ,chcę zrobić jeszcze u nas kastrację,żeby w znajomym otoczeniu Morisek dochodził do siebie.Również dlatego,że w marcu u nas kastracje są tanie (dofinansowania) i dla Moriska kosztowałaby chyba 120zł. Do tego czasu będziemy też dalej ciągle pracować.Przez tydzień będzie mi syn pomagać w spacerowaniu psiaków,bo ja już ledwo zipię, chodząc z każdym oddzielnie,a z Moriskiem muszę wychodzić kilka razy,żeby się szybciej oswajał. Niespodziewanie przyjeżdża też córa z wnusią i to na dłużej.Będzie wesoło i hardkorowo,ale mam nadzieję,że jakoś poradzimy. Córa chce iść z Shadkiem do psiej szkoły i brać dodatkowo prywatne lekcje, i zabrać już go do siebie.Wg.oceny behawiorystyki Shadi pochodzi ze złej hodowli,gdzie miał bardzo ograniczany dostęp do matki,która to właśnie uczy szczeniaka tego,czego Shadi nie rozumie/nie umie.Stwierdzili,że dosyć już tej rozłąki,że dziecko im wyrośnie bez psa,a Shadi uwielbia wnusię,a Ona jego.Zabierają, pomimo sprzeciwu właściciela domu,żeby pies w nim mieszkał.Ryzykują dużo,ale świadomie przeanalizowali sytuację i chcą być całą rodziną w komplecie. Morisek będzie mieć więc znów kontakt z nowymi ludźmi na co dzień. Jeżeli jakimś cudem,przez ten czas uda mi się połączyć (w co wątpię) Moriska z Amiczkiem,to zrezygnujemy z hoteliku.
  2. Cieszę się,że wyniki są dobre....no i ,że uszka Promyczkowi smakują,troszkę zajęcia maluch mieć będzie....a kolegę Ptysia Promyś niech oczywiście poczęstuje. Fakturka z lecznicy -109zł opłacona. Jak się wczoraj dowiedziałam, do Pana dr.Garncarza odległych terminów specjalnie nie ma.Nie umawiałam się jeszcze na konkretny dzień,bo nie wiem kiedy będę mieć transport do W-wy.W przyszłym tygodniu powinnam wiedzieć i wówczas umówię Promyczka. Na Promyczka konto dotarło.100zł od Agniesiulka K....deklaracja za luty i marzec + jednorazowa.....Z całego serca dziękujemy za pomoc!
  3. Oneczko,Moris jest bardzo mądrym psem i kiedyś będzie wspaniałym towarzyszem człowieka, trzeba mu tylko na spokojnie i właściwie pokazać nowe życie,a Amik zdecydowanie nam to utrudnia. Znaleźć Moriskowi taki Domek i Takich Ludzi jak ma Duszek, to byłby cud prawdziwy....wiary jednak nie tracę i szukać będziemy wytrwale. Dziś Morisek został zaszczepiony od wścieklizny.Zapłaciłam 85zł,ponieważ wetka musiała przyjechać do nas. Szykujemy się do kastracji za dwa tygodnie.
