Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. a ja dla Holi w ramach agillity mam hopkę i budę na którą Holi wskakuje na komendę "hop" :D
  2. ja dziękuje za takie spa....jakby to było błoto ..to bym odpuściła ..ale to w czym się wytarzała ...ble gazu wciąż nie ma ... to już 17 dni jakoś ... a ja dziś w nocy sama .. Patryk pojechał do rodzinnego miasta jakieś papiery pozałatwiać. wróci jutro albo pojutrze ...powiem szczerze że nie lubię być w nocy sama ..znaczy niby am te dwa alarmy jakimi są Holi i Masza ...i kota który na widok obcych chowie się w kanapie :D eh ..jakoś przeżyje ...
  3. A Holi dziś zaliczyła kąpiel ...na spacerze nie powiem w czym się wytarzała :mad: a że wykapać musiałam ją u mamy (po drodze było poza tym nie mamy w domu ciepłej wody) to jeszcze zaliczyła suszenie suszarką ...strasznie się jej nie podobało ... a poza tym prace ogródkowe przesunięte na przyszła niedziele ... dziś za dużo zjedliśmy na obiad i nam się nic nie chciało oprócz spaceru :D
  4. możesz do niej napisać smsa, numer wyśle ci na pw;)
  5. to trzymam kciuki! może jutro ja odbiorą?
  6. ale nawet data zaginięcia się zgadza z datą przyjęcia do schronu...
  7. Gaja jest piękna! co do spaceru to faktycznie fajnie byłoby poczekać na Dele ...choć to tyyyyye czasu ^^ Skąd ja znam kopanie dołków ...Masza jak zacznie to ja sobie mogę ją wołać i wołać ... a ta głucha ...
  8. banerki dla Logo, jutro mogę zrobić inne;) [URL="http://www.dogomania.pl/threads/222927-LOGO-nie%C5%9Bmia%C5%82a-d%C5%82ugow%C5%82osa-pi%C4%99kno%C5%9B%C4%87-chce-do-domu!!!"][img]https://lh4.googleusercontent.com/-iGYo5yidPSM/T1zxAA2X-LI/AAAAAAAALhI/Mn0XpzR1onY/s360/logo.jpg[/img][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/222927-LOGO-nie%C5%9Bmia%C5%82a-d%C5%82ugow%C5%82osa-pi%C4%99kno%C5%9B%C4%87-chce-do-domu!!!"][img]https://lh3.googleusercontent.com/-migfENRCI1A/T1zw__SzRYI/AAAAAAAALhA/ZU_EpUEOW7c/s360/logo2.jpg[/img][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/222927-LOGO-nie%C5%9Bmia%C5%82a-d%C5%82ugow%C5%82osa-pi%C4%99kno%C5%9B%C4%87-chce-do-domu!!!"][img]https://lh4.googleusercontent.com/-8S_9a0Xmwns/T1zxAMz33BI/AAAAAAAALhE/HppmZXEr0A4/s360/logo3.jpg[/img][/URL]
  9. Szarka do góry!! zdjęć dużo z czwartku nie mam, ale wstawię niebawem ..a w sobotę nie wiem z kim była ale bardzo dziękuje za zajęcie się tym potworkiem :)
  10. jestem :) super że Tajfun w końcu wyszedł :D
  11. jestem ..kocham takie kudłacze:D
  12. oj tam, wcale lepiej nie piszę ;) dzięki że sprostowałaś :D
  13. Ty$ka pisz więcej :D super się czyta ..lepiej niż nie jedną książkę ;) ale nie wciskaj mi kitu ...wioska smerfów ISTNIEJE :evil_lol:
  14. pewnie widziałaś jak szedł po mnie do pracy :D one wtedy super idą bo wiedzą że po mnie :D
  15. w sumie mało pamiętam Białego Kła ...dawni temu czytałam kilka razy ...on też, biedak wpadł w złe ręce z początku ..potem miał więcej szczęścia :)
  16. ale dziś pogoda ...spać mi się chce odkąd wstałam :D nawet Holi jakoś nie ma ochoty na zabawę tylko śpi za moimi plecami ^^
