Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Cieszę się ,że u Promyczka ładnie się goi i wszystko ok. Może ,to pobudzenie było jednorazowym ekscesem i Promyczek będzie grzeczniutkim już pieskiem. Na konto Promyczka wpłynęły pieniążki od, 25zł - Agniesiulka K - deklaracja stała za kwiecień (4.04.17) 20zł - elficzkowa - deklaracja stała za kwiecień (3.04.17) 186zł wpłynęło na konto Promyczka w dn.5.04.17. Bogusik,Anulko, Promyczek bardzo Wam dziękuje i przysyła moc buziaków! A ja bardzo dziękuję za wsparcie!
  2. Ooo....toguniu ,wyprzedziłaś mnie, myślałam,że ja teraz coś kupię. Do Duszkowej skarpety u mnie, wpłynęło 28.03.17 od MikAga i Mikuni 50zł !..Dziękujemy Wam z całego serca Kochane! Stan konta Duszkowego u mnie na dzień 2.04.17 wynosi 150zł A ja ciągle "wiszę" z bazarkiem dla Mniejszych....godzin brakuje mi masakrycznie ostatnie czasy,ale jakoś się muszę ogarnąć i coś w końcu zmontować.
  3. Potwierdzam wpływ 180zł na konto Promyczka. Najserdeczniej dziękuję Tobie Anulko i Zagrodowy pies polski za tę ogromną pomoc! Mam nadzieję,że Promyczek grzecznie odpoczywa.
  4. Nasz delikatny Promyczek odżył na dobre i pokazuje swój prawdziwy charakterek.Dziś w przychodni dał niezły popis..Pana technika,który na pierwszym spotkaniu rozczesywał mu kołtuny ,a Promyś pozwalał ze stoickim spokojem na oględziny dla lekarzy, dziś wszystkich chciał zjeść... i musieli maluchowi założyć kaganiec. Pan Andrzej był zdziwiony jak Promyczek się zmienił.Ja zresztą też.Przeczuwał i klejnotów tak bronił? Trzymamy kciuki!
  5. Naniosę później do rozliczenia. Moli,pamiętaj proszę kiedy Promyk był pryskany Frontline.Oprócz obróżki za 4 tygodnie zakropić trzeba będzie Fiprexem. Przy samej obroży Kiltix moja sunia złapała kiedyś babeszjozę i od tego czasu po konsultacji z wetką zawsze psy zabezpieczam podwójnie,bo kleszczy u nas jest masa.Te obroże są tanie i działają kilka miesięcy,ale ja zmieniam po 2-ch góra 3-ch +krople co 4-5 tyg.Kilka lat stosuję na swoich psach taki zestaw,latamy po lasach i łąkach i żadnych kleszczy nie przynosimy.Mam nadzieję,że u Promyczka też się sprawdzi. Milagros19853201,bardzo serdecznie dziękujemy za ujęcie Promyczka w bazarku! Zapraszamy gorąco! Bardzo się cieszę,że sierściuszek odrasta. Anulko,wieczorkiem sprawdzę konto. Dziękuję Wam pięknie! Ooo,a myślałam,że odpuścimy staruszkowi. Moli,taki kochliwy jest Promyk? Stwarza problemy w stadzie? Jak wetka oceniła dziś skórę Promyczka?