  4. Zbudowanie dobrych relacji Amik-Moris jest dla mnie nie do pokonania.Mamy duży problem.Ćwiczyliśmy sami i z behawiorystką i próby połączenia nie powiodły się.Zasięgałam też porad w tej kwestii u innych osób zajmujących się zawodowo na co dzień pracą z psami.Na hasło "sznupek" zaraz mówiono mi o genach ,że "mały ciałem i wielki duchem".To niby wiem,wiem też,że ja rękę do tego co mam przyłożyłam,ale łudziłam się,że a nóż jakiś "złoty środek dostanę".Gdyby oba psiaki były pod ciągłym nadzorem osoby doświadczonej,to może by coś wypracowali po dłuższym czasie,ja jestem za "cienka". Amik ,to blisko 7 letni sznupek,znajda jako szczeniak,ma swój charakterek od początku i swoje złe nawyki,które trudno już zmienić. Na wszystkie psy szczeka i zawsze na początku nastawiony jest bojowo,nigdy jednak nikogo nie ugryzł.Do tej pory na naszej drodze stawały psiaki uległe i po obszczekaniu Amik je akceptował,później nawet się bawił.Nie mieliśmy właściwie też żadnych większych problemów z zapoznawaniem do tej pory,ale za każdym razem biorąc nowego psiaka,mówiłam i miałam to na uwadze ,że problem może zaistnieć jak trafi psiak nie specjalnie uległy.Takie obawy były też jak Moris trafił do klatki i czy brać do nas. Moris znosi szczekanie Amika do pewnego czasu, stara się go uspokoić wysyłając masę sygnałów,pokazuje,że zwady nie chce,ale w końcu albo ucieka,albo mówi trochę ostrzej "odczep się" pokazując mu ząbki,a maluch wtedy robi się jeszcze większy Postawa Moriska na ulicy do innych psiaków -"jestem ugodowy","awantury nie chcę",ale "kmiotkiem nie jestem". Ja Morisa odbieram jako bardzo statecznego,rozsądnego psa,który świetnie komunikuje się ze spotkanymi psami przy posesjach. Natomiast u nas sprawa jest trudna,ponieważ Amik choć wiem,że rozumie jego sygnały,to dąży twardo żeby Morisek bezwzględnie się jemu podporządkował. Tinulek z Moriskiem bardzo dobrze się dogadują.Moris myje Tinkowi oczka,uszka,leżą blisko siebie.Rozdzielanie na dłużą metę u nas już nie przejdzie,bo Morisek chce być z psami,idzie zawsze tam gdzie one siedzą,nie chce mu się już siedzieć samemu,ale Amik spokoju nie daje. Wiem,że to moja duża wina,że takie ma wychowanie.Teraz,to praca na długie miesiące,żeby choć część móc złego "odkręcić",jeśli w ogóle cokolwiek się uda.Ja bardziej do rozpieszczania,"tiutkania" i kochania się nadaję niż do wychowywania i dyscypliny.Co z tego,że podstawy tego drugiego niby od dawna znam w miarę dobrze jak w życie nie zawsze je wprowadzam. Widząc zachowanie obu chłopaków muszę znaleźć nowy dt dla Moriska z bardziej ugodowymi psiakami.Moris jest grzecznym psem jak do tej pory i nie chcę też, by jakaś zwada zmieniła jego podejście.Narasta frustracja u obu psiaków,a Morisek na spokojnie musi poznawać życie w domu i brać właściwe przykłady. Biorąc Moriska na tymczas pisałam,że nie wiem czy poradzę i nie wiem na jaki okres.Zależne było od kilku kwestii,dwie najważniejsze,to czy Morisek nie okaże się psem agresywnym do ludzi i czy pogodzi z Amiczkiem. Agresji do ludzi w nim nie ma zupełnie,ale druga sprawa leży. Ostatnie dni jestem totalnie rozbita i jestem w trudnej sytuacji. Nieba przychyliłabym dla Tego psa,nie szkoda mi czasu i sił dalej oswajać,ale pomimo ogromnych chęci i serca,pewnych rzeczy nie przeskoczę. Kochani,może znacie jakiś dobry,sprawdzony dt domowy pod kątem Moriska? Nie liczę na miejsce darmowe,czy nawet tanie,bo takiego wiem,że nie znajdę,ponieważ to nie jest piesek,któremu co najwyżej przypomnieć wystarczy jak mieszka się w domu. Jest teraz psem specjalnej troski-tak chyba go nazwę,bo tę totalną dzikość Morisek ma raczej za sobą.Trzeba mu jednak jeszcze dużo czasu poświęcić,żeby nauczył się funkcjonować z ludźmi.O tym,szczerze z góry będę informować szukając kogoś,kto nam pomoże i zaopiekuje się Moriskiem.
  5. Ty wiesz,że u mnie deficyt na " normalnych" kolegów...hihi... a poważnie...z pewnością raźniej,ale pomocnik ludzki potrzebny. W niedzielę przyjeżdża syn na tydzień i już mu zapowiedziałam,że codziennie wykorzystam chociaż godzinkę na wspólny spacer Tinka z Moriskiem.