  17. bo życie jest takie .rzadko kiedy się udaje jak coś się posypie ... poza tym ...przecież wrócił do swej towarzyszki, no nie? idę spać ... może dla pocieszenia dam wam jeszcze jedno opowiadanie do wglądu w przyszłym tygodniu ...wybiorę jakieś takie co zakończenie jest happy endem ...tak jakby :) PS temperatura spada na dworze ...więc w domu jak zamarznie mi woda to się nie zdziwię ... Ps2 Sol pozdrawia ..siedzi przede mną na biurku i się łasi rozsiewając alergeny do moich oczu ... :)
  18. dobra nie potrafię być jędzą ...tylko co ja wam jutro dam do poczytania? ....a no jutro nie będzie nic! w weekend pewnie będą zdjęcia mojej ferajny bo czas zacząć robić porządki na ogródku ...a znam piątkę psów, która z chęcią nam pomoże przesadzać krzaczki...;) poza tym to ich galeria a nie kącik literacki ;) Oni stali się jego celem. Nie widział nic poza nimi. Nagle poczuł ciężar na swym grzbiecie i ostre zęby wbite w bark. Otrząsnął się zrzucając napastnika na ubitą ziemie. Czuł krew spływającą po sierści na szyi. Zwierz ponowił na niego atak, tym razem Wilk był przygotowany, odskoczył po czym rzucił się na przednią łapę przeciwnika prawie ją odgryzając. Dochodziły do niego krzyki dwunożców, widział jak napastnik się zatacza na trzech pozostałych łapach. Wilki nie zabijają swych współbraci, pozwalają im odejść, ale pies nie uciekał z podwiniętym ogonem...dyszał ciężko, był jednak nauczony zabijać, litość równała się śmierci. Po raz trzeci rzucił się na wilka, lecz ten uskoczył. Pies go nie obchodził. Uskoczył przed jego kłami. Szybki niczym wiatr północny wskoczył na przegrodę ustawioną pomiędzy nim, a ludźmi i zanim ktokolwiek mógł zareagować skoczył do gardła jednego z oprawców. Poczuł smak krwi w swoim pysku. Dostał kijem w plecy, który się złamał od mocy uderzenia, ale wściekłość zabijała ból. Po zabiciu pierwszego człowieka, rzucił się na tego, który zastrzelił jego towarzyszkę – jego zapachu nie zapomni nigdy! Nie zważał na baty, które spadały na jego kark. A kiedy ktoś strzelił do niego i kula przeszyła mu łapę, potknął się, ale szybko powstał i pobiegł przed siebie, gryząc każdego, kto stanął mu na drodze. Słyszał krzyki i szczekanie psów, które za nim goniły. Czuł ból po razach jakie dostał. Lecz wygrał, zemścił się na tych, którzy zabili w nim wolna istotę, którzy zabrali mu wszystkich.... Lu – trzeci z kłusowników, przeżył, widział bowiem, jak wilk spojrzał przed walką w jego kierunku, przeraził się wyrazu jego oczu. Kiedy pies się rzucił na swojego wroga, odetchnął z ulgą. Był pewien, że wyczerpany wilk nie ma szans z ich najlepszym zwierzem. Szybko jednak się zorientował, jak bardzo się myli. Wykręcając się błahym powodem, opuścił miejsce walki. Zamknął się w jakimś schowku i tam pozostał póki go nie znaleźli. Na kilka lat porzucił kłusownictwo ..ale pamięć ludzka jest krucha … Zmarł po kilku latach, zaatakowany przez chorego na wściekliznę psa. * Tymczasem Wilk nie ubiegł daleko, jedna z kul trafiła go w kark. Upadł na zimny śnieg. Nim słońce skończyło swoją wędrówkę krótkiego dnia, ostatni z wolnych wilków Białego Pustkowia odszedł ze świata ludzi. Ale zmarł wolny ...jak reszta jego rodziny. * Światła Polarne dotarły do Ziemi, rysując na wiecznym śniegu kolorowe wstęgi. Cisza zaległa na pustkowiu, już żaden żyw wilk nie przemierzał sobie tylko znanych szlaków. Żaden żyw wilk nie wył do zorzy polarnej, zabrakło