  6. Moli, będę dopiero późniejszym wieczorem. Morisek wczoraj cały dzień odpoczywał.O dziwo,pozwolił nawet nakrywać się kocykiem i nie protestował,tak leżał na materacu.Dotychczasową swoją kanapę przekazał pieskom u Moli.Morisek dostanie inną. Z dzisiejszego porannego spacerku,
  7. Dziękujemy! Też na to liczę.Może nie od razu,ale z czasem będzie łagodniejszy.Na razie ,to pewnie zachowuje się przy innych psach.Do spokojnych podchodzi przyjaźnie,do szczekających za bramą,próbuje odpyskować,ale na moje "nie" od razu patrzy na mnie i zaraz się reflektuje. Ostatnio na wspólnym spacerze na łące Amik wyskoczył ze szczekaniem do zbliżającego się do nas psa i Morisek zrobił to samo podskakując.Posłuchał mnie jednak i migiem przystopował.Obrońców dwóch mi się szykuje?Coraz pewniej przy mnie się czuje i na więcej zaczyna sobie pozwalać.Już nie tupta przy samej nodze jak na początku i On chciałby już "ruchem kierować",gdy jest ze mną bez Amika.Jest psem odważnym i ciekawym "nowego". Póki co nie jest zbyt pewny siebie na smyczy,ale mam nadzieję,że posłuszeństwo zostanie. W gabinecie kładzie się plackiem na ziemi.Jest cały spięty,drga,próbuje na początku troszkę wymigać się od dotyku wetki,ale przytrzymuję i poddaje się zabiegom bez większych problemów,nie straszy ząbkami. Pierwsza doba za nami.Je normalnie,póki co spacerki robię trochę krótsze.Moris czuje się dobrze,jakby nie miał zabiegu,zuch chłopak.Jutro wizyta u weta i zastrzyk antybiotyku. Na razie wszystko ok i oby tak zostało.Mam nadzieję,że szwów nie ruszy,bo opcja kapelusza w wypadku Moriska nie wchodzi w grę.Jeszcze troszkę potrzymajcie też za to kciuki.
  8. Jesteśmy już po zabiegu,wszystko ok.Morisek w domku leży i podsypia. Szew malutki,oby szybciutko się zagoiło.
  9. I my pozdrawiamy wiosennie. Morisek ma jutro,a właściwie już dziś kastrację.Prosimy o kciuki!
  10. Bardzo prosimy o kciuki!.....dziś telefon milczał. Tekst mnie się podoba. Super! Paragon opłaconej wizyty u dr.Garncarza- 140zł Bilety za podróż do Warszawy- 90zł ( 2x30zł i 2x15zł) edit...nie wiem dlaczego zdjęcia wkleiły mi się bokiem.Mam nadzieję,że mimo wszystko poradzicie z odczytaniem.
  11. Moli,to chyba to rozliczenie,które uregulowałam podczas przekazania Promyczka?..i chyba nie zalegamy Tobie z opłatą za transporty?...jak coś przeoczyłam z przelewami,to krzycz! Wiem,że wiszę i zakupić musimy esentiale forte,które na razie "pożyczyłaś " Promyczkowi od innego pieska. Uzupełniłam rozliczenie Promyczka na pierwszej stronie.Sprawdzajcie mnie proszę,jak coś pomyliłam,to krzyczcie. Wieczorem wstawię zdjęcia zaległych paragonów.
  12. Myszko,dziękuję Ci najserdeczniej! Moli,fajne zdjęcia wstawiasz...Tuptuś nasz Kochany,znów przytuliłabym go z chęcią. Uziemiona póki co jestem z Moriskiem i czasu jak na lekarstwo,ale "porwę" maluszka niedługo choć na troszkę.Zadzwonię wcześniej do Ciebie Moli jak kilka godzinek wykombinuję. Dane kontaktowe do ogłoszeń róbcie proszę do mnie.Nr.telefonu 537 897 062,meil; [email protected] Domek wybierzemy pod kątem Promyczka i jego schorzenia najlepszy i byle gdzie nie oddamy,to więcej niż pewne!. Promyk tupta żwawo obecnie,ale niedługo straci wzrok zupełnie i musimy to mieć na uwadze szukając domku.Dla niewidomego pieska potrzebny jest dom stateczny,spokojny,co nie znaczy że miałby siedzieć tylko w domu.Pomimo,że może mieć chęci na swobodne fikanie i spacerki na długiej smyczy,to nie zawsze i nie wszędzie opiekun będzie mógł mu na to pozwolić ze względu na jego bezpieczeństwo.Poznane przez niego trasy spacerowe,znajome podwórko ułatwią mu w przyszłości codzienne, bezpieczne funkcjonowanie. Zauważyliśmy,iż Promyczek garnie się do dzieci (być może kiedyś z nimi mieszkał),ale domek z dziećmi Promyczkowi nie będzie dobry. Promykowi źle będzie w domku aktywnym,który by często z nim wyjeżdżał w różne nowe miejsca,zabierał co rusz w gości do nowych domów. Super by było,gdyby w docelowym domu przebywał drugi spokojny psiak,byłby dla niego przewodnikiem ,wówczas Promyczek poruszał by się za jego zapachem.Dom u starszych osób (nie mówimy o niesprawnych,ani naprawdę starych) dla Promyczka byłby najlepszy.Ludzie starsi potrafią wspaniale opiekować psiakami,przy tym wychodzą na spokojne spacerki przy bloku,czy po osiedlu.Promyk bardzo ładnie chodzi na smyczy,jest grzeczny i spokojnie ktoś starszy z nim poradzi.Chodząc z nim po Warszawie wśród ludzi pilnował się mnie.Odchodził na bok na trawkę,podchodził do słupków ciekawy nowych zapachów,ale często czeka, żeby człowiek nim pokierował gdzie ma iść dalej. Te dwie rzeczy - drugi psiak w domu i starszy opiekun zalecał nam dr.Garncarz i radził jak najszybciej Dom znaleźć.Mówił,że Promyczek pozna każdy kącik, ścieżkę,dróżkę, ew. przeszkody i będzie dobrze sobie radzić w znajomym już mu otoczeniu. Kombinujmy Kochani ogłoszenia z różną treścią,może ,któreś ogłoszenie złapie za serce kogoś odpowiedzialnego.Promyczek jest na prawdę cudownym,przemiłym do ludzi pieskiem.Pomimo swej ułomności da wiele radości i ciepła przyszłemu opiekunowi,to wiem na pewno.
  13. Ewuniu,mojej córki znajoma - Jula G. z Anglii przekazała 30 funtów wraz z Życzeniami Dużo Zdrowia dla Ciebie.Pieniążki zamieniliśmy na złotówki i dziś zrobiłam przelew 150zł. Pozdrawiamy cieplutko i wiosennie!
  14. Ty Aniu wiesz najlepiej jak bardzo chciałam pomóc Rudemu i jak wielkie obawy miałam na początku,czy jakąkolwiek nić porozumienia uda mi się" złapać" z Moriskiem. W wypadku Moriska niestety nie do końca było to dobre.Owszem,po wielu próbach wkładania sam już wskakuje bez problemu,ale po tym podnoszeniu ma do mnie uraz.Przed tym wkładaniem fajnie pozwalał i wszędzie mogłam dotykać,nie unikał już specjalnie kombinowania przy szelkach czy rozpinaniu obroży (ćwiczyliśmy oswajanie z zakładaniem).Teraz cofnął się przynajmniej o miesiąc do tyłu,szelek poprawić/przesunąć nie mogę,o rozpinaniu mowy nie ma,ucieka i unika jak tylko może,przy dotyku/głaskaniu dalej niż głowa, pozwala,ale spina się cały.Było już fajnie i przerwałam masaże ,bo mi czasu brakuje,ale muszę znów za nie się zabrać. Za duet kciuki mocno trzymaj! Spacerkujemy wspólnie już blisko dwa tygodnie,ale nie wiem co z tego będzie. Aż się rumienię od tych pochwał..Dziękuję. Dziękujemy i prosimy bądź z nami dalej. Specjalna porcja głasków od cioci agat21 przekazana Moriskowi.Również pozdrawiamy cieplutko i wiosennie. Zwolniłam miejsce Moriskowe w hoteliku u Ajlii,ponieważ minimum przez cały kwiecień mąż nie będzie miał możliwości,żeby nas zawieźć,a innego kierowcy nie mam.Nie chciałam blokować miejsca,skoro na dziś nie wiem kiedy mąż będzie wolny czasowo .Opcja transportu przez kogoś innego nie wchodzi w rachubę,bo muszę być sama i zobaczyć na własne oczy gdzie miałabym Moriska zostawiać. Szukam czegoś bliżej i w tej sytuacji "walczę" dalej z Amiczkiem i próbuję chłopaków zachęcić do siebie fundując im wspólną jazdę samochodem (jeden z tyłu,drugi z przodu) i spacery w przeróżne ciekawe i coraz to nowe miejsca.W domu Amik jeszcze burczy na Moriska,ale na spacerach jest w miarę ok, nie szczeka na Moriska widząc go obok.Zaczęłam też ich obu już sama prowadzić na smyczach.Znoszą swoje towarzystwo,ale nie szukają specjalnie kontaktu ze sobą,nie garną się do obwąchania,na razie jakby jeden drugiego nie zauważał. Czasami są próby powąchania na trasie tego samego co wącha drugi ,ale jeszcze nie pozwalam,bo wiem,że Amik w takiej sytuacji może wyskoczyć ze szczekaniem. Nie wiem czy takie spacery zmienią ich nastawienie do siebie,żeby zaakceptowali się wzajemnie i choć trochę się polubili,ale mam wielką nadzieję...Oby tylko to obecne spacerowanie nie trwało wieczność,bo nie wyrobię.....ale,to moja ostatnia deska ratunku. Mam bardzo duże zaległości w rozliczeniach Moriska i proszę o wybaczenie. Ciągle sobie obiecuję,że wieczorem,że w nocy przysiądę,ale padam jak mucha po całym dniu.Dużo czasu zajmuje mi ogarnięcie moich ogonków,a i z wnusią chce się choć troszkę pobawić póki jest u mnie.
