Jump to content
Dogomania

WiosnaA

Members
  • Posts

    10410
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    44

Everything posted by WiosnaA

  1. Nawet nie wiem kiedy Ty to zrobiłaś...dziękuję Miko! Serio??.....jutro w takim razie jedziemy.. Nie, stare i brzydkie już to...i tak mieliśmy zamiar.
  2. Tak,tereny mamy fajne i całkiem blisko domu .Czasem pieszo idziemy,a czasem samochodem kawałek, by minąć osiedlowe uliczki. Morisek wodę lubi, kałuże też nie omija...hihi Nie bardzo mi się uśmiecha nocleg w schronisku...hihi...a przychodzenie wałkujemy non stop, z mizernym skutkiem na razie. Wracaliśmy tu z długiego spaceru, na których Morisek fajnie się relaksuje i odważył się dziś nawet w tym rowie popływać, miał wielką chęć jeszcze pobrykać, żal mi było jego i przykro,że nie mogłam mu na to pozwolić. Wyrwał, co widać na filmiku,ale linka podcięła mu łapkę i aż zapiszczał. Truchtem biega, ale brykania nie ma... Potrzebny nam taki teren blisko i na co dzień,oj potrzebny . Niedługo będziemy jechać na działkę na cały dzień i zabiorę Morisa,zobaczymy czy odważę się puścić ...hihi. Ogólnie z Morisem chodzę bardzo dużo i dla normalnego psa byłoby aż nadto,jednak biorąc pod uwagę wcześniejsze jego życie,gdzie hasał do woli bez ograniczeń,to teraz na pewno jest mu ciągle za mało. Spuszczony luzem raczej podszedł by do mojej ręki za smaczkiem,ale smyczy na pewno bym nie zapięła na dużej przestrzeni.Mamy niewielkie podwórko,niskie ogrodzenie i puścić na tym etapie nawet z linką jeszcze się nie odważę ,bo może przeskoczyć. Co prawda nie planowaliśmy w tym roku,ale doszliśmy z mężem do wniosku,że jednak to lato zmieniamy ogrodzenie i zrobimy wysokie.Zaczęłam już szukać majstra i oby udało się nam jak najszybciej w miarę solidnego znaleźć.Szkoda,że działki powiększyć się nie da.
  3. Morisonek często w tym rowie moczy sobie łapki jak chodzimy i pomyślałam dziś to nagram,...teren już mu znajomy,linka znajoma i co Morisek zrobił?... Cieszyłam się,ale zarazem było mi strasznie źle i przykro...
  4. To "coś długie czarne" , chyba nie takie złe, Morisek zaczął zauważać,...i często tak wykorzystywać,
  5. Nasz raczek kochany jeszcze często chodzi wspak. W sumie to mam dwa psy...Moriska i Moriska-Rudego.Pierwszy jest już w miarę ok i mam go na spacerkach,wówczas i uśmiech widzę na pyszczku i często wyluzowanego Moriska,nawet od mojej ręki nie zawsze się cofa i nie uchyla.Nieźle już jest z długą linką,załapał,że na niej jest fajniej,tylko mocno pilnować muszę, żeby się łapki nie zaplątały. Natomiast Morisek-Rudy jest w domu i na podwórku.Wciąż jest mu ciężko odnaleźć się blisko nas.Masę rzeczy jeszcze się boi i szybko się płoszy,np.głośniejszej rozmowy,szybszych ruchów.Do ręki podchodzi tylko za jedzonkiem,albo