  6. Wczoraj rozmawiałam z dr.Kalinowską o oczkach Promyczka.Zaleca konsultację u dr.Garncarza.Doszłyśmy do wniosku,że zanim Promyczek wydobrzeje i można będzie poddać jego ew. zabiegowi na oku,to w międzyczasie można umawiać się do P.Doktora,żeby nie przeciągało się nam wszystko zbytnio w czasie. Jeszcze nie dzwoniłam,bo nie wiem kiedy i jak będzie z transportem do Warszawy.W niedzielę syn przyjeżdża na tygodniowy urlop i nie będę mieć czasu do 20.03. Będę prosić męża,żeby nas zawiózł.Jutro zadzwonię do Warszawy i zobaczę kiedy P.Doktor ma wolny termin.
  7. z tyłu ktoś się nam nagle pojawił, Nasza uliczka....ogonek prawie cały czas wtedy jest w górze,ale ociąga się i często nie ma ochoty wracać do domku,
  8. Ot,takie tam filmiki pies stoi i tyle...,niby nic ciekawego nie ma...nam jednak każdy człowiek,który przeszedł obok i każde spokojne zachowanie Moriska,to kroczek naprzód. Szkoda,że nie zaczęłam liczyć "przerabionych człowieków"....hihi
  9. Jesteśmy,żyjemy,tylko czasu i sił brakuje na pisanie,wybaczcie. W niedzielę myślałam przysiądę,ale też migiem zleciała. Oprócz ćwiczeń z samym Moriskiem próbujemy nieustannie także z Amiczkiem i tak od rana do nocy.Dwójka pozostałych zaniedbana od dawna,a domowe sprawy leżą na całej linii. Głowa mnie boli już nawet pisać o moim maluchu,ale postaram się o tym dziś później. Z Moriskiem spacerkujemy gdzie ruch jest większy,bo na spokojnych uliczkach radzi sobie można powiedzieć świetnie.Wchodzenie/wychodzenie z domu i przez furtkę też opanował już dobrze.Nie pisałam chyba o tym,ale był spory problem z otwieraniem/zamykaniem,przechodzeniem ze mną. W stosunkudo mijających blisko osób po chodniku jest trochę niepewności,ale strachu większego nie ma.Przekonuje się,że idący obok ludzie nic złego jemu nie robią.Jest natomiast wciąż strach do samochodów,zwłaszcza jak idzie od strony ulicy. Tyle lat żył wśród samochodów i życie nauczyło go ostrożności w stosunku do nich,dlatego właśnie ich wciąż jeszcze obawia się na spacerach.Jak auto jest blisko,to cofa się,albo zatrzymuje,żeby samochód przejechał.Od strony jezdni idzie zawsze z ogonkiem podkulonym i skupiony,żeby szybciej przejść dany odcinek.Weselszy się robi od razu jak idzie od strony posesji,wtedy i ogonek wysoko fruwa,nie do mnie rzecz jasna,ale nowych zapachów. Zaczęliśmy próby zapoznawcze z wejściem do samochodu,ale już wiem,że będzie ciężko przekonać.Kilka prób i wciąż boi się zbliżyć do drzwi. Wgrywam kilka filmików z Moriskowych spacerów. Jeden nawinął się z mężem,choć z nim to akurat mam dużo i może kiedyś w wolniejszej chwili powstawiam " ich chłopskie rozmowy". Sklep okupujemy dalej,stoimy na środku przed wejściem i Moris wówczas niekomfortowo się czuje,bo z każdej strony coś się dzieje,główka mu chodzi.Jak mamy z jednej strony ścianę i wszystko w zasięgu wzroku jest bezpieczniej.Postępy jednak robi.
  10. Łapie za serce widok Tak wtulonego Kapciuszka....i w ogóle sam Kapciuszek...poczciwy psiak. ed. ups...imię ma chyba teraz inne...Ptysio? dostał nowe?
