-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by WiosnaA
-
Poker,inaczej łapówka.. Polowania na Likę nie było,nikt jej nie ganiał,nie łapał,dawali tam tylko jedzenie.Wczoraj dostałam info ,że Lika dostała kość i siedzi je przy strumyku,tak przekazałam P.Marii ,a w sumie było inaczej,bo Lika z kością poszła w stronę strumyka i nikt jej nie obserwował.My sądziliśmy,że strumyk jest blisko i ten ktoś dzwoniący widzi jak tam siedzi. Togaa z p.Irenką bała się ruszać, żeby chociaż nie spłoszyć i p.Maria sama najpierw poszła w stronę strumyka.Liki tam już nie było .
-
Przez trzy dni były telefony z ul.Skrajnej o Lice,a dziś cisza.....Klatka stoi od rana,a ta nie pokazała się wcale.Państwo z krótkimi przerwami cały czas z oddali obserwują teren ,teraz jeszcze siedzą w samochodzie.Dziś wiele osób z tej ulicy mówiło,że psa widziało wczoraj i przedwczoraj,dziś nikt.Klatka na posesji,furtka na noc będzie otwarta.Państwo przywieźli "chabora" dla gospodarzy. Zobaczymy jak będzie jutro, jeżeli się nie pojawi tzn.wyruszyła dalej,...oby w kierunku domu,a nie przeciwnym. Klatkę P.Agnieszka pożyczyła z Bielskiego schroniska i musiała wpłacić kaucję 1500zł.Ktoś znajomy pomógł zawieźć na miejsce,ponieważ nie mieściła się do jej samochodu. Klatkę wstępnie mamy do środy....oby tylko mały ancymonek się pojawił. Właściciele są godni największej pochwały za zaangażowanie w poszukiwania.Okropnie przeżywają ucieczkę i chcieliby Likę jak najszybciej odzyskać.Opowiadają o Lice z wielkim uczuciem i widać,że pokochali tego dzikuska,sami zresztą to mówią.Sami niewiele jeszcze z Liką chodzili poza posesję i nie mogą darować,że Babci przyszedł taki pomysł do głowy.Babcia wcześniej wychodziła z Liką jak byli w pracy tylko na ogród. Ostatni tydzień często z Państwem rozmawiam i Ludzie naprawdę są fajni .
-
Niestety... Wcześniejsze życie nauczyło Likę ostrożności i dała w nogi, być może słysząc ludzkie kroki.Opiekunka nie widziała Liki i nawoływania nie pomogły. Jedyna nadzieja teraz ,że będzie wracać w to samo miejsce przy posesji i złapie się w klatkę. Wcześniej wspomniałam o Osobie,która nam jeszcze pomoże,która przerabiała łapanie dzikuska.Jest to Pani Agnieszka od Fifi ,z którą kilka ucieczek mieli" przerabianych" i w końcu P.Agnieszka dała Fifi u siebie DS. Skromnie mówi,że doświadczenia nie ma,ale ja wiem,że zaangażowanie w łapanie dawnej dzikuski -Fifi ,( inne łapanie niż psa normalnego),na pewno P.Agnieszkę wiele nauczyło i będzie nam bardzo pomocne. Przy każdej rozmowie w natłoku spraw zapominałam zapytać o zgodę,czy mogę to napisać..ale już wiem,że mogę. P.Agnieszka załatwiła duża klatkę i dogrywa transport na jutro. Togaa z p.Irenką łazi po haszczach,p.Maria również -w pantofelkach,bo wyrwana z pracy...przemoczeni do suchej nitki.
-
Wczoraj i dziś Lika trzymała się jednego rejonu i mamy już konkretniejsze miejsca gdzie zaglądała...i oby tak zostało. Pan Zbigniew dziś rano znów urwał się z pracy i jechał we wskazane miejsce z telefonu na ul.Równą, ale zanim dotarł, Lika już się zwinęła.Wczoraj była na Skrajnej i dziś tam również widziana. Poprosił ludzi o wystawianie jedzonka.Jutro togusia ze znajomymi jest też w tych rejonach i dowiezie jedzonka. W linii prostej Lika jest niedaleko od domu,Pan mówił,że około 3km...jednak przecina tam szybka trasa Katowicka. Togusiu,dziękuję za wszystko! Trzymamy kciuki za jutrzejszy dzień!....i żeby przestał ten deszcz w końcu padać!