jak smycz widzi.Nawet szczekanie Amiczkowe na spacerach brzmi mu inaczej niż w domu i usuwa się wtedy jak najdalej na bok.Amik próbuje już czasami w domu zapraszać Morisa do zabawy,ale zupełnie go to nie interesuje.Zwiedził dom,ale nie chodzi po całym (nie licząc dołu) jak moje psiaki,trzyma się korytarza i kuchni.Do innych pokoi muszę zapraszać i wciąż zachęcać.Przytrzymywany smyczą, poddaje się w miarę spokojnie już bez wyrywania zakładaniu szelek,czesaniu. Głaskanie,drapanie nie sprawia mu przyjemności,często próbuje unikać i znosi z musu.Moris dalej niepewnie czuje się w domu,i choć się staramy, to nie umiemy temu zaradzić .Ciężko mi patrzeć na takiego Moriska i duużo z nim spaceruję, żeby miał choć namiastkę tego, co mu sprawia przyjemność.Poprzez spacery może zbliży się do mnie,do innych ludzi. Mam jednak wciąż głęboką nadzieję,że kiedyś i w domu zmieni się jego zachowanie i kiedyś sam nadstawi główkę do głaskania,..oby. Oj Zagrodowy...marzeniem jest, oby historia Moriska miała też piękne zakończenie, ale w jego wypadku to bardzo trudna sprawa. Elu,jeszcze jak cieszy, ..zwłaszcza kiedy Moris przełamie kolejną barierę,robimy wówczas wielkie uff..uśmiechamy się i dostajemy nowej energii.W tej chwili najmilszy mi widok,..to Moriskowy ogonek,gdy podnosi się wyżej,a nawet wysoko w sytuacjach,kiedy jeszcze niedawno był zupełnie niziutko.Albo z najnowszych rzeczy,to postępy w oswajaniu się z obcą osobą spacerującą z nami.Żmudne to jednak i nawet filmiki chętniej mi się nagrywa jak jakiś przełom mamy za sobą niż jak ćwiczymy. Dziś Morisonek zrobił mi wielką niespodziankę i podzielę się z Wami....będzie pod koniec filmików - oczywiście spacerkowych.
  6. Gabi Kochana,potwierdź proszę jeszcze na wątku Promyczka. Trzymaj się Mróweczko i zdrowiej psinko!
  7. Trochę ćwiczeń z dłuższą linką na podwórku i dziś wyruszyliśmy na łąkę.Nowy "stwór" przyczepiłam i Moris nie swój,ogonek się nie cieszy ze spacerków.W dodatku między łapki co rusz się zaplątuje,..ale najważniejsze,że paniki nie było.Trochę poćwiczy i da radę. Samochodzik za to opanowany jest perfekcyjnie. Dziś Tinulka pierwszy raz posadziłam razem z Moriskiem z tyłu i chłopaki w czasie jazdy się pokłócili.Moris uznał,że to przecież jest Jego bagażnik i czego Tinko się tu rozpycha...hihi.
  8. Oj,zdecydowanie lżej. Odetchnęłam lekko jak na spacerach spokojnie mogliśmy chodzić we trójkę. Niedługo jeszcze Shadko wyjedzie,to będzie luzik...żartuję z tym luzikiem...byłby,.. gdyby Amiczek nie był takim rozrabiaką. Amik nie ułatwia Moriskowi oswajania się w domu,bo często wyskakuje ze szczekaniem jak na ulicy coś się dzieje i Moris będąc blisko zaraz się płoszy,ale z czasem może zrozumie,że maluch jest trzpiotkiem i zacznie jego zachowania ignorować tak jak Tinko.
