Czytałam po cichu i płakałam.Ja swoja Tinę uśpiłam cztery lata temu(rak wątroby)była to najtrudniejsza decyzja jaka musiałam podjąć, była ze mną od szczeniaka przez trzynaście lat.Znaleziona w reklamowce.Płakałam po niej rok czasu, nie było dnia i nie ma dnia ,abym o niej nie myślała.Po roku TZ widząc co się dzieje powiedział jedziemy do schroniska ,wiedział ze bez psa nie wyjdę.Przy bramie schroniska zobaczyłam klona mojej Tiny i już wiedziałam ze to Ten .Pokazywali inne piękne owczarki ale ja cały czas myślałam o tym przy bramie.Dzisiaj już minęły trzy lata jak Rudi jest ze mną, to nic ze starszy ,ma już problemy z chodzeniem, ale jest cudowny i bardzo go kocham.Tina na zawsze zostanie w moim sercu, ale znalazłam tam jeszcze miejsce dla Rudiego.Czas mija wspomnienia zostają i tego nikt nam nie zabierze.Trzymaj się.