  11. Dotarłam i ja ...śliczny komplecik Gusiaczku darujesz Ewuni. Zapraszamy całym sercem do licytacji!
  12. Ooo,tak,tak I 70zł jest już na koncie Promyczka od cioci elficzkowej.....Bardzo pięknie Dziękujemy! Zrobiłam przelew za tabletki i zwrot za paliwo dla Moli@- 33,46zł....potwierdź Moli@,jak pieniążki dotrą. Przed chwilą zakupiłam również w Zooplusie jedzonko dla Promyczka - 36 x 400g puszki animonda senior. Jedna 400g puszka na dzień jest za mało dla niego,zjada je z apetytem,a chłopaka trzeba troszkę odkarmić więc niech je na zdrowie. Wzięłam też uszka do podgryzania dla relaxu,bo Promyczkowi nudzi się już samemu,a póki co, jeszcze nie może dołączyć do stada. Zgodnie z obietnicą ,że za tymczasowanie Promyczka wesprzemy bezdomniaczki przebywające pod opieką Moli@,zakupiłam dziś worek karmy Bosch-15kg- 94,80zł 83381214: Przetwarzanie Data zamówienia: 2 marzec 2017 Kwota: 236,00 zł Sposoby płatności: Rachunek Kurier : Produkt Cena Ilość Kwota suma 236,00 zł Cena razem Wszystkie ceny zawierają podatek VAT 236,00 zł 12 x 400 g Animonda GranCarno Original Junior/Senior w super cenie! - Senior, 2 smaki 41,80 zł 3 125,40 zł Duże opakowanie Bosch + Silikonowa miska podróżna, 1000 ml gratis! - Adult Lamb & Rice, jagnięcina i ryż, 15 kg 94,80 zł 1 94,80 zł Uszy jagnięce - 200 g 15,80 zł 1 15,80 zł W razie pytań skontaktuj się z nami przez formularz kontaktowy.
  13. Moli@,grosza zarobku nie chcesz od bezdomniaka.....dziękuję za Wasze Serce! Wieczorkiem zrobię przelew.
  14. Spróbuj na króciutkiej smyczy,żeby mógł czuć Twoją bliskość.Z czasem jak pozna teren,to może i na dłuższej pewniej się poczuje. A rano tak fajnie zapowiadało się u nas,słoneczko prześliczne,..też zmokłam jak kura wracając ze swoimi ogonkami.
  15. Może i nie umie,ale według mnie przede wszystkim dlatego,że nie widzi. Tak było jak szłam z nim na dłuższej smyczy po parku...kręcił się w kółko i widziałam,że się boi. Jak smycz zrobiłam króciutką,to trzymał się nogi i ślicznie dreptał ,poczuł się lepiej zdecydowanie, co jakiś czas noskiem dotykał nogi jakby sprawdzał. edit. Nie dodałam najważniejszego....Promyczek wygląda prześlicznie!
  16. Bogusiu,z całego serca w imieniu Promyczka i swoim dziękujemy! Zaraz zamelduję się na bazarku. Najserdeczniej dziękujemy Dobrym Duszyczkom i Tobie za wsparcie dla naszego Promyczka. Pieniążki 150zł mam już na koncie. Pieniążki 180zł mam już na koncie.Dziękuję pięknie Anulko! Troszkę spokojniej możemy patrzeć w przyszłość,bo leczenia przed nami dopiero początek. Moli,dziękuję,że pilnujesz wszystkiego. Podlicz paliwo i razem puszczę przelew.
  17. Albo mój Amiczek....wstyd z nim chodzić po osiedlu,tak drze japę,dokładnie wie za którą bramą jest pies na osiedlu....ale wiem też, że jeśli bym poświęciła mu choć w setnej części tyle czasu co Moriskowi,to byłby grzeczny...sił,a czasem i chęci brakuje na "walkę" z moim trzpiotkiem i najczęściej poza osiedle jedziemy albo do lasu wywożę polatać. Zobaczymy jak Morisek będzie się spisywać jak pewniej się poczuje na tej ulicy..hihi Dziś mieliśmy kolejne spotkanie z p.behawiorystką i ciąg dalszy pracy nad duetem Morisek-Amiczek. Ciężki temat. Amik chce dalej być "duży",a Moris nie chce być "mały". Poddać się jeszcze jednak nie zamierzam,bo rozdzielanie na dłuższą metę będzie b.uciążliwe,zwłaszcza,że cieplejsze dni idą, a i Morisek sam nie chce już siedzieć. Ćwiczymy i kombinujemy dalej sami w domu,w piątek kolejne spotkanie z behawiorystką. Wstawiam zaległą fakturę z 21.02. za konsultację,która była na Moriska,dzisiaj płaciłam sama za Amiczka.