wilczych szczeniąt, które próbowały łapać jej blask. Jednak wilki nie odeszły. Nie zostawiły swoich ziem. Nadal biegają razem, wyją w ciemną noc. A kiedy Światła Polarne dotykają Ziemi zbierają się pod ich blaskiem, tylko wtedy można je zobaczyć, choć nikt już ich nie usłyszy... Duchy nocy, dzieci mroku, skrywają się przed ludzkim wzrokiem, wychodzą tylko po zmroku. Wracają z każdym nowym rokiem, kiedy Nocy nadchodzi czas. Choć mijają kolejne lata oni wciąż wyją do gwiazd, jakby zatrzymały ich losy świata. * Zawsze razem... przemierzają niezgłębione pustkowia. Na śniegu nie ujrzy już nikt śladu łap. Będą biec ...poprzez zamiecie i śnieg ..nie czując już bólu, nie pamiętając zła ...będą biec ...nikt ich nie zatrzyma ...Będą razem ..ale samotni ...już nigdy nie dołączą do stada ...do wspólnego chóru ...Nie było ich z nimi ...Nie było w chwili śmierci ...Po wsze czasy będą razem ..ale samotni.. -KONIEC-
  19. Nemoo to jest całkowicie normalne po śmierci naszego psa ...wielu potrzebuje innego zwierzaka by wypełnił dziurę...Żaden pies nie zastąpi Azy ..nie sprawi że o niej zapomnisz ..ale Każdy pies pomoże Ci na nowo zacząć przygodę - podobna do tej z Azą ... ja już dwa tygodnie po śmierci Maxa namówiłam mamę na psa ..po prostu nie mogłam inaczej ...i ciągle pamiętam o Maxie, ciągle mam problemy bo oglądać go na zdjęciach ...ale Holi z Maszą mi bardzo pomogły - bez nich życia nie widzę ;) tak samo jak nie widziałam bez tego wilka w psim futrze ...ale jakoś trzeba iść do przodu ...a za to jakie stado potem będzie na nas czekać za Tęczowym Mostem :D
  20. no ale co..tak szybko? a moze poczekacie do jutrzejszego popołudnia?:D
  21. budować napięcie ...czy ja wiem ;) dobra, specjalnie dla Ciebie koniec : Nie interesowało go to nawet, część jego chciała końca, ciemności bez wspomnień. * Wyczuwali nadchodzącego wroga, ale wiatr zmieniał się tak szybko, że nie w sposób było określić skąd nadchodzi. Wilczy bracia umilkli. Byli sami, zupełnie sami i wilkowi się to nie podobało. Co może zrobić skoro nieznany wróg zabił całe ich stado? Usłyszał skomlenie towarzyszki, podjął decyzje, uciekać, muszą uciekać czym dalej przed siebie. Znów zaczęli biec, gnani nie tylko wiatrem. Już zdawało im się, że są bezpieczni, kiedy coś ze świstem przeleciało mu bardzo blisko pyska. Następny świst. Mała wilczyca potknęła się i upadła raniona. Próbował jej pomóc wstać. Skamlał prosząco. Śnieg pokrywał się czerwienią, wilk wyczuwał śmierć, ale nie chciał jej dopuścić. Słyszeli jakieś nawoływania, krzyki, niepodobne do niczego co znali. Oczy wilczycy mówiły „uciekaj, zostaw mnie”, ale on nie mógł jej zostawić. Położył się koło niej. Zobaczyli dwunożne stworzenia z dziwnymi kijami. Usłyszał huk, po czym poczuł jak jego towarzyszka drętwieje i zamiera. Przestał czuć bicie jej serca. Wstał gotów do ataku po śmierć. Jednak dwunożni nie zabili go, rzucili na niego sieć. Zawył z żalu i wściekłości. Upadł bezradny, zdezorientowany, ze świadomością, że został sam... * A teraz jest tu, gdziekolwiek to jest. Nie wie ile minęło czasu odkąd się znalazł w klatce. Nie obchodzi go to. Nie ma dla kogo walczyć. Ona nie żyje, stado nie żyje. Człowiek zabił w nim bunt i wilczy głos. Siedział