  9. Czas szybko leci i ciągle jego brakuje zwłaszcza na dogo,ale od czasu do czasu mam oczywiście kontakt z Domkiem Dżamalka. Dziś rozmawiałam i choć dwa słowa Wam napiszę. Dżamiś cały i zdrowy.Spacerki wciąż kocha i ma ich dużo.Z kotkami pełna zgoda (jeden jest już ślepy).Z jedzonkiem nic się nie zmieniło,jest dalej wybredny,ale Państwo mu dogadzają i je to co lubi.Pani Elżbieta wychwala pod niebiosa jaki z Dżamalka mądry i grzeczny psiak,jakie to cudo.Są przeszczęśliwi,że dane im było Go spotkać,móc adoptować i dzielić wspólnie życie.Pozdrawiają wszystkich,którzy kiedyś pomogli Dżamalkowi opuścić kraty. Ja też jestem szczęśliwa. Świeżutkie dzisiejsze zdjęcie,
  10. Amik to mały ancymonek i często ból głowy mam przez niego,ale co poradzić .Spotkał równego sobie i nie chciał odpuścić.Pamiętasz jak zimą miałam chwilę sunię Malinkę.Grzeczna,ugodowa i po wstępnym obszczekaniu przez Amika jeszcze w tym samym dniu razem ganiali w berka. Morisek tak łatwo nie dał się Amikowi,bo jest mocniejszego charakteru a i strach w nowym miejscu robił swoje.Mam wielką nadzieję,że teraz powoli chłopaki będą się coraz lepiej dogadywać Na ulicznych spacerkach Morisek zachowuje się prawie jak normalny pies.Ja tylko widzę jego obawy w niektórych sytuacjach,nagłych zwłaszcza.Nikt z boku nie pomyśli,że to był dzikusek. Samochody,mijający nas blisko ludzie to już Moriskowi normalność.Sam podchodzi powąchać obcego człowieka!.Jak się zatrzymam z kimś porozmawiać,to Morisek grzecznie stoi,albo kładzie się z boku i spokojnie czeka aż skończę, jak najnormalniejszy pies. Niedawno zabrałam Morisa na dworzec kupić bilet na pociąg.Jakoś zupełnie nie pomyślałam,że przecież nie byłam z nim jeszcze w tak zatłoczonych miejscach.Ludzie na holu, z każdej strony hałas i jeszcze megafon,to było ponad Moriskowe siły. Nie wyrywał się,ale bał się potwornie.Próbował ciągnąć z powrotem na zewnątrz, trząsł się i każdy włosek na nim dygotał, kładł się plackiem na podłogę,to wstawał,a w końcu zaczął solidnie popuszczać siku.Odpuściłam kolejkę do kasy i wyszłam,bo widząc jego strach bałam się,że dostanie zawału. Moris czuje się niepewnie jak ktoś zachodzi do niego od tyłu,nawet ja. Będę go zabierać na ryneczek,do parku,gdzie więcej jest dookoła ludzi.
  11. Blisko trzy miesiące ćwiczeń z gagatkami,dużo stresu i nerwów,mnóstwo godzin na wspólnych spacerach,że aż mnie nogi w d..włażą,dziesiątki telefonów do ludzi doświadczonych i dziś mogę powiedzieć,że powoli schodzi ze mnie powietrze i może nam się udać. Ostatnie dni mamy przełom w dobrą stronę.I choć chłopcy w domu jeszcze "podyskutują",to już tak kuluralnie.Miłości rzecz jasna nie ma ,ale znoszą wzajemną bliskość.Oczywiście obaj pod moim nadzorem. Połączenie sznupka dominanta (rozpuszczonego zaznaczę) i jakby nie patrzeć wciąż nie oswojonego,ale z charakterkiem Morisona było dla mnie bardzo trudnym wyzwaniem i nie do przeskoczenia.Po ich pierwszych pyskujących spotkaniach nie wierzyłam zupełnie,że to może się udać,zresztą nie tylko ja. Z tego miejsca chcę najserdeczniej podziękować naszej Pani Behawiorystce i Panu Robertowi-mężowi Perełki1 za ogromną pomoc przy tych dwóch psiakach. Pan Robert,pomimo,że na odległość bardzo mi pomógł ,przekazując konkretne,trafne i bardzo cenne wskazówki dotyczące pracy z samym Amiczkiem jak i z dwójką. Przegadane godziny i to telefoniczne szkolenie jakie przeszłam Gratisowo u P.Roberta dają mi dziś nadzieję. Perełko,przekaż raz jeszcze ogromne podziękowania dla Męża!