  15. Zagrodowy pies polski,cudne to zdjęcie z moją ręką. Jeżeli nikt wcześniej nie pomoże Ci ze zdjęciami,to podeślij mi na meila wieczorem,a ja w nocy postaram się wstawić....Dogo doprowadza czasem do furii.
  16. Myszko,bardzo dziękuję! Promyczek jest jeszcze w trakcie leczenia,ale musimy bardzo intensywnie zacząć szukać mu domku.Na łysych miejscach sierść zaczyna odrastać,stan włosków ładniejszy.Jak lekarz pozwoli,to włączymy jakieś wspomagacze dla poprawy wyglądu sierści. Myślę,że Promyczka trzeba ogłaszać na kilka "frontów" , z różnymi tekstami,z różnymi zdjęciami. Np.tekst tradycyjny,zdjęcia od Moli@,z imieniem Promyczek na jedno województwo,- inne ogłoszenia robione przez inną osobę z imieniem Promyk i tekst błagalny/poruszający z zupełnie innymi zdjęciami np.z Warszawy. Jeśli będzie pogoda ,może w ten weekend postaram się podjechać i wziąć Promyczka do parku, zrobić zdjęcia jeszcze w innej scenerii i pokazywać Promyczka ludziom na żywo,ponieważ zwraca na siebie uwagę urodą i wzbudza ogólny zachwyt.Mam chustę "szukam domu". Próbować trzeba wszystkiego,bo czas gra rolę w wypadku Promysia. Gorąco proszę o różne teksty do ogłoszeń,kto może piszcie i będziemy ruszać z ogłoszeniami. Moli@,w wolnej chwili spisz taką metryczkę,to co wiemy ,typu: waga- ile w kłębie - chodzi na smyczy - pięknie stosunek do innych zwierząt- stosunek do ludzi - itd.
  17. Właśnie miałam pisać Moli ,że wspominałaś mi wcześniej o puszkach animondy,że koo Promyczka jest taka sobie.Wczoraj widziałam koo Promyczka i nie podoba mi się do końca.Miałam w domu SensiPlus Josery i dałam na próbę. Od dawna swoim psiakom kupowałam puszki animondy i bardzo im smakowała,koo były ładne,ale po ostatnio zakupionych psy dostały porządnej biegunki,a u Moriska skończyło się leczeniem u weta.Uważam,że jakość się pogorszyła,albo jakieś trefne partie nam trafiły. Musimy zmienić Promyczkowi karmę.Macie może pomysły jaką kupić dla staruszka? Promyk ząbki ma ładne,może w ogóle przejść na suchą?