w trzęsących się ciemnościach pogrążony w stanie, który nie pasował do białego wilka. Ni to sen, ni apatia. W stanie tym zrodził się jeden cel „zapłacą mi za śmierć”. * Był spokojny, chciał uśpić ich czujność, wyczekać chwili, kiedy nie będą dzielić go kraty od dwunożnych stworzeń, kiedy nie będą dzierżyć ognistych kiji. Słońce wstawało nad zimowym światem. Przed jego klatką stało więcej dwunożnych niż kiedykolwiek. Wpatrywali się w niego, jak lider stada w nowego wilka. Oceniali go. Drażniło go to, ale zachowywał zewnętrzny spokój. Odeszli, wtedy usłyszał i wyczuł jeszcze inne stworzenia. Przypominały mu one braci ze stada, ale pachniały dwunożnymi i złością, nienawiścią do niego. Drzwi klatki otworzyły się. Wiedział, że teraz nadeszła jego chwila. Czuł podniecenie dwunożnych. Powoli wyszedł z klatki, czuł każdy sztywny mięsień w swoim ciele. Przed sobą ujrzał, duże zwierzę, większe od niego. Nie bał się. Nie chciał z nim walczyć, nie o niego chodziło. Rozejrzał się wokół, wypatrzył grupkę dwunożnych, którzy drażnili go i okładali kijami przez tyle dni. Oni stali się jego celem. Nie widział nic poza nimi.... Dobra żartowałam to jeszcze nie koniec :P
  22. Niestety ...tak dziś powiedzieli Patrykowi...a co my możemy im zrobić? nawet nie ma konkurencji by sobie od nich pójść... Aniu ..ja nie jestem skromna ..ja wiem jak jest ;) A to kolejna część: Mniejszy wilk wtulił się w swego towarzysza, który stanął pomiędzy swą towarzyszką, a źródłem hałasu. * Kolejny huk wyrwał go ze wspomnień. Tym razem był zadowolony z tego. Nie chciał ich pamiętać. Nie chciał pamiętać jej, ani ostatnich chwil wolności. Nie otworzył oczu. Nie musiał, wiedział, że ktoś stoi za kratami. - Jak myślisz Lu, będzie się nadawał? - głos, którego nie słyszał wcześniej. - Nie wiem szefie, zależy ile będzie musiał tu siedzieć, uważam, że czym dłużej, tym gorzej. - Dzień, może dwa, zła pogoda pokrzyżowała nam plany, ale zaraz po sztormie ruszamy dalej. Zanim nastała cisza usłyszał cichy głos „przykro mi dziki”, nie wiedział, kto to powiedział. A może tylko mu się zdawało? * Nie przywykli się bać. Byli panami na tych ziemiach skutych lodem. Jedynie niedźwiedziowi ustępowali pola. Teraz ich serca przeszył lęk. Czuli, że stało się coś złego. Kolejny huk przeszył powietrze, za nim kolejny, a wśród nich dźwięk, który zmroził im krew – wycie umierających wilków. Nie wiedzieli, czy mają biec, czy zostać tam gdzie są. Stali wtuleni do siebie, po raz pierwszy w życiu drżąc nie z zimna czy radości, ale ze strachu. Chciał ją bronić, jednak ani nie znał wroga, ani go nie widział. Pogoda i ciemność okazały się równie wielkim zagrożeniem. * Klatka poruszyła się chwiejnie, po czym z trzaskiem została położona w innym miejscu. Rozejrzał się wokół za nim nastała ciemność. Miał wrażenie, ze znalazł się w kolejnej klatce - ciemniejszej i bardziej złowrogiej. Zaskomlił cicho, kiedy większa klatka poruszyła się i zaczęła dygotać w rytm mijanych nierówności. Nie wiedział, co go czeka. Nie interesowało go to nawet, część jego chciała końca, ciemności bez wspomnień. jako że jak mówiłam opowiadanie krótkie następna część będzie już ostatnią :) tymczasem idę nakarmić zwierzaki i siebie
×
×
  • Create New...