  18. Moli@,dziękuję za wstawienie wyników. Na konto Promyczka wpłynęła wpłata 10zł - od milagros19853201 (24.02.17)....Bardzo serdecznie Dziękujemy! wstawiam zaległy paragon za szampon,
  19. Aniu,skoro podjęłam się tego zadania...skoro Morisek łamie lęki....to tylko chęci i ciągła praca z mojej strony, żeby szybciej móc szukać Domku..,a ja chcę domek znaleźć. Gorzej,by było gdyby Morisek był jakimś "zahukanym" pieskiem, opornym na wszystko,gryzącym,... ale na moje szczęście to mądry psiak. To może i nam się uda,.. Poker,.. wymądrzaj się!..,pisz co myślisz..,radź,...zadawaj sto pytań!..,bo to setne może akurat mi oczy na coś otworzy...potrzebne mi to!..Ty masz doświadczenie z różnymi psiakami...ja słucham swojej intuicji w wielu sprawach, staram się przewidzieć niektóre sytuacje,czytam mądre księgi,ale wszystkich rozumów nie pozjadałam i dużo muszę się jeszcze nauczyć! .Z chęcią czytam Wasze rady,wskazówki i z niektórych korzystam. Uczulona jestem na punkcie ucieczki Morisa,wiem,że na dzień dzisiejszy zwiałby mi w oka mgnieniu...staram się temu zapobiec,ale sami wiecie,.. I my to niestety przerabialiśmy Elu...wyrywanie,stawanie dęba na dwóch łapach....ale tak jak pisałam,nie jestem w stanie nagrać momentów,gdy Moris jest przerażony,bo sama chodzę i muszę jego pilnować. Mam jednak nadzieję i liczę na mądrość Moriska,że przekona się niebawem,że nic mu przy mnie nie grozi.
  20. Ciągle mu to powtarzam.. O nie,nie...może na filmiku tak wygląda,ale tak nie jest... telefon troszkę mi tu przeszkadzał. Ze smyczami jestem "zabunkrowana". Jedną mam przełożoną przez głowę i ramię ,trzymam ją w lewym ręku,drugą smycz-końcówkę mam zaciągniętą za lewy łokieć,siedzi na kurtce ciasno,owinięta w nadgarstku i też trzymam w lewym ręku.Obie trzymam w lewym ręku,a przepuszczam je przez prawą rękę asekurując sobie. Przy pierwszej smyczy,którą mam na sobie musiałby mnie całą ciągnąć,w razie gdyby.. tfu tfu.. coś.Od początku tak chodzę,na podwórku zawiązywałam jedną wokół pasa jak jeszcze tego brzęczenia Morisek bał się,przy czarnej w której obecnie chodzimy,drugą za łokieć i nadgarstek,prawa ręka do asekuracji,czasem pokierowania. Morisek chodzi tylko z mojej lewej strony,tak się przyzwyczaił i tak czuje się najbezpieczniej. Poker,Morisek niestety żadnego smaczka do pyszczka nie weźmie jak jest w stresie.Noszę w kieszeni,próbowałam kilka razy,ale nie. No nie...tam przewijają się te straszne ludziska.
  21. Hoho....no prawdziwy strojniś z Promyczka...i porteczki jakie wyglansowane! Anulko,..całkowicie z Tobą się zgadzam! Żeby tylko to oczko udało się jeszcze "naprawić".
  22. Trudnych chwil Moriskowego strachu prawie nie nagrywam,bo samej ciężko,pierwszych spacerków również,bo pilnowanie ważniejsze. Na co dzień różowo nie jest,ale płakać nie będziemy...myślę,że lepiej oglądać Wam miłe chwile z Moriskowego życia,a kciuki nieustannie trzymajcie proszę,bo jeszcze wiele ma chłopak do pokonania. Miesiąc spacerowania za nami,w tym od niedawna po ulicy. Mamy dla Was Kochani filmiki, w nagrodę,że jesteście z Moriskiem i wierzycie w Niego równie mocno jak ja. Chociaż pogoda nas nie rozpieszcza i pada,to twardo trzymamy się narzuconego sobie celu. Z dnia dzisiejszego-spacerek po naszych uliczkach,..puste dziś prawie. Za każdym wyjściem ustawiamy też coraz wyższe poprzeczki.. Od piątku,to nasze.. dziewiąte spotkanie ze sklepem i ruchliwą ulicą,którą tam docieramy...z każdym wyjściem Morisek robił postępy,oby tak dalej. Tylko nie myślcie kochani,że Moriskowi łatwo z tą trasą przyszło...były i "ciężkie" momenty po drodze.
×
×
  • Create New...