  18. Niestety nie. W jednym oczku u Promyczka są resztki minimalnego widzenia,ale w ciągu dwóch-trzech miesięcy straci wzrok zupełnie.Obie siatkówki uległy degeneracji i naprawić tego się nie da.Dochodzi też wtórna zaćma. Degeneracja siatkówki może być spowodowana genetycznie, albo dużym zaniedbaniem i niedożywieniem organizmu i najprawdopodobniej ta druga opcja spowodowała ślepotę Promyczka,tak powiedział P.Doktor Garncarz. Poradził,żeby pilnie szukać Promyczkowi domku stałego,póki ma jeszcze resztki widzenia i łatwiej mu będzie poznać i zaakceptować nowe otoczenie.Super by było,gdyby w przyszłym domu był drugi spokojny pies.Byłby przewodnikiem i Promyk poruszałby się za jego zapachem. Pan Doktor był zachwycony zachowaniem Promyczka podczas badania,gratulował nam tak grzecznego pieska. Za konsultację zapłaciłam 140zł. Dojazd pociągiem do Warszawy kosztował nas 90zł (60zł+30zł).Musiałam kupić bilety Promyczkowi po 15zł w jedną stronę. Na dworcu w Warszawie odebrała nas Mika z mężem-P.Darkiem i komfortowo z Promyczkiem dotarliśmy do gabinetu.W międzyczasie byliśmy na pysznej kawce i herbatce,a Promyczek otrzymał miseczkę świeżej wody w kawiarni. Promyczek otrzymał w prezencie od Państwa prześliczne nowe czerwone szeleczki, wygląda w nich ślicznie! Zagrodowy Pies Polski,z całego serca dziękuję za pomoc w transporcie na terenie Warszawy.Miło było mi poznać tak przesympatycznych ludzi i spędzić te parę godzin w Waszym towarzystwie. Promyczek jest bardzo grzecznym pieskiem i nie sprawiał nigdzie najmniejszego problemu. Wielka,wielka szkoda,że nie można poprawić wzroku Promyczkowi. Ogólnie będąc przy nodze idzie bardzo ładnie i dobrze sobie radzi z chodzeniem,drepcze żwawo,gorzej jak oddali się od człowieka,wpada wtedy czasami na przeszkody.Jak wyczuje zmianę podłoża pod łapkami inną niż trawa/chodnik /piach,to się zatrzymuje i czeka na pomoc człowieka. Moli@,dziękuję za wstawienie karty informacyjnej z wizyty.Zdjęcia rachunków zrobię już jutro,dziś nie mam już siły,a z Moriskiem wieczorny spacer jeszcze mnie czeka. edit. Mika ma b.dużo zdjęć Promyczka z dzisiejszego dnia i pewnie za jakiś czas wstawi,a także napisze coś od siebie o szkrabie.Próbowała już,ale post Jej "wyfrunął w powietrze".
  19. Agat21,czysta prawda!.....Każdy! pies powinien mieć szansę na lepsze życie....także dziki,taki jak Moris!...to nie jego wina,że urodził się na ulicy i musiał tam mieszkać,być wiecznie ostrożnym i spać czujnie pod krzakiem...musiał,bo nie miał innego wyboru!....Dla mnie ulica,to nie jest miejsce gdzie pies mieszkać powinien!
  20. Na zdjęciach Morisek wygląda na dużego,a w rzeczywistości jest niższy od mojego Tinulka -pudelka (12kg),ale jest trochę dłuższy i przód/klatę ma szerszą.Ma dużo sierści na szyi,ale jest chuda, główkę ma dosyć małą.Od czasu przyjazdu raczej u mnie nie przytył ,no może odrobinkę.Chociaż je regularnie i w miarę normalnie,to na razie częsty stres pewnie go "zjada". U weta przeżyliśmy. Morisek był mocno zestresowany,ale nie panikował.Na poczekalni schował się w kącik i leżał.Bał się,zapierał i łapki nie chciały iść po posadzce więc do gabinetu troszkę siłą wciągany.Przy obcych poddał się,pozwolił mi wziąć na ręce i położyć na stole.Drżał cały i Pani Doktor brzuszka nie mogła zbadać,bo był spięty na maxa,chował łapki pod siebie rozdygotany.Na stole trochę sparaliżowany strachem,ale pozwolił podać kroplówkę i leki. Ludzie w pobliżu Moriska ogólnie już nie przerażają,ale nowe miejsce i bliski dotyk przez obcych to co innego. Ciągłe ćwiczenia przed sklepami wśród ludzi bardzo nam pomagają.Spacerując po chodniku Moris już nie zwraca specjalnie uwagi na