  12. Pytanie retoryczne tu zadaję...znam odpowiedź i przerwać ciąg dalszy chciałam,
  13. Zapewne jesteście również ciekawi jak się miewa nasz kochany "duecik". Zanim napiszę,to kilka filmów, dopiszę,że w ich łagodnym wydaniu....było,że dwa razy telefon mi wylądował na podłodze Nie patrzcie na ten płot w domu..hihi...różne kombinacje robiłam, żeby chłopaków przyzwyczajać do siebie,
  14. Oj,załadowałam duuużo filmów.....nadrabiamy zaległości. Któreś z kolei (trzecie?) nasze wyjście na linie, a Moris wciąż jeszcze niepewny,ale da radę i niebawem wyruszymy zwiedzać świat długi i szeroki.
  15. Agat,nie będę skromna i nie zaprzeczę.Cztery miesiące (a nawet pięć,bo i grudzień) bez własnego życia,bo wszystko wokół Moriska.Ćwiczenia i powtarzanie bez końca tego samego,bo wszystko co dla naszych psów jest normalnością,to dla Morisa wyzwanie.Nawet jak była wnusia,to nie mogłam normalnie się pobawić i pocieszyć,bo wciąż oswajanie,spacery,a to choroba Moriska i gimnastyka z rozdzielaniem,mając też na uwadze żeby choć Moris sam długo nie siedział. Ciężko,ale sama na to się zdecydowałam,sama tempo pracy (z pewnych powodów) narzuciłam i wcale nie żałuję,bo Morisek jest wart tego.Jest cudowny i wielką mądrość ma w sobie ten psiak. Musi mieć szansę normalnie żyć.Obiecałam mu to! Czasem Wam tu postękam,że sił brakuje,że padam,ale jak spojrzę na Moriska,to nowe siły budzą się we mnie i jedziemy dalej. Oneczko,na spacerkach nawet podoba,a w domu może mikro kropelkę.Ale jak wiemy kropla drąży skałę.Na razie jest raczej z obowiązku i uległości.W człowieka Morisek jeszcze nie jest wpatrzony,niestety.Sam podchodzi tylko za smaczkiem do ręki,albo lekko pociągnięty smyczką.Zagląda czasem mi w oczy jak chce zrozumieć o co mi chodzi.Takie chwile jak na wcześniejszym filmiku,że tak normalnie spojrzy,z lekką radością, są niezwykle rzadko i tylko na spacerze,ale faktem jest,że już się zdarzają.Jak idziemy i go zawołam,to przeważnie tylko lekko oczka zarzuci robiąc zeza w moją stronę,a głowy nawet nie ruszy,ale dobre i to. Długie spacerki podobają się Morisowi bardzo.Wówczas i oczka grać zaczynają i ogon się cieszy i ja pewnie jestem "ciekawsza". Nigdy jeszcze jednak nie zamerdał na mój widok ogonkiem,nawet jak cały dzień nie widział, gdy woziłam Promyczka. Czekam na Ten wielki dzień,kiedy chociaż leciutko drgnie na boczek i oznajmi nim swoją radość,oj czekam. Bogusiu,oczywiście,że widzę.I pamiętam każdy stawiany przez niego kroczek kiedyś i teraz.To zupełnie już inny Moris,ale mam go na co dzień i z całą pewnością mówię,że dużo ma jeszcze lekcji do odrobienia. I tak np. zamierzam zabrać Morisa na otwarte łąki na długiej linie,ale znam go i wiem już,że wcześniej poćwiczyć musimy,bo to nowość będzie dla niego.A wszystko co Nowe Morisonek musi w swoim czasie "przetrawić". Nowy "sprzęt" linowy paniki nie wywołał,ale niepewność i obawa w Morisku zagościła i bał się kroku zrobić...niebawem filmiki. Silna dawka....zapytam swojego weta co sądzi o takim połączeniu. Dziś zrobię wieczór filmowy z Moriskiem. Jest długi weekend więc możecie szykować fotele.
×
×
  • Create New...