-
Z tych wstępnych, pierwszych dwóch telefonów wynika,że Likunia długą drogę już pokonała.Wczoraj była widziana na Skalicy,przeszła przez trasę Katowicką na drugą stronę i dziś kierowała się na Kozakowice,widziana w niedalekiej odległości (chyba) od Biedronki.Togaa,rozmawiała z P.Piotrem ,który dziś ją widział. Togaa, miała chyba jakieś ogromne przeczucie,(albo Ktoś z Góry jej podpowiedział),żeby poprosić o pomoc Państwa od Langa...i właśnie w Ich okolicy gdzieś teraz przebywa Lika....oby tylko nie poszła dalej. Togusia dziś półprzytomna, ponieważ biedny Loluś miał zabieg na ząbkach pod narkozą,..no i sprawy naszej Likuni. Trzymaj się jakoś Kochana Basieńko!
-
alma591,ja również bardzo gorąco dziękuję za pomoc! Cieszyn jest blisko,a ludzie podróżują,..a nóż. Jeżeli mogłabyś tak jak pisze Margo 3011,to byłoby super...FB ma dużą moc. A ja cichutko Wam zdradzę,że nasza Kochana togusia nieustająco myśli jak by tę Likunię odnaleźć i coś tam znów "wykombinowała" "pomocowo". Może nocką się zjawi, to sama napisze.
-
Anulko,a nie byłaś na stronie miasta?,wejdź koniecznie,jest piękne,okolice cudowne ...Ustroń.pl - w dziale Turystyka są też filmiki z różnych pór roku. Na samym początku nawet pomyślałam,że Lika w pięknym rejonie kraju zamieszkała.....teraz tylko rozpacz ogarnia z tego powodu,..ale próbować trzeba koniecznie.
-
Anulko,na pewno poproszę,albo ja albo togaa. Wydaje mi sięj,że najpierw będą próbować Ustroń choć z grubsza przelecieć,a później Goleszów...to już ocenią tam na miejscu..... bo pomimo dobrych ,tych gorszych info niestety nie koniec Anulko. Trochę dłużej porozmawiałyśmy dziś sobie z P.Magdą i mówiła,że Ustroń będzie trudny do poszukiwań, ponieważ miasto jest rozciągnięte,a jego tereny rozległe, dookoła jest masę lasów. W centrum jest dużo ludzi, dużo ryneczków i jest bardzo głośno. Pytałam Murki jak Lika do małych psów,bo P.Magda wspomniała,że wzięliby małego psiaka.Nawet jak Lika by nie wyszła (a raczej pewne,że nie), to on może by wytropił kryjówkę. Tam przydało by się ze dwa tuziny ludzi codziennie...tak sobie doszłam do wniosku. Trzeba mieć jednak nadzieję...
-
Togusiu,Dziękujemy! P.Magda niedawno wróciła.We dwójkę rozklejali okolice - Hermanice.Wczoraj jedna wolontariuszka rozklejała w innym miejscu.Przejechali się dziś po całym mieście zobaczyć czy są plakaty-są, Państwo widać,że rozklejają,zauważyli w wielu miejscach. Ponad 40km ma P.Magda do Ustronia... Muszę,to napisać,żebyście i Wy Kochani wiedzieli, jak Wspaniali Ludzie zaangażowali się w pomoc dla Liki. Do soboty nie miałam pojęcia o istnieniu Psiej Ekipy.Zadzwoniłam do nich zupełnie z "ulicy"- wujek google mnie do nich poprowadził i przy pierwszej rozmowie z P.Magdą byłam pod wielkim wrażeniem ,że bez chwili wahania od razu dostałam zapewnienie,że Pomogą! W trakcie rozmowy już wymieniała osoby i planowała,kiedy i kto by tu mógł najszybciej ruszyć wieszać plakaty,a ponieważ ludzie mieszkają w odległych miejscach,pracują i mają również rodziny więc musi się najpierw porozumieć. Nieważne,że mnie nie znali,że z końca Polski zadzwoniłam,ale kolejny raz się przekonuję,że są na tym świecie Dobrzy i bezinteresowni Ludzie! Psia Ekipa - to wyjątkowa Ekipa Dobrych Ludzi! Musiałam "zatoczyć ogromne koło" telefonicznie,żeby w końcu w niedzielę z Togusią się zgadać,..że to Togusi Znajomi! Świat jest mały,a Polska jeszcze mniejsza... Togusiu,Gratuluję Ci Takich Znajomych!.. Jak również,Tych, których później poleciłaś ,gdzie mam swe kroki kierować!