mijające blisko nas obok osoby.W trakcie spacerów jak Morisek jest wyluzowany,zatrzymujemy się przy "dostępnym człowieku" i czasami proszę,żeby pozwolił się powąchać Moriskowi,.Dla zachęcenia przekazuję smaczek do ręki tej osobie i tak się oswajamy.Zachęcony przez nieznajomych,nieufnie,ale kilka razy sam już podszedł do obcych osób. Z wsiadaniem do samochodu mieliśmy natomiast problem i ponad półtora tygodnia prób,przekupstwa i kombinowania, żeby wszedł z własnej woli nie pomogło,nawet łapki nie oparł o auto nie mówiąc o wejściu.Konieczność wizyty u weta zmusiła mnie do użycia siły i włożenia wbrew jego woli,chociaż strasznie chciałam tego uniknąć.Boi się brania na ręce,a samochód,to jego duży "wróg".Bardzo protestował, żeby się w nim nie znaleźć i za drugim razem złapał mnie zębami za rękę,ale nie mocno i przez kurtkę.Więcej ząbków nie użył,chociaż wił się jak piskorz,żeby tylko uciec od samochodu i będąc później już w nim .Pierwsze dwa razy jechałam z nim w bagażniku (mam dwuosobowe auto),żeby czuł się spokojniej,bo chciał się wydostać.Pomimo jego strachu,musieliśmy pakować na siłę i jakoś przekonywać. Wykorzystałam obecność syna w domu i jeździliśmy dużo i często na spacerki w różne miejsca. Samochód mamy już w miarę opanowany i Morisek dziś sam grzecznie wskakiwał...uff. Morisek czuje się już dobrze,koo się unormowała.Jeszcze mamy dwa zastrzyki i dwa dni odwiedziny u weta,bo nie pozwala niestety mi zrobić.
  21. Cudownie działacie dziewczyny! Dziękuję z całego serca! Dziś będę u weta z Moriskiem ,odbiorę też wyniki krwi Promyczka i zapytam,ale wydaje mi się ,że jak najbardziej wspomóc trzeba.Leki na grzyba niszczą wątrobę. Tak jak Moli@ napisała 21.03. jadę z Promyczkiem na konsultację do dr.Garncarza.Miejmy nadzieję,że będzie możliwość poprawić stan oczka.
  22. Kastracja przesuwa się nam na koniec miesiąca,ponieważ Morisek jest chory,dostał biegunki.Zamówiłam nową partię puszek i chyba są jakieś gorszej jakości,bo i mojego Tinulka i Shadiego też pogoniło po ich zjedzeniu.Moim psiakom pomógł Nifuroksazyd i domowe środki,a u Moriska nie udało się opanować i musieliśmy odwiedzić weta,ponieważ u niego koo była z przetrawioną krwią.Bałam się też,że może wirusówka dopadła.Dostał kroplówki,leki i jest trochę lepiej.Ma antybiotyk w zastrzykach na kilka dni. Przy okazji zrobiliśmy poglądowe wyniki krwi w tym wątrobowe,nerkowe i są w porządku. Przez lata jedzenia byle czego, widać,że Morisek ma wrażliwy żołądek.Ogólnie na co dzień jest bardzo wybredny do jedzenia.Na spacerach nigdy nie grzebie,nie zwraca uwagi na jakieś resztki,czy nawet rozrzucone kości.Nie wiem jak on żył tyle czasu. Puszki animondy mu smakowały i gotowane jedzonko z kurczaczkiem.Lubi też surowe mięsko,ale po nim od początku koo miał luźniejsze i tylko po przyjeździe klika razy jemu dawałam. Morisek waży 14kg,zapewne 1-2kg schudł teraz przez biegunkę.
  23. Połowę roboty mniej i nie taki ból głowy byłby,gdyby nie to jego "rządzenie". Na razie może jeszcze nie...Morisek ma na początek trochę kaski (choć nie uzupełnione mam ostatnie wydatki). Hotelik jest w Koluszkach koło Łodzi. Od nas 300km.Czeka nas jeszcze kastracja. Hop!,bardzo dziękuję!
  24. Bogusiu,ogromnie dziękuję,że czuwasz nad Promyczkiem! Ja teraz zupełnie nie mam głowy do bazarku.Po niedzieli będę umawiać wizytę, najprawdopodobniej na 21.-22.03.,bo później mam kastrację Moriska i znów nie wyjadę. Oczywiście dam znać, nam również będzie miło się spotkać. Co do pomocy,to może?....zadzwonię do Ciebie. Moli@,joi....dziękuję,że dbacie i pilnujecie wszystkiego! Przelew w nocy puszczę ...Moli,a dojazd i ile za paliwo?
×